
Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu – Małgorzata Burak działa według tej zasady Konfucjusza, prowadząc SOCATOTS w Gryficach.
Pomysł na biznes zrodził z pasji do piłki czy pracy z dziećmi?
Ani jedno ani drugie (śmiech). Pomysł zrodził się z wewnętrznej potrzeby zmiany oraz sytuacji życiowej. Choć nie powiem, zawsze miałam w sobie pragnienie pracy z dziećmi i łatwość nawiązywania z nimi kontaktu oraz zamiłowanie do aktywności fizycznej. Socatots pozwoliło mi zrealizować i jedno i drugie.
Czym zajmowała się Pani przed podjęciem współpracy z siecią SOCATOTS?
Ukończyłam studia ekonomiczne i wyjechałam za granicę, gdzie spędziłam 12 lat pracując głównie w branży hotelarskiej. Życie jednak tak się potoczyło, że musiałam wrócić do Polski i w związku z tym zaczęłam szukać pomysłu na biznes, który będzie dochodowy, ale równocześnie będzie to realizacja moich pomysłów i pragnień. I tak trafiłam na Socatots.
Dlaczego wybór padł właśnie na tę firmę?
Jedni powiedzą - zbieg okoliczności, inni - zrządzenie losu. Można by to nazwać jak kto chce. Ja uważam, że nic nie dzieje się przypadkowo. Dzięki mojej przyjaciółce dowiedziałam się o firmie i spotkałam z Przemkiem Olewnikiem, założycielem Socatots. Wizja i misja - to wyniosłam z pierwszego spotkania. Nie miałam wątpliwości, że chcę dołączyć do grona ludzi pełnych pasji, których nadrzędnym celem było i jest tworzenie najwyższej jakości usług związanych z prowadzeniem zajęć ogólnorozwojowych inspirowanych piłką nożną, które prowadzą do wielowymiarowego rozwoju najmłodszych dzieci.
Co wyróżnia ten koncept od innych zajęć dla dzieci?
Zajęcia Socatots to nie tylko zajęcia sportowe, ogólnorozwojowe, podczas których poprzez zabawę rozwijamy w dzieciach umiejętności motoryczne, techniczne, koordynację, równowagę, zręczność, ale także nasi podopieczni nabierają poczucia własnej wartości i pewności siebie. Uczą się wykonywać polecenia, wyrabiają dobre nawyki. To jednak nie wszystko, gdyż poza wyżej wymienionymi umiejętnościami dzieci uczą się cyfr, kolorów, części ciała, rozwijają pamięć i koncentrację. Co więcej czas spędzony na treningach to czas zabawy w gronie rówieśników, a więc nabywanie umiejętności społecznych. Ale przede wszystkim to czas spędzony na budowaniu więzi i zaufania pomiędzy rodzicami i dziećmi. Nie znam zajęć dla dzieci, które dawałyby tak szerokie spektrum rozwoju.
Czy rozważała Pani też inne zajęcia edukacyjne?
Innych zajęć edukacyjnych nie rozważałam, ale po 2 latach prowadzenia zajęć Socatots zobaczyłam jak wiele można nauczyć dzieci przez zabawę. Dlatego poszerzyłam moją działalność o prowadzenie animacji na różnego rodzaju eventach. Korzystając z doświadczenia, które zdobyłam prowadząc zajęcia Socatots, moje animacje tworzę tak, aby poprzez ruch pobudzać dzieci do kreatywnego myślenia. Dziś w erze smartfonów namówić dzieci do aktywności i twórczości jest niezwykle trudne, ale nie niemożliwe.
Jakie świadczenia otrzymała Pani w związku z przystąpieniem do sieci franczyzowej SOCATOTS?
Socatots dało mi wszystko, co jest potrzebne do prowadzenia firmy i zajęć. Zaczynając od szkoleń trenerskich i menedżerskich, gdzie otrzymałam całe know-how, poprzez sprzęt, zaplecze marketingowe aż po wsparcie techniczne i merytoryczne. Po mojej stronie pozostało tylko założenie działalności gospodarczej, znalezienie sali sportowej i rozreklamowanie się na rynku lokalnym.
Czy na co dzień pracuje Pani z dziećmi prowadząc zajęcia, czy już tylko zarządza swoim terenem?
Osobiście prowadzę zajęcia i nie wyobrażam sobie, że mogłabym z tego zrezygnować. Bezpośredni kontakt z klientami i dziećmi to w takim miasteczku jak Gryfice - bezcenne. Znam tych ludzi, spotykam ich na co dzień na ulicy, w sklepie. Nawiązujemy relacje, co w dłuższej perspektywie przekłada się na sukces firmy.
SOCATOTS należy do grupy niskonakładowych konceptów, jednak jak w każdym biznesie są potrzebne pieniądze na start. Z jaką kwotą Pani startowała?
To było wiele lat temu, kiedy rozpoczęłam współpracę z Socatots i już teraz nie pamiętam. Poza tym koniunktura na rynku się zmieniła, w związku z tym kwota byłaby nieadekwatna do obecnych warunków. Pamiętam jednak, że to były osiągalne pieniądze. Nie musiałam zaciągać kredytów dzięki czemu biznes w krótkim czasie stał się dochodowy.
Jak szybko zaczęła Pani zarabiać?
Zaczęłam zarabiać od razu. Przez 2 lata to było moje jedyne źródło utrzymania. Wiadomo, na początku, nie było nie wiadomo jakich dochodów, ale w miarę jak grupy się powiększały i mnożyły było coraz lepiej.
Ile trzeba skompletować grup, by biznes był rentowny?
To zależy gdzie prowadzi się firmę i jakie są koszty stałe. Myślę, że w mniejszych miejscowościach jest łatwiej, ponieważ są mniejsze koszty początkowe. Choć z drugiej strony rynek jest mniejszy, więc i ilość klientów ograniczona. Ja zaczynałam od 4 grup, w każdej grupie wiekowej czyli 1-2, 2-3, 3-4 i 4-5 lat.
A ile obecnie prowadzi Pani takich grup?
Aktualnie prowadzę 7 grup.
Gdzie głównie odbywają się zajęcia?
Zajęcia odbywają się na hali sportowej Gryf Arena w Gryficach. Raz w tygodniu prowadzę też zajęcia w Trzebiatowie.
Czy nie ma problemu z pozyskiwaniem miejsc do prowadzenia zajęć?
Mam wielkie szczęście, że nawiązałam współpracę z taką lokalizacją, w której mogę z roku na rok kontynuować wynajem. Wiem jednak od innych franczyzobiorców, że to różnie bywa i jest uzależnione od ilości i dostępności obiektów sportowych. Czasami trzeba się naszukać, aby znaleźć odpowiedni obiekt. Warto tu podkreślić, że to nie może być jakakolwiek sala, ponieważ nasi podopieczni to małe dzieci i warunki do treningów muszą być bezpieczne i na jak wyższym poziomie.
Czy rodzic dziecka, to trudny klient?
Każdy pewnie powie inaczej. Z mojego doświadczenia w większości - nie. Nie przypominam sobie, żebym miała jakieś trudne sytuacje. Może to wynikać z faktu, że sama prowadzę zajęcia i mam kontakt z rodzicami. Rozmawiamy i na bieżąco rozwiązujemy wszystkie zaistniałe sytuacje.
W jaki sposób pozyskuje Pani klientów?
U mnie najlepiej działa “poczta pantoflowa”. Zadowoleni rodzice rozmawiają ze swoimi znajomymi i mnie polecają. Jako sieć mamy działający na najwyższym poziomie marketing w sieci, który jest zasługą Centrali. Jako franczyzobiorca prowadzę oczywiście lokalny fanpage (FB, Instagram). Biorę też udział w lokalnych imprezach sportowych dla dzieci.
Słyszałam, że jest Pani najlepsza na swoim rynku. Zdradzi Pani jak to się robi?
Nie wiem (śmiech). Nie robię nic niezwykłego - po prostu wkładam serce i zaangażowanie. Dodatkowo to pewnie jeszcze kwestia charyzmy. Kocham te dzieciaki i uwielbiam z nimi pracować. A jak powiedział Konfucjusz: „Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu.” To jest moja recepta na sukces.
Dołącz do newslettera
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji