Praca jako konsultantka ślubna to wyzwanie

Data dodania: 20 listopada 2010
Kategoria:

Paulina Szatkowska zdolności organizacyjne odkryła w sobie jeszcze na studiach. Postanowiła je wykorzystać także w życiu zawodowym i rozpoczęła pracę jako... konsultantka ślubna. Przed rokiem dołączyła do sieci Perfect Moments. Czy była to trafna decyzja?

Gdzie i od kiedy prowadzi Pani oddział Perfect Moments?

Oddział Perfect Moments prowadzę w Szczecinie od początku października 2009 roku.

Dlaczego zdecydowała się Pani rozpocząć pracę jako konsultantka ślubna? I dlaczego postanowiła Pani rozwijać działalność w ramach sieci, a nie samodzielnie?

Już w trakcie studiów zajmowałam się organizowaniem konferencji ogólnopolskich dla uczelni wyższych, wtedy właśnie odkryłam w sobie zdolności organizatorskie. Kiedy skończyłam uczelnię, nawet nie próbowałam szukać pracy w zawodzie, ale zaczęłam myśleć o własnej firmie, która zajmowałaby się organizacją różnych eventów. Powoli zaczęłam zbierać informacje o rynku szczecińskim, konkurencji i przez przypadek natknęłam się na artykuł o konsultantach ślubnych. Po jego przeczytaniu zdałam sobie sprawę, że konsultantka ślubna to idealny zawód dla mnie, w którym się odnajdę. Od tego momentu skupiłam się tylko i wyłącznie na branży ślubnej. Po pewnym czasie zdałam sobie sprawę z tego, że jest to bardzo odpowiedzialny zawód i muszę włożyć ogrom pracy w to, aby stworzyć własną markę, bazę zaufanych podwykonawców, oferty... Potrzebowałabym na to kilku lat. Trochę się tego bałam, tym bardziej, że zawód konsultanta ślubnego jest jeszcze mało powszechny i nie wiedziałam, jakie efekty przyniesie moja praca. Ponieważ nie lubię tracić czasu, franczyza okazała się dla mnie idealnym rozwiązaniem. W Perfect Moments zakochałam się od pierwszego wejrzenia i bez namysłu postanowiłam w to wejść.

Czy poza licencją, która w przypadku Perfect Moments kosztuje 30 tys. zł, musiała Pani ponieść na starcie jeszcze jakieś koszty? Czy uzyskała Pani już zwrot z inwestycji (oczywiście liczonej razem z licencją), a jeśli tak, to po jakim czasie to nastąpiło?

Oczywiście zakup licencji nie jest jedynym kosztem działalności. Musiałam się zaopatrzyć jeszcze w sprzęty biurowe, przede wszystkim w laptop, bez którego praca byłaby niemożliwa. Odłożyłam też trochę pieniędzy na pierwsze miesiące działalności, ponieważ zdawałam sobie sprawę z tego, że nie od razu przyniesie mi ona dochody. Do wykonywania tego zawodu niezbędny jest także samochód. Nie uzyskałam jeszcze zwrotu z inwestycji, rok to jest zdecydowanie za mało na uzyskanie takich dochodów ze ślubów na rynku szczecińskim. Musiałabym zorganizować o kilka ślubów więcej, mimo tego nie narzekam, traktuję ten rok jako naukę i okres zbierania doświadczeń. Myślę, że przyszły rok będzie już bardziej owocny.

Jakiego rodzaju wsparcie otrzymała Pani od franczyzodawcy na początku, w momencie przystąpienia do sieci? A na jakiego rodzaju pomoc może Pani liczyć na co dzień, przy bieżącym funkcjonowaniu oddziału?

Firma przeprowadziła profesjonalne szkolenie specjalnie dla mnie, podzieliła się swoim doświadczeniem, przekazała mnóstwo materiałów, wskazówek, porad, zdjęć, filmów ze zrealizowanych wesel, rozreklamowała mój oddział na różnych portalach ślubnych, wpisała go na stronę internetową Perfect Moments, a także udostępniła mi dokumenty potrzebne do obsługi klienta. Codziennie kontaktujemy się ze sobą głównie drogą mailową, aby podzielić się informacjami, pomysłami na rozwój firmy, pochwalić się swoimi ślubami. Karina, założycielka firmy doskonale sobie radzi w roli franczyzodawcy, mogę zawsze liczyć na jej pomoc, kiedy mam np. problem z klientem lub ze znalezieniem odpowiedniego podwykonawcy itp. Nieustannie polepsza oferty, dokumenty dla klienta, aby lepiej do niego dotrzeć, skupia się przede wszystkim na rozwoju firmy, a ja staram się iść za jej przykładem. Daje mi dużą motywację i nie pozwala spocząć na laurach.

Jak wspomina Pani początki działalności? Trudno było wystartować, wypromować ofertę wśród potencjalnych klientów?

Początki zawsze są trudne. Z pomocą Perfect Moments wypromowanie oferty na rynku nie było żadną trudnością, ale wsparcie ze strony firmy to nie wszystko… Musiałam przede wszystkim popracować nad sobą, dużo się uczyć, rozwijać, stać się osobą kompetentną, aby zdobyć zaufanie klientów. Zapytań miałam sporo już od samego początku, ale największym wyzwaniem jest nawiązanie współpracy z klientem. Na początku było to dla mnie bardzo trudne, ponieważ nie miałam jeszcze dość dużego doświadczenia jako konsultantka ślubna, do tego dochodził stres i obawy. Mimo wszystko te chwile wspominam bardzo miło, bo je przetrwałam i w żaden sposób mnie nie zniechęciły, tylko motywowały do jeszcze cięższej pracy nad sobą.

Co by Pani doradziła osobom zastanawiającym się nad podjęciem takiej działalności? Z jakich potencjalnych wyzwań i trudności powinny sobie zdawać sprawę? Jakie cechy i jakie doświadczenie są, Pani zdaniem, kluczowe, żeby odnieść sukces jako konsultantka ślubna?

Doradziłabym franczyzę albo przynajmniej szkolenia, aby poznać chociaż podstawy zawodu i móc lepiej ocenić, czy rzeczywiście ma się predyspozycje do jego wykonywania. Niestety bardzo dużo osób otwiera taką działalność bez jakiekolwiek wiedzy, psując wizerunek konsultanta ślubnego. Dlatego uważam, że warto w takie szkolenia zainwestować, przełoży się to na pewno na większy sukces. Osoby, które chciałyby otworzyć działalność związaną z organizacją ślubów i wesel, muszą być przede wszystkim dobrze zorganizowane i odporne na stres. Muszą zdawać sobie sprawę z tego, że czasami pozyskiwanie klienta jest bardzo trudne. Trzeba wsłuchać się w jego potrzeby i trafić w jego gusta, a potem już tylko spełniać jego oczekiwania. Trzeba także, a może nawet przede wszystkim stworzyć bazę zaufanych i sprawdzonych podwykonawców, od których przecież zależy cały przebieg ślubu i wesela.

Przypuszczam, że ta branża charakteryzuje się dużą sezonowością. Jak wygląda Pani praca w cyklu rocznym? Które okresy są najintensywniejsze pod względem pozyskiwania klientów, które pod względem obsługi zleceń?

Tak, to prawda, że branża ślubna charakteryzuje się dużą sezonowością, śluby zawierane są głównie od maja do września, a najbardziej popularnym miesiącem jest sierpień. Jednak ja intensywnie pracuję przez cały rok. Najwięcej zapytań od klientów miałam na przełomie roku, wtedy też odbyło się mnóstwo spotkań z klientami. To był akurat okres, kiedy zaczynałam, zostałam więc wrzucona na głęboką wodę, ale właśnie wtedy najwięcej się nauczyłam. Najspokojniejszymi miesiącami są z kolei październik i listopad, wtedy można się skupić na promocji zawodu czy reklamie firmy.

Jakie dostrzega Pani plusy i minusy tej działalności?

Ogromnym plusem jest możliwość spełniania marzeń, czyli uczestniczenie w tworzeniu wymarzonego ślubu i wesela razem z Parą Młodą, a także otrzymywanie od nich wyrazów wdzięczności oraz poczucie satysfakcji z tego, że się wszystko udało. Jest to niesamowite uczucie, którego mogłabym doświadczać codziennie. Praca jest bardzo kobieca, ale są i mężczyźni, którzy świetnie sobie radzą w roli konsultantów. Dużym plusem jest także poznawanie wspaniałych ludzi, którzy razem ze mną ciężko pracują nad tym, aby wszystko się udało.

Minus jest natomiast taki, że praca wiąże się z dużym stresem. Wystarczy, że się pominie mały szczegół lub wydarzy się mała wpadka, a wesele może się nie udać, wszystko przecież spoczywa na głowie organizatora. Minusem jest także nienormowany czas pracy, jest się w niej praktycznie całą dobę, bo trudno ją czasami oddzielić od życia prywatnego.

Jak, w Pani ocenie, rozwija się rynek tego typu usług jak organizacja ślubów i wesel? Mam na myśli przede wszystkim zainteresowanie ze strony potencjalnych klientów.

Moimi głównymi klientami są pary zagraniczne, mieszane, które nie mają możliwości organizowania ślubu i wesela na miejscu. Konsultant ślubny jest jeszcze mało znanym zawodem, przynajmniej na rynku szczecińskim. Muszę włożyć jeszcze mnóstwo pracy, aby go rozpowszechnić wśród mieszkańców swojego miasta. Poza tym istnieje cały czas przekonanie, że usługi konsultantów kosztują mnóstwo pieniędzy, albo że zabierają Młodej Parze całą przyjemność z organizacji, co jest oczywiście nieprawdą. Wierzę w to, że niebawem ta świadomość się zmieni i wzrośnie zaufanie do naszego zawodu.

Czy zdarzyło się Pani do tej pory otrzymać jakieś bardzo nietypowe albo wyjątkowo pełne wyzwań zlecenie, z którym musiała się Pani zmierzyć, czy też raczej oczekiwania klientów są w miarę standardowe?

Dla mnie każde zlecenie jest niestandardowe i pełne wyzwań, albowiem Pary Młode chcą przeżyć swój ślub wyjątkowo i niepowtarzalnie. Niedawno udało mi się zorganizować ślub polsko-szwajcarski, który trzeba było w jakiś sposób urozmaicić. Sama ceremonia ślubna wydawała się dla Pary zbyt krótka, dlatego poprzedziła ją ceremonia artystyczna, która obejmowała teatr, recytację i pantomimę, którym towarzyszyła piękna muzyka fortepianowo-skrzypkowa. Było bardzo romantycznie, lirycznie i osobiście. Na przyszły rok szykują się także ciekawe śluby np. ślub polsko-żydowski oraz ślub na molo.

Rozmawiała Joanna Cabaj – Bonicka

Zobacz nasz katalog sieci franczyzowych i upewnij się która franczyza będzie dla Ciebie najlepsza.

Dołącz do newslettera

Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl  Skład magazynu Franczyza & Biznes: Aera Design