Sklep na zdrowie

Autor: MK
Kategoria:

W naszej franczyzie chodzi o partnerstwo, które w długiej perspektywie działania, daje wymierne korzyści przede wszystkim franczyzobiorcom – mówi Edyta Braszkowska, właścicielka sieci Sklepy medyczne Samo Zdrowie.

Na czym polega biznes Sklepy medyczne Samo Zdrowie?

Biznes Samo Zdrowie to największa sieć sklepów medycznych. Zajmujemy się sprzedażą produktów refundowanych i nierefundowanych. Mamy specyficzną grupę klientów, ponieważ osoby docierające do naszego sklepu to osoby przede wszystkim z jakimś problemem, z którym do nas przychodzą, dlatego bardzo istotna jest u nas obsługa klienta, bardzo indywidualne podejście do tego klienta, fachowa pomoc i doradztwo, co stanowi o naszym sukcesie.

A jak długo prowadzi pani ten biznes?

Pierwszy sklep otworzyłam w 2011 roku, więc obchodzimy właśnie dziesięciolecie powstania firmy. Mam nadzieję, że obostrzenia i sytuacja, która jest w Polsce, nie tylko w Polsce, się zmieni i będziemy mogli świętować, ponieważ pierwszego marca obchodziliśmy dziesiąte urodziny.

A skąd w ogóle taki pomysł na sklep medyczny?

Z wykształcenia jestem fizjoterapeutą. Po skończeniu studiów chciałam otworzyć sklep medyczny razem z gabinetem rehabilitacyjnym, ale zauważyłam, że na rynku jest bardzo dużo fizjoterapeutów z dużym doświadczeniem, ale brakuje fachowego podejścia w sklepach medycznych To była nisza i dlatego stwierdziłam, że to będzie dobry pomysł na biznes – sklep medyczny z fachową poradą i opieką klienta.

A jak jest teraz?

Jeżeli chodzi o same sklepy medyczne, powstają oczywiście nowe i branża się rozwija, ponieważ mamy społeczeństwo starzejące się, a po drugie myślę, że jest większa świadomość klientów o dbałość o siebie, o bliskich, o rodzinę. I widzimy taką tendencję, że jednak dziesięć lat temu była to opieka przeważnie w domu, a teraz bardziej nam chodzi o to, żeby te osoby mogły też korzystać z życia społecznego. Dlatego jeżeli chodzi o naszą konkurencję to oczywiście powstają pojedyncze placówki, ale nasza siła i ilość naszych placówek franczyzowych i osoby, które otwierają te placówki franczyzowe powoduje, że tak na dobrą sprawę, ta konkurencja działa na innym etapie.

Wspomniała pani właśnie też o franczyzie. Czy od początku zakładała pani rozwój poprzez ten format?

Nie. Na początku myślałam, że będę rozwijała tylko własne sklepy. Po otwarciu trzech sklepów zaczęłam doświadczać większych przeszkód. Nie mogłam sobie pozwolić na to, żeby być w każdym sklepie w czasie rzeczywistym i wszystkiego dopilnować, a szczególnie czy są realizowane założenia mojego biznesu, czyli doradztwo i indywidualne podejście. Doba stała się zwyczajnie za krótka (śmiech). Franczyza pozwoliła mi na złapanie oddechu, bo wiem, że każdy z naszych franczyzobiorców jest zaangażowany w ten biznes tak, jakbym tego oczekiwała.

Co to Pani daje?

To daje mi przestrzeń do planowania i dalszego rozwoju mojego biznesu. Dzięki temu, mamy 20 placówek franczyzowych i jesteśmy największą siecią sklepów medycznych w Polsce.

A jakie kwalifikacje powinien posiadać franczyzobiorca, żeby zostać partnerem waszej sieci?

Naszym partnerem może zostać tylko ten, kto ma przede wszystkim chęć do pracy. My na to bardzo mocno stawiamy, ponieważ w naszej franczyzie chodzi o partnerstwo. O to, żeby sobie nawzajem doradzać, nie tylko my, jako franczyzodawca, ale również wszyscy franczyzobiorcy nawzajem. Więc ktoś, kto chce dołączyć do naszej sieci musi mieć świadomość tego, że będzie czerpał wiedzę od innych, ale musi umieć też się dzielić tą swoją wiedzą, swoim doświadczeniem, swoimi pomysłami. Kwalifikacji potrzebuje sprzedawca, który będzie realizował zlecenia w Narodowym Funduszu Zdrowia, czyli może to być fizjoterapeuta, farmaceuta, bądź pielęgniarka. Jeżeli chodzi o samego sprzedawcę, który będzie obsługiwał klientów indywidualnych, takich bez refundacji, to my jesteśmy w stanie nauczyć taką osobę, która nie ma kompletnie żadnego doświadczenia, nie ma wykształcenia medycznego.

A czy trudno jest pozyskać takich pracowników, jak pani wspomniała, którzy no wymagają tych kwalifikacji?

W naszej sieci Samo Zdrowie mamy wypracowane modele, w jaki sposób pozyskać wykształcony personel, w jaki sposób zachęcić do tego udziału, jaki model stworzyć, żeby ten personel chciał u nas pracować i tym się dzielimy z naszymi franczyzobiorcami. I nie jest to trudność na dzień dzisiejszy.

A jaki jest koszt uruchomienia sklepu?

Do uruchomienia podstawowego sklepu franczyzowego w sieci Samo Zdrowie potrzebne jest ok. 50 tys. zł.

Co partner zyskuje współpracując z wami i pod szyldem sklepu medycznego Samo Zdrowie?

Myślę, że takim najważniejszym czynnikiem, który rzeczywiście jest istotny jest fakt, że jako jedyni w Polsce przygotowujemy umowę do Narodowego Funduszu Zdrowia. Całą ją kompletujemy, ale umowa jest zawarta między franczyzobiorcą a Narodowym Funduszem Zdrowia.

Co to daje?

Przede wszystkim niezależność. Każdy z naszych sklepów może mieć inne produkty, w innych cenach, te, na których rzeczywiście chce pracować. Nie jest tutaj od nikogo uzależniony. Po drugie rozliczamy też z Narodowym Funduszem Zdrowia naszego franczyzobiorcę. Robimy to w miarę sprawnie i szybko, co daje dużą płynność finansową dla franczyzobiorcy. Kolejnym etapem, który jest też istotny i jest to partnerstwo i, że jesteśmy na każdym etapie z naszym franczyzobiorcą. Od momentu, kiedy chce przystąpić do sieci, szuka lokalu to badamy wspólnie, jaki lokal rzeczywiście będzie się nadawał. Później szkolimy oczywiście, ale też pozyskujemy klientów z naszym franczyzobiorcom, by czuł się zaopiekowany.

Wspomniała Pani o kontrakcie z NFZ-em, jak ważne jest to w prowadzeniu takiej placówki?

Jest bardzo istotnym elementem. Nie mamy żadnego sklepu, który by pracował bez umowy z Funduszem Zdrowia. Jeżeli klient ma mieć produkt w refundacji, w dziewięćdziesięciu procentach albo w stu procentach, bo taką mamy refundację, to woli rzeczywiście skorzystać ze zlecenia, aniżeli płacić z własnej gotówki.

A czy jest Pani w stanie oszacować ile procent macie Państwo klientów bez refundacji?

To się też zmienia w zależności od pory roku, od sezonowości, ale tak naprawdę 80 procent sprzedaży jest sprzedaży refundowanych, a 20 procent jest to sprzedaż bezpośrednia. Ale na początku otwarcia sklepu medycznego jest to nawet czasem odwrotnie, ponieważ ciężko nam zdobyć od razu tych klientów z refundacji, oni też się muszą dowiedzieć o sklepie, a przychodzą klienci z ulicy, którzy właśnie kupują drobny sprzęt, typu inhalator, ciśnieniomierz, pulsoksymetry czy maseczki w dzisiejszych czasach.

A ile można na takim sklepie zarobić?

Minimalna kwota takiego czystego zarobku to jest 10 tysięcy. Wyższy przychód jest uzależniony od wielu czynników, takich jak lokalizacja czy nieoceniony wkład własny w działanie swojej placówki. Im więcej włożymy pracy, tym więcej zarobimy.

A jeśli chodzi o już franczyzobiorców, w jaki sposób pozyskują oni klientów?

Na początku naszej współpracy szkolimy franczyzobiorcę, w jaki sposób będzie pozyskiwał swoich klientów, którymi będą lekarze, pielęgniarki, opiekunowie czy fizjoterapeuci. Nasza oferta musi być dostosowana do tego, co ten personel potrzebuje. Podczas regularnych spotkań tworzymy wspólnie z franczyzobiorcą plan, w jaki sposób, gdzie i kogo chcemy pozyskać, gdzie jeszcze mamy braki i z czym są trudności.

A centrala?

My pozyskujemy klientów z zewnątrz. Obserwując zdecydowaliśmy się na współpracę z największą platformą internetową ze sprzętem rehabilitacyjnym i medycznym, grupą Ortopedio. Klient wybierając sobie dany asortyment z tej platformy, może go odebrać u nas w sklepie czy zrealizować zlecenie z Narodowego Funduszu Zdrowia. Przystępując do naszej sieci staje się taki franczyzobiorca z automatu sklepem partnerskim, co jest też bardzo ważne, ponieważ my rekomendujemy ten sklep, grupa Ortopedio wie, że ten sklep będzie współpracował na określonych zasadach i że to będzie dobra współpraca.

Czy ostatni rok mocno dał Wam się we znaki?

Muszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o tamten rok to rzeczywiście początek pandemii był bardzo trudny, ale my cały czas funkcjonowaliśmy. Zmieniła się nieco sprzedaż. Uwaga klientów przeniosła się na produkty typu pulsoksymetry, ciśnieniomierze czy koncentratory tlenu oraz sam tlen. NFZ też wprowadził e-zlecenia, to jest też bardzo istotne i na teleporadach pacjenci mogli dostać takie zlecenie, czyli tą refundację. To też bardzo ułatwiło naszą pracę. I to wszystko spowodowało, że tak naprawdę nie byliśmy tą branżą, która odczuwała straty.

A czy zainteresowanie franczyzą w ubiegłym roku spadło?

Nie, wręcz przeciwnie. W tamtym roku otworzyliśmy rekordową liczbę placówek. Mamy bardzo dużo zapytań, więc świadomość klientów i społeczeństwa na temat sklepów medycznych rośnie, więc mamy dużą szansę rozwoju, jeżeli chodzi o samą franczyzę.

A jeśli chodzi o plany na końcówkę tego roku?

Bardzo mocno stawiamy na to, żeby otwierać nowe placówki. Nie ma nas jeszcze w pięciu województwach: lubelskim, podlaskim, kujawsko-pomorskim, łódzkim i świętokrzyskim, więc mam nadzieję, że to się niedługo zmieni. W ubiegłym roku otworzyliśmy 4 nowe placówki, prowadzimy teraz kilkanaście rozmów z potencjalnymi franczyzobiorcami. Taki jest plan. Ponadto cały czas stawiamy na to, żeby te nasze sklepy franczyzowe na każdym etapie czuły wsparcie.

A czy w tym momencie prowadzi Pani placówki własne?

Prowadzę jedną własną placówkę. Nie chciałabym tego jak na razie zmieniać, ponieważ jest to dla mnie miejsce gdzie na bieżąco sprawdzam rynek, tendencje zmian. Nie mając swojej placówki, nie miałabym takiego rozeznania i myślę, że bardzo szybko wypadłabym z obiegu. A bez tego doświadczenia nie byłabym wiarygodna, jako partner biznesowy.

Dziękuję za rozmowę

Sprawdź ofertę w katalogu

Finanse

  • Minimalna kwota: 60 000 zł (z opłatą wstępną)
  • Opłata wstępna:
  • Opłata bieżąca: 1000 zł
  • Opłata marketingowa: brak

Dołącz do newslettera

Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram