Realizacja planów i prowizja przed etyką biznesu

Autor: Redakcja
Data dodania: 10 stycznia 2009
Kategoria:

Traktują nas jak psy gończe: jak przyniesiemy zdobycz, jesteśmy głaskani, jeśli nie, to się nas łaja jak kundle - mówią "Gazecie" agenci pracujący dla funduszu ING

Grzegorz pracuje dla ING od sześciu lat. Sprzedaje ubezpieczenia na życie, polisy inwestycyjne, także fundusze emerytalne. W rozmowie z nami przyznaje wprost: żeby spełnić stawiane przed nim wymagania, oszukuje i klientów, i swojego pracodawcę. - Nie chcę tego robić, ale sami mnie do tego zmuszają, liczy się przecież tylko to, ilu nowych klientów zdobędę dla funduszu - opowiada.

Jak to robi? - Umawiam się z rodziną albo przyjaciółmi, że przepisze ich do OFE ING, ale nie wyślę zawiadomienia do ich funduszu - tłumaczy. Bez tego deklaracja o zmianie funduszu nic nie znaczy, a przyszły emeryt pozostaje w swoim starym OFE - W ten sposób nikomu krzywda się nie dzieje, a ja mam odfajkowaną kampanię - mówi.

Gdy kończy się lista znajomych, pozostaje wymiana informacji z zaprzyjaźnionym akwizytorem innego funduszu. - Ja mu daję kilka rekordów z nazwiskami i adresami, on mi kilka i w ten sposób obaj wyrabiamy normę, a przy okazji inkasujemy prowizje - przyznaje. Na nasze stwierdzenie, że to niezgodne z prawem, odpowiada: - Przecież wszyscy tak robią!

- Nie wszyscy, ale ci niepokorni są wyrzucani z pracy - odpowiada Marek, agent z kilkuletnim stażem. Dostał wymówienie pod koniec ubiegłego roku, bo powiedział, że nie chce przenosić swoich klientów (sprzedaje też polisy ubezpieczeniowe) do OFE ING. - Jak się komuś nie podoba, to won, usłyszałem od mojego kierownika - mówi. Przyznaje, że rotacja wśród agentów jest ogromna. Choć w ING pracuje ok. 3 tys. agentów, to nasz rozmówca ma przydzielony numer powyżej 34 tys. Jego współpracownicy jeszcze wyższe. A to oznacza, że przez ING przewinęło się do tej pory grubo ponad 35 tys. agentów.

Miejsce agentów z wieloletnim stażem zajmują młode osoby, które już nie mają takich skrupułów. - Wbija im się do głowy, że najważniejszy jest zysk firmy i ich prowizje. Kiedy my zaczynaliśmy, uczono nas, że w tej pracy chodzi o interes klienta - mówi Teresa, w ING od dziesięciu lat. Przez ten czas jej umowa o pracę spuchła do stu stron. Co rusz dochodzą nowe aneksy, w których stawia się jej coraz wyższe wymagania.

Najnowszy z początku stycznia tego roku zakłada przepisanie co najmniej dziewięciu osób z innego funduszu. Jeśli tego nie zrobi, traci wszystkie przywileje, które ma jako starszy specjalista. - Spadnę do rangi zwykłego przedstawiciela, niżej upaść w ING nie można - denerwuje się. To oznacza nie tylko utratę ubezpieczenia grupowego, ale i pozbawienie prawa do bonusu, który sięga często nawet 20 proc. wynagrodzenia. - I dlaczego? Bo nie chciałam oszukiwać klientów - rozkłada ręce.

Co na to ING? Rzecznik funduszu Beata Zduńczyk-Skup nie widzi problemu. - ING promuje etyczną sprzedaż, bo tylko taka może zapewnić klientowi, agentowi oraz firmie prawdziwą satysfakcję. Wszelkie nieprawidłowości zgłaszane przez klienta lub agenta są sprawdzane i eliminowane - przekonuje.

Wcześniej w rozmowie z "Gazetą" przyznawała jednak, że głównym celem ING jest pierwsze miejsce na rynku emerytalnym. Na razie jest drugi za Commercial Union, ale dystans między nimi cały czas się zmniejsza. O ile jeszcze rok temu CU miał 2,7 mln klientów, o 133 tys. więcej niż ING, to dzisiaj ta różnica wynosi już jedynie niespełna 72 tys. I z każdym miesiącem się zmniejsza.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Dołącz do newslettera

zobacz więcej

Data dodania: 20 kwietnia 2022
Smacznie, zdrowo i z zyskiem
Data dodania: 23 marca 2022
Franczyza na usługach
Data dodania: 10 stycznia 2022
Przed jakimi wyzwaniami stoi rynek franczyzy?
Data dodania: 3 stycznia 2022
Te 30 franczyz najbardziej interesuje Polaków
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram