Polskie meblarstwo traci wypracowaną przez lata silną pozycję na rynku

Data dodania: 17 lipca 2026
Stolarz podczas produkcji mebli

Przez ostatnie piętnaście lat polska branża drzewna i meblarska przeżywała niebywały rozkwit, awansując do ścisłej europejskiej i światowej czołówki. Byliśmy bezkonkurencyjni w eksporcie okien, podłóg oraz mebli. Dziś ten sukces wisi na włosku. Polskie fabryki tracą swoją dotychczasową pozycję pod naciskiem lawinowo rosnących kosztów energii, dynamicznych podwyżek płac oraz tańszych towarów płynących z Chin i Wietnamu. Co gorsza, lokalny surowiec stał się jednym z najdroższych w Europie, co stawia rodzimych producentów pod ścianą.

Twarde dane pokazują wyraźne spadki zysków i zatrudnienia

Dotychczasowy model sukcesu opierał się na łatwo dostępnym i niedrogim surowcu. To dzięki niemu Polska zajęła drugie miejsce na świecie w globalnym eksporcie mebli, ustępując miejsca jedynie Chinom. Dane zebrane przez Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Producentów Mebli oraz agencję badawczą B+R Studio pokazują jednak, że te proste przewagi kosztowe właśnie się skończyły.

Oto jak zmieniła się kondycja sektora w ostatnim czasie:

Wskaźnik rynkowyAktualny stan i zmiana
Wartość produkcji sprzedanejRegres do poziomu 64 mld zł (trwający od dwóch lat spadek o ok. 4% rocznie)
Eksport mebliSpadek wartości o 6%
Import mebli do PolskiWzrost napływu zagranicznych produktów aż o 10%
Średnia rentowność sprzedażySkurczyła się do zaledwie 5,2%
Zatrudnienie w sektorzeRedukcja etatów o ponad 13%

Kluczowy czynnik kosztowy: W ciągu ostatnich trzech lat płaca minimalna w Polsce wzrosła o 40%. W połączeniu z rekordowymi cenami prądu uniemożliwia to konkurowanie wyłącznie niską ceną. Eksperci wskazują, że jedyną drogą jest teraz budowanie przewagi przez nowoczesny design, automatyzację i cyfryzację procesów. Problem polega na tym, że niska zyskowność odcina firmy od funduszy niezbędnych na takie inwestycje.

Ograniczenie wycinki lasów i problem państwowego monopolu

Drewno to najważniejszy element kosztowy każdego mebla. Tymczasem polski przemysł drzewny zderzył się z nagłym ograniczeniem dostępności surowca. Plany Ministerstwa Klimatu i Środowiska zakładające wyłączenie z gospodarki leśnej co piątego lasu w kraju mocno uderzyły w stabilność dostaw. Przykładowo, w rejonie Białegostoku wprowadzone moratorium obniżyło dostępność najlepszego drewna liściastego o 30 do 40%.

Sytuację komplikuje unikalna struktura polskiego rynku. W przeciwieństwie do reszty Europy, gdzie lasy są w dużej mierze prywatne, w Polsce panuje niemal całkowity monopol państwa – aż 90% surowca dostarczają Lasy Państwowe.

– Jesteśmy w tej niebywale szczególnej sytuacji, że w Polsce głównym dostawcą drewna są Lasy Państwowe. Jeżeli nie mamy kontroli nad tym, w jaki sposób ustalamy ceny wywoławcze na aukcjach i powodujemy, że Lasy Państwowe windują ceny do najwyższych w Europie, to podcinamy gałąź, na której siedzimy – ostrzega Jarosław Michniuk, prezes zarządu Paged Meble.

Ekspert zwraca uwagę na ekonomiczny efekt domina: każda złotówka zysku wypracowana przez Lasy Państwowe na sprzedaży surowego drewna przekłada się na około 12 złotych wartości dodanej w całym dalszym łańcuchu przetwórczym. Przerabiając drewno w kraju na gotowe meble, eksportujemy produkt o wielokrotnie wyższej wartości niż surowa kłoda. Kolejne ograniczenia podaży surowca o 2–3%, przed którymi ostrzega izba gospodarcza, mogą ten mechanizm trwale uszkodzić.

Dlaczego europejski przemysł zaczyna przegrywać z Azją i USA

Kłopoty polskich meblarzy to element większego kryzysu, z którym mierzy się cała Unia Europejska. Głośny raport Mario Draghiego z jesieni 2024 roku wyraźnie ostrzegał przed utratą globalnej konkurencyjności Wspólnoty, jeśli nie zainwestuje ona miliardów w innowacje i transformację energetyczną. Koszty unijnych producentów rosną z przyczyn obiektywnych (energia, płace), ale też z powodu bardzo restrykcyjnych wymogów ekologicznych związanych ze zrównoważonym rozwojem.

Przedsiębiorcy popierają zielone zmiany, ale stawiają otwarte pytanie o ich tempo. Podczas gdy UE odpowiada za zaledwie 7% globalnej emisji CO2 i narzuca swoim firmom mordercze tempo dojścia do pełnej neutralności klimatycznej do 2050 roku, najwięksi światowi gracze – Chiny, Indie i USA – emitują łącznie 42% dwutlenku węgla, nie obciążając swojego przemysłu tak kosztownymi restrykcjami. W efekcie tańszy azjatycki import zalewa Europę, a polskie meble tracą swoją najsilniejszą broń na rynkach międzynarodowych.

Dołącz do newslettera

Copyright © ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Antygen.pl  Skład magazynu Franczyza & Biznes: Aera Design