
Rodzina, przyjaciele i lokalne więzi trzymają nas mocno w dotychczasowych miejscach zamieszkania. Z najnowszego badania „To my. Lokalnie 2026”, zrealizowanego przez portal Nieruchomosci-online.pl, wynika, że około 70% Polaków deklaruje silne przywiązanie do swojego regionu. Choć w przestrzeni publicznej dużo mówi się o mobilności, w praktyce niechętnie decydujemy się na migracje, a jeśli już do nich dochodzi, kluczowym impulsem są zarobki oraz sytuacja na rynku pracy.
Główną kotwicą zatrzymującą Polaków w danym miejscu są relacje osobiste. Więzi z rodziną i znajomymi bezapelacyjnie deklasują inne czynniki. Zupełnie inaczej podchodzimy natomiast do sfery zawodowej.
– Jesteśmy przywiązani przede wszystkim do naszych bliskich, rodziny, znajomych, i to absolutnie deklasuje całą resztę. Najmniej jesteśmy przywiązani do obecnej pracy – deklaruje to tylko około 30 proc. z nas. Pytanie, czy praca nie zasługuje na to, żeby się do niej przywiązywać, czy my po prostu już nie chcemy się tak do niej przywiązywać – komentuje Anna Zachara-Widła, badaczka zachowań konsumenckich z portalu Nieruchomosci-online.pl.
Analiza przeprowadzona na próbie ponad 4 tysięcy dorosłych respondentów wykazuje jednak spore zróżnicowanie geograficzne:
Choć do samej pracy mocno się nie przywiązujemy, to właśnie czynniki zarobkowe najmocniej wpływają na ewentualną zmianę adresu. Ograniczone perspektywy zawodowe w najbliższej okolicy zmuszają wielu z nas do planowania migracji. Doskonałym przykładem jest województwo świętokrzyskie, gdzie prawie połowa mieszkańców zamierza szukać zatrudnienia poza swoim obecnym miejscem zamieszkania.
Gdyby pojawiła się oferta lepszej pracy, chęć natychmiastowej przeprowadzki deklaruje 49% badanych z województwa świętokrzyskiego oraz 44% z lubuskiego. Z kolei na Podlasiu odsetek ten wynosi zaledwie 27%.
Badanie uwypukliło także duże dysproporcje wewnątrz poszczególnych regionów:
Pojawia się także grupa osób, które pozostają w obecnym miejscu nie z wyboru, lecz z przymusu ekonomicznego. Aż 42% ankietowanych na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie przyznaje, że żyje tam, ponieważ nie posiada środków finansowych na przeprowadzkę. Dodatkowo 20% Polaków w skali kraju uważa, że nie ma realnych szans na zmianę regionu ze względu na wysokie ceny i ograniczoną dostępność nieruchomości.
Hanna Milewska-Wilk z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów, który współpracował przy tworzeniu raportu, zauważa wyraźny rozdźwięk pomiędzy deklaracjami Polaków a ich realnymi działaniami na rynku. Chęć przeprowadzki rzadko kończy się wystawieniem domu czy mieszkania na sprzedaż, przez co faktyczny obrót nieruchomościami jest mniejszy, niż sugerowałyby to sondaże.
W jaki sposób badani wchodzą w posiadanie dachu nad głową?
Ekspertka dostrzega tu ogromny, niewykorzystany potencjał. Przełamanie obaw przed sprzedażą domów w mniejszych miejscowościach mogłoby rozruszać rynek i ułatwić transakcje sąsiedzkie.
W podsumowaniu raportu autorzy sformułowali jasne rekomendacje, które mogłyby poprawić mobilność mieszkańców i rozwinąć lokalne rynki:
Z drugiej strony kluczowe jest także inwestowanie w regiony, z których ludzie nie chcą wyjeżdżać. Rozbudowa sieci transportowej oraz ułatwienie dostępu do usług publicznych w małych miejscowościach mogłyby zahamować przymusową migrację do metropolii. Poza największymi miastami ceny gruntów i domów pod zabudowę są wciąż wyrównane i stosunkowo atrakcyjne cenowo, co daje solidne perspektywy dla rozwoju rynków lokalnych.
Dołącz do newslettera
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji