
Polska branża odzieżowo-tekstylna przechodzi obecnie przez jeden z najbardziej wymagających okresów w swojej historii. Choć wartość całego rynku odzieżowego w naszym kraju wycenia się na imponujące 66,9 mld zł, to rodzima produkcja odpowiada jedynie za 10 mld zł tej kwoty. Skala wyzwań – od rosnących kosztów pracy po agresywną konkurencję z Azji – doprowadziła do tego, że w ubiegłym roku z mapy gospodarczej Polski zniknęło aż 500 przedsiębiorstw.
Zniknięcie pół tysiąca firm to jasny sygnał, że model biznesowy oparty na tradycyjnej szwalni staje się coraz trudniejszy do utrzymania. Najmocniej ucierpiały najmniejsze podmioty, które mają najmniejszy margines błędu w starciu z rosnącymi kosztami energii i mediów. Wśród zamkniętych działalności znalazły się 423 mikroprzedsiębiorstwa, 58 małych firm, 19 średnich zakładów oraz jedno duże przedsiębiorstwo.
Głównym powodem tej fali upadłości jest nie tylko sytuacja wewnętrzna, ale i potężny kryzys u naszych zachodnich sąsiadów. Polska, będąc kluczowym partnerem dla Niemiec i krajów Beneluksu, mocno odczuła spadek zamówień z tamtejszych rynków. Eksperci z PIOT mają jednak nadzieję, że wraz ze stabilizacją sytuacji w Europie Zachodniej polskie firmy odzyskają szansę na powrót do współpracy z wieloletnimi partnerami.
Warto rozróżnić dwa obszary, które przeciętny konsument często mylnie utożsamia. Podczas gdy sektor odzieżowy walczy o przetrwanie, przemysł tekstylny staje się hubem nowoczesnych technologii. Okazuje się, że tylko 10 proc. wyrobów tekstylnych jest wytwarzanych z myślą o modzie. Pozostałe 90 proc. to zaawansowane materiały wykorzystywane w transporcie, budownictwie, branży automotive czy medycynie.
Mimo wysokiej innowacyjności, branża cierpi na dotkliwy brak wykwalifikowanych specjalistów. Wynika to z faktu, że w Polsce tylko jedna uczelnia wyższa – Politechnika Łódzka – kształci kadry na poziomie akademickim w tym zakresie. Choć szkolnictwo średnie powoli się odradza, tempo zmian wciąż nie nadąża za potrzebami nowoczesnego przemysłu.
Mimo ogólnego kryzysu, istnieją segmenty, w których polskie firmy odnoszą sukcesy i budują silną markę w skali europejskiej.
Największym zagrożeniem dla lokalnych wytwórców pozostaje zalew rynku przez chińskie platformy internetowe. Ich ekspansja opiera się na agresywnym marketingu, dotowanym imporcie oraz masowym omijaniu ceł. Polscy producenci nie są w stanie konkurować cenowo z tanią odzieżą z Azji, zwłaszcza przy gwałtownie rosnących kosztach własnych.
Na przestrzeni ostatnich siedmiu lat płaca minimalna w Polsce wzrosła o ponad 60 proc. To ogromna bariera dla sektora, w którym średnie wynagrodzenia są o blisko 30 proc. niższe niż w innych branżach. Powoduje to napięcia wewnątrz firm: różnica płac między specjalistami a kadrą produkcyjną zaciera się, co utrudnia utrzymanie najlepszych fachowców.
Mimo trudności, statystyki pokazują, że polski przemysł wciąż ma duże znaczenie w Unii Europejskiej. Zajmujemy:
Branża liczy na to, że systemowe ograniczenie nieuczciwego importu oraz poprawa nastrojów konsumenckich pozwolą Polakom wrócić do częstszych zakupów wyrobów rodzimej produkcji.
Dołącz do newslettera
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji