Franczyza w Polsce

Opublikowano: 24 listopad 2014

Wojciech Jóźwiak, prezes zarządu sieci agencji płatniczych Monetia

Planujemy systematyczne rozszerzanie sieci naszych placówek o 10% rocznie. Będziemy pozyskiwać nowych wystawców płatności masowych. Być może uda nam się skonsolidować ten rynek. Potencjał rozwoju widzimy również w usługach dla biznesu – o rynku płatności masowych rozmawiamy z Wojciechem Jóźwiakiem, prezesem zarządu sieci agencji płatniczych Monetia.

Skąd wziął się pomysł na zagospodarowanie rynku płatności kasowych w czasach, kiedy dostrzegliśmy łatwość i wygodę płacenia rachunków w sieci?

Monetia w obecnym kształcie działa od 2006 roku. Powstała jako spółka zależna Banku Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych (BISE). Może nie był to największy bank na rynku, natomiast posiadał mocno rozwiniętą obsługę jednostek samorządu terytorialnego oraz wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych. Właśnie w efekcie kontaktów z tymi ostatnimi pojawiła się potrzeba zagwarantowania obsługi kasowej. Dotyczyło to przede wszystkim klientów spółdzielni mieszkaniowych, którzy chcieli opłacać gotówkowo swoje czynsze i rachunki za media tj. energię elektryczną, wodę. Bank BISE w tym celu stworzył spółkę zależną, która była jego 100% własnością. W tym samym roku bank przejął sieć Skarbonka. W 2007 roku bank BISE wraz z Monetią został przejęty przez bank DnB Nord, ale nadal rozwijaliśmy się w tym samym kierunku, budowaliśmy sieć obsługi klientów detalicznych w zakresie płatności za rachunki. Nawiązywaliśmy też współpracę z tzw. masowymi wystawcami faktur, czyli firmami, które co miesiąc wystawiają bardzo dużą liczbę rachunków dla klientów.

Jak doszło do wydzielenia Monetii z banku?

W 2012 roku bank DnB Nord zawarł z Certis Investments warunkową umowę sprzedaży Monetii. Było to związane ze zmianą strategii banku w Polsce, który postanowił skoncentrować się na bankowości korporacyjnej. Oddzieliliśmy się od Banku, uzyskaliśmy licencję Krajowej Instytucji Płatniczej, podlegamy nadzorowi KNF i działamy samodzielnie.

Co ta zmiana oznaczała dla was i waszych agentów?
 
Od początku maja tego roku Monetia jest Krajową Instytucją Płatniczą i jest własnością Certis Investments. Do momentu zakończenia transakcji spółka nie była w pełni niezależna. Jako spółka należąca do banku korzystała z licencji bankowej do prowadzenia działalności operacyjnej. System informatyczny, z którego korzystaliśmy, był bardzo mocno powiązany z systemem centralnym banku. Musieliśmy zmodyfikować cały system, żeby mógł działać samodzielnie. Ponadto, umowy były zawarte pomiędzy bankiem a danym wystawcą, np. zakładem energetycznym. Musieliśmy dokonać cesji tych umów na Monetię. W związku z tym w ciągu półtora roku odwiedziliśmy wszystkich naszych klientów, których pozyskiwaliśmy od 2006 roku i zawarliśmy z nimi ponownie umowy, już jako Monetia.

Ilu wystawców rachunków i faktur udało się pozyskać do tej pory?

W tej chwili jesteśmy największą niezależną siecią agencji płatniczych w Polsce. Mamy ponad 150 umów z wystawcami, czyli klientami instytucjonalnymi, którzy cyklicznie wystawiają znaczącą liczbę faktur. Co miesiąc sieć Monetia odwiedza pół miliona klientów, którzy do nas wracają i opłacają swoje rachunki. W tej chwili mamy ponad 550 oddziałów w całej Polsce, dedykowanych bezpośredniej obsłudze płatności. Realizujemy 15 mln transakcji rocznie o łącznej wartości 2,6 mld zł.

Jaka jest przyszłość rynku płatności masowych?

Kiedy przychodziłem do Monetii w 2008 roku, myślałem, że rynek płatności masowych już nie istnieje. Przez dłuższy czas pracowałem przy różnych projektach związanych z bankowością internetową. Gdy trafiłem do Monetii to ponad 60% płatności było realizowanych gotówką. I co ciekawe, większość faktur opłacało się bezpośrednio u ich wystawców. Jeśli klient płacił za wodę to w przedsiębiorstwie wodociągowym, jeśli za prąd to w zakładzie energetycznym itd.
Tu się niewiele zmienia. Przyzwyczajenia tych osób są te same. 82% transakcji w Polsce jest gotówkowych, mówimy tu o wszystkich transakcjach łącznie z zakupami w sklepie spożywczym. Jedna czwarta Polaków nadal nie ma konta bankowego. Część z nich uważa, że nie potrzebuje, część uważa, że jest ono za drogie, niektórzy boją się powierzyć gotówkę bankowi. Zaskoczyło mnie też to, że 50% rachunków za Internet jest opłacanych gotówką. Zastanawialiśmy się skąd to może się brać i doszliśmy do wniosku, że to nie użytkownik płaci za Internet, lecz np. rodzice albo dziadkowie. Naszą ofertę kierujemy do tych klientów, którzy preferują posługiwanie się gotówką. Planujemy systematyczne rozszerzanie sieci naszych placówek o 10% rocznie. Pozyskujemy nowych wystawców płatności masowych. Być może uda nam się skonsolidować ten rynek. Chcemy też zwiększać liczbę transakcji w naszych placówkach. W naszej sieci jest pełna obsługa kasowa, to znaczy, że klient może przyjść i wpłacić pieniądze na dowolny, także na swój, rachunek bankowy.

Jak Pan ocenia rozwój sieci agencyjnej w ciągu najbliższych lat, czy będzie zainteresowanie współpracą ze strony potencjalnych agentów?

Nasze wyniki finansowe wskazują, że jest to stabilny biznes i tu nadal mamy możliwości rozwoju. Główna część przychodów wypracowywana jest w placówkach i pochodzi z przychodów prowizyjnych. 95% placówek jest prowadzonych na podstawie umowy agencyjnej, są to placówki partnerskie. Niedawno uruchomiliśmy trzy nowe w Katowicach. Dlaczego agenci chcą z nami  współpracować? Mamy atrakcyjny i przejrzysty system wynagradzania. Średnio 70% prowizji pobranej od klienta zostaje u agenta.
Agent w każdej chwili wie ile zarobił. Dodatkowo otrzymuje on prowizję za inne usługi, np. za wypłatę gotówki z karty z terminali POS, sprzedaż doładowań telefonów komórkowych itp. Nie narzucamy stawek na rynku lokalnym. Razem z dyrektorem regionalnym agent ustala cennik dla swojej placówki. Staramy się, żeby był on ujednolicony w ramach jednego miasta, żeby placówki konkurowały lokalizacją, a nie cenami. Każdy agent, który dołącza do naszej sieci może obsługiwać płatności wszystkich naszych wystawców. Od samego początku działamy na zasadzie przyjaznego partnerstwa – zdarza się, że wymarzona przez potencjalnego agenta lokalizacja placówki nie daje gwarancji rentowności. Wtedy odradzamy jej otwarcie i chronimy agenta przed ewentualnymi stratami.

Kto jest waszym największym konkurentem?

Poczta Polska, głównie z uwagi na liczbę i lokalizację placówek. Druga grupa konkurencyjna to są banki, choć już w coraz mniejszym stopniu, ponieważ banki starają się ograniczać obsługę klientów w okienkach bankowych. Zależy im na tym, żeby ich placówki służyły doradztwu i sprzedaży. Natomiast cała obsługa transakcyjna jest kierowana do Internetu. Polityka ta widoczna jest w wysokich opłatach i prowizjach za transakcje realizowane w placówce banku. Trzecia grupa to pozostałe agencje płatności, które działają na terminalach POS w sklepach spożywczych czy stacjach benzynowych i umożliwiają opłacenie rachunków wyłącznie z kodem kreskowym. Jednak to nie jest do końca nasza konkurencja. My się z nimi nie porównujemy, ponieważ
działamy w oparciu o zupełnie inny model biznesowy. U nas klient ma możliwość opłacenia wszystkich rachunków (nie tylko z kodem) oraz obsługiwany jest w miejscu dedykowanym do obsługi kasowej gwarantującym komfort i dyskrecję.

W jakich regionach Polski chcielibyście wzmocnić swoją obecność?

Najmniejsze zagęszczenie naszych placówek jest na zachodzie Polski. Interesuje nas ten region oraz Wielkopolska. Do końca tego roku chcemy mieć 600 placówek. Następnie planujemy około 10-proc. wzrost w skali roku. Wraz z rozwojem sieci chcemy rocznie pozyskiwać około 50 nowych wystawców, tj. spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe.

Rozmawiała Irina Nowochatko-Kowalczyk

Pin It
Oceń: 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Najnowsze franczyzy

Szkolenia

DLA FRANCZYZODAWCÓW

ZARZĄDZANIE SIECIĄ FRANCZYZOWĄ - 16.11.2017

ROZWÓJ FIRMY POPRZEZ FRANCZYZĘ - 23.11.2017

DLA KANDYDATÓW NA FRANCZYZOBIORCÓW

FRANCZYZA - SPOSÓB NA WŁASNY BIZNES - 29.11.2017

SONDA - MIEJ WŁASNE ZDANIE!

Na co zwracasz uwagę w pierwszej kolejności w ofercie współpracy franczyzowej?

41%
28%
14%
5%
10%