Franczyza Stava, czyli dostarczona jakość

Data dodania: 26 stycznia 2026
Kategoria: ,
Franczyzobiorca Stava z Grudziądza Tomasz Kufel

Jestem zwolennikiem spokojnego - ktoś mógłby nazwać „powolnego” - rozwoju, ale dzięki temu mogę skupić się na jakości dowozów oraz dobrych relacjach z kurierami – mówi Tomasz Kufel, franczyzobiorca sieci Stava z Grudziądza.

Jak na przestrzeni kilku ostatnich lat zmieniał się rynek dowozów w Polsce?

Na pewno zauważalna jest sezonowość, spowodowana świętami i okresami ferii oraz wakacji. Ponadto bardzo duże znaczenie ma pogoda. Pochmurne i deszczowe dni zapewniają nam więcej pracy, ponieważ klienci niechętnie wychodzą wtedy na miasto i wolą spędzić ten czas z rodziną, więc zamawiają jedzenie do domu. Z raportów Stava o rynku dowozów jedzenia wynika, że na przestrzeni ostatnich lat rośnie zarówno wartość zamówień, jak i wartość całego rynku food delivery. Na pewno wpływ na taką sytuację miała pandemia, a teraz też, kiedy przyzwyczailiśmy się do zamawiania jedzenia do domu, to przychodzi nam to z większą łatwością.

Co wpłynęło na Pana decyzję o podjęciu współpracy z siecią Stava?

Przez dłuższy czas - podczas 10. lat pracy na etacie - poszukiwałem możliwości rozpoczęcia własnej działalności. Zaczynałem od poszukiwania pomysłu na coś własnego poprzez przeglądanie ofert franczyzowych na portalach i w czasopismach. Szukałem rozwiązania, które w jak najmniejszym stopniu ingerowałoby w moją niezależność oraz dawało możliwość ciągłego rozwoju. Wybór padł na Stavę. Mieli najlepszy z dostępnych wówczas modeli biznesowych. Dostęp do know-how, wsparcie na początku, a później większa swoboda, oczywiście mając z tyłu głowy to, że muszę utrzymać odpowiednią jakość, ponieważ jest to franczyza i pewne elementy w niej są wystandaryzowane.

Na czym ta współpraca polega?

Stava na początku zapewnia szkolenie. Omawiane jest na nim, na czym polega ta współpraca, jak wygląda współpraca z restauracjami i jakie są oczekiwania centrali firmy. Stava dostarcza niezbędne narzędzia informatyczne do zarządzania dowozami i pracownikami (rekrutacja, grafik, zarządzanie czasem pracy oraz rozliczanie zmian kurierów) oraz zapewnia codzienną koordynację zleceń z restauracji, co ściąga z barków zarządzania odbieranie telefonów od klientów oraz rozwiązywanie powtarzalnych problemów. Na co dzień zajmuję się zarządzaniem siedzibą firmy w Grudziądzu. Zatrudniam pracowników, organizuję ich pracę, dbam o dostępność sprzętu i jakość realizacji zadań. Ważnym aspektem jest też poszukiwanie nowych klientów – restauracji i sklepów, których dowozy moglibyśmy wziąć na siebie.

W jaki sposób pozyskuje Pan klientów?

Klientów pozyskuję poprzez odwiedzanie restauracji oraz polecenia. Regularne wizyty w pozyskanych restauracjach pozwalają na budowanie dobrych relacji oraz poprawę jakości współpracy (nie tylko dowozów, ale i terminowego wydawania zamówień oraz odpowiedniego ich spakowania). Te restauracje, które jeszcze nie korzystają z usług Stavy w Grudziądzu są odwiedzane przeze mnie, omawiamy wyzwania ich dowozów, ewentualne wsparcie z naszej strony, a następnie czekamy na gotowość obu stron do rozpoczęcia współpracy. 

Czy centrala pomaga w tym?

W moim przypadku centrala bardzo pomogła w starcie oddziału. W początkowej fazie oddziału od pierwszych rozmów, oceny czasów i kosztów kurierów własnych restauracji poprzez wycenę usługi i późniejszą jej korektę tak, aby była jak najlepiej dostosowana do mojego miasta. To był czas, gdzie wszystko było nowe, a wsparcie osoby doświadczonej było nieocenione. Dziś takiego wsparcia nie potrzebuję, ale wiem, że w razie potrzeby mógłbym prosić o nie centralę.

Czy tych restauracji przybywa?

Tak, regularnie przybywa klientów. Jestem zwolennikiem spokojnego - ktoś mógłby nazwać „powolnego” - rozwoju, ale dzięki temu mogę skupić się na jakości dowozów oraz dobrych relacjach z kurierami. Wolę, aby moja firma ewaluowała stopniowo, niż na zasadzie szybkiego rozdmuchania balonika i czekania kiedy pęknie.

Co daje Panu działalność pod szyldem Stava?

Mam przede wszystkim możliwość współpracy z dużymi sieciami restauracji jak McDonald's i Pizza Hut. Bez współpracy z dużym partnerem nie byłoby możliwości pozyskania tak samo dużego klienta. I oczywiście autorskie zaplecze technologiczne.

Myśli Pan o otwarciu kolejnych oddziałów?

Inne oddziały są w bardzo długoterminowym planie. Skupiam się na jednym mieście, aby w nim pozyskać jak najwięcej klientów oraz dbać o odpowiednią jakość dowozów.

Czym konkurujecie z innymi firmami dostarczającymi posiłki?

Obrandowani kurierzy oraz auta, jest to wymóg współpracy ze Stavą, który bardzo popieram. Oklejone auto, kurier w odzieży firmowej oraz torba z logiem Stava - to daje dużą rozpoznawalność marki w mieście. Gdy kurier przychodzi do klienta w koszulce czy kurtce z logo, ten nie musi się zastanawiać czy to akwizytor czy sprzedawca. Tylko wie, że przyjechało jego zamówione jedzenie i może bezpiecznie otworzyć drzwi i skorzystać z płatności kartą na terminalu, który jest w telefonie. Wciąż jest to coś, co cały czas zaskakuje klientów, ale dzięki naszej rozpoznawalności – ufają oni takim nowoczesnym rozwiązaniom. Największym game changerem są torby termiczne z podgrzewaniem, które zapewniają, że jedzenie dłużej zachowuje swoją jakość w transporcie.

Stava wprowadziła nowe rozwiązania w modelu franczyzy. Czy korzysta z nich Pan w swoim biznesie?

Nie, działam na poprzednim modelu, z którego jestem bardzo zadowolony, chociaż wiem, że mam wybór – Stava proponowała mi przejście na nowy model współpracy.

Czy to jest biznes dla każdego?

Na pewno nie jest to biznes dla każdej osoby. Poza umiejętnościami w sprzedaży, których cały czas się uczę, niezbędne są umiejętności miękkie: rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Prowadzenie biznesu w głównej mierze polega na rozwiązywaniu problemów. Podstawowa działalność kręci się tak, jak ją ułożymy, a to na głowie zarządzającego jest, rozwiązywanie tych spodziewanych i tych nagłych problemów.

Dołącz do newslettera

Copyright © ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Antygen.pl  Skład magazynu Franczyza & Biznes: Aera Design