
Polska doświadcza bezprecedensowego kryzysu demograficznego. Wskaźnik dzietności w naszym kraju spadł do dramatycznie niskiego poziomu, a przyrost naturalny pozostaje ujemny już od 10 lat. Główny Urząd Statystyczny, bazując na trendach z ostatnich trzech dekad, ocenia obecną sytuację jako wyjątkowo trudną i ostrzega, że bez zmian strukturalnych nie ma co liczyć na stabilizację. Na decyzje młodych Polaków o powiększeniu rodziny wpływa splot barier ekonomicznych, mieszkaniowych, a także głębokie zmiany społeczne.
Obecna sytuacja demograficzna bezpośrednio przekłada się na strukturę wieku w całym kraju. Proporcje między osobami pracującymi a seniorami ulegają gwałtownemu zachwianiu.
– W Polsce dostrzegamy bardzo szybkie starzenie się demograficzne, czyli wzrasta nam odsetek osób starszych i spada odsetek osób w wieku produkcyjnym – wyjaśnia Mateusz Łakomy, demograf i autor książki „Demografia jest przyszłością”. – To jest skutkiem tego, że mamy bardzo niską dzietność już od lat 90., a jednocześnie obecnie przechodzą nam na emeryturę osoby starsze, które urodziły się w okresie wyżu powojennego.
Współczynnik dzietności określa przeciętną liczbę dzieci, które urodziłaby kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego (15–49 lat). Aby zapewnić tzw. prostą zastępowalność pokoleń i stabilny rozwój państwa, wskaźnik ten powinien wynosić co najmniej 2,10–2,15. Tymczasem w Polsce spadł on do poziomu 1,158 (dla porównania: jeszcze w latach 90. wynosił niemal 2,0).
Jedną z najbardziej kluczowych, choć rzadko omawianych barier wchodzenia w stałe związki (co zazwyczaj poprzedza decyzję o posiadaniu potomstwa), jest asymetria w wykształceniu kobiet i mężczyzn. W grupie wiekowej 20–39 lat aż 40 proc. Polaków nie jest w żadnym związku.
Ludzie najczęściej dobierają się w pary na zasadzie podobnego statusu społecznego, którego fundamentem jest edukacja. Na polskim rynku matrymonialnym panuje jednak potężna dysproporcja:
Ta nierównowaga należy do najwyższych w Europie. W efekcie absolwenci różnych poziomów edukacji często mijają się w swoich oczekiwaniach i nie są dla siebie wystarczająco atrakcyjni pod względem cech jakościowych, by stworzyć trwałe małżeństwo.
Młodzi dorośli w Polsce masowo mierzą się z niepewnością zatrudnienia, co drastycznie utrudnia planowanie przyszłości na lata.
Do tego dochodzi kwestia mieszkaniowa. Brak własnego lokum blokuje narodziny pierwszego dziecka. Przy drugim kluczowa staje się przestrzeń (zbyt mały metraż w bloku działa hamująco), natomiast posiadanie trójki lub więcej dzieci najczęściej udaje się rodzinom mieszkającym w domach jednorodzinnych.
Kryzys demograficzny ma również podłoże kulturowe i medyczne. Eksperci wskazują na takie czynniki jak:
Skoordynowanie walki z tak wieloma barierami jest trudne, ponieważ poszczególne problemy podlegają pod kompetencje zupełnie innych resortów rządowych. Konieczne jest jednak systemowe działanie: od reformy edukacji i wspierania mężczyzn na studiach, przez upowszechnianie umów na czas nieokreślony, aż po budowę dialogu między administracją publiczną a sektorem biznesowym.
Z oficjalnego raportu CBOS pt. „Bariery zamierzeń prokreacyjnych” wynika, że Polacy wcale nie chcą być bezdzietni – ich plany brutalnie weryfikuje jednak rzeczywistość.
| Deklarowana chęć posiadania dzieci (osoby 18–40 lat) | Realny stan posiadania w tej samej grupie |
| Brak chęci posiadania dzieci: 8% | Nie ma dzieci: 57% |
| Chce tylko jednego dziecka: ok. 11% (co dziewiąty) | Ma jedno dziecko: 17% |
| Chce dwojga dzieci: blisko 50% | Ma dwoje dzieci: 19% |
| Chce trojga i więcej dzieci: 23% | Ma troje lub więcej dzieci: 6% |
Większość młodych obywateli marzy o tradycyjnym modelu rodziny (z dwójką lub trójką potomstwa), jednak barier ekonomiczne i społeczne sprawiają, że ponad połowa z nich pozostaje bezdzietna. Bez odważnych, systemowych zmian i inspiracji rozwiązaniami z Europy Zachodniej, zapaść demograficzna w Polsce będzie się pogłębiać.
Dołącz do newslettera
Pozostałe artykuły - Aktualności
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji