Franczyza w Polsce

Autor:
DATA DODANIA: 15 listopad 2018

Foto: www.freepik.com

To jedna z najpopularniejszych branż, jeśli chodzi o franczyzę, ale też jedna z bardziej różnorodnych. Do wyboru są butiki, sklepy z bielizną, odzież sportowa czy ubrania dla panów. Które franczyzy odzieżowe mają się ostatnio najlepiej?


Sytuacja na rynku odzieżowym jest niejednoznaczna. Z jednej strony statystyki wyraźnie mówią, że jest najlepiej od lat. Polacy wydają na odzież coraz więcej (ostatnio wzrost o prawie miliard złotych rok do roku), a koszty szycia spadają. Z drugiej strony w starciu ze sprzedawcami internetowymi i chińskimi dostawcami upadają nawet giganci, co do których wydawałoby się, że nic nie zagrozi ich pozycji na rynku. Za granicą American Apparel, GAP, Marks & Spencer, a nawet wielcy projektanci, jak Yohji Yamamoto czy Max Azria. W Polsce: Próchnik, Atlantic, Alpinus, Troll (który zamiast własnych sklepów ma teraz wieszaki w sklepach innej sieci) a wcześniej Reporter.

Czy franczyza jest dobrym sposobem, by uniknąć kłopotów na trudnym rynku odzieżowym? A może to nie najlepszy czas na wchodzenie w tego typu działalność?

W MAŁYCH MIASTECZKACH

Odzieżowych franczyz jest u nas ponad sto, choć wyraźnie widać podział na te rozwijające się dynamicznie i większość, która rozwija się bardzo powoli lub od lat nie otworzyła ani jednego punktu. Przeglądając listy popularnych franczyz sprzed zaledwie kilku lat łatwo też zauważyć, że niektóre z liczących się wówczas sieci zniknęły z rynku. Teraz największą popularnością w segmencie niewielkich butików odzieżowych, które można otworzyć głównie w mniejszych miastach, cieszą się Greenpoint, Danish Design Outlet i Quiosque. W przypadku dwóch pierwszych marek w grę wchodzą miasta wielkości Kutna czy Mińska Mazowieckiego (od 40 tys. mieszkańców), a Quiosque można otworzyć w miastach, gdzie żyje powyżej 50 tys. osób. Top Secret to butiki dla mieszkańców już 15-tysięcznych miejscowości. Sklepy ustalają koszty podjęcia współpracy indywidualnie, ale DDO ujawnia, że stawka zaczyna się od ok. 35 tys. zł. Oferta takich sklepów skierowana jest raczej do pań powyżej 35. roku życia, które szukają okazji, choć cenią też trendy. Prowadzenie działalności w mniejszych ośrodkach ma sens, bo w takich miejscach nie ma jeszcze galerii handlowych z ekspansywnymi sieciówkami. Quiosque ma zamiar otworzyć w tym roku kolejne 20 sklepów, w tym 10 na zasadzie franczyzy. DDO po szybkiej ekspansji w latach ubiegłych na ten rok planuje zaledwie kilka otwarć, natomiast Greenpoint ma plany na kilkanaście. Docelowo marzy o dwustu punktach.

BIELIZNA OD JOANNY KRUPY

Dość dobrze radzą sobie firmy bieliźniarskie, choć upadek polskiego Atlantica zachwiał pewnością przedsiębiorców co do tego, że na pewno są bezpieczni. Największą popularnością cieszy się Esotiq, którego twarzą i inwestorem jest znana modelka Joanna Krupa. Firma już od kilku lat rozwija się, dodając do swojej sieci po 20 salonów rocznie. Dziś jest ich 286, w tym ok. 160 prowadzonych w ramach franczyzy. Koszt otwarcia takiego punktu wynosi od 35 tys. złotych, a idealna lokalizacja to miasto powyżej 20 tys. mieszkańców. Ostatnio sklepy przeszły lifting, który ma zwiększyć zyski, zapewniając m.in. bardziej przyjazne oświetlenie i lepszą ekspozycję produktów. Z tego segmentu warto wymienić też franczyzową Gattę czy Intimissimi, które również zwiększają swój stan posiadania rok do roku. W Gatta suma potrzebna na start to od ok. 45 tys. złotych, a w grę wchodzą miejscowości nie mniejsze niż 50 tys. mieszkańców. Mniej znanych sieci bieliźniarskich, które szukają franczyzobiorców, jest wiele. Koszty są zwykle nieco mniejsze, ale podobnie jest z zarobkami, bo nie wszystkie klientki będą kojarzyły markę. To m.in. Boutique Bielizny, Change Lingerie czy Mewa.

POLSKIE GARNITURY NADAL W CENIE

Sklepy bieliźniarskie to temat, który interesuje głównie panie, ale branża modowa jest różnorodna i jest w niej też miejsce na męską część klientów. Może się wydawać, że męska firma odzieżowa to świetny sposób na biznes. W końcu jeden garnitur standardowo kosztuje kilka tysięcy złotych, więc obroty muszą być duże. Dziś wiemy, że na modzie męskiej rzeczywiście da się zarobić, ale wymagało to zmiany podejścia. W latach 90. wydawało się, że to już koniec polskich marek odzieżowych tego typu. Przedsiębiorstwa z tradycjami bankrutowały, utrzymując rozbudowane i przestarzałe szwalnie, a także oferując asortyment, który zaczynał coraz bardziej trącić myszką w porównaniu z zachodnią konkurencją. Wiele firm wtedy upadło, a w 2004 roku bliski bankructwa był Bytom.Spółki wdrożyły plany naprawcze i szukały ratunku w fuzjach. Dzięki nim Wólczanka przestała martwić się o konkurencję z Vistulą, bo obie firmy zaczęły „strzelać do jednej bramki”. W zeszłym roku dołączył do nich zmodernizowany Bytom. Firmy musiały ostro przyspieszyć, by nie zostać w tyle. Oprócz nobliwych garniturów w Vistuli pojawiły się kobiece koszule w wielobarwne wzory i reklamy z udziałem reprezentacji Polski w piłce nożnej. Wysiłek opłacił się, a Vistula stała się dziś jedną z najpopularniejszych franczyz w segmencie mody męskiej.
- Sklepy franczyzowe Vistula oraz Wólczanka powstają w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców, gdzie dotąd nie było sklepów pod tymi szyldami. Franczyzobiorcy zainteresowani otwarciem salonu Vistula powinni poszukiwać lokali o metrażu  90 – 120 m². Koszt adaptacji sklepu tej marki to maksymalnie 2,9 tys. zł. na metr kwadratowy – kwota zależy od stanu otwieranego lokalu - mówi Katarzyna Piszczek, dyrektor ds. franczyzy w Vistuli. Zwraca jednak uwagę, że to nie jedyny możliwy model współpracy: - Butiki Wólczanka powstają w znacznie mniejszych lokalach, o wielkości rzędu 25 – 35m². Współpraca z obiema markami wymaga uiszczenia opłaty licencyjnej w wysokości 10 tys. zł. System franczyzowy oparty jest na zasadzie towaru powierzonego, franczyzobiorca uzyskuje prowizje rzędu 30% od obrotu netto - wyjaśnia.

Ze wszystkich największych polskich producentów odzieży tylko Próchnik, który na polskiej giełdzie wystartował pierwszego dnia jej istnienia, nie uniknął bankructwa.

MNIEJSZE KOSZTY ZATOWAROWANIA

Konkurencyjnie jest też na zdominowanym przez szwedzkiego giganta H&M rynku sieciowych sklepów odzieżowych dla kobiet.
Nawet prawdziwi giganci nie zawsze są tu w stanie się utrzymać, co pokazuje przykład brytyjskiego Topshopu, który właśnie opuścił Polskę. Z tego typu franczyz poza Greenpint i Quiosque pozostał już właściwie chyba tylko polski Tatuum. Marka od końcówki lat 90. wyróżnia się subtelnym stylem i dobrą jakością tkanin. Sklep Tatuum przy ul. Chmielnej w Warszawie istnieje w tym samym miejscu już od niemal dwudziestu lat, a to na tym rynku prawdziwa rzadkość (nawet H&M musiał niedawno zamknąć swój salon przy oddalonym od Chmielnej o kilkadziesiąt metrów Nowym Świecie). Firma rozwija się nie tylko w Polsce, bo powstały już pierwsze salony w Czechach i na Węgrzech. Marka nie ujawnia dokładnych kosztów inwestycji, ale określa ją na poziomie ok. 1,8 tys. zł. na metr powierzchni lokalu. Przy preferowanej wielkości butików zaczynającej się od ok. 80 m2, daje to ok. 150 tys. zł, jakie trzeba mieć na początek. Tatuum daje ubrania w komis, co znacznie zwiększa bezpieczeństwo i pozwala obciąć koszty zatowarowania sklepu. W branży odzieżowej to coraz popularniejszy model, w którym ubrania po skończonym sezonie wracają do firmy-matki. Do wejścia do Polski przymierza się też szwedzki Lindex. Oferuje typową modę sieciówkową, czyli zarówno sukienki dla młodszych dziewczyn, jak i garsonki dla kobiet, które muszą dobrze wyglądać w pracy. Ceny są podobne jak u konkurenta z tego samego kraju – H&M, choć na razie Lindex może tylko marzyć o podobnych zasięgach. Firma ma w wielu krajach własne butiki, a rozwija się w oparciu o franczyzę na tych rynkach, które są na tyle specyficzne, że lepiej poradzi sobie na nich osoba z wcześniejszym doświadczeniem w tym kraju. Należy do nich Islandia, kraje byłej Jugosławii czy Arabia Saudyjska, a ostatnio również Polska. Po otwarciu pierwszych trzech salonów
na południu kraju Lindex szuka franczyzobiorców, gotowych zainwestować kwotę bardzo podobną jak w Tatuum, bo od ok. 140 tys. zł (325 euro) na metr lokalu.

RYNEK ODZIEŻY UŻYWANEJ

Rynek odzieżowy to jeden z tych, które oferują coś na każdą kieszeń. Swoją franczyzę można otworzyć w małym miasteczku dysponując niewielką kwotą, lub w największej galerii handlowej za setki tysięcy. W tej pierwszej kategorii niewątpliwie znajdują się franczyzowe sklepy z tanią odzieżą. To dziś mocno konkurencyjny biznes i nie ma mowy – jak kiedyś – o poplamionych ubraniach „drugiego sortu”. Wszystko musi być czyste, a większość ubrań pochodzi najdalej sprzed kilku sezonów. Coraz częściej w dobrych lumpeksach można też znaleźć ubrania jeszcze z metkami z outletów lub od osób prywatnych. Wyróżnić się spośród konkurencji i utrzymać stale ciekawy asortyment pomaga obecność w sieci franczyzowej. Najbardziej dynamicznie rozwija się ostatnio Bazar Odzieżowy, który jeszcze w zeszłym roku miał 5 punktów. Ten planuje zakończyć z 37. placówkami. Ten sklep również koncentruje się na małych miasteczkach, z nowymi punktami otwieranymi w Puławach czy Wieluniu. - W chwili obecnej nasza sieć liczy 10 sklepów. Cały czas jednak jesteśmy w trakcie otwierania kolejnych placówek. Rosnąca liczba naszych sklepów to dowód na to, że second-hand to świetny pomysł na biznes - mówią z kolei założyciele innej sieci - Family Shop. Co ciekawe, obie firmy wywodzą się z Poznania.
Tego typu działalność jest zdecydowanie najtańsza w branży z oczywistych powodów – ubrania kupowane są na kilogramy lub po kilka złotych za sztukę. To coś dla oszczędnych i dla tych, którzy nie wiedzą jeszcze, jak wygląda biznes odzieżowy i czy sobie w nim poradzą, a w związku z tym nie chcą inwestować dużych kwot w wystrój salonu. W przypadku second-handów by ruszyć z biznesem najczęściej wystarczy kilka wieszaków, lustro i kasa. W Bazarze Odzieżowym opłata wstępna zaczyna się od  15 tys. złotych. W Family Shop jest jeszcze taniej, bo to minimum 6 tys. zł.

CORAZ POPULARNIEJSZY LUKSUS

Można też pójść w drugą stronę i zarobić na coraz większym zamiłowaniu Polaków do luksusu. Ilość osób, które stać na droższe ubrania czy przyjemności, stale się zwiększa. Rynek towarów luksusowych rośnie z roku na rok, a po motoryzacji jego głównym pod względem wartości segmentem jest odzież i dodatki. „Prężnie odradzają i rozwijają się prestiżowe ulice handlowe największych miast w Polsce, m.in. zlokalizowane w Warszawie: Nowy Świat, ulica Mokotowska, Chmielna, plac Trzech Krzyży. Znajdują się tam nie tylko butiki zagranicznych marek oraz projektantów mody, ale także polskich reprezentantów branży modowej.” pisze w swojej pracy „Zachowania konsumentów na rynku luksusowej odzieży i akcesoriów” Magda Stachowiak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Przed inwestycją w taki butik warto jednak dobrze przeanalizować rynek i wybrać punkt, który ma szansę odwiedzić w drodze z pracy czy na zakupy wiele zamożnych osób. To konieczność, bo przyzwyczajenia klientów odzieży luksusowej są inne niż w pozostałych segmentach, a do tego stale się zmieniają.
Polscy klienci przyzwyczaili się, że w zachodnich sklepach czy w outletach mogą kupić ubrania od projektantów znacznie taniej niż w butiku w Warszawie czy w Krakowie. Tak było przez lata, a dziś porównania można dokonać w kilka sekund na ekranie smartfona.Z badań Ceneo wynika, że 36 proc. z nas przed wybraniem się do sklepu sprawdza daną rzecz w sieci, a im wyższa cena towaru, tym ostrożniej planujemy zakupy. O tym, że inwestowanie w branżę luksusową w Polsce to wciąż ryzyko, świadczyć mogą pustki w pierwszym polskim ekskluzywnym domu handlowym Vitkac. Klientów nie ma wielu, a ponura bryła budynku przygniata i zniechęca.Sens ma więc inwestycja w naprawdę sprawdzone butiki, które rzeczywiście mogą przyciągnąć stosunkiem ceny do jakości. Jedną z pierwszych polskich projektantek, która postawiła na franczyzę, jest Lidia Kalita. Jej butiki partnerskie działają już m.in. w gdyńskim Klifie czy wrocławskiej Renomie. Na rozpoczęcie biznesu trzeba mieć minimum 300 tys. zł. Wśród luksusowych franczyz jest Karl Lagerfeld. Firma założona została przez wieloletniego projektanta Chanel, choć złośliwi mówią, że z paryskim szykiem ma niewiele wspólnego. W sklepie można dostać czarny ręcznik kąpielowy za 500 zł lub trampki za 800 zł. Dobra kampania marketingowa i wyrazista osoba Karla Lagerfelda sprawiają jednak, że znajdują się kupujący. Szczegóły współpracy z marką owiane są tajemnicą, choć wiadomo, że potencjalny franczyzobiorca musi mieć na oku lokal w mieście liczącym minimum 200 tys. mieszkańców.

NISZE NA RYNKU

Dość trudne chwile przeżywa branża odzieży sportowej. Spodnie do jogi czy biustonosze sportowe pojawiły się w sieciówkach, supermarketach, a nawet dyskontach, więc sklepy specjalistyczne mogą liczyć raczej na zadeklarowanych fanów danej marki lub osoby, które sport uprawiają bardziej wyczynowo. Australijski Quicksilver trzy lata temu był bliski plajty; od kilku lat nie ma już polskich Alpinusa, Campusa czy Bergsona. Na rynku pozostał m.in. 4F, ale nie słychać o naborze franczyzobiorców. Z innych nisz warto wymienić odzież XXL czy ubrania dla dzieci. W tej ostatniej kategorii z największymi sukcesami działają Coccodrillo i 5.10.15.

BUTY W STARCIU Z INTERNETEM

W branży obuwniczej spore zamieszanie wywołała ekspansja internetowych sklepów z obuwiem. Parę lat temu wydawało się, że kupowanie butów w internecie to ryzyko. Agresywne kampanie na bilbordach i w internecie sprawiły jednak, że na nieszczęście firm obuwniczych Polacy uwierzyli, że takie zakupy mają sens. Zalando, Deezee czy e-Obuwie upewniły ich w tym, oferując darmową wysyłkę czy upraszczając zwrot. Przekłada się to także na liczbę systemów franczyzowych, która jest o wiele niższa niż w przypadku ubrań. Poza powodami rynkowymi niechęć franczyzobiorców do tego modelu ma prozaiczny powód. W przypadku ubrań częsty jest model komisowy, w którym niesprzedane płaszcze czy jeansy mogą wrócić do magazynu franczyzodawcy. Natomiast sieci obuwnicze godzą się na takie rozwiązanie mniej chętnie, bo nie chcą mieć w magazynach wielokrotnie mierzonego obuwia, które odświeżyć jest trudniej niż sukienkę. W związku z tym koszty takiej działalności rosną. Jak więc wygląda dziś handel butami w Polsce? Najwięcej sklepów w galeriach handlowych mają firmy CCC i Deichmann.
Obie firmy nie prowadzą franczyzy, choć to dzięki temu modelowi wybił się CCC (dziś prowadzi w ten sposób sklepy tylko za granicą). Odwrót z polskiego rynku odnoszących sukcesy za granicą Baty czy Aldo pokazuje, że w tym segmencie nie można już zbyt wiele zyskać. Nieco lepiej ma się obuwie luksusowe, i tu znaleźć można całkiem sporo ofert franczyzowych. Partnerów szuka portugalska firma Parfois, która skupia się głównie na butach i torbach dobrej jakości. Marka posiada już kilkanaście sklepów w największych polskich miastach.- W związku z nową strategią rozwoju planujemy w ciągu najbliższych lat otwarcie franczyz według nowego modelu. W ramach współpracy zapewniamy naszym Partnerom opiekę merytoryczną nad prowadzonymi placówkami, pomoc w doborze personelu, profesjonalne szkolenia oraz wszelkie informacje
dotyczące efektywnego działania salonu pod szyldem Gino Rossi - dowiadujemy się z kolei w Gino Rossi. Tylko Ryłko ujawnia jednak koszty takiej działalności: to minimum 350 tys. zł i lokal w popularnej galerii handlowej miasta liczącego powyżej 250 tys. mieszkańców. Buty dla dzieci można sprzedawać m.in. w ramach sieci Bartek. Inwestycja jest jednak duża, bo na sam remont lokalu trzeba wydać prawie 170 tys. zł, a pierwsze zatowarowanie to... 300 tys. zł. To franczyza zdecydowanie na poziomie drogich sklepów luksusowych marek.

Różnorodność rynku odzieżowo- obuwniczego może zadziwiać. Tkwi w niej siła, bo każdy potencjalny franczyzobiorca może dobrać pomysł na biznes do swoich możliwości. Najmniejsze miasteczka, jakie brane są pod uwagę franczyzodawców, mogą mieć już 15 – 20 tys. mieszkańców (tyle ma Ustka czy Pułtusk). Sklepy luksusowe i obuwnicze raczej stawiają na miasta z top 10, a nawet z top 5 pod względem ilości mieszkańców. Rynek stale się zmienia, a nowe technologie są tu czynnikiem, który ma coraz większe znaczenie i wymusza zmiany w sposobie działalności sklepów stacjonarnych.

Artykuły które powinny Ci się spodobać

Raporty
Na wysokim poziomie – franczyza w usługach nabiera rozpędu
Raporty
Co zrobić z pieniędzmi zarobionymi na saksach?
Autor: / Marzec 2, 2017
Raporty
Autor: / Październik 22, 2007

A może te Cię zaciekawią

Aktualności
Aktualności
Aktualności

Prezentacje franczyz



Szkolenia

DLA FRANCZYZODAWCÓW

ZARZĄDZANIE SIECIĄ FRANCZYZOWĄ - 15.11.2018

ROZWÓJ FIRMY POPRZEZ FRANCZYZĘ - 28.11.2018

DLA KANDYDATÓW NA FRANCZYZOBIORCÓW

FRANCZYZA - SPOSÓB NA WŁASNY BIZNES - 08.01.2019

Jak kupić franczyzę

Jak zarządzać franczyzą