Polski sektor kosmiczny dynamicznie rośnie i walczy o pozycję na globalnym rynku

Data dodania: 14 października 2026
Praca w biurze agencji kosmicznej

W Polsce coraz większe znaczenie zyskują praktyczne zastosowania technologii kosmicznych, w tym wykorzystanie danych satelitarnych, nowoczesnej nawigacji i systemów pozycjonowania. Z raportu Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) za 2025 rok wynika, że krajowy sektor dysponuje już solidnym zapleczem technologicznym i kadrowym, realizując ponad 130 kontraktów dla Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Eksperci podkreślają jednak, że aby w pełni wykorzystać potencjał branży wartej w Polsce już około 2 mld zł, konieczna jest większa odwaga w finansowaniu badań oraz zamawianie gotowych, kompletnych polskich rozwiązań zamiast poprzestawania na roli poddostawcy.

Globalny rynek wart biliony i rosnący potencjał polskiej branży

Światowy przemysł kosmiczny przechodzi głęboką transformację napędzaną przez firmy prywatne, które coraz śmielej realizują zlecenia na rzecz instytucji publicznych. Według analiz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju globalna wartość tego rynku w 2024 roku szacowana była na 418–613 mld dolarów, a do 2035 roku może sięgnąć nawet 1,7 bln dolarów.

Ta zmiana otwiera przestrzeń również dla polskich przedsiębiorstw. Na rodzimym rynku, którego wartość sięgnęła około 2 mld zł, działa już ponad 400 podmiotów zatrudniających łącznie 15 tys. specjalistów. Sektor opiera się także na stabilnej bazie naukowej – badania w tym obszarze regularnie prowadzi około 50 jednostek badawczych, a kolejnych 30 angażuje się w nie okazjonalnie.

– Sektor kosmiczny daje gospodarce nowe miejsca pracy i rozwój technologii. W przypadku Polski buduje się nowy sektor gospodarczy. To też tłumaczy w dużej mierze zainteresowanie inwestorów, ponieważ jest takie poczucie, że finansujemy rozwój przyszłości, finansujemy coś, co może dziś jest małe, ale dynamicznie się rozwija i będzie bardzo ważne w przyszłości, będzie istotną częścią gospodarki, więc warto tu być. To jest dobra percepcja. Przed tym sektorem jest szereg wyzwań kosztowych, organizacyjnych, związanych z dostępem do surowców i technologii. Natomiast wyzwania są po to, żeby je przezwyciężać – ocenia Piotr Mierzejewski, prezes Thorium Space, polskiej spółki deep-tech rozwijającej technologie komunikacji satelitarnej.

Współpraca z ESA i wyzwanie integracji całych systemów

Ważnym filarem rozwoju pozostają środki publiczne pochodzące z programów krajowych oraz z Komisji Europejskiej i Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Obecność w strukturach ESA otwiera polskim podmiotom dostęp do międzynarodowych procedur oraz wiedzy inżynieryjnej.

– Obecność w ESA jest bardzo pozytywnym elementem, pomocnym dla rozwoju sektora. To organizacja, która przenosi doświadczenia, wspiera w projektach, zwłaszcza firmy, które wchodzą na rynek, nie mają długoletnich doświadczeń albo chcą otworzyć nowy kierunek działania. To nie jest tylko finansowanie czy sposób prowadzenia projektów, ale też możliwość kontaktu z ekspertami, z osobami, które wiele lat przepracowały w danej dziedzinie i bardzo chętnie dzielą się tą wiedzą, pomagają rozwiązywać problemy, dają cenny feedback na temat rozwiązań, które my dostarczamy – mówi Piotr Mierzejewski.

Z raportu POLSA wynika, że w 2025 roku polskie przedsiębiorstwa i ośrodki naukowe zrealizowały łącznie 133 kontrakty w ramach programów ESA o łącznej wartości 83,8 mln euro (z czego 41,3 mln euro przypadło na programy obowiązkowe). Szczególnie dynamicznie wygląda segment obserwacji Ziemi, w którym 15 polskich podmiotów odpowiadało za 21 umów obejmujących m.in. wsparcie misji satelitarnych i tworzenie zaawansowanych algorytmów analizy obrazu.

Raport wskazuje jednak, że kluczem do długofalowego sukcesu będzie przejście z roli wykonawców pojedynczych zadań do poziomu integracji systemowej oraz technicznego przywództwa.

Bariera zaufania i konieczność zamawiania polskich rozwiązań

Główną przeszkodą na drodze do osiągania wyższych marż pozostaje struktura globalnych łańcuchów dostaw, które są hermetyczne i bazują na wieloletnich relacjach. Globalni gracze wymagają od poddostawców tzw. flying heritage, czyli udokumentowanego doświadczenia technologii potwierdzonego w faktycznych misjach kosmicznych, co utrudnia start młodym polskim podmiotom.

– Aby zwiększyć rolę sektora kosmicznego w gospodarce, trzeba ponieść ryzyko jego finansowania. Mówię tu nie tylko o projektach badawczych, rozwojowych, związanych z rozwojem produktu, ale też o ryzyku zamawiania polskich rozwiązań w tym sektorze. Niestety bardzo popularnym kierunkiem działania jest pomoc polskim firmom we wchodzeniu w łańcuchy dostaw firm zachodnich. Jest to droga bardzo trudna do przejścia. Te łańcuchy dostaw są często od kilkudziesięciu lat niezmienne, bazują na zaufaniu partnerów. W sytuacji, w której któryś element nie zadziała, konsekwencje mogą bardzo dużo kosztować, dlatego jest duża niechęć do zmian tych łańcuchów – wskazuje prezes Thorium Space.

Zdaniem eksperta Polska powinna dążyć do budowania kompletnych rozwiązań na poziomie krajowym:

– Ta sfera – jak od firm kupować i umożliwiać im rozwój produktów, ale też zdobywać doświadczenia – jest moim zdaniem obszarem, który wymaga bardzo dużej troski i zaplanowania systemu, który by ten rozwój wspierał. Z tym wiąże się ryzyko, że jeżeli będziemy wtłaczani w cykle produkcyjne zachodnich firm, zawsze będziemy poddostawcami elementów, a dzisiaj naprawdę mamy potencjał, żebyśmy sami tworzyli całe systemy. Byłoby to dużo większą wartością dla kraju i gospodarki, wytworzyłoby więcej nowych miejsc pracy i pozwoliło osadzić tutaj większą część marży – uważa Piotr Mierzejewski.

Bezpieczeństwo narodowe i dynamiczny rozwój konstelacji satelitarnych

Zapotrzebowanie na technologie kosmiczne rośnie w szybkim tempie ze względu na rosnącą rolę bezpiecznej łączności, precyzyjnej geolokalizacji, meteorologii i monitoringu Ziemi. Doświadczenia z wojny w Ukrainie pokazały, że infrastruktura orbitalna ma newralgiczne znaczenie dla obronności i odporności państwa.

Jednocześnie lawinowo przybywa urządzeń pracujących na orbicie. Dobrym przykładem jest sieć Starlink, która w 2022 roku liczyła około 4 tys. satelitów, a obecnie obejmuje już około 12 tys. jednostek.

– Popatrzmy na rozwój sieci satelitarnej Starlink – w 2022 roku składała się z ok. 4 tys. satelitów, dzisiaj jest ich ok. 12 tys. To pokazuje pewien potencjał i potrzeby, a z drugiej strony są firmy, które chcą te potrzeby polskie i europejskie zaspokajać. Część z nich odnosi już spore sukcesy, co budzi nadzieję, że mogą być one powielane, a dzięki temu stworzymy nową gałąź gospodarki, która będzie musiała rosnąć i w którą warto inwestować – podsumowuje Piotr Mierzejewski.

Dołącz do newslettera

Copyright © ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Antygen.pl  Skład magazynu Franczyza & Biznes: Aera Design