
Szał na zakup działek rekreacyjnych, wywołany obostrzeniami z lat 2020–2022, definitywnie przeszedł do historii. Po okresie, w którym z ofert biur nieruchomości błyskawicznie znikały nawet najmniej atrakcyjne i długo zalegające grunty, rynek wkroczył w fazę wyraźnej korekty i stabilizacji. Rosnąca liczba dostępnych ogłoszeń oraz zmiana priorytetów zakupowych Polaków powodują, że nieruchomości letniskowe przestały być towarem pierwszej potrzeby.
Eksperci rynkowi wskazują, że po fali masowych zakupów nastąpiło naturalne nasycenie segmentu domów letniskowych i gruntów (zarówno tych prywatnych, jak i w ramach Rodzinnych Ogrodów Działkowych). Przywrócenie swobody podróżowania zmieniło strukturę wydatków polskich gospodarstw domowych. Pieniądze inwestowane dawniej w segment rekreacyjny są obecnie znacznie chętniej przeznaczane na zagraniczne wyjazdy, bieżącą konsumpcję lub podnoszenie standardu głównego miejsca zamieszkania. Tanie bilety lotnicze sprawiają, że zagraniczny urlop wygrywa z wypoczynkiem na własnej działce, która z synonimu bezpieczeństwa ponownie stała się dobrem uznaniowym.
Obecnie na rynku, na którym działamy widać korekty w dół – nawet w okolicach 15 proc. r./r. Niższy poziom zainteresowania wynika z odmiennego pomysłu na spędzanie wolnego czasu przez młodsze pokolenia. Ludzie mają mniej czasu, jednocześnie więcej podróżują, a działka to nie tylko przyjemność, ale i obowiązki związane z utrzymaniem domu i obejścia w należytym stanie - mówi Paweł Sokulski, dyrektor oddziału Metrohouse w Serocku.
O tym, jak szybko inwestorzy zaczęli rezygnować z niedawnych zakupów, świadczą statystyki popularnych portali ogłoszeniowych. Domy letniskowe wzniesione w ciągu ostatnich sześciu lat stanowią obecnie od 20 do 30% wszystkich obiektów rekreacyjnych wystawionych na sprzedaż.
Kolejnym hamulcem dla rynku są wysokie koszty zakupu oraz późniejszego utrzymania nieruchomości. Ceny po pandemii utrzymały się na wysokim poziomie, a większość bazowych działek wymaga dodatkowego kapitału na aranżację zieleni czy małą architekturę. Co więcej, przez drożejące materiały budowlane i robociznę, postawienie nowego domku jest dziś nawet dwukrotnie droższe niż przed 2020 rokiem.
Dodatkową barierą pozostaje ograniczona dostępność finansowania. W przeciwieństwie do mieszkań czy domów całorocznych, wiele nieruchomości rekreacyjnych nie spełnia wymogów umożliwiających sfinansowanie zakupu standardowym kredytem hipotecznym. W efekcie część kupujących musi korzystać z droższych kredytów gotówkowych lub pożyczek hipotecznych zabezpieczonych na innej nieruchomości. To powoduje, że rynek działek rekreacyjnych jest znacznie bardziej uzależniony od klientów dysponujących gotówką niż segment mieszkaniowy - mówi Piotr Rusin, analityk Credipass.
W obliczu rosnących kosztów życia współcześni 30- i 40-latkowie, stanowiący kluczową grupę zakupową, skrupulatnie przeliczają opłacalność takiej inwestycji. Utrzymanie nieruchomości generuje całoroczne wydatki (podatki, media, dojazdy, remonty), nawet jeśli korzysta się z niej zaledwie przez kilka tygodni w roku. Wielu młodych ludzi, obciążonych już kredytem na stałe mieszkanie, woli wynająć dom w lesie czy nad jeziorem na czas urlopu, niż brać na siebie obowiązek całorocznej opieki nad własnym gruntem.
W zależności od posiadanego budżetu oraz oczekiwań, kupujący mają do wyboru trzy główne ścieżki rekreacyjne:
Nad morzem dużą część rynku stanowią właśnie działki ROD, bo to dla wielu osób najprostsza i najtańsza forma rekreacji. Działek stricte rekreacyjnych jest mało, a rozstrzał cen jest duży. Najtańsze działki ROD to wydatek od kilkudziesięciu tysięcy złotych. Domek na działce rekreacyjnej w dobrej lokalizacji może kosztować nawet 500 tys. zł - mówi Michał Spieszyński, współwłaściciel biura Metrohouse w Kołobrzegu.
Obecnie rynek działek rekreacyjnych przegrywa rywalizację o budżety klientów z tradycyjnym rynkiem mieszkaniowym. W dobie wysokich kosztów utrzymania Polacy w pierwszej kolejności wolą zabezpieczyć swoje podstawowe potrzeby – kupić pierwsze mieszkanie, zmienić lokum na większe lub nadpłacić dotychczasowe kredyty. Segment letniskowy wraca do swojej dawnej, niszowej roli, gdzie o transakcjach decyduje chłodna kalkulacja ekonomiczna i zasoby gotówkowe, a nie chwilowe emocje.
Dołącz do newslettera
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji