Bary sushi bez franczyzobiorców

Autor: Redakcja
Data dodania: 23 czerwca 2010
Kategoria:
sushi_barNa przełomie 2009 i 2010 r. nastąpił wysyp ofert franczyzowych wśród sieci barów i restauracji z kuchnią japońską. Większość ich rozmów z potencjalnymi partnerami kończy się jednak fiaskiem.

Krzysztof Szarek, współwłaściciel warszawskiej sieci Sensi Sushi, do której należy pięć lokali własnych, ocenia zainteresowanie ofertą swojej firmy jako bardzo duże. – Mamy dużo zapytań, prowadziliśmy poważne rozmowy z kilkunastoma kandydatami, trzykrotnie byliśmy bardzo blisko zawarcia umowy, ale w ostatniej chwili inwestorzy wycofywali się bądź inwestycje wstrzymywali. Głównym powodem był brak wystarczających środków – wyjaśnia.

Współwłaściciel Sensi Sushi przyznaje, że podawana przez sieć orientacyjna wartość inwestycji - na poziomie 50-60 tys. zł dla niewielkiego baru - często okazywała się za niska. – Na rynku brakuje atrakcyjnych lokali. A te, które są, wymagają kosztownych prac adaptacyjnych, a dodatkowo często właściciele żądają trzymiesięcznych kaucji. Z tego powodu, gdy dochodziło do rozmów o konkretnym lokalu, okazywało się, że kosztorys dochodził do 80-90 tys. zł – mówi.

Inwestorzy wolą samodzielność

Kolejne zjawisko wymieniane przez sieci wśród powodów braku franczyzobiorców to otwieranie przez zainteresowanych własnych lokali pod zupełnie nową marką. – Wielu osobom wydaje się, że wystarczy zatrudnić kucharza, który umie przyrządzić dobre sushi. Jest to oczywiscie tańsze rozwiązanie, jednak w dłuższej perspektywie ryzyko niepowodzenia jest dużo większe – twierdzi Krzysztof Szarek.

– Na rynku restauracji sushi jest jeszcze dużo miejsca. Co więcej, niektórym wydaje się, że rola marki nie jest na nim na razie tak duża jak w innych segmentach rynku gastronomicznego. Wiele osób próbuje więc otwierać bary sushi na własny rachunek zamiast na licencji franczyzowej – mówi Kamil Augustynowicz, public relations manager sieci Dom Sushi. Należą do niej trzy restauracje własne: w Toruniu, Gdańsku i Sopocie.

To jedna z najdroższych koncepcji w tej branży. Aby otworzyć restaurację pod tą marką, należy dysponować środkami rzędu 400 tys. zł. Niemniej chętnych nie brakuje. – Problem jednak jest taki, że osoby, które posiadają taką sumę i są gotowe ją zainwestować, jednocześnie nie planują angażować się osobiście w tę działalność. A na taki kompromis się nie godzimy. Poszukujemy franczyzobiorców, którzy będą osobiście nadzorować i prowadzić restaurację – podkreśla Kamil Augustynowicz.

Sieć prowadzi obecnie zaawansowane rozmowy z potencjalnymi franczyzobiorcami z Wrocławia i Białegostoku, którzy poznali już dokładnie koncept, mają odpowiednie środki i chęć do zaangażowania się. Czynnikiem wstrzymującym finalizację umowy okazało się poszukiwanie lokalu. – Nasi franczyzobiorcy zajmują się tym samodzielnie, my opiniujemy proponowane miejsce, ostateczna decyzja należy jednak do inwestorów – wyjaśnia Kamil Augustynowicz.

Wśród zainteresowanych otwarciem Domu Sushi zdarzają się też osoby ze skromniejszym kapitałem, rzędu 200 tys. zł, które także chciałby otworzyć restaurację sushi z segmentu premium. Brak ofert finansowania dla takich osób stanowi jednak kolejną barierę w rozwoju sieci i całej branży.

Pierwsi franczyzobiorcy przyciągają kolejnych

Wśród franczyzodawców konceptów z segmentu barów sushi znajdziemy także m.in. takie firmy jak Nakama, Hana Sushi czy Sakana. Jednak wszystkie mają na razie tylko jednostki własne.

Siecią, której udało się dotychczas pozyskać franczyzobiorców, i to aż kilkunastu, jest Sushi Bar Nigiri. Jednak chociaż uruchomiła ona w tym roku nowe lokale, ma ich łącznie tyle, co na koniec ubiegłego roku, czyli 17. – Z dwiema osobami nie przedłużyliśmy umów – przyznaje właścicielka sieci Goretta Szymańska. Nie chce jednak zdradzać kulis rozstania. Chętniej mówi o nowych otwarciach. – Ostatnio uruchomiliśmy franczyzową restaurację w Ustroniu, a wkrótce ruszą kolejne lokale w Radomiu i Piasecznie. Jeszcze do końca tego roku powinno udać się nam uruchomić sześć barów – wylicza.

Sushi Bar Nigiri był jedną z pierwszych ofert franczyzowych w tym segmencie rynku. – Sądzę, że nasze doświadczenie, fakt, że zrealizowaliśmy już z powodzeniem kilkanaście franczyzowych otwarć buduje zaufanie i przyciąga do nas kolejnych chętnych – ocenia Szymańska. Koszt otwarcia Sushi Bar Nigiri to ok. 100-150 tys. zł.

Joanna Cabaj - Bonicka
jcabaj@arss.com.pl

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Aktualności

Data dodania: 5 sierpnia 2022
Żabka liczy już 8500 sklepów
Data dodania: 4 sierpnia 2022
Fit Cake robi swoje
Data dodania: 2 sierpnia 2022
BRICOMARCHÉ z nową marką własną
Data dodania: 1 sierpnia 2022
Duże zainteresowanie franczyzą Auto Gamma

zobacz więcej

Data dodania: 12 lipca 2022
Pomysły na biznes w domu
Data dodania: 20 kwietnia 2022
Smacznie, zdrowo i z zyskiem
Data dodania: 23 marca 2022
Franczyza na usługach
Data dodania: 10 stycznia 2022
Przed jakimi wyzwaniami stoi rynek franczyzy?
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram