
W Polsce wciąż mocno trzyma się przekonanie, że własna działalność gospodarcza to droga przez mękę, pełna biurokratycznych pułapek i wysokich kosztów. Tymczasem rzeczywistość rynkowa wygląda nieco inaczej – pracodawcy coraz chętniej proponują współpracę w modelu B2B, a odpowiednio przygotowany przedsiębiorca może zyskać znacznie więcej niż na etacie. Warto więc przyjrzeć się faktom i sprawdzić, co tak naprawdę przemawia za wyborem samozatrudnienia.
Dla wielu z nas umowa o pracę to synonim życiowego spokoju. Regularna pensja, gwarantowane 20 lub 26 dni płatnego urlopu oraz ochrona wynikająca z Kodeksu pracy budują poczucie stabilizacji. Do tego dochodzi prawo do zasiłku chorobowego (od 70 do 100% pensji) oraz okresy wypowiedzenia, które chronią przed nagłą utratą dochodu. To wszystko brzmi bardzo kusząco, dopóki nie spojrzymy na drugą stronę medalu, czyli na to, ile pieniędzy „znika” po drodze z portfela firmy do kieszeni pracownika.
Różnica między kwotą brutto a netto na etacie to dla wielu bolesne zderzenie z rzeczywistością. Potrącenia na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne i zaliczki na podatek mogą pochłonąć blisko 40% wypracowanej kwoty. Co więcej, całkowity koszt zatrudnienia pracownika dla szefa jest jeszcze wyższy niż kwota brutto na umowie. Pracodawca musi pokryć dodatkowe składki ZUS, co oznacza, że wydaje na stanowisko pracy znacznie więcej, niż kiedykolwiek wpłynie na konto zatrudnionego.
Osoba na samozatrudnieniu rozlicza się na zupełnie innych zasadach. Zleceniodawca wypłaca kwotę bez żadnych potrąceń, a przedsiębiorca sam przejmuje obowiązek opłacania składek i podatków. Dzięki temu pensja może obejmować całkowity koszt, jaki pracodawca musiałby ponieść przy umowie o pracę. W praktyce oznacza to pracę za znacznie wyższą stawkę.
Spójrzmy na konkretne liczby:
Ta kwota rośnie jeszcze bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę niższy ryczałt lub ulgi w składkach ZUS.
Początki na własnym rozrachunku są dodatkowo premiowane przez państwo. Dzięki „Uldze na start” przez pierwsze pół roku działalności w ogóle nie trzeba opłacać składek na ubezpieczenia społeczne. Po tym czasie można przejść na tak zwany preferencyjny ZUS, co pozwala na opłacanie niższych składek przez kolejne dwa lata. To ogromne ułatwienie, które pozwala zatrzymać w firmie więcej gotówki w kluczowym momencie jej rozwoju.
Bycie przedsiębiorcą daje unikalną możliwość odliczania od przychodu wydatków, które są niezbędne do świadczenia usług. Każdy taki koszt obniża podatek, który musimy zapłacić. Do katalogu takich wydatków można zaliczyć:
Dodatkowym bonusem jest możliwość odliczenia 100% VAT z faktur za paliwo, o ile samochód służy nam wyłącznie do celów zawodowych.
Powszechnie uważa się, że na B2B nie ma urlopów. Choć prawo ich nie narzuca, większość rynkowych kontraktów zawiera zapisy o płatnych dniach wolnych. Wszystko zależy od tego, jak wynegocjujemy umowę.
Jeśli chodzi o zdrowie, przedsiębiorca również może liczyć na zasiłek chorobowy z ZUS, o ile opłaca odpowiednie składki. Jednak B2B ma tu inną, potężną zaletę – elastyczność. Jeśli zachorujesz, możesz po prostu przesunąć zadania w czasie. Wykonanie zlecenia po terminie wciąż pozwala otrzymać 100% umówionego wynagrodzenia, czego etat nie oferuje.
Praca na etacie to często siedzenie „od do”, nawet jeśli wykonasz swoje zadania szybciej. Na B2B liczy się efekt. Jeśli uporasz się z projektem przed czasem, zyskujesz czas wolny dla siebie lub rodziny. Taka elastyczność ułatwia też pracę zdalną – możesz łączyć obowiązki z podróżowaniem bez sztywnego meldowania się w biurze. Nie musisz pytać o zgodę na zmianę miejsca wykonywania zadań, co jest standardem przy umowie o pracę.
Prowadzenie firmy pozwala na współpracę z kilkoma kontrahentami jednocześnie, co na etacie jest niemal niemożliwe przez sztywny, 8-godzinny grafik. Rozproszenie dochodów to najlepsza polisa ubezpieczeniowa – utrata jednego klienta nie oznacza, że z dnia na dzień zostajesz bez środków do życia. Dodatkowo w umowach B2B warto dbać o zapisy o okresach wypowiedzenia, które dają czas na reakcję w razie zakończenia współpracy.
Własna działalność to przede wszystkim wolność wyboru, nienormowany czas i szansa na szybszy rozwój. To, co dla tradycjonalistów brzmi jak ryzyko, dla osób z inicjatywą jest po prostu skutecznym narzędziem do budowania niezależności finansowej.
Dołącz do newslettera
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji