Polacy chcą żyć zdrowo, przedsiębiorcy mogą na tym zarobić

Autor: JCB
Kategoria:

Na polskim rynku dostępnych jest coraz więcej produktów i usług o właściwościach prozdrowotnych. W branży tej można również znaleźć nowe, perspektywiczne nisze. Sprawdzamy, w jaki biznes wspierający zdrowie opłaca się zainwestować.

Trwająca od ponad roku pandemia koronawirusa sprawiła, że zaczęliśmy bardziej doceniać zdrowie i o nie dbać. Oznacza to nie tylko wizyty u lekarza, gdy coś nam dolega, ale również szeroko pojmowaną profilaktykę. Z roku na rok coraz bardziej zwracamy uwagę na to co jemy. Wybieramy zdrowy styl życia, nie oszczędzamy na odpowiednio zbilansowanych posiłkach, witaminach, minerałach, otwieramy się na nowoczesne terapie. Wszystko to przekłada się też oczywiście na biznes.

Warto podkreślić, że branża usług okołozdrowotnych prężnie się rozwija nie tylko w obszarach dobrze znanych polskim pacjentom jak np. dietetyka czy rehabilitacja, ale także w tych stosunkowo nowych na naszym rynku. Wśród tych ostatnich wymienić można chociażby kroplówki witaminowe czy łagodną tlenoterapię hiperbaryczną.

Sprawdzamy, jakie wymogi należy spełnić, by otworzyć własny gabinet oferujący tego rodzaju usługi i ile można na tym zarobić.

Wąska specjalizacja czy szeroka oferta?

Wykształcenie kierunkowe (np. dietetyka, fizjoterapia, medycyna) nie jest niezbędne do tego, by zbudować biznes w jednej z tych dziedzin. Jednak z pewnością może być przydatne, podobnie jak znajomości w tej branży. O dobry personel medyczny jest dziś niezwykle trudno. Liczba gabinetów i placówek świadczących różnego rodzaju usługi medyczne i okołomedyczne rośnie dynamicznie. Podobnie jak liczba pacjentów, więc pozyskanie pracowników może być jednym z większych wyzwań.

Planując działalność w usługach związanych ze zdrowiem, należy wziąć pod uwagę bardzo wiele kwestii. Jedną z pierwszych decyzji powinien być zakres świadczonych usług. W branży mamy do czynienia z bardzo różnorodnymi modelami działania. Od placówek o wąskiej specjalizacji (np. dietetyka, podologia, kroplówki witaminowe) po centra zdrowia dysponujące bogatą ofertą usług z obszaru profilaktyki zdrowotnej i beautymed (od rehabilitacji ruchowej przez dietetykę po medycynę estetyczną). W tej kwestii nie ma opcji lepszej i gorszej – oba modele sprawdzają się na rynku.

Jeśli nasze doświadczenie w biznesie jest niewielkie, warto zacząć od mniejszej skali, stopniowo dodając kolejne usługi. Wybór powinniśmy dostosować do swoich możliwości, także finansowych.

Nie tylko odchudzanie

Stosunkowo niskie koszty wiążą się z uruchomieniem gabinetu specjalizującego się w doradztwie dietetycznym.

Dziś standardem jest posiadanie analizatora składu ciała i zakup tego urządzenia wiąże się z największym wydatkiem na start. Cała reszta to koszty zakupu lub wynajmu pomieszczenia, jego wyposażenie, zakup oprogramowania komputerowego, materiałów reklamowych etc. Nakłady mieszczą się w przedziale 20-30 tys. zł – mówi Remigiusz Filarski, współwłaściciel Centrum Dietetyki Stosowanej z Białegostoku, działającego na rynku od 2007 roku.

Filarski wspomina, że gdy wraz ze wspólnikiem zakładał centrum dietetyki była to jedna z pierwszych tego typu placówek na Podlasiu i jedna z nielicznych w całej Polsce. Dziś rynek jest zdecydowanie bardziej nasycony. Pojawiły się też sieci franczyzowe jak np. Mój Dietetyk czy Przyjazny Dietetyk (obie liczą po niespełna 30 gabinetów).

Największą siecią gabinetów dietetycznych w Polsce jest jednak Naturhouse. Jest to hiszpańska sieć franczyzowa, która ma w naszym kraju już ponad 200 placówek. Uruchomienie gabinetu Naturhouse wymaga lokalu o powierzchni ok. 40-50 mkw., najlepiej z witryną, w sąsiedztwie innych lokali handlowo-usługowych. Koszt inwestycji szacowany jest na ok. 65-85 tys. zł netto.

Ważne jest odpowiednie wykształcenie

Rozwój poprzez franczyzę planuje także Centrum Dietetyki Stosowanej, choć na razie jeszcze nie uruchomiło żadnego gabinetu w tej formule. Firma podkreśla, że do współpracy raczej poszukuje osób z odpowiednim wykształceniem, tj. po studiach wyższych na kierunku dietetyka, technologia żywności lub pokrewnych.

Musimy pamiętać, że dietetyka to nie tylko odchudzanie. To nauka o żywieniu człowieka na poszczególnych etapach jego rozwoju, zarówno w zdrowiu, jak i w chorobie. Dlatego gdybym dziś kończył studia i miał otwierać swój własny gabinet, pomyślałbym o bardzo wąskiej specjalizacji np. żywienie dzieci od 1. do 3. roku życia czy żywienie pacjentów po operacjach bariatrycznych, żywienie sportowców w dyscyplinach wytrzymałościowych itd. – radzi Remigiusz Filarski.

– Patrząc na aktualne problemy zdrowia publicznego, gdzie choroby dietozależne stanowią większość wszystkich chorób, z którymi mierzą się tzw. kraje rozwinięte, wydaje się, że potencjał na usługi dietetyczne jest nieograniczony – dodaje.

Nie oznacza to jednak, że centrum dietetyki może powstać wszędzie i jest biznesem z góry skazanym na sukces. Wielkość miasta i jego specyfika ma w tej branży znaczenie zdecydowanie większe niż lokalizacja w obrębie miasta, która wcale nie musi być w topowym miejscu w centrum. Do gabinetu dietetycznego pacjenci nie trafiają bowiem przypadkowo, pod wpływem impulsu. Kluczowy jest dobry i sprawny dojazd oraz miejsce parkingowe.

Warto też wychodzić poza utarte schematy i wykorzystywać nowe możliwości biznesowe.

– Dziś internet daje nam nieograniczone możliwości. Prowadzimy konsultacje online z pacjentami z całej Europy, USA czy nawet z Australii. Prowadzimy szkolenia dla pracowników służby zdrowia, wykłady w firmach, sanatoriach. Funkcjonowanie gabinetu dietetycznego nie musi sprowadzać się tylko do odchudzania. Możliwości na rynku jest bardzo dużo i na pewno przynoszą one określone zyski – podkreśla Remigiusz Filarski.

Dochodowe nisze

Podczas gdy w branży dietetycznej jest już dość ciasno, wśród usług prozdrowotnych znajdziemy też takie, które na polskim rynku dopiero raczkują. Być może niewiele osób słyszało o łagodnej tlenoterapii hiperbarycznej czy wlewach witaminowych. Tymczasem coraz więcej punktów z tego typu ofertą funkcjonuje z sukcesem, i to nie tylko w największych miastach.

Kroplówki witaminowe to podawane dożylnie preparaty bogate w witaminy, minerały i aminokwasy, które mają – w zależności od potrzeb – uzupełnić niedobory, wzmocnić organizm, oczyścić lub wspomóc leczenie. Mogą mieć też właściwości estetyczne, np. wspomagać redukcję cellulitu. Kroplówki, w odróżnieniu od preparatów przyjmowanych doustnie, wchłaniają się w 100 procentach. Średnia cena podania jednej kroplówki to ok. 300-400 zł – niemało, ale liczba pacjentów systematycznie rośnie.

Gabinet podający dożylnie kroplówki witaminowe powinien spełniać wszystkie wymogi, którym podlegają gabinety medyczne. Niezbędna może być adaptacja lokalu. Podstawowe wyposażenie (fotel, szafki, stojaki na kroplówki) oraz pierwsze zatowarowanie czy materiały marketingowe to stosunkowo nieduży koszt rzędu 10-15 tys. zł.

W każdym gabinecie podającym kroplówki witaminowe powinien być zatrudniony przynajmniej jeden lekarz, który będzie dobierał terapię do wieku, stanu zdrowia, trybu życia i potrzeb pacjenta. Rodzi to również konieczność prowadzenia wymaganej prawem dokumentacji medycznej.

Komory hiperbaryczne

Inaczej sytuacji wygląda w przypadku gabinetów oferujących łagodną tlenoterapię hiperbaryczną.

Łagodne komory hiperbaryczne to urządzenia stworzone do użytku komercyjnego, które wykorzystują środowisko podwyższonego ciśnienia oraz zwiększoną dawkę tlenu, pozwalając na lepszą regenerację organizmu człowieka – wyjaśnia Adam Cegielski, prezes spółki Omnioxy, która jest polskim producentem łagodnych komór hiperbarycznych.

Spółka pod koniec ubiegłego roku pozyskała od inwestorów 2,6 mln zł na dalszy rozwój, w tym m.in. na otwarcie linii produkcyjnej nowego modelu komór oraz ekspansję na terenie Europy. Firma rozpoczęła działalność w 2019 roku i od początku przynosi zyski.

– Rynek łagodnej tlenoterapii hiperbarycznej w Polsce to młode, ale prężnie rozwijające się środowisko. Zainteresowanie łagodną tlenoterapią hiperbaryczną (mHBOT) stale rośnie. Sportowcy chętnie włączają takie sesje do swoich planów treningowych. Na Zachodzie takie wykorzystanie łagodnej tlenoterapii hiperbarycznej to standard, a w Polsce to coś nowego. Prawdziwy boom jest przed nami – zapewnia Adam Cegielski.

Polski rynek łagodnych komór hiperbarycznych jest stosunkowo niewielki. W USA dostępnych jest 12 tys. komór (jedna na ok. 27 tys. mieszkańców), w Polsce ok. 300 (jedna na ok. 150 tys. mieszkańców). Jednak liczba placówek wyposażonych w takie urządzenia systematycznie się zwiększa.

– To idealne uzupełnienie działalności na przykład dla centrów odnowy biologicznej, klubów sportowych, siłowni czy gabinetów kosmetycznych – wylicza Adam Cegielski.

– Ważnym aspektem jest tutaj fakt, że w czasie, kiedy odbywa się sesja w komorze, osoba obsługująca może zajmować się innymi klientami. Dzięki temu ma szansę realnie zwiększyć swoje obroty i dotrzeć do nowej grupy klientów – dodaje.

Rynkowa cena za godzinną terapię to ok. 120 zł. Dla placówki może to przełożyć się nawet na kilkanaście tysięcy złotych obrotów miesięcznie. Zainteresowanie łagodną tlenoterapią hiperbaryczną jest już na tyle duże, że z powodzeniem funkcjonują na rynku gabinety wyspecjalizowane tylko w tej usłudze.

Komory hiperbaryczne we franczyzie

Koszt uruchomienia takiego gabinetu może być zróżnicowany w zależności od tego, czy wykorzystujemy do tego pomieszczenie w już działającej placówce oferującej usługi pokrewne, czy też otwieramy go od zera. Sam zakup łagodnej komory hiperbarycznej to koszt między 40 a 120 tys. zł netto. Do tego mogą dojść ewentualne koszty najmu, remontu i wyposażenia lokalu oraz oczywiście reklamy. Tego rodzaju nowatorska usługa wciąż bowiem wymaga szeroko zakrojonych akcji informujących o jej korzyściach.

Mimo że branża jest bardzo młoda, niektóre z firm już poszukują franczyzobiorców, np. Tlenowo czy Oaza Tlenu. W ramach współpracy franczyzobiorcy mogą liczyć na wsparcie m.in. w wyborze lokalizacji i sprzętu, szkolenia oraz działania marketingowe. Również Omnioxy, mimo iż nie wdrożyło klasycznego systemu franczyzowego, wspiera swoich klientów w obszarach wykraczających poza sprzedaż, serwisowanie czy szkolenia z obsługi urządzeń. Firma udostępnia im pakiety marketingowe, obejmujące m.in. stronę internetową, ulotki, banery. Niekiedy wspiera ich również w prowadzeniu kanałów w mediach społecznościowych.

Wlewanie witamin

Również w segmencie wlewów witaminowych powstało już kilka ofert franczyzowych. Mowa o takich sieciach jak Klinika Witaminowa (działa od 2015 roku i, jak podaje, była pierwszą tego typu placówką w Polsce), Klinika Witamin, DripClinic czy Vigor Point (oprócz wlewów dożylnych oferuje m.in. terapie hormonalne, badania krwi, usługi za zakresu fizjoterapii i dietetyki i wciąż ma w planach poszerzanie oferty). Franczyzodawcy gabinetów z kroplówkami witaminowymi za podzielenie się swoim know-how i wsparciem w uruchomieniu biznesu pobierają zwykle opłatę wstępną w wysokości 10-20 tys. zł netto.

Zyskowny pomysł na biznes

Dobrym pomysłem na biznes w branży usług prozdrowotnych jest także sklep medyczny. Wbrew pozorom nie chodzi w nim tylko o sprzedaż produktów, ale też o usługę. Bardzo ważny jest wyszkolony personel, który klientowi potrafi doradzić.

Sklep medyczny powinien posiadać kontrakt z NFZ oraz zatrudniać przynajmniej jedną osobę z wykształceniem okołomedycznym (np. fizjoterapeutę, farmaceutę lub pielęgniarkę). Jak informuje Edyta Braszkowska, właścicielka sieci sklepów i franczyzodawca konceptu Samo Zdrowie, sprzedaż produktów refundowanych stanowi ok. 80 proc. przychodów tych placówek.

Nasza oferta franczyzowa wyróżnia się na tle branży przede wszystkim tym, że każdy ze sklepów posiada własną umowę z NFZ, dzięki czemu ma dużą swobodę w zakresie wyboru produktów, które oferuje pacjentom. Nie jest zobowiązany przez sieć do zamawiania konkretnych towarów, może więc dostosować ofertę do potrzeb lokalnego rynku – opowiada Edyta Braszkowska.

Inwestycja w sklep medyczny Samo Zdrowie wynosi ok. 60 tys. zł. W kwocie tej zawarta jest jednorazowa opłata franczyzowa, pierwsze zatowarowanie, oznaczenie sklepu, ubezpieczenie, zakup mebli, wykonanie podstawowego remontu, zakup komputera, kasy fiskalnej i oprogramowania. Sieć liczy obecnie 18 placówek, w tym 17 franczyzowych. Jak informuje Edyta Braszkowska, minimalna kwota czystego zarobku właściciela placówki to 10 tys. zł. Sieć liczy obecnie 18 placówek, w tym 17 franczyzowych.

Zarabianie na rehabilitacji

Na dochody sięgające kilkunastu tysięcy złotych mogę liczyć właściciele niewielkich placówek specjalizujących się w rehabilitacji. Także w tym segmencie nie trzeba mieć kierunkowego wykształcenia, wystarczy zatrudnić wykwalifikowanych pracowników oraz zainwestować w placówkę oraz sprzęt. Otwarcie ośrodka specjalizującej się w tej dziedzinie może zamknąć się w kwocie poniżej 100 tys. zł. Może też przekroczyć pół miliona złotych. Wszystko zależy od planowanej skali działania.

Vitalmed Clinic z Gdańska szacuje, że mały ośrodek (ok. 50-100 mkw.) oparty głównie na rehabilitacji i konsultacjach medycznych można otworzyć nakładem 75 – 150 tys. zł. Po etapie wdrożenia trwającym ok. 6 miesięcy dochód z takiego ośrodka powinien oscylować między 15 a 25 tys. zł.

Z kolei firma Salveo Medical Devices, działająca w branży od 30 lat (dystrybutor sprzętu, franczyzodawca sieci klinik rehabilitacyjnych) szacuje wydatki na otwarcie mniejszej placówki na 75-250 tys. zł. W przypadku większego ośrodka na 300-600 tys. zł. Widełki są dość szerokie, wiele bowiem zależy od tego, jaki sprzęt znajdzie się w centrum rehabilitacji.

Warto wiedzieć, że dzięki temu, że spora część inwestycji to właśnie zakup urządzeń, bez trudu można pozyskać finansowanie. Wówczas wymagana kwota na start znacząco maleje, ogranicza się bowiem do kosztów remontu lokalu i wpłaty początkowej – nierzadko wystarczy ok. 20 proc. wartości inwestycji.

Joanna Cabaj-Bonicka

Szukasz sieci franczyzowej? Sprawdź franczyzy w naszym katalogu sieci.

Dołącz do newslettera

Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram