
Rynek gruntów inwestycyjnych w Polsce wszedł w fazę strukturalnego niedoboru najlepiej zlokalizowanych działek. Przy niesłabnącym popycie deweloperów ceny parceli pod budownictwo mieszkaniowe wzrosły średnio o 5 procent rok do roku, a w ścisłym centrum Warszawy sięgają już 16 tysięcy złotych za metr kwadratowy powierzchni użytkowej mieszkalnej (PUM). Z najnowszego raportu firmy doradczej JLL wynika, że działka przestała być jedynie surowcem pod zabudowę, stając się długoterminowym aktywem zabezpieczającym kapitał.
W 2025 roku na sześciu największych rynkach w Polsce do sprzedaży wprowadzono ponad 500 nowych projektów mieszkaniowych, co bezpośrednio przełożyło się na presję na banki ziemi.
Średni roczny wzrost cen gruntów w ostatnich pięciu latach wyniósł od 5 do 12 proc., a udział kosztu samej działki w końcowej cenie mieszkania waha się obecnie w granicach 15–30 proc.
Rozpiętość stawek w stolicy wyraźnie pokazuje wagę adresu:
– Działka w dobrej lokalizacji przestała być tylko surowcem pod zabudowę – staje się aktywem rezerwowym. Przy kurczącej się podaży, wysokich kosztach finansowania i silnym popycie, coraz więcej inwestorów traktuje zakup gruntu jako zabezpieczenie wartości. Do łask wracają również działki wymagające uporządkowania stanu prawnego lub dodatkowych nakładów, a deweloperzy częściej sięgają po fuzje i przejęcia spółek z gotowymi bankami ziemi – komentuje Tomasz Lewandowski, Head of Land & Mid-Cap Investments w JLL.
Wraz z wejściem w życie reformy planistycznej skończyła się era bezterminowych decyzji o warunkach zabudowy (WZ), co obniża wartość części peryferyjnych gruntów. Kluczowym narzędziem pozyskiwania nowej podaży stają się Zintegrowane Plany Inwestycyjne (ZPI).
Procedury te wiążą się jednak z koniecznością partycypacji inwestora w kosztach infrastruktury miejskiej – przykładowo w Warszawie poziom wymaganej kontrybucji wynosi średnio około 1200 zł za 1 m kw. PUM. Transakcje na działkach z gotowym pozwoleniem na budowę zamykają się błyskawicznie, podczas gdy procedury wymagające ustaleń urbanistycznych potrafią wydłużyć proces nawet o kilka lat.
Niedobór klasycznych gruntów zmusza inwestorów do elastyczności i zmiany przeznaczenia istniejących nieruchomości:
Eksperci JLL przewidują, że zapotrzebowanie na grunty utrzyma się w długim horyzoncie czasowym, napędzane m.in. postępującą urbanizacją i rosnącą liczbą gospodarstw domowych. Prognozy zakładają stabilny wzrost cen działek mieszkaniowych w tempie 5–7 proc. rocznie, przy stale rosnącej premii za najlepsze adresy w centrach metropolii.
Dołącz do newslettera
Pozostałe artykuły - Aktualności
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji