Sieci zdominują rynek aptek w Polsce

Autor: Redakcja
Data dodania: 10 czerwca 2010
Kategoria:
Farmaceuci buntują się przeciwko rosnącej dominacji sieci w tej branży. Ale czy słusznie, i czy naprawdę chodzi o pacjenta, czy też prozaicznie - o pieniądze?
 
art_mediq_01

Farmaceuci buntują się przeciwko rosnącej dominacji sieci w tej branży. Ale czy słusznie, i czy naprawdę chodzi o pacjenta, czy też prozaicznie - o pieniądze?

 
Rozpoczyna się trzecia z kolei batalia o drastyczne uregulowanie rynku aptek w Polsce. Naczelna Rada Aptekarska w apelu złożonym na ręce minister zdrowia Ewy Kopacz wnioskuje o wprowadzenie ograniczeń w otwieraniu nowych aptek, przyznania prawa do prowadzenia apteki wyłącznie farmaceucie oraz wprowadzenia sztywnych cen na leki refundowane.
 
Aby dobrze zrozumieć istotę problemu należy jednak rozdzielić żądania niezależnych aptekarzy, ponieważ każdy z postulatów analizowany oddzielnie przynosi istotne wnioski dla perspektyw rozwoju tej branży w Polsce.
 
Podnoszony postulat o istnieniu jednej apteki na obszarze zamieszkiwanym przez min 5 tys.mieszkańców jest wręcz absurdalny z punktu widzenia wolnego rynku i rozwoju przedsiębiorczości. Na szczęście mowa tutaj o średniej ilości aptek w stosunku do liczby mieszkańców naszego kraju. W tej chwili w Polsce współczynnik ten wynosi 2,8 tys. Wiadomo że nasycenie ilości aptek w najbardziej atrakcyjnych z punktu widzenia natężenia ruchu pacjentów się nie zmieni, nawet jeśli udałoby się ten irracjonalny pomysł przeforsować. Więc co tak naprawdę by się zmieniło? Nic. Słusznie twierdzą liczni ekonomiczni eksperci, że w tej sprawie mamy do czynienia  z niczym ponad zasłoną dymną w ochronie własnych zysków - kosztem pacjenta, ponieważ ograniczenie konkurencji skłania do mniej lub bardziej oficjalnych podwyżek i ustabilizowania cen.
 
Ceny sztywne na leki refundowane to pomysł, którego geneza wcale nie wywodzi się z uwarunkowań rynku aptek w Polsce, lecz jest on ściśle związany z polityką zdrowotną i działaniami restrukturyzującymi służbę zdrowia w naszym kraju. Z punktu widzenia przedsiębiorcy - sztywne ceny to szansa na bycie nagrodzonym przez pacjentów za szereg oferowanych wartości dodanych, jakimi są doradztwo farmaceutyczne, wygodne i komfortowe otoczenie sprzedaży, nawiązywanie i utrzymywanie relacji z pacjentami. To również szana na rozwinięcie skrzydeł w marketingu nie opierającym się wyłącznie na wojnach cenowych, ale wypracowanie innych narzędzi skłaniających pacjentów do zakupów w tej, a nie innej aptece. To podstawowe vademecum przedsiębiorcy, którego niektórzy aptekarze wolą nie widzieć, negatywnie oceniając podejmowane w tym zakresie zaawansowane działania w sieciach. To szansa na wypracowanie nowoczesnych mechanizmów systemów sprzedaży w oparciu o rozwój branży opieki nad pacjentem, szczególnie osobami starszymi, schorowanymi, dla których wizyta w aptece dzisiejszej, czy przyszłości to w dalszym ciągu kłopot. To w końcu szansa na szybsze sfinalizowaniue systemu elektronicznych recept, które wystawione przez lekarza, automatycznie znajdują się w systemie apteki wskazanej przez pacjenta.
 
Ostatnia rzecz - apteki wyłącznie prowadzone przez farmaceutów. To najlepsza z możliwych wiadomości dla systemów budowanych w oparciu o franczyzę. Wtedy tak naprawdę oferta franczyzowa stałaby się jedyną alternatywą dla niezależnych przedsiębiorców. A mamy już w Polsce pierwsze systemy franczyzowe w tej branży, jakimi jest oferta Mediq Apteka, PGF-u, czy też mniejszych organizmów, takich jak apteki Arnika, czy Bliska Apteka.
 
W Polsce, szczególnie w srodowisku aptekarskim dominuje skłonność do budowania swoistego etosu farmaceuty, którego głównym zadaniem jest ochrona zdrowia Pacjenta. Ale czy rzeczywiście słusznie. Obserwując dokładnie rynek aptek niezależnych widać nieliczne, ale chlubne wyjątki, które posiadając odpowiednią wiedzę, doświadczenie i chęci są w stanie wręcz zdominować lokalnie rynek, nie narzekając na brak pacjentów. Co smutne, większość aptekarzy skupia się na lobbowaniu na rzecz utrzymania (traconego zresztą na rzecz konkurencji) status quo, nie za pośrednictwem narzędzi wolnego rynku, lecz poprzez naciski i lobbowanie na rzecz sztywnych regulacji prawnych, co trzeba wyrażnie zaznaczyć ze szkodą dla pacjenta.
Aptekarze podają za przykład niektóre Państwa "starej" Unii Europejskiej - Niemcy, Austrię, gdzie rynek uregulowany jest do tego stopnia, że nie tylko aptekę może prowadzić wyłącznie farmaceuta, ale ma ona zagwarantowaną wyłączność terytorialną, krótkie godziny pracy, a na rynku poza apteką pacjent nigdzie nie kupi popularnych w Polsce leków OTC (bez recepty), których udział w naszym rynku sięga ponad 30% i systematycznie wzrasta.
Czy rzeczywiście wygra na tym pacjent. Śmiem wątpić. Wygrają lokalne interesy aptekarzy, a ich rozdrobnienie nie wymusi koniecznych w tej branży zmian i unowocześnień. Poza tym ustąpienie powyższym trzem postulatom to dopiero początek. Kolejne ograniczenia zapewniające autonomię zapewne się znajdą.
 
Zła opinia aptekarzy o sieciach, zabierających rynek i pacjentów, która zresztą dominuje od kilku lat, wpływa również negatywnie na pojęcie franczyzy, zwłaszcza że w branży farmaceutycznej jest to zjawisko w dalszym ciągu nowe i ewoluujące. Franczyza jednak spotyka się z ogromnym zainteresowaniem ze strony indywidualnych inwestorów, którzy chcą wejść do branży. A efekty ostatniego kryzysu, które nadal odczuwamy wpłynęły również na poziom percepcji farmaceutów prowadzących apteki. Dotychczas odrzucana, jako kolejna forma "ubezwłasnowolnienia", co zresztą jest grubym nieporozumieniem teraz coraz częściej jest rozważana, jako poważna alternatywa dalszego rozwoju.
Co uspokaja, powstawanie sieci franczyzowych wymaga znaczących nakładów na organizację know-how w najmniejszych szczegółach (ponieważ konkurencyjny rynek wymaga przewidzenia każdej sytuacji), doświadczenia nie tylko liczonego czasem działania na rynku ale ilością aptek działających w poszczególnych regionach (regionalne zwyczaje pacjentów są bardzo zróżnicowane). Oznacza to, że wyłącznie duże, silne i dobrze zorganizowane podmioty mogą takie oferty tworzyć i z powodzeniem wdrożyć. Nie grozi w tej branży zjawisko powstawania systemów, opartych o doświadczenia z funkcjonowania jednej placówki.
 
Drugim zjawiskiem zachodzącycm w sieciach na rynku aptecznym jest swoistego rodzaju :droga na skróty" polegająca na tworzeniu grup zakupowe czy rozbudowania istniejących programów lojalnościowych, aby ujednolicając swój wizerunek w oczach pacjentów, wpływać jednocześnie na poziom cen i jakość promocji od producentów, którzy powinni brać wtedy pod uwagę siłę zakupową danej sieci - ekonomię skali.
 
Na tym przykładzie widać, że walka na rynku odbywa się gdzie indziej. Pojedyncza apteka pomału zostaje skazana na ograniczanie swojego zasięgu, o ile rzecz jasna jej właściciel będzie się biernie temu przyglądał, szukając wcześniej wymienionych rozwiązań. Posiłkując się jednak przykładami z innych branż widać wyraźnie, że polaryzacja rynku przyniesie następujące rezutltaty. Pozostaną dobrze zorganizowane samodzielne apteki (bez znaczenia jest fakt, kto jest ich właścicielem, bowiem przygotowanie menadżerskie jest i farmacji nieodzowne), sieci w formach własnej, franczyzowej, czy też innej mniej lub bardziej luźnej formie powiązań. Inni, zgodnie z prawami wolnego rynku, którzy nie będą nadążać za zmianami skazani będą na wegetację lub zakończenie działalności. Rynek uzdrowi się sam. A regulowanie nim w nadmierny sposób usankcjonuje zacofanie technologiczne branży, jak i całej służby zdrowia na kolejne lata.
 
Adam Wroczyński
awroczynski@arss.com.pl

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Aktualności

zobacz więcej

Data dodania: 20 kwietnia 2022
Smacznie, zdrowo i z zyskiem
Data dodania: 23 marca 2022
Franczyza na usługach
Data dodania: 10 stycznia 2022
Przed jakimi wyzwaniami stoi rynek franczyzy?
Data dodania: 3 stycznia 2022
Te 30 franczyz najbardziej interesuje Polaków
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram