Moda na fastfood nie przemija

Autor: Redakcja
Data dodania: 13 lipca 2015
Kategoria:
Foto: pixabay.com
images/stories/2015/burger_tr.png

Szybko żyjemy, szybko pracujemy, szybko kupujemy. Modę na szybkie jedzenie przyjęliśmy też szybko. Zawdzięczamy to m.in. rosnącym w siłę sieciom gastronomicznym, które wprowadzają na rynek coraz nowsze koncepty.

Wydawać by się mogło, że nic nowego w tym segmencie gastronomii już nie da się wymyślić – hamburgery, frytki, hot dogi, pizza, dania na bazie kurczaka, naleśniki czy paszteciki – flagowe dania barów fast food już nie robią piorunującego wrażenia. Mimo to, co roku pojawiają się kolejne lokale, budki i przyczepy gastronomiczne serwujące szybkie dania. A to oznacza, że mimo popularyzacji zdrowego jedzenia i mody na „bycie fit”, fast foody nie żegnają się ze swoją klientelą. Nawykami żywieniowymi wielu Polaków wciąż steruje McDonald’s, KFC, Pizza Hut, Telepizza czy Subway. Ich sukces próbują powtórzyć polskie marki, które też nieźle sobie radzą budując sieć lokali za pomocą franczyzy.

FIRMOWA PANIERKA

To składnik, który stał się wyróżnikiem marki, i któremu wiele twórców konceptów gastronomicznych opartych na daniach z kurczaka zawdzięcza swoj sukces, a nawet więcej. Mówi się, że na tej sekretnej recepturze przypraw skupulatnie strzeżonej przez właścicieli marki opiera się cały biznes – trochę tak, jak z coca-colą. Jedną z największych sieci specjalizujacych się w szybkim serwowaniu kurczaka znaną niemal na całym świecie jest Kentucky Fried Chicken (KFC). Restauracje z charakterestycznym logo zostały założone przez Harlanda Sandersa, bardziej znanego jako pułkownik Sanders. Centrala firmy znajduje się w Louisville w stanie Kentucky w USA. Natomiast wyłącznym masterbiorcą marki KFC w Polsce jest spółka AmRest Holdings z siedzibą we Wrocławiu.

Dziś delikatne polędwiczki, pikantne skrzydełka, filety i nóżki kurczaka serwuje w Polsce co najmniej kilka firm rozwijających się we franczyzie. Część z nich to marki z amerykańskim rodowodem jak np. United Chicken. Firma chwali się m.in. tym, że jako jedyna sieć franczyzowa udostępnia najbardziej zaawansowaną technologię przyrządzania kurczaka typu crispy. W ramach umów franczyzy oferuje współpracę w trzech formatach lokali: niezależne, foodcourt i drive. Wybór formatu poprzedzany jest analizą potencjału lokalizacji (przepustowość czy sąsiedztwo szlaków komunikacyjnych). Minimalna powierzchnia lokalu typu foodcourt wynosi 50 m², niezależnego – 80 m². Obecnie pod szyldem United Chicken działa 10 lokali.

Firmową panierką szczyci się też Broaster Chicken. To amerykańska sieć działająca od 1954 roku, która w USA i na całym świecie ma ponad 10 tys. lokali. Pierwszy lokal w naszym kraju otwarto w Galerii Tęcza w Kaliszu, kolejne w galeriach w Zamościu, Świdnicy i Kłodzku. Jak podkreślają dietetycy współpracujący z tą siecią, mięso Broaster Chicken ma nie tylko dobre walory smakowe, ale przede wszystkim opatentowany sposób ciśnieniowego smażenia. To oznacza, że żywność przygotowywana pod kontrolowanym ciśnieniem wewnątrz szczelnie zamkniętego naczynia nie nasiąka tłuszczem, nie traci wody i zyskuje lepszy smak.

Kolejną marką restauracyjną, tym razem z polskim rodowodem jest Western Chicken, należąca do firmy Wojtex. Sieć sukcesywnie się rozwija i rekrutuje nowych franczyzobiorców. Zdarza się, że ma kilka otwarć w ciągu jednego mieisąca, tak jak w marcu tego roku kiedy sieć otworzyła 3 lokale - w Wołominie, Kobyłce i w Obornikach Śląskich. Na współpracę z Western Chicken mogą liczyć osoby  rozważające działalność w Warszawie, Częstochowie, Toruniu, Bydgoszczy, Katowicach i Krakowie. Czy nie ma więc obawy, że rynek się nasyci albo po prostu znudzimy się tym menu?

– Dania z kurczaka cieszą się popularnością i smakują klientom. W menu jest tak duży wybór, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jeśli zaistniałaby konieczność wprowadzenia nowego produktu, to nie będzie problemu aby dostosować się do potrzeb klientów – przekonuje Łukasz Krasowski, prowadzący restaurację Western Chicken w Ostródzie.

W przypadku tej marki kandydat na franczyzobiorcę powinien posiadać lokal o powierzchni minimum 40 m². Jednak najlepsze powierzchnie do prowadzenia restauracji to 70-80 m². Lokalizacje, które najlepiej sprawdzają się w przypadku tego konceptu to przede wszystkim galerie handlowe, centra miast, deptaki i duże osiedla mieszkaniowe (blokowiska). Istnieje również możliwość podpisania umowy z siecią w małych miejscowościach powyżej 20 tys. mieszkańców oraz w miejscowościach turystycznych. Franczyzobiorca powinien być przygotowany na inwestycję minimum 30 tys. zł - jest to całkowity koszt inwestycji w lokal o powierzchni 40-50 m². Cena zawiera m.in. projekt technologiczny, remont i aranżację wnętrza lokalu oraz niezbędne wyposażenie kuchni.

W prosty sposób i niewielkim kosztem można też otworzyć bar typu fast food pod marką Express Chicken – zapewniają twórcy tego konceptu. Ta sieć również specjalizuje się w panierowanych daniach z kurczaka z możliwością konsumpcji na miejscu i w dostawie. Wiosną tego roku firma przygotowała specjalną ofertę dla przyszłych franczyzobiorców.

KARIERA BURGERA

Burgery to kolejna kategoria w segmencie fast food, która zdobyła uznanie klientów na całym świecie i daje zarobić nie tylko dużym sieciom gastronomicznym, ale i pojedynczym osiedlowym budkom o nieskomplikowanych nazwach typu „Burgery&Frytki”. Pomysł serwowania burgerów doskonale nadaje się na działalność sezonową w dużych miejcowościach turystycznych. Tego typu bary, funkcjonujące zwykle na otwartej przestrzeni pod prowizorycznym dachem, przyjęły się m.in. w krajach bałkańskich, gdzie są serwowane pljeskavice, nazywane też serbskimi hamburgerami. Zwykle robi się je ręcznie z różnych mięs mielonych w obecności zamawiającego turysty, podsmaża na grilu i wkłada do bułki.

Są firmy, które robienie burgerów przekuły w stabilny biznes. Zarabiają same i dają zarobić innym sprzedając swój pomysł na biznes jako franczyzę. Jedną z najbardziej znaych sieci na polskim rynku jest Mr Hamburger. Konkuruje z nim Bobby Burger, który w ciągu niewielu ponad dwóch lat swojej działalności rozwinął się z jednego mobilnego food trucka do 24 lokali znajdujących się w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Bydgoszczy. Taki rozwój sieć zawdzięcza właśnie franczyzie. Już ponad połowa lokali działa w ten sposób, w tym wszystkie placówki poza Warszawą. Bobby Burger chce mieć swoje restauracje we wszystkich dużych polskich miastach. W opinii właściciela konceptu, wyjście poza Warszawę do miejscowości, w których popularność burgerów dopiero się zaczyna, to dobry pomysł na biznes. Receptą na długotrwały sukces ma być ugruntowanie pozycji rynkowej w fazie tzw. boomu na burgery, a później sukcesywne umacnianie swojej pozycji. Inwestycja w lokal sieci Bobby Burger to koszt około 150 tys. zł, w tym opłata wstępna - 17,8 tys. zł netto.

Na tle barów specjalizujących się w burgerach szerokością menu wyróżnia się 7th Street - Bar & Grill, sieć restauracji serwujących dania kuchni amerykańskiej. – Przygodę restauracyjną zaczęliśmy w 2011 roku czyli już 4 lata temu, zainwestowaliśmy też w rozwój sieci z burgerami. Nasze restauracje specjalizują się w kuchni amerykańskiej, a burgery zajmują tylko niewielką część menu. U nas można spróbować m.in. przystawek, steków, żeberek, quesdalillas, ręcznie panierowanych kurczaków, sałatek, deserów, piwa, wina, whisky oraz kolorowych koktajli alkoholowych – opowiada Łukasz Błażejewski, manager ds. franczyzy 7th Street i Meat & Fit. Tłumaczy, że goście odwiedzają restauracje nie tylko, żeby coś zjeść tak, jak to ma miejsce w burgerowniach, ale także spędzić czas ze znajomymi, co z racji małej ilości miejsca w barach z burgerami nie jest możliwe.

– Nasze restauracje na pewno nie powstały w odpowiedzi na modę, ale możemy powiedzieć, że dzięki modzie zyskujemy, choćby dlatego, że w naszej ofercie są burgery wysokiej jakości, które goście sobie cenią. Przy wyborze konceptu gastronomicznego na pewno należy kierować się doświadczeniem franczyzodawcy oraz jego zespołu, przygotowaniem do franczyzy, opinią innych franczyzobiorców danej sieci na temat dotychczasowej współpracy oraz tym, czy franczyzodawca zapewnia logistykę oraz dystrybucję produktów spożywczych bezpośrednio do restauracji – podsumowuje Błażejewski.

Wiosną tego roku do Polski weszła sieć restauracji Dairy Queen, należąca do Berkshire Hathaway. Jak poinformował The Wall Street Journal, marka po raz pierwszy od 20 lat pojawiła się w Europie lokując swoją pierwszą restaurację w Warszawie. Wchodzimy na rynek Europy Wschodniej w czasach, gdy zachodnie marki są już znane konsumentom. Spostrzegamy go jako przyczółek do wejścia na inne rynki w tym regionie – powiedział Jean Champagne, dyrektor operacyjny międzynarodowej grupy Dairy Queen.

Firma zawarła długoterminową umowę współpracy udzielając franczyzy spółce Sparrow 4. Marka reklamująca się sloganem „Fan Food not fast food” planuje, że w ciągu pierwszych pięciu lat działania w Polsce powstanie 26 lokali. W menu restauracji Dairy Queen znajdują się m.in. burgery, sandwicze, hot-dogi, które można zamawiać w zestawach z deserami – np. lodami z polewą czekoladową. Czy tak nietypowe połączenie przypadnie do gustu polskim konsumentom? Jak zwykle, na to pytanie odpowie rynek.

 

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - O tym się mówi

zobacz więcej

Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram