
Jeśli ktoś lubi pracować z ludźmi i ma jakiś zmysł estetyczny do tworzenia dekoracji to myślę, że to zdecydowanie biznes dla niego – mówi Dorota Urbaniak, która prowadzi sklep GoDan Balony i Dekoracje w Ożarowie Mazowieckim.
Jak długo prowadzi Pani sklep GoDan Balony i Dekoracje?
Swój sklep prowadzę już od dwóch lat.
Skąd pomysł na taką działalność?
W moim mieście brakowało tego typu sklepu, więc jako osoba, która ma własne dzieci, często stałam przed problemem, gdzie łatwo i szybko kupić efektowne dekoracje na urodziny. Po krótkim zgłębieniu tematu okazało się, że taki biznes jest stosunkowo łatwo otworzyć,bowiem nie ma konieczności posiadania specjalistycznych umiejętności. Wystarczą chęci i poczucie estetyki.
Ma Pani doświadczenie w handlu?
Nie, do tej pory nie miałam żadnego praktycznego doświadczenia zawodowego w tym kierunku.
Czy to trudna branża?
Nie, nie nazwałabym jej trudną. W odróżnieniu do innych lokalnych biznesów, unikam wielu problemów – jak na przykład zbyt duża konkurencja, nie jestem uzależniona od jakiegoś skomplikowanego sprzętu, nie mam problemu, że odejście pracownika automatycznie musi oznaczać odpływ klientów, jak to czasem występuje na przykład w branży fryzjersko-kosmetycznej.
Klienci są pogodni, przychodzą w konkretnym celu – zakupu balonów lub dekoracji na określoną imprezę, dość łatwo jest im zaproponować produkt lub usługę, który ich zaciekawi i skłoni zakupu. Produkty nie są należą do drogich i kłopotliwych – raczej nikt nie reklamuje świeczki na tort (śmiech).
Czy na co dzień pracuje Pani w sklepie?
Działalność sklepu jest tak ustawiona, że ja jestem w nim głównie w weekendy, w tygodniu sklep obsługuje pracownik.
Które produkty sprzedają się najlepiej?
Zdecydowanie balony na hel. To jedna z tych rzeczy, która wyróżnia mój sklep od asortymentu w dyskontach. Owszem, czasem w różnych sklepikach, czy nawet cukierniach lub kwiaciarniach pojawiają się balony, świeczki czy inne dekoracje urodzinowe, ale tam bardzo często jest problem, że tego towaru jest mało, wiec albo nie ma określonego koloru, albo jakiejś cyferki, a z pewnością nikt nie napompuje balonów helem, albo nie zrobi dekoracji balonowej na chrzest, komunię, ślub, rocznicę itp. Niewątpliwie przewagą takich punktów, jak mój, jest to, że w moim sklepie balony mogą być personalizowane, więc dziewczynka na urodziny może nie tylko dostać balony z jednorożcem, ale także napisem np. „5 urodziny Zuzi”.
Czy w tej branży występuje sezonowość?
Raczej nie, bo imprezy typu urodziny, imieniny, rocznice są przez cały rok. Owszem są momenty, gdzie ilość klientów jest większa – z reguły ma to związek chrzcinami, ślubami albo halloween, natomiast klienci są praktycznie cały rok.
Z tego, co obserwuję, dyskonty mocno rozwijają asortyment party. Czy nie obawia się Pani, że to spowoduje odpływ klientów?
Tak zauważyłam, że część z asortymentu pojawia się w tego typu sklepach, ale tak jak powiedziałam – staram się konkurować i zwyciężać usługami (pompowanie balonów helem, personalizacja balonów, dekoracje z montażem na miejscu u klienta) oraz rozpiętością asortymentu.
Jak radzi sobie Pani z konkurencją?
W moim przypadku nie ma dużej bezpośredniej konkurencji. Dla mnie to klienci są najlepszą reklamą – każda osoba, która wychodzi ze sklepu z bukietem balonów pompowanych helem budzi zainteresowanie przechodniów i stanowi żywą reklamę.
Czy ten biznes jest na tyle rentowny, że nie trzeba przysłowiowo „łapać innych srok za ogon”?
Myślę, że to zależy od lokalizacji sklepu, wielkości miasta i tego typu czynników, ale ja, pomimo dość krótkiego stażu (2 lata) nie mam powodów do narzekania.
Jaki był koszt uruchomienia sklepu?
Początkowo to wydatek 20-30 tys. zł. Rozszerzenie oferty o kolejne produkty, potrzebne z biegiem czasu, zamyka tę kwotę na poziomie około 50 tys. zł brutto.
A po ilu miesiącach ta inwestycja się zwróciła?
Szczerze mówiąc nie wiem, bo w moim przypadku zyski zaczęłam inwestować w dodatkowy towar, sprzęt itp.
Co daje Pani działanie w sieci?
Przede wszystkim dostęp produktów firmy Godan oraz innych producentów (balony Gemar, Qualatex, Flexmetal, zastawa stołowa od Procosa itp.). Oprócz tego uczestniczę w szkoleniach organizowanych przez Godan (co rok przyjeżdżają z Włoch dekoratorzy z Gemara).
W jaki sposób franczyzodawca wspiera Panią w działalności?
Zaraz po uruchomieniu sklepu została dla mnie przygotowana strona internetowa, więc mój sklep zaczął być widoczny w intrenecie. Mój opiekun pomaga mi przy składaniu zamówień, informuje o nowościach. To takie najważniejsze działania które wspierają mój biznes.
Czy taki biznes jest dla każdego?
Hm… Powiem, że i tak i nie (śmiech).Tak jak wspomniałam, ten biznes nie wymaga specjalistycznej wiedzy, zdobywanej latami na wymagającym kierunku studiów. Wymaga jednak odrobiny zainteresowania tematem bajek, trendami, wzornictwem (jeśli ktoś ma dzieci to zapewne naturalnie będzie wiedział, które z postaci z bajek są aktualnie popularne). Część pomysłów podpowiadają sami klienci – pytają o konkretne produkty, wysyłają zdjęcia z internetu, więc taki towar łatwo jest dla nich zamówić z hurtowni. Jeśli ktoś lubi pracować z ludźmi i ma jakiś zmysł estetyczny do tworzenia dekoracji to myślę, że to zdecydowanie biznes dla niego.
Dziękuję za rozmowę
Edyta Rozmus
Dołącz do newslettera
Pozostałe artykuły - Aktualności
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji