Franczyzowe Leśne Runo przy franczyzowym Orlenie

Autor: Redakcja
Data dodania: 11 sierpnia 2010
Kategoria:

Lesne_Runo_-_Nowa_DebaFranczyza w gastronomii przydrożnej nie jest koniecznością, ale może stać się plusem, jeśli kierowcom regularnie podróżującym po Polsce przypadnie do gustu oferta sieci. Annie Zwiewce do gustu przypadła oferta Leśnego Runa. Dlatego postanowiła uruchomić restaurację przy swojej stacji paliw.

Lokal powstał w Stopce koło Bydgoszczy, przy stacji PKN Orlen. Co było kluczem przy doborze lokalizacji i dlaczego zapadła decyzja o współpracy właśnie z siecią Leśne Runo?

Patrycja Kowalska (menedżer): Restauracja zlokalizowana jest przy franczyzowej stacji PKN Orlen i ma tych samych właścicieli co stacja. Wcześniej w tym miejscu, w którym działa teraz Leśne Runo, prowadzona była przez 5 lat inna restauracja, niezrzeszona w żadnej sieci. Pracowałam w tamtym lokalu, a teraz zarządzam restauracją Leśne Runo, choć oczywiście właściciele doglądają biznesu. Będąc na co dzień na miejscu obserwowałam jednak, jak po wybudowaniu autostrady znaczenie drogi, przy której mieści się stacja i restauracja, stawało się coraz mniejsze. Kierowcy wybierali szybszą trasę, co powodowało, że restauracja miała coraz mniej gości. Przystąpienie do ogólnopolskiej sieci wydawało się rozwiązaniem, które mogłoby poprawić tę sytuację.

Anna Zwiewka (właścicielka): Niestety wybór wśród konceptów franczyzowych, które mogły nas  zainteresować, nie był duży. Odrzuciliśmy wszelkie fast foody, chcieliśmy mieć restaurację z polską kuchnią. Znałam Leśne Runo jako klientka, gdyż zdarzało mi się zatrzymywać w restauracjach tej sieci. Jedzenie mi smakowało, wystrój był bardzo przyjemny. Postanowiłam więc podjąć rozmowy z siecią na temat możliwości uruchomienia takiej restauracji przy naszej stacji.

Od kiedy działa ona w sieci i czy przełożyło się to na lepsze wyniki lokalu?

PK: Po szyldem Leśne Runo działamy od stycznia 2010 roku. Początki były bardzo trudne, w lokalu były pustki, co na pewno rodziło pewne obawy i wątpliwości, czy to był dobry krok. Niemniej dochodziły do nas informacje, że podobna sytuacja panuje w całej gastronomii, zwłaszcza, że surowa zima nie zachęcała do wychodzenia z domu. Wraz z nadejściem wiosny nastąpiło wyraźne ożywienie, a od czerwca jest już naprawdę bardzo dobrze. Oczywiście jest to rezultat tego, że na drogach jest więcej kierowców, pogoda bowiem sprzyja wyjazdom weekendowym i wakacyjnym.

AZ: Taki trend obserwowaliśmy jednak co roku. W wakacje obroty i na stacji, i w restauracji wyraźnie rosną.

PK: Czekamy na jesień, by przekonać się, jak wielu klientów, którzy poznali nas w czasie wakacji zostanie z nami na stałe.

W przypadku gastronomii przydrożnej stali klienci mają duże znaczenie? Nie jest tak, że większość stanowią jednak przypadkowe osoby, będące akurat przejazdem w okolicy?

PK: Wbrew pozorom, stali klienci mają bardzo duże znaczenie. W Polsce jest dosyć spora grupa osób, które bardzo dużo podróżują, głównie w celach zawodowych i stanowią one bardzo ważne źródło dochodów dla lokali gastronomicznych zlokalizowanych przy drogach. O takich właśnie klientów pozwala nam skuteczniej zawalczyć marka Leśne Runo, która może być znana kierowcom z kilkunastu innych lokalizacji. Sieć dysponuje nawet swoim programem lojalnościowym, którego uczestnicy mogą zjeść posiłek we wszystkich restauracjach Leśne Runo o 10 proc. taniej. Cały czas bazujemy także na stałych klientach, których miała nasza wcześniejsza restauracja, myślę, że przekonaliśmy ich już do nowych rozwiązań. Poza tym wkładamy wiele wysiłku w to, by pozyskać nowych. Na przykład podjęliśmy współpracę z Kołem Inicjatyw Innowacyjnych w Kulturze Other Way z Bydgoszczy. Bierzemy udział w życiu kulturalnym Bydgoszczy, docieramy do środowisk artystycznych, dzięki którym możemy pozyskać bardzo pożądany rodzaj marketingu, tzw. marketing szeptany. Uważamy bowiem, że Stopka może być bardzo dobrym miejscem do odpoczynku poza miastem dla bydgoszczan, a krążące z ust do ust informacje, że działa tu naprawdę dobra restauracja mogą się z pewnością do tego przyczynić.

Co decyduje o sukcesie takiej restauracji? Jak zachęcić klientów do powrotu?

PK: Kluczowe znaczenie ma obsługa, jakość posiłków, ich smak, klimat restauracji. Leśne Runo jest całe w drewnie, daje uczucie powrotu do natury, pozwala odpocząć. Ponadto mamy ogródek, placyk zabaw dla dzieci, jesteśmy przyjaźni klientom.

Jak wygląda współpraca z franczyzodawcą? Jaką pomoc zaoferował on ze swojej strony, a o co musieli się Państwo zatroszczyć we własnym zakresie?

PK: Franczyzodawca zadbał o zorganizowanie całej przestrzeni sali konsumpcji, tzn. dostarczył odpowiednie projekty, wytyczne tak, by standard był identyczny w całej sieci. Do jego wymogów dostosowaliśmy także system komputerowy i kasowy. W każdym zakresie zostaliśmy przeszkoleni, tzn. była osoba, która pokazała, jak obsługuje się nowy system komputerowy, specjalne szkolenia zostały zorganizowane także dla kucharza, obsługi, kadry zarządzajacej. Jesli chodzi o bieżącą współpracę, to cały czas jesteśmy w kontakcie. Informuję centralę m.in. o tym, z jakim przyjęciem spotykają się poszczególny produkty albo o prowadzonych lokalnie działaniach marketingowych. Wszystkie takie akcje muszą bowiem być zaakceptowane przez centralę.

AZ: Od franczyzodawcy dostaliśmy przede wszystkim markę i produkt, tj. zestaw dań i przepisów. Jednak żeby utrzymywać standardy takie jak w całej sieci, musimy większość artykułów spożywczych zamawiać właśnie od franczyzodawcy.

Jakiego rzędu nakłady inwestycyjne są potrzebne do uruchomienia restauracji Leśne Runo?

AZ: Nasza sytuacja nie była typowa. Uruchamialiśmy restaurację Leśne Runo w miejscu, w którym funkcjonowała wcześniej inna restauracja. Tak więc cała kuchnia, znajdujący się tam sprzęt mogły być użyte także w nowym projekcie, zwłaszcza, że mieliśmy wdrożone standardy HACCP. Pozostawała nam tylko adaptacja sali konsumpcji, w tym zamówienie odpowiednich stołów i krzeseł. Wyposażenie nie pochodziło jednak od sieci, cena zależała więc tu od indywidualnych negocjacji. Szacuję jednak, że gdyby ktoś chciał uruchomić restaurację Leśne Runo od podstaw, czyli łącznie z zakupem wszystkich sprzętów, przygotowaniem kuchni, to potrzebowałby przynajmniej 100 tysięcy złotych.

Jest Pani franczyzobiorcą dwóch konceptów z zupełnie różnych branż. Nasuwają się pani jakieś wnioski na temat funkcjonowania franczyzy w różnych branżach w Polsce?

AZ: Rynku paliwowego i gastronomii nie ma nawet sensu porównywać. Rynek stacji paliw zdominowany jest przez kilka koncernów, które mają mocne marki, są kojarzone z dobrą jakością. I franczyza dla niezależnych stacji w tej branży jest, według mnie, koniecznością, gdyż coraz więcej jest w Polsce takich osób, które nie zatankują na niesieciowej stacji. W gastronomii takie zjawisko nie występuje. Klientom nie przeszkadza brak znanej marki. Choć oczywiście może być ona plusem, gdy wyrobi sobie dobrą opinię wśród osób podróżujących często po Polsce. Nam na rozważenie tych korzyści płynących ze współpracy z Leśnym Runem pozostał jeszcze ponad rok, gdyż zawarliśmy na razie umowę na dwa lata.

Rozmawiała Joanna Cabaj - Bonicka

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Wywiady

Data dodania: 25 maja 2022
Franczyza Grene na Lubelszczyźnie
Data dodania: 13 maja 2022
Włoski smak w polskim wydaniu
Data dodania: 28 kwietnia 2022
Luksus w polskim wydaniu
Data dodania: 6 kwietnia 2022
Pasja z żyłką biznesową

zobacz więcej

Data dodania: 20 kwietnia 2022
Smacznie, zdrowo i z zyskiem
Data dodania: 23 marca 2022
Franczyza na usługach
Data dodania: 10 stycznia 2022
Przed jakimi wyzwaniami stoi rynek franczyzy?
Data dodania: 3 stycznia 2022
Te 30 franczyz najbardziej interesuje Polaków
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram