Porządki przed akwizycją

Autor: Redakcja
Data dodania: 22 października 2010
Kategoria:

Porzadki_przed_akwizycjaNa rynku sieci handlowych w FMCG trwa pozorny spokój. Wiodące sieci starają się unowocześniać w obliczu słabych perspektyw rozwoju sklepów tradycyjnych w Polsce. Niezależni detaliści wciąż czekają ...

Obecny obraz rynku FMCG to stale malejący udział małych, tradycyjnych sklepów spożywczych, zatrzymana ekspansja hipermarketów i bardzo dynamiczny rozwój dyskontów. Skala działalności tych ostatnich jest już na tyle duża, że widmo zamykania się kolejnych małych sklepów staje się na tyle realne, skłania do szybszego i bardziej zdecydowane podejmowania decyzji przez zarządzających. Głos branży, wyrażony między innymi na ubiegłotygodniowym MultiRetail Forum 2010 nie nastraja zbyt optymistycznie. Reakcje jego uczestników można streścić w następujących zdaniach: "Handel tradycyjny stacza się po równi pochyłej. Wiele ze sklepów dziś istniejących na rynku zostanie zamknięta, bo nie widać dalszej perspektywy, nie ma kto ich prowadzić, nie ma wiedzy, chęci, siły. Jednocześnie Ci, co zdecydują się na rynku pozostać muszą się unowocześniać lub dać się przejąć. Trzeba się jakoś zorganizować."
Widać więc wyraźnie, że pesymizm przebrzmiewający z powyższych wypowiedzi nie ogranicza się jedynie do wieszczenia porażki jednostce, ale i mniejszym sieciom. Co zresztą jest zgodne z zasadami polaryzaji i konsolidacji, które przebiegają na nowoczesnych rynkach dystrybucyjnych. Czy w takim razie jest miesjce w branży na franczyzę? Jest, ale w bardzo, bardzo specyficznej postaci, szczególnie dla tych, dla których liczy się wyłącznie skala.
Otóż dla graczy rynku FMCG, poza nielicznymi, biorąc pod uwagę skalę rynku, przypadkami franczyza to mechanizm asymilacji, żeby nie powiedzieć miękkiej akwizycji. Miękkiej dlatego, że pod hasłem tym kryje się uporządkowanie kanałów dystrybucji, asortymentu, oferty, promocji, marketingu, nawet cen, choć to ryzykowne z punktu widzenia prawa. Tak więc sieć franczyzowa nie patrzy na swoich uczestników indywidualnie, ale globalnie jako masę krytyczną do walki o lepsze ceny u producentów, które zapewnią budżet, pozwalający wzmacniać sieć i realizować większe własne zyski.
Przestaje mnie więc dziwić stwierdzenie jednego z uczestników konferencji, że "90% uczestników rynku myśli wyłącznie o tym, komu i za ile sprzedać się lub swój interes". Patrząc tymi kategoriami, rzeczywiście sens poszukiwania swojego miejsca w tworzonych "masówkach" może być dla silnie zindywidualizowanych właścicieli sklepów, nie tylko bolesny, ale i skłaniający do funkcjonowania samodzielnie jak długo się da.
Tymczasem o niezależnych detalistach pomyślało Bomi, które w ramach porządków w swojej strukturze właczyło Sieć 34 w struktury spółki operatorskiej Sieć Północ Sp. z o.o., której zadaniem poza zarządzaniem siecią, będzie przyłączanie do niej najmniejszych sklepów o powierzchni od 80 m.kw. Magnesem ma być korzystanie z takich samych warunków zakupowych, z jakich korzystają delikatesy Bomi. Marketingowo pomysł wydaje się być kuszący, prakyka zaś pokaże, czy detalistom przypadnie on do gustu. Widać jednak, również po nazwie spółki, że grupa chce umocnić swoją pozycję w regionie północnym, a franczyza ma w tym przedsięwzięciu pomóc.
Eurocash z kolei wprowadza w życie program "Akademii Umiejętności", aby poprzez wiedzę i szkolenia zaktywizować działalność włascicieli sklepów przynależnych do sieci ABC. Zmiany w ofercie franczyzowej, związane z zarządzaniem asortymentem przy pomocy technologii informatycznych wprowadza Milea. Na integrację w ramach systemu zarządzania sprzedażą stawia też Eko Holding. Każdy z liczących się uczestników rynku stara się uporządkować swoje struktury, na tyle, żeby nie utrudniać sobie zarządzania skalą. Wszystko po to, aby przygotować się do kolejnych akwizycji i przejęć. A te nadchodzą już szybkimi krokami.
Kierunek jaki przyjmują sieci sklepów ogólnospożywczych, wymuszony zresztą okolicznościami, szczególnie w postaci agresywnej ekspansji dyskontów, siły hipermarketów oraz własnej wewnętrznej konkurencji stwarza dość szeroką niszę dla indywidualnych pomysłów na rozwój niewielkich, ale dobrze zorganizowanych sieci własnych. Liczą one po kilka, czasem kilkanaście sklepów, zlokalizowanych na stosunkowo niewielkim obaszarze, ale wypracowane rozwiązania własne dość wyraźnie zaczynają je wyróżniać na tle szarzejących sieci ogólnospożywczych. Niektóre z nich planują franczyzę. To pozytywny sygnał, ponieważ rynek FMCG w Polsce ciągle potrzebuje alternatyw dla rozwoju mikroprzedsiębiorstw tradycyjnych detalistów.
Adam Wroczyński
Obecny obraz rynku FMCG to stale malejący udział małych, tradycyjnych sklepów spożywczych, zatrzymana ekspansja hipermarketów i bardzo dynamiczny rozwój dyskontów. Skala działalności tych ostatnich jest już na tyle duża, że widmo zamykania się kolejnych małych sklepów staje się na tyle realne, że skłania do szybszego i bardziej zdecydowane podejmowania przez zarządzających krytycznych decyzji  Głos branży, wyrażony między innymi na ubiegłotygodniowym MultiRetail Forum 2010 nie nastraja zbyt optymistycznie. Reakcje jego uczestników można streścić w następujących zdaniach: "Handel tradycyjny stacza się po równi pochyłej. Wiele ze sklepów dziś istniejących na rynku zostanie zamknięta, bo nie widać dalszej perspektywy, nie ma kto ich prowadzić, nie ma wiedzy, chęci, siły. Jednocześnie Ci, co zdecydują się na rynku pozostać muszą się unowocześniać lub dać się przejąć. Trzeba się jakoś zorganizować."
Widać więc wyraźnie, że pesymizm przebrzmiewający z powyższych wypowiedzi nie ogranicza się jedynie do wieszczenia porażki jednostce, ale i mniejszym sieciom.

Czy w takim razie jest miesjce w branży na franczyzę? Jest, ale w bardzo, bardzo specyficznej postaci, szczególnie dla tych, dla których liczy się wyłącznie skala.

Otóż dla graczy rynku FMCG, poza nielicznymi, biorąc pod uwagę skalę rynku, przypadkami franczyza to mechanizm asymilacji, żeby nie powiedzieć miękkiej akwizycji. Miękkiej dlatego, że pod hasłem tym kryje się uporządkowanie kanałów dystrybucji, asortymentu, oferty, promocji, marketingu, nawet cen, choć to ryzykowne z punktu widzenia prawa. Tak więc sieć franczyzowa nie patrzy na swoich uczestników indywidualnie, ale globalnie jako masę krytyczną do walki o lepsze ceny u producentów, które zapewnią budżet, pozwalający wzmacniać sieć i realizować większe własne zyski.
Przestaje mnie więc dziwić stwierdzenie jednego z uczestników konferencji, że "90% uczestników rynku myśli wyłącznie o tym, komu i za ile sprzedać się lub swój interes". Patrząc tymi kategoriami, rzeczywiście sens poszukiwania swojego miejsca w tworzonych "masówkach" może być dla silnie zindywidualizowanych właścicieli sklepów, nie tylko bolesny, ale i skłaniający do funkcjonowania samodzielnie jak długo się da.

Tymczasem o niezależnych detalistach pomyślało Bomi, które w ramach porządków w swojej strukturze właczyło Sieć 34 w struktury spółki operatorskiej Sieć Północ Sp. z o.o., której zadaniem poza zarządzaniem siecią, będzie przyłączanie do niej najmniejszych sklepów o powierzchni od 80 m.kw. Magnesem ma być korzystanie z takich samych warunków zakupowych, z jakich korzystają delikatesy Bomi. Marketingowo pomysł wydaje się być kuszący, prakyka zaś pokaże, czy detalistom przypadnie on do gustu. Widać jednak, również po nazwie spółki, że grupa chce umocnić swoją pozycję w regionie północnym, a franczyza ma w tym przedsięwzięciu pomóc.

Eurocash z kolei wprowadza w życie program "Akademii Umiejętności", aby poprzez wiedzę i szkolenia zaktywizować działalność włascicieli sklepów przynależnych do sieci ABC. Zmiany w ofercie franczyzowej, związane z zarządzaniem asortymentem przy pomocy technologii informatycznych wprowadza Milea. Na integrację w ramach systemu zarządzania sprzedażą stawia też Eko Holding. Każdy z liczących się uczestników rynku stara się uporządkować swoje struktury, na tyle, żeby nie utrudniać sobie zarządzania skalą. Wszystko po to, aby przygotować się do kolejnych akwizycji i przejęć. A te nadchodzą już szybkimi krokami.

Kierunek jaki przyjmują sieci sklepów ogólnospożywczych, wymuszony zresztą okolicznościami, szczególnie w postaci agresywnej ekspansji dyskontów, siły hipermarketów oraz własnej wewnętrznej konkurencji stwarza dość szeroką niszę dla indywidualnych pomysłów na rozwój niewielkich, ale dobrze zorganizowanych sieci własnych. Liczą one po kilka, czasem kilkanaście sklepów, zlokalizowanych na stosunkowo niewielkim obszarze, ale wypracowane rozwiązania własne dość wyraźnie zaczynają je wyróżniać na tle szarzejących sieci ogólnospożywczych. Niektóre z nich planują franczyzę. To pozytywny sygnał, ponieważ rynek FMCG w Polsce ciągle potrzebuje alternatyw dla rozwoju mikroprzedsiębiorstw tradycyjnych detalistów.

Adam Wroczyński

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Aktualności

zobacz więcej

Data dodania: 20 kwietnia 2022
Smacznie, zdrowo i z zyskiem
Data dodania: 23 marca 2022
Franczyza na usługach
Data dodania: 10 stycznia 2022
Przed jakimi wyzwaniami stoi rynek franczyzy?
Data dodania: 3 stycznia 2022
Te 30 franczyz najbardziej interesuje Polaków
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram