Niska rentowność gospodarstw rolnych dużym wyzwaniem ekonomicznym

Data dodania: 11 lipca 2026
Dwa kombajny na polu podczas żniw

Prowadzenie gospodarstwa rolnego w Polsce i Europie wiąże się dziś z coraz większym ryzykiem finansowym. Jak alarmują przedstawiciele producentów rolnych, kluczowym problemem sektora przestały być wyłącznie sezonowe wahania cen skupu. Doszło do trwałego zachwiania relacji między wysokimi kosztami produkcji a końcowymi przychodami. W efekcie dla wielu gospodarstw to nie bezpośrednia sprzedaż płodów rolnych, lecz dopłaty unijne oraz krajowe instrumenty publiczne stały się podstawowym elementem stabilizującym budżet.

Twarde dane: uprawa zbóż pod kreską

Presja kosztowa, z którą mierzą się rolnicy, jest niezwykle silna. Najlepiej obrazują to oficjalne kalkulacje Wielkopolskiej Izby Rolniczej (WIR) opracowane za kwiecień 2026 roku. Dane te uwzględniają większość realnych obciążeń ekonomicznych, w tym amortyzację sprzętu:

  • Pszenica ozima: wynik finansowy z 1 hektara wynosi ponad -1 tys. zł,
  • Kukurydza na ziarno: strata z 1 hektara przekracza aż -4 tys. zł,
  • Rzepak ozimy: pozostaje jedną z nielicznych upraw przynoszących zysk, notując dodatni wynik na poziomie +710,79 zł/ha (nadwyżki generują jeszcze buraki).

– Rentowność gospodarstw jest dzisiaj bardzo mocno zachwiana. Szczególnie widać to w kalkulacjach prowadzonych przez Wielkopolską Izbę Rolniczą, z których wynika, że od kilku sezonów nie zarabiamy na produkcji zbóż – mówi Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych. – Dziś to przede wszystkim kwestia skali pozwalającej obniżać koszty determinuje nadwyżkę finansową, którą gospodarstwo jest w stanie wypracować. Pewną rolę stabilizacyjną pełnią instrumenty wspólnej polityki rolnej, jednak konieczna jest praca nad stworzeniem mechanizmów, które przywrócą rentowność sektora.

Kryzys o skali europejskiej

Problem drastycznego spadku opłacalności nie ogranicza się wyłącznie do polskiego rynku. Z danych Eurostatu wynika, że w 2024 roku realny dochód z działalności rolniczej w przeliczeniu na pełnozatrudnionego w całej Unii Europejskiej wzrósł średnio zaledwie o 0,6 proc. (w ujęciu rok do roku). W tym samym czasie w Polsce odnotowano spadek o 1,3 proc. Podobne tendencje spadkowe dotknęły również innych kluczowych producentów żywności w UE, m.in. Francję, Niemcy, Rumunię oraz Holandię.

Eksperci wskazują jednak, że poszczególne rynki wewnętrzne reagują na kryzys w różny sposób. Dobrym przykładem są Włochy, gdzie silny popyt wewnętrzny oraz gigantyczny ruch turystyczny napędzają konsumpcję. Tamtejsze rolnictwo opiera się na małym, lokalnym przetwórstwie, które w takich realiach radzi sobie znacznie lepiej. W Polsce struktura rynku jest zupełnie inna, co wymaga wypracowania nowych form równowagi między producentami a potężnymi sieciami handlowymi.

Walka o marże i eliminacja nieuczciwych praktyk

Zdaniem producentów klucz do poprawy sytuacji leży w sprawiedliwszym podziale zysków w całym łańcuchu dostaw. Obecne dysproporcje są dla rolników krzywdzące – przykładowo ziemniaki są sprzedawane w skupie za kilkadziesiąt groszy za kilogram, podczas gdy konsument w sklepie musi zapłacić za nie 2–2,50 zł.

Wzmocnieniem pozycji rolników od lat zajmuje się Komisja Europejska. Unijna dyrektywa bezwzględnie zakazuje 16 nieuczciwych praktyk handlowych. Z raportów KE wynika, że w 2023 roku w państwach członkowskich wszczęto około 1500 postępowań dotyczących nadużyć, z czego 17 proc. zakończyło się nałożeniem kar. Najwięcej naruszeń wykryto na poziomie detalicznym. W Polsce nadzór nad tym obszarem sprawuje UOKiK, a za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej grozi kara do 3 proc. rocznego obrotu firmy.

W celu zwiększenia transparentności Bruksela uruchomiła unijne obserwatorium łańcucha rolno-spożywczego (AFCO), które monitoruje ceny, koszty oraz podział marż „od pola do stołu”. Trwają także zaawansowane rozmowy nad kształtem Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) po 2027 roku. Komisja zaproponowała, aby w nowym budżecie zabezpieczyć co najmniej 300 miliardów euro bezpośrednio na wsparcie dochodów rolników oraz zarządzanie kryzysowe.

Sprzedaż bezpośrednia rozwiązaniem systemowym czy tylko dodatkiem?

Jedną z metod radzenia sobie z dyktatem cenowym pośredników jest skracanie łańcucha dostaw. W Polsce prężnie rozwija się Rolniczy Handel Detaliczny (RHD), który pozwala rolnikom na legalne przetwarzanie i sprzedaż własnych produktów bezpośrednio konsumentom końcowym pod nadzorem inspekcji sanitarnych i weterynaryjnych.

Choć ceny w gospodarstwach bywają znacznie atrakcyjniejsze niż na półkach supermarketów, dla całego sektora sprzedaż bezpośrednia wciąż stanowi jedynie uzupełnienie dochodów, a nie rozwiązanie systemowe.

– W swoistym trójkącie – rolnicy, sektor zakupowy i państwo – potrzebne jest wsparcie regulacyjne, które unormuje relacje między rolnikami, pośrednikami a handlem. Dziś praktycznie każdy, kto porównuje ceny u rolnika i w sklepie, zadaje sobie pytanie, z czego wynika tak duża różnica – zwraca uwagę Mateusz Stankiewicz. – Mamy propozycje dotyczące lokalnych półek czy większego korzystania z produktów wytwarzanych lokalnie, ale do tego potrzebna jest zgoda i zaangażowanie wszystkich stron. Bez wspólnego działania nie uda się trwale poprawić sytuacji dochodowej gospodarstw.

Dołącz do newslettera

Copyright © ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Antygen.pl  Skład magazynu Franczyza & Biznes: Aera Design