Mała czarna pomysłem na biznes

Autor: Redakcja
Data dodania: 9 kwietnia 2021

Z badania Cafe Monitor ARC Rynek i Opinia wynika, że rynek kawowy w Polsce w ostatnich latach bardzo się zmienił. Polacy coraz chętniej sięgają po dobrej jakości kawę i częściej niż kiedyś piją ją na mieście. Na rynku przybywa kawiarni, do których kawosze chadzają na małą czarną. Największa część tortu należy do dużych, znanych marek.

Food Research Institute policzył, że przeciętny Polak wypija 95 litrów kawy rocznie (3 kg ziaren). W spożyciu czarnego napoju zajmujemy 11. miejsce na świecie. Przed nami są m.in. Skandynawia, Szwecja, Szwajcaria, Belgia, Kanada. Więcej niż my piją też Czesi i Słowacy. Według ARC Rynek i Opinia, Polacy zazwyczaj piją trzy kawy dziennie. Nasza ulubiona to czarna, o mocnym smaku, lekko kwaśna i bez dodatku syropów. 71 proc. z nas najczęściej kupuje ją w kącikach kawowych na stacjach paliw. Tu prym wiedzie marka Stop Cafe na stacjach Orlen. 62 proc. z nas pije kawę u znajomych, 46 proc. korzysta z automatów z napojami, a 45 proc. kupuje ją w restauracji. Zwyczaje polskich konsumentów powoli się zmieniają, jednak zdaniem ekspertów, to proces, który musi jeszcze potrwać. – Prowadząc analizę rynku od wielu lat, widzimy, że kawę najchętniej wypijamy w domu lub w pracy, rzadziej w kawiarniach i w drodze do pracy. To się jednak powoli zmienia. Nasze społeczeństwo jest coraz zamożniejsze, coraz lepiej wyedukowane. Kawosze stali się wymagający, zależy im na dobrej jakości produkcie, dlatego sprostanie ich wymogom jest kluczem do sukcesu w tej branży. Na kawiarnianej mapie przybywa ciekawych miejsc z innowacyjnymi rozwiązaniami i dobrej jakości kawą, co przekłada się na wzrost konkurencji wśród kawiarni – mówi Michał Kibler, właściciel kawiarni Columbus Coffee w Kaliszu.

Według Patryka Rutkowskiego, eksperta z Coffeeshop Solutions, Polacy najchętniej odwiedzają duże, znane sieciowe kawiarnie takie jak: Green Cafe Nero, Starbucks, Costa, m.in. ze względu na dogodną lokalizację. – Ale wyedukowani klienci, zwracający uwagę na smak i jakość kawy, wybiorą raczej lokalną kawiarnię, która trafia w ich gusta, nawet jeśli będą musieli pojechać trochę dalej – mówi.

MAJĄ PRZEWAGĘ I PODBIJAJĄ RYNEK

Sporą część kawiarnianej mapy Polski opanowały trzy marki: Costa Coffee, Starbucks i Green Cafe Nero. Pierwsza zarządza siecią ponad 150 kawiarni, rozwija także m.in. we współpracy z koncernem Shell sieć kawomatów. W planach ma otwieranie swoich placówek także w mniejszych miastach. Starbucks może się pochwalić liczbą ponad 60 kawiarni, podobną liczbę zanotowało Green Cafe Nero. Wysoko pnie się także wrocławska Etno Cafe, która ma ponad 20 lokali, m.in. w Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Lesznie, Trójmieście, w Katowicach. Te marki nie są zainteresowane sprzedażą licencji franczyzowej. – Mają ogromną przewagę marketingową, duże zaplecze finansowe, mogą więc przejmować najlepsze lokalizacje i rekrutować najlepszych pracowników. Nie muszą i nie chcą otwierać lokali franczyzowych, dzięki czemu są w stanie zachować kontrolę nad każdym aspektem funkcjonowania lokalu i standardami – mówi Patryk Rutkowski, ekspert z Coffeeshop Solutions.

Marki oferujące franczyzę nie są w stanie zaoferować takich warunków. – Biorcy licencji zachowują przecież pewną swobodę działania i nie zawsze spełniają wszystkie wymagania czy warunki danej sieci i niestety klienci często zauważają różnice i rozbieżności między lokalami – dodaje. Nie jest łatwo wkroczyć na ten rynek nowym markom, które chciałyby rozwijać się poprzez franczyzę. – Pamiętajmy, że liczba lokalizacji odpowiednich dla kawiarni jest ograniczona, a każdy pojawiający się na rynku nowy gracz chciałby zająć najlepszą. Silniejszej marce łatwiej jest wynegocjować lepsze warunki, mniejsza z góry jest na straconej pozycji. Ponadto zanim rozpocznie sprzedaż licencji musi pokazać, że potrafi się utrzymać na rynku, tzn. otworzyć kilka własnych lokali i pracować z sukcesem – mówi ekspert z Coffeeshop Solutions.

ONI PRZYJMĄ DO SIECI

Obecnie, największe sieci w Polsce, które oferują opcję franczyzy to: So!Coffee i Columbus Coffee. – Obie kawiarnie to typowe „sieciówki”, więc mogą zaproponować potencjalnym franczyzobiorcom dość silne, rozpoznawalne marki, które mają szansę konkurować z największymi graczami na rynku. Oba programy franczyzowe zakładają jednak dość wysoki koszt wejścia w inwestycję, rzędu 300 tys. złotych – mówi Patryk Rutkowski.

Poza nimi są mniej znane marki, takie jak np. Organic Coffee& more, Coffeeshop Company, Coffeeloffee, mobilne kawiarnie Bike Café lub Tornado Café. Mobilne kawiarnie to propozycja dla osób, które nie dysponują dużym kapitałem.

By zainwestować w rower Bike Café lub motorower Tornado Café trzeba mieć minimum 45 tys. zł. Franczyzodawca tej drugiej marki podaje, że zwrot inwestycji następuje po około 7-9 miesiącach działalności. – W przypadku mniej znanych firm, zanim zdecydujemy się na przystąpienie do ich sieci, należy sprawdzić ich kondycję. Zdarza się, że nie generują one zakładanych zysków, a potencjalne wpływy z udzielonych licencji mają za zadanie zapewniać płynność finansową franczyzodawcy. Mniejsze sieci nieustannie pojawiają się na rynku i dość szybko znikają – dodaje Rutkowski. Marka należąca do Lagardere Travel Retail – So! Coffee działa od 2012 roku i ma obecnie 46 punktów własnych i 7 franczyzowych w 30 miastach na terenie całej Polski. – W Polsce rynek kawiarni cały czas się rozwija, rośnie też spożycie kawy, na pewno perspektywy są duże. O ile w handlu duża część sprzedaży przenosi się do kanału online, o tyle kawiarnie zawsze będą miały gości, którzy przyjdą na dobrą kawę czy coś słodkiego. Kawiarnia to przyjemny biznes, ale wymaga poświęcenia i pracy. Franczyzobiorcy, którzy angażują się w codzienne sprawy i prowadzenie biznesu radzą sobie bardzo dobrze, niektórzy decydują się otworzyć z nami kolejne kawiarnie – mówi Grzegorz Łyczak, zastępca Dyrektora Operacyjnego Development & Franchise w So! Coffee. Koncepcję rozwoju marki przygotowano w 2 formatach: jako wyspę i kawiarnię. Optymalna wielkość dla lokalu to 70 m2, natomiast dla wyspy 40 m2. Biorca licencji nie musi mieć doświadczenia ani wykształcenia związanego z branżą gastronomiczną, ponieważ firma organizuje szereg szkoleń. Ponadto pomaga m.in. w przygotowaniu projektu budowlanego i aranżacji wnętrza lokalu, wyposaża lokal w potrzebny sprzęt, daje wsparcie marketingowe oraz know-how. By wejść do sieci trzeba mieć około 300 – 450 tys. zł. Opłata wstępna to koszt rzędu 30 tys. zł. Od momentu podpisania umowy do otwarcia kawiarni mijają około 3 miesiące. W ofercie kawiarni poza kawą jest szeroki wybór ciast, kanapek i sałatek, gofrów, świeżo wyciskanych soków oraz lodów marki Furore. – Wyróżniamy się przede wszystkim szeroką ofertą produktową, która jest bardzo dobrze oceniana przez naszych gości. Z przeprowadzanych badań konsumenckich wiemy, że klienci cenią jakość i smak naszych produktów. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że kawa jaką oferujemy zdecydowanie wyróżnia nas na tle innych marek – dodaje Grzegorz Łyczak. So! Coffee poza Polską rozwija się także w Czechach, Francji Rumunii i Hiszpanii, ale najwięcej kawiarni ma w naszym kraju. – Na 2020 rok zaplanowaliśmy 10 otwarć nowych kawiarni. Tempo rozwoju jest uzależnione od dostępności odpowiadających nam lokalizacji – mówi. Lokale sieci znajdują się w centrach handlowych, przy głównych ulicach, dworcach kolejowych oraz na lotniskach.

Kawiarnie Columbus Coffee działają na polskim rynku od 2000 roku. Obecnie kawy można się napić w 23 lokalach – kilka to punkty własne firmy, resztę prowadzą franczyzobiorcy. Można je znaleźć m.in. w Szczecinie, Gdańsku, Stargardzie, Poznaniu, Warszawie, Kaliszu, Krakowie i Lublinie. Najnowszy lokal został otwarty w Poznaniu w Starym Browarze. Ponadto kawa Columbus jest dostępna w kilkunastu punktach w Polsce na stacjach paliw Total. Marka stawia przede wszystkim na rozwój poprzez franczyzę. W przyszłym roku planuje wkroczyć na międzynarodowy rynek. By otworzyć kawiarnię pod szyldem Columbus Coffee, należy zainwestować ok. 450-550 tys. zł oraz znaleźć lokal o powierzchni ok. 120 – 160 m2. Franczyzodawca podaje, że zwrot z inwestycji zwykle osiąga się po trzech latach prowadzenia firmy.

Znaną marką proponującą koncept kawiarnio-lodziarni jest Carte d’Or Cafe. Ma ponad 50 jednostek franczyzowych, a tylko kilka własnych. Są to wyspy i lodziarnie w centrach handlowych oraz kawiarnie premium z obsługą kelnerską, które działają zarówno w galeriach handlowych, jak i przy popularnych deptakach. Licencjobiorca musi mieć od 130 tys. zł do nawet 500 tys. zł. Okres zwrotu z inwestycji wynosi od 12 do 24 miesięcy.

W lipcu 2019 r. w Białymstoku pojawiła się nowa kawiarniana marka – the White Bear Coffee, które zamierza rozwijać się poprzez franczyzę. To na razie pierwszy testowy lokal. Twórcami marki są znane na gastronomicznym rynku Koku Sushi i Mobilny Barista. Nowa kawiarnia stawia na specjalnie skomponowane mieszanki najwyższej jakości, stworzone tylko i wyłącznie na potrzeby sieci. Poza kawą można zamówić w niej śniadanie, a więc kanapki, granole, ciasta, świeżo wyciskane soki. Franczyzowy model biznesowy będzie skierowany do przedsiębiorców chcących uruchomić lokal w miastach miast liczących od 30 tys. do 150 tys. mieszkańców.

MNIEJSZE MIASTA I GALERIE SZANSĄ, ALE TEŻ WYZWANIEM

Szansą dla franczyzobiorców mogą być mniejsze miasta oraz centra handlowe, chociaż w przypadku tych ostatnich należy wziąć pod uwagę wprowadzony zakaz handlu w niedziele, co z pewnością przełoży się na mniejsze obroty. – Najwięksi gracze nie interesują się lokalizacjami w małych miastach poniżej 100 tys. mieszkańców. Wybierają tylko te o dużym potencjale, gdzie ich lokale są o wiele bardziej rentowne. Sieci franczyzowe mogą skorzystać i wypełnić tę lukę, czego przykładem jest niedawno otwarta kawiarnia So!Coffee w Pruszkowie – mówi Patryk Rutkowski.

Warto wziąć pod uwagę, że zaakceptowana przez sieć lokalizacja nie musi oznaczać, że jest to dobre miejsce na kawiarnię.

– Z punktu widzenia franczyzodawcy celem jest rozwój marki bez konieczności ponoszenia wysokich kosztów i wysokiego ryzyka. Łatwo jest więc zaakceptować lokalizację z mniejszym potencjałem, jeśli całe ryzyko powodzenia inwestycji przeniesione jest na franczyzobiorcę. Tym bardziej, że franczyzodawca zawsze coś na tym zarobi – opłaty wstępne, procenty od obrotów, opłaty marketingowe itp. Franczyzobiorcy wierzą, że sam fakt wejścia do sieci zapewni im sukces, jednak nie zawsze tak jest (przykład: kilka zamkniętych lokali sieci Organic Coffee&more) – dodaje ekspert z Coffeeshop Solutions.

Biorąc pod uwagę koszt inwestycji, ryzyko otwarcia kawiarni franczyzowej wcale nie jest mniejsze niż otwarcia lokalu pod własną marką, która w małym mieście nie wymagałaby aż tak wysokiego budżetu. – Nie można zakładać, że dzięki sieci łatwiej i szybciej uda się osiągnąć rentowność. To trudny biznes i wymaga wiedzy oraz doświadczenia. Warto więc przed otwarciem kawiarni poszerzać swoją wiedzę, zdobyć doświadczenie jako barista lub kierownik kawiarni, co być może będzie wskazówką dla przyszłego biznesmena, czy jest to praca odpowiednia dla niego. Kilkugodzinne szkolenie, które zapewnia franczyzodawca to zdecydowanie za mało. Ponadto liczy się ciężka praca – mówi Rutkowski.

Agnieszka Usiarczyk

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Pomysły na biznes

Data dodania: 4 listopada 2021
Renowacja mebli – od pasji do biznesu
Data dodania: 2 września 2021
Zwierzaki i biznes
Data dodania: 19 sierpnia 2021
Nie obsługują kobiet, a zarabiają krocie
Data dodania: 24 lipca 2021
Pomysły na biznes

zobacz więcej

Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram