
W Polsce na jedno nowe auto prosto z salonu przypada aż pięć samochodów używanych. Choć polski rynek wtórny szybko się profesjonalizuje i należy do największych na świecie, kupujący wciąż muszą uważać na fałszowane drogomierze oraz ukrywane powypadkowe szkody. Eksperci wskazują jednak, że przejrzysta historia pojazdu staje się kluczowym czynnikiem decydującym o zakupie.
Z badania opublikowanego przez autoDNA wynika, że aż 66 proc. Polaków planujących zmianę auta w ciągu najbliższych trzech lat zdecyduje się na pojazd z drugiej ręki. Skala obrotu samochodami używanymi w Polsce jest ogromna i stawia nasz kraj w światowej czołówce pod względem liczby transakcji na rynku wtórnym.
Na dynamiczny rozwój rynku wpływ ma stały napływ pojazdów z zagranicy oraz poprawa nastrojów konsumenckich:
– Polska jest bardzo specyficznym rynkiem, ponieważ proporcja pomiędzy autami używanymi, przywiezionymi z zagranicy, a autami nowymi z salonów jest bardzo korzystna na rzecz aut używanych. Zeszły rok to prawie milion samochodów przywiezionych, przy około 550 tysiącach aut nowych. Ten rynek jest ogromny, jesteśmy jednym z największych rynków samochodów używanych na świecie – ocenia Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodowych w Polsce.
Mimo rosnącego udziału profesjonalnych firm i programów dealerskich, polski rynek wtórny nadal zmaga się z poważnymi nieprawidłowościami. Najczęstszą plagą pozostaje fałszowanie przebiegu oraz przemilczanie historii kolizji.
Według raportu autoDNA i instytutu Minds & Roses w samym tylko 2024 roku wykryto:
Problem pogłębia fakt, że aż 80 proc. kupujących weryfikuje stan auta jedynie poprzez rozmowę telefoniczną ze sprzedawcą. Tylko kilkanaście procent kierowców decyduje się na płatny raport historii pojazdu lub przegląd w autoryzowanym serwisie.
Obawy przed ukrytymi wadami deklaruje 86 proc. kupujących. Brak wiedzy o przeszłości samochodu okazuje się główną przyczyną rozczarowania po zakupie – ponad 40 proc. kierowców dopiero po nabyciu auta musiało na własny koszt usuwać skutki dawnych kolizji.
Sytuacja ta wymusza zmiany na rynku. Aż 88 proc. badanych uważa, że informacja o szkodach powinna być obowiązkowym elementem każdego ogłoszenia, a 9 na 10 kierowców oczekuje pełnego raportu jako rynkowego standardu.
– Konsumenci niechętnie podchodzą do aut ze szkodami. Warto jednak zauważyć, że samochody mające niewielkie szkody, na przykład parkingowe, ale ze sprawdzoną i udokumentowaną historią, cieszą się znacznie większym zainteresowaniem niż auta bez weryfikacji. Większość osób znających historię pojazdu jest po paru miesiącach dużo bardziej zadowolona z zakupu. Przejrzystość sprawi, że auta będą szybciej rotować na rynku – podsumowuje Michał Roszkowski, senior partner w Minds & Roses.
Dołącz do newslettera
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji