Polacy kupują pięć razy więcej aut używanych niż nowych z salonu

Data dodania: 5 sierpnia 2026
Kategoria:
Używane samochody chętnie kupowane

W Polsce na jedno nowe auto prosto z salonu przypada aż pięć samochodów używanych. Choć polski rynek wtórny szybko się profesjonalizuje i należy do największych na świecie, kupujący wciąż muszą uważać na fałszowane drogomierze oraz ukrywane powypadkowe szkody. Eksperci wskazują jednak, że przejrzysta historia pojazdu staje się kluczowym czynnikiem decydującym o zakupie.

Na jeden nowy samochód z salonu przypada pięć używanych

Z badania opublikowanego przez autoDNA wynika, że aż 66 proc. Polaków planujących zmianę auta w ciągu najbliższych trzech lat zdecyduje się na pojazd z drugiej ręki. Skala obrotu samochodami używanymi w Polsce jest ogromna i stawia nasz kraj w światowej czołówce pod względem liczby transakcji na rynku wtórnym.

Na dynamiczny rozwój rynku wpływ ma stały napływ pojazdów z zagranicy oraz poprawa nastrojów konsumenckich:

  • 2,7 mln pojazdów używanych zmieniło właściciela w ubiegłym roku na polskim rynku,
  • 1,6 mln przerejestrowań dotyczyło aut sprowadzonych z importu (wzrost o 31 proc. rok do roku),
  • 1,3 mln przerejestrowań stanowiły samochody zarejestrowane już wcześniej w kraju (wzrost o 31 proc.),
  • blisko 880 tys. aut sprowadzonych z zagranicy zostało zarejestrowanych po raz pierwszy (wzrost o 19 proc.).

– Polska jest bardzo specyficznym rynkiem, ponieważ proporcja pomiędzy autami używanymi, przywiezionymi z zagranicy, a autami nowymi z salonów jest bardzo korzystna na rzecz aut używanych. Zeszły rok to prawie milion samochodów przywiezionych, przy około 550 tysiącach aut nowych. Ten rynek jest ogromny, jesteśmy jednym z największych rynków samochodów używanych na świecie – ocenia Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodowych w Polsce.

Kręcenie liczników i ukrywanie powypadkowej przeszłości to wciąż powszechny problem

Mimo rosnącego udziału profesjonalnych firm i programów dealerskich, polski rynek wtórny nadal zmaga się z poważnymi nieprawidłowościami. Najczęstszą plagą pozostaje fałszowanie przebiegu oraz przemilczanie historii kolizji.

Według raportu autoDNA i instytutu Minds & Roses w samym tylko 2024 roku wykryto:

  • ponad 65,5 tys. przypadków cofnięcia licznika, co dla kupującego popularne, kilkusetletnie auto oznacza stratę rzędu 16 tys. zł na każde 100 tys. km sfałszowanego przebiegu,
  • ponad 431 tys. pojazdów z powypadkową historią, której sprzedający często nie ujawniali w ogłoszeniach.

Problem pogłębia fakt, że aż 80 proc. kupujących weryfikuje stan auta jedynie poprzez rozmowę telefoniczną ze sprzedawcą. Tylko kilkanaście procent kierowców decyduje się na płatny raport historii pojazdu lub przegląd w autoryzowanym serwisie.

Przejrzysta historia pojazdu staje się nowym rynkowym standardem

Obawy przed ukrytymi wadami deklaruje 86 proc. kupujących. Brak wiedzy o przeszłości samochodu okazuje się główną przyczyną rozczarowania po zakupie – ponad 40 proc. kierowców dopiero po nabyciu auta musiało na własny koszt usuwać skutki dawnych kolizji.

Sytuacja ta wymusza zmiany na rynku. Aż 88 proc. badanych uważa, że informacja o szkodach powinna być obowiązkowym elementem każdego ogłoszenia, a 9 na 10 kierowców oczekuje pełnego raportu jako rynkowego standardu.

– Konsumenci niechętnie podchodzą do aut ze szkodami. Warto jednak zauważyć, że samochody mające niewielkie szkody, na przykład parkingowe, ale ze sprawdzoną i udokumentowaną historią, cieszą się znacznie większym zainteresowaniem niż auta bez weryfikacji. Większość osób znających historię pojazdu jest po paru miesiącach dużo bardziej zadowolona z zakupu. Przejrzystość sprawi, że auta będą szybciej rotować na rynku – podsumowuje Michał Roszkowski, senior partner w Minds & Roses.

Dołącz do newslettera

Copyright © ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Antygen.pl  Skład magazynu Franczyza & Biznes: Aera Design