
Choć trzy czwarte dorosłych Polaków może dojechać samochodem do sieciowego sklepu z materiałami remontowo-budowlanymi w kwadrans, aż 7,7 mln osób wciąż pozostaje poza tym zasięgiem. Z analizy firmy dataplace.ai, która objęła ponad tysiąc placówek należących do dziesięciu czołowych sieci DIY w Polsce, wynika, że dostępność infrastruktury jest silnie zróżnicowana regionalnie. Najtrudniejsza sytuacja panuje na ścianie wschodniej, podczas gdy na zurbanizowanym Śląsku sklepy są blisko, ale obsługują rekordową liczbę klientów.
Czas dojazdu do placówki budowlanej ma kluczowe znaczenie ze względu na gabaryty kupowanych towarów, konieczność transportu autem oraz fakt, że pojedynczy remont wymaga zwykle wielokrotnych wizyt w sklepie. Na poziomie ogólnokrajowym 74,9 proc. dorosłych mieszkańców ma sieciowy sklep w zasięgu 15 minut jazdy autem, jednak średnia ta zaciera głębokie kontrasty między poszczególnymi województwami.
Odsetek dorosłych mieszkańców poza 15-minutowym zasięgiem dojazdu:
Krajowy rekord odległości odnotowano w podlaskiej gminie Gródek, gdzie z najdalej położonego punktu zamieszkanego do najbliższego sklepu sieciowego jest aż 42,4 km w linii prostej.
Z kolei na Śląsku bliskość placówki nie oznacza braku miejsca na rynku – na jeden sklep przypada tam średnio aż 39 tys. dorosłych mieszkańców, co jest najwyższym wynikiem w Polsce. Dla porównania w województwie lubuskim wskaźnik ten wynosi zaledwie 16,9 tys. osób na placówkę.
– Na poziomie kraju rynek wygląda na dobrze obsłużony: trzy czwarte dorosłych Polaków ma sklep jednej z dziesięciu badanych sieci w zasięgu kwadransa jazdy samochodem. Ta średnia ukrywa jednak bardzo różne realia – mówi Tomasz Władziński, współzałożyciel dataplace.ai.
Polski rynek budowlany dzieli się na dwa podstawowe modele: wielkopowierzchniowe hale zlokalizowane przy trasach szybkiego ruchu i parkach handlowych oraz mniejsze formaty sąsiedzkie, reprezentowane głównie przez sieci PSB Mrówka i Bricomarché.
Możliwości wyboru formatu w zasięgu 15 minut jazdy samochodem:
Formaty te różnią się natężeniem ruchu pieszego i kołowego. W promieniu 250 metrów od typowego hipermarketu budowlanego przemieszcza się w ciągu doby ponad 26 tys. osób – trzykrotnie więcej niż wokół sklepu sąsiedzkiego. Format lokalny wygrywa jednak gęstością sieci. Mniejsze placówki działają w 324 z 380 powiatów w Polsce i skupiają 51,4 proc. całkowitego potencjału zakupowego badanego sektora. W ujęciu poszczególnych marek największe udziały w potencjale rynkowym generują PSB Mrówka (26,6 proc.) oraz Bricomarché (19,2 proc.).
Analiza lokalizacyjna dowodzi, że wyniki finansowe placówki DIY zależą niemal wyłącznie od jej bezpośredniego sąsiedztwa. Połowa klientów sklepów sąsiedzkich mieszka w promieniu zaledwie 3,2 km, a co piąty ma do punktu mniej niż kilometr. W przypadku marketów wielkopowierzchniowych dystans ten dla połowy kupujących wynosi do 4,6 km.
Wobec przyspieszającej ekspansji – Bricomarché zapowiada osiągnięcie 400 placówek do 2030 roku, a Grupa PSB celuje w tysiąc sklepów do 2028 roku – nowe otwarcia w mniejszych miejscowościach stają się operacyjnym wyzwaniem. Każda kolejna lokalizacja wchodzi w bezpośrednią rywalizację nie tylko z konkurencją, ale także z placówkami własnej sieci.
– Widzimy, że wraz z liczbą otwarć rośnie stawka każdego z nich, a oczywistych lokalizacji jest coraz mniej. Nowy sklep musi odnaleźć się na konkurencyjnym rynku i jednocześnie bezpośrednio wpływa na wyniki punktów, które sieć już prowadzi. Rynek DIY ma jeszcze przestrzeń do wzrostu, ale coraz mniej jej tam, gdzie widać ją gołym okiem – podsumowuje Tomasz Władziński.
Dołącz do newslettera
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji