Rozwój franczyzy w małych i średnich miastach 2013

Autor: Redakcja
Data dodania: 9 sierpnia 2013
Kategoria:
Franczyza w małych i średnich miastach
Mieszkasz w miejscowości, która ma poniżej 100 tysięcy mieszkańców i chcesz założyć własny biznes? Zastanawiasz się, jakiego rodzaju koncept ma szanse przyjąć się na rynku? Zobacz, jakie propozycje dla przedsiębiorców z małych i średnich miast przygotowali franczyzodawcy.

Wiele jest ofert franczyzowych pochodzących od firm, które mają placówki własne w dużych miastach, natomiast poprzez franczyzę chcą rozwijać sieci w tych mniejszych. Tak robi np. sieć sklepów z podłogami i wykładzinami Komfort, sklepy meblowe Abra czy sieć sklepów z odzieżą dziecięcą 5.10.15.

- Sieć sklepów partnerskich rozrasta się w dynamicznym tempie. Tylko w ubiegłym roku otworzyliśmy łącznie 49 nowych placówek franczyzowych. Nasycenie w dużych miastach oraz dobre wyniki osiągane przez sklepy franczyzowe powodują, że kierujemy nasze działania na rozwój sieci w mniejszych miejscowościach, gdzie marka 5.10.15. jest bardzo rozpoznawalna i chętnie kupowana. Do szybkiego rozwoju sieci przyczyniła się przede wszystkim nasza znajomość rynku i potrzeb konsumenta w tych niełatwych czasach. Stworzony system – nie tylko dajemy know how ale ponosimy również odpowiedzialność za cały zapas - daje duże bezpieczeństwo współpracy naszym partnerom. Najlepszym papierkiem lakmusowym całości jest fakt że wielu naszych partnerów już otworzyło lub właśnie planuje z nami otwierać kolejne lokalizacje – informuje Marek Czupryna, prezes zarządu spółki zarządzającej siecią 5.10.15.

Zysk nie na bank

Strategię wchodzenia do mniejszych miejscowości dzięki franczyzie przyjęło także wiele banków. Rozwijający od 2007 roku sieć placówek partnerskich eurobank początkowo uruchamiał je głównie w miastach liczących 15 – 25 tys. mieszkańców. Teraz oferuje również możliwość nawiązania współpracy osobom z miast zamieszkałych przez 50 – 300 tys. osób, ale już bez wyłączności terytorialnej. Obecnie bank poszukuje franczyzobiorców do poprowadzenia placówek w 37 miastach.

BZ WBK zainteresowany jest z kolei otwarciem placówek partnerskich w aż 116 miastach. Dominują wśród nich małe i średnie miejscowości jak Przasnysz, Rzgów, Łowicz, Dęblin, Chełmek, Kobyłka, Dobre Miasto czy Golub-Dobrzyń. Jedynymi większymi miastami, które znalazły się na liście banku, są Bielsko-Biała, Wałbrzych oraz Kraków, aczkolwiek w tym ostatnim BZ WBK szuka franczyzobiorców do poprowadzenia placówek tylko na dwóch osiedlach – Piastów i Widok.

Na współpracę z partnerami z małych i średnich miast otwarte są także takie instytucje jak PKO BP, Pekao SA, Getin Bank, Alior Bank oraz Bank BPH. Warto jednak wiedzieć, że prowadzenie banku to niełatwy kawałek chleba. Co roku w bankowych sieciach franczyzowych liczących nierzadko setki placówek dochodzi do sporych przetasowań – powstają nowe punkty, ale jednocześnie sporo się zamyka. W 2012 roku na ok. 600 otwarć przypadło niemal tyle samo zamknięć.

Duży market w małym mieście

Wśród działających w Polsce franczyzodawców znajdują się również firmy, które przygotowały swoje koncepty wyłącznie z myślą o małych miastach i do dużych z założenia nie wchodzą. Taką zasadę przyjęły sieci Intermarché, Bricomarché oraz PSB-Mrówka.

Intermarché i Bricomarché to międzynarodowe koncepty, ale i w Polsce mają już ugruntowaną pozycję. Supermarketów spożywczo-przemysłowych Intermarché działa tu bowiem 181, zaś marketów typu dom i ogród Bricomarché – 90. Wszystkie zlokalizowane są w miastach liczących między 20 a 70 tys. mieszkańców. W tym roku pod obiema markami ma przybyć łącznie ponad 30 sklepów. Wszystkie placówki należą do niezależnych przedsiębiorców zrzeszonych w Grupie Muszkieterów.

Jakie warunki trzeba spełnić, by do niej dołączyć? Niezbędny jest oczywiście kapitał, w tym przypadku w wysokości 400 tys. zł. Ponadto przyszli Muszkieterowie zobowiązani są do rezygnacji z dotychczasowej działalności gospodarczej, jeśli takową prowadzili, muszą wziąć udział w pięciomiesięcznym szkoleniu oraz... być mobilni.

- To my jako Grupa Muszkieterów wybieramy lokalizacje pod kolejne inwestycje, kupujemy grunty, przeprowadzamy badania rynku. Nowy franczyzobiorca otrzymuje od nas propozycję poprowadzenia sklepu w konkretnej miejscowości, co może wiązać się z koniecznością przeprowadzki. Dajemy mu czas na to, by poznał miasto, przeanalizował nasze kalkulacje i zdecydował, czy chce objąć dany projekt – wyjaśnia Bartłomiej Tarłowski z Grupy Muszkieterów.
 
Podkreśla, że selekcja lokalizacji jest bardzo ostrożna, bowiem każdy sklep to oddzielne przedsiębiorstwo, które musi zarabiać. Zwrot wkładu początkowego w inwestycję, czyli wspomnianych 400 tys. zł, następuje zwykle w ciągu 3-4 lat.

Inne wymogi wobec przyszłych partnerów ma Grupa PSB, twórca sieci marketów budowlanych PSB-Mrówka. Powinni oni posiadać propozycję lokalizacji spełniającej określone warunki - działkę o powierzchni minimum 3500 m², na której można postawić market o wielkości powyżej 1000 m². Może być ona ewentualnie nieco mniejsza, jeśli przyszły franczyzobiorca chce otworzyć sklep w formacie Mini-Mrówka, czyli o powierzchni 400 – 800 m².

Sieć PSB-Mrówka rozwijana jest od 2002 roku. Pod koniec czerwca został otwarty już 144. market sygnowany tym szyldem. Mieści się w 40-tysięcznym Jarosławiu. Zresztą wszystkie placówki tej sieci działają w niedużych miastach, liczących między 15 a 100 tys. mieszkańców. Według twórców sieci, sukces na takim rynku jest łatwiej odnieść między innymi dlatego, że są to często jedyne tak duże i kompleksowo zaopatrzone w materiały budowlane obiekty w tych miastach.

Warto wiedzieć, że Mrówka nie jest typową franczyzą. Każdy partner przystępujący do sieci musi wykupić pakiet akcji w PSB S.A., a więc staje się współwłaścicielem firmy tworzącej sieć.

Jedna branża, a może kilka?

Do grona nielicznych konceptów znakomicie sprawdzających się w niewielkich miasteczkach, a nawet na wsiach można zaliczyć również sklepy rolniczo-techniczne Grene. Jest ich już 102, a do końca 2018 roku będzie ok. 220. Nowe placówki mają powstawać głównie na zasadzie franczyzy. Firma już przeanalizowała, w których miejscowościach biznes taki byłby opłacalny i wytypowała ok. 200 lokalizacji. A jakie oczekiwania ma wobec samych franczyzobiorców?

- Przez blisko 2 lata od momentu ogłoszenia oferty franczyzowej podpisaliśmy umowy z bardzo zróżnicowanymi pod względem wiedzy i doświadczeń branżowych i biznesowych kandydatami. Wśród naszych franczyzobiorców są osoby bez przygotowania w zakresie techniki rolniczej, jak i ci, którzy dotychczas prowadzili sklep lub punkt handlowy, zaopatrujący rolników w części zamienne czy inne potrzebne do utrzymania infrastruktury technicznej artykuły. Obserwujemy również wyraźnie zarysowującą się tendencję do łączenia kilku komplementarnych biznesów w jednym miejscu, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Sklep spożywczy, punkt paszowy, usługi serwisowe, stacja kontroli pojazdów, stacja paliw, sprzedaż środków ochrony roślin to branże, wraz z którymi sklep rolniczo – techniczny Grene stanowi kluczowy element zaspokajający potrzeby każdego klienta – mówi Dariusz Stróżyk, członek zarządu i dyrektor zarządzający Grene Sp. z o.o.

Z wypowiedzi tej dowiadujemy się przy okazji o innych biznesach dobrze sprawdzających się w małych miastach. Należą do nich oczywiście punkty zaopatrywania się w tzw. produkty pierwszej potrzeby, czyli np. sklepy spożywcze. W sytuacji mniejszej konkurencji niezależne placówki zlokalizowane poza dużymi miastami radziły sobie dobrze. Ale odkąd sieciówki, w tym dyskontowa Biedronka, zaczęły rozwijać się w coraz mniejszych miastach, tamtejszych kupców dotknęły te same problemy, co tych z dużych miast, wymuszając konsolidację. Dlatego też takie szyldy jak Odido, abc, Groszek czy Carrefour express można zobaczyć już nie tylko na osiedlach większych czy średnich miast, ale i w malutkich miasteczkach oraz na wsiach.

- Niezależnie od tego czy mamy do czynienia z terenem wiejskim czy miejskim, koncept ODIDO musi być elastyczny - mówi David Boner, prezes zarządu Makro Cash&Carry Polska, które rozwija sieć Odido. ODIDO oferuje potencjalnym franczyzobiorcom miękki model współpracy. – Moim zdaniem polski rynek handlowy nie jest jeszcze gotowy na „twardą” franczyzę, zaznacza David Boner.

Małych, niezależnych sklepów spożywczych wciąż w Polsce ubywa. Ale mimo to nie można powiedzieć, że jest to biznes, w który już nie warto inwestować. Wciąż bowiem przybywa atrakcyjnych lokalizacji pod niewielkie sklepiki np. na nowo budowanych osiedlach. Sieć abc szacuje, że kapitał, jakim trzeba dysponować na uruchomienie sklepu o powierzchni ok. 70 m², to ok. 110 tys. zł, z czego 60 tys. zł to wartość pierwszego zatowarowania, zaś 50 tys. zł pochłania zakup mebli, lad chłodniczych czy systemu informatycznego.

Wysoka jakość = sukces

W małych i średnich miastach nie brakuje też oczywiście biznesów niezwiązanych z produktami pierwszej potrzeby.

- Szacujemy, że ok. 30 proc. populacji każdej miejscowości w Polsce to osoby osiągające dochody na takim poziomie, który pozwala im korzystać z dodatkowych usług czy kupować produkty z półki premium – mówi Grażyna Marciniak z Office 1, międzynarodowej sieci sklepów biuro-serwisowych.

W Polsce placówek Office 1 jest 16, niemal wszystkie w miastach liczących poniżej 100 tys. mieszkańców, m.in. w Tomaszowie Lubelskim, Piszu, Ełku czy Ostrołęce. Strategia sieci zakłada dalszy jej rozwój w miastach tej wielkości.

- W dużych miastach jest zbyt duża konkurencja ze strony firm globalnych. Z naszych obserwacji wynika, że najlepsze warunki do prowadzenia sklepu Office 1 panują w mieście liczącym ok. 50 tys. mieszkańców. Tam, nawet jeśli działa już konkurencja, łatwiej przebić się do świadomości mieszkańców i kawałek po kawałku ten rynek przejmować. Właściciel sklepu, franczyzobiorca musi być jednak osobą zdeterminowaną i stawiającą na wysoką jakość usług – mówi Marciniak.

W mniejszej miejscowości łatwiej zyskać renomę, ale i równie łatwo można ją stracić, jeśli się wysokich standardów obsługi nie dopilnuje.

- W mniejszych miastach społeczności są bardziej zżyte, a dzięki temu „pantoflowa” wymiana informacji jest na wyższym poziomie – wyjaśnia Krzysztof Pelowski, dyrektor ds. rozwoju sieci w Północ Nieruchomości.

Jeszcze rok temu ponad połowa wszystkich placówek franczyzowych sieci Północ Nieruchomości zlokalizowana była w miastach liczących mniej niż 100 tys. mieszkańców. Aż 20 proc. placówek działało z powodzeniem w miejscowościach liczących mniej niż 30 tys. mieszkańców. Teraz proporcje są nieco inne, bowiem w ostatnim czasie przybyło biur Północ w dużych miastach takich jak Gdańsk, Poznań czy Warszawa.

- Niemniej nadal nasze biura prowadzone w miastach typu Głogów, Łomża, Pabianice, Wolbrom czy Bochnia to świetnie prosperujące przedsiębiorstwa, które wypracowały dobrą i rozpoznawalną markę. Ważnym powodem tego sukcesu są właśnie założenia dotyczące jakości pracy i obsługi klientów. Oczywiście koszty prowadzenia działalności w mniejszych miastach są niższe, co również ma znaczenie, zwłaszcza w okresie spowolnienia gospodarczego – dodaje Pelowski.

Jak wspomnieliśmy, Północ Nieruchomości nie jest typową siecią dla franczyzobiorców z małych miast, niemniej ma sporo placówek w tego typu miastach, co pokazuje, że koncept jest dobrze dopasowany do panujących w nich realiów gospodarczych. Takich konceptów jest więcej. W miastach do 100 tys. mieszkańców zlokalizowana jest także duża część placówek należących do takich sieci jak Okay Multibrand Shop oraz Moodo (sieci odzieżowe), DDD Dobre Dla Domu i Majster Plus (sklepy oferujące drzwi i podłogi), a także Piwiarni Warki.

Joanna Cabaj - Bonicka

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Raporty

Data dodania: 24 sierpnia 2021
Nadeszły dobre czasy dla franczyzy
Data dodania: 9 sierpnia 2021
Sposoby gastronomii na przetrwanie kryzysu
Data dodania: 28 maja 2021
Franczyza - do usług
Data dodania: 25 marca 2021
Pośrednictwo finansowe wciąż daje zarobić
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram