Kryzys na Ukrainie nie ogranicza ekspansji

Autor: Redakcja
Data dodania: 15 września 2014
Kategoria:

Firmy, które w sytuacji konfliktu na Ukrainie decydują się na działalność na tym rynku sporo ryzykują. Od kilku miesięcy za wschodnią granicą trwa zbrojny konflikt, który oznacza ryzyko strat finansowych, a nawet zagrożenie życia. Mimo to Polacy nie opuszczają tego rynku. Wśród firm, które chcą utrzymać tam swoją pozycję są m.in. Grupa Redan i LPP.

Nieustabilizowana sytuacja polityczno-gospodarcza na Ukrainie i złe stosunki z Rosją skorygowały zagraniczne plany niektórych polskich przedsiębiorstw działających m.in. w segmencie fashion. Nie oznacza to jednak, że firmy zaprzestają działania w tym kraju. Wprost przeciwnie. Podkreślają, że Ukraina pozostaje ważnym rynkiem. A na czas kryzysu inwestorzy przygotowali odpowiednią strategię. Tak jak Grupa Redan, właściciel marek Top Secret, Troll i Drywash oraz sieci dyskontowej TextilMarket. Przedsiębiorstwo już zamknęło trzy sklepy franczyzowe w tym kraju. W planach jest zamknięcie kolejnych pięciu i to nie koniec zmian.

Jak powiedział Bogusz Kruszyński, wiceprezes Grupy Redan, w zależności od sytuacji na Ukrainie ta liczba może się dynamicznie zmieniać. Podkreślił jednak, że spółka nie wycofuje się z tego rynku. Planuje natomiast otwarcie kilku sklepów outletowych, które mają działać na zasadzie franczyzy. Będą one wyprzedawać kolekcje po zamkniętych sklepach, uwalniając pewne rezerwy gotówki. Pierwszy sklep outletowy już działa w jednej z mniejszych ukraińskich miejscowości. Według zapowiedzi Bogusza Kruszyńskiego, sklepy outletowe mają się pojawiać właśnie w takich lokalizacjach.

Ukraina obniża wyniki

Na koniec marca Redan posiadał na Ukrainie 11 sklepów własnych, 30 sklepów franczyzowych oraz sklep internetowy Top Secret. Przez pierwsze trzy miesiące 2014 roku grupa osiągnęła łącznie 103,7 mln zł obrotów, czyli o 6,2% więcej niż rok wcześniej.

Uzyskany wynik sprzedaży był o 2,4 mln zł wyższy w ujęciu rok do roku. To głównie zasługa dynamicznego wzrostu efektywności segmentu dyskontowego oraz poprawy w części fashion, notowanej na wszystkich rynkach poza Ukrainą. Niesprzyjająca sytuacja za wschodnią granicą spowodowała pogorszenie wyników osiąganych w tym kraju. Od stycznia do marca na poziomie wyniku netto zanotowano stratę w wysokości 2,6 mln zł - o 24% niższą niż rok wcześniej. Wynik całkowity uległ natomiast pogorszeniu rok do roku o 4,8 mln zł i wyniósł -6,9 mln zł. Była to konsekwencja negatywnych różnic kursowych z przeliczenia sprawozdań zagranicznych jednostek zależnych, wynikających głównie z osłabienia ukraińskiej hrywny oraz w mniejszym stopniu także rosyjskiego rubla.

Wyniki I kw. br. potwierdzają systematyczną poprawę kondycji Grupy Redan. Szczególnie zadowoleni jesteśmy z bardzo dobrych wyników osiągniętych w części dyskontowej, które znacząco przekroczyły nasze początkowe założenia. Efekty wdrożonych zmian są jednocześnie trwałe, co stanowi zapowiedź bardzo dobrych wyników sieci TextilMarket w całym 2014 roku. Z kolei w wynikach części modowej ciążyła niesprzyjająca sytuacja na rynku ukraińskim. Na wszystkich pozostałych rynkach, w tym głównie w Polsce i Rosji wyniki segmentu fashion uległy jednak poprawie. W wynikach części modowej widać pierwsze efekty wprowadzonych zmian w produkcie, ale na razie uzyskane korzyści są ukryte pod negatywnymi wynikami działalności na Ukrainie – zaznacza Bogusz Kruszyński.

Naszym celem jest, aby wynik na sprzedaży części modowej za cały 2014 rok był dodatni, pomimo niesprzyjającej sytuacji na Ukrainie – kontynuuje.

Redan i LPP nie chcą zniknąć ze świadomości klientów  

Jak zapewnia Bogusz Kruszyński działalność operacyjna Grupy Redan na Ukrainie przebiega bez zakłóceń. Zarząd na bieżąco analizuje sytuację na rynku. Przy założeniu, że nie dojdzie do dalszej eskalacji sytuacji, na chwilę obecną nie jest rozważane wycofanie się z tego kraju. Podobnie myśli LPP, jedno z najbardziej dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw odzieżowych na świecie.

Mimo niestabilnej sytuacji na Ukrainie i w Rosji, nie zamierzamy wycofywać się z tych rynków. Rynki wschodnie mają duży potencjał. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że prowadzenie tam działalności nie należy do łatwych, niezależnie od toczących  się aktualnie wydarzeń – mówi w rozmowie z nami Magdalena Stefańska-Lotkowska, rzecznik prasowy LPP. Dodaje również, że spółka jest obecna za wschodnią granicą od ponad 10 lat i chce prowadzić przede wszystkim bezpieczny biznes.

Nasze marki są tam rozpoznawalne. Mamy wiele sklepów dostępnych dla szerokiego grona klientów, dlatego będziemy kontynuować tam naszą działalność biznesową. Niemniej jednak obecna sytuacja na Wschodzie wymagała od nas bardziej uważnego podejścia do tych rynków. Zweryfikowaliśmy więc nasze plany rozwojowe. Zakładamy, że przyrost powierzchni handlowej wyniesie 25% i  będzie mniejszy jedynieo trzy punkty procentowe w stosunku do wcześniejszych założeń. Nie przełoży się to znacznie na plany rozwoju sieci handlowej – zapewnia Magdalena Stefańska-Lotkowska.

Polskie marki rozglądają się dalej  

LPP odnotowuje dobre prognozy rozwoju. Analitycy Biura Maklerskiego Espirito Santo Investment Bank (BESI) w kwietniowym raporcie EMEA Silver Bullets wskazywali na długoterminowe perspektywy wzrostu, wynikające z planowanych otwarć nowych sklepów w regionach, w których spółka już jest obecna, i do których planuje wejść. BESI prognozuje, że w 2015 roku powierzchnia sklepów marek LPP zwiększy o kolejne 22%. W ocenie Marii Mickiewicz z firmy Ersted, niezależnie od obecnych zawirowań związanych z Rosją i Ukrainą, długoterminowy potencjał wzrostowy LPP pozostaje niezagrożony, a główną siłą napędową pozostanie zwiększanie powierzchni sprzedaży. Inwestorzy już spoglądają w kierunku kolejnych rynków, które mają zapewnić spółce stabilizację i wzrost.

– W tym momencie podejmujemy kolejne inwestycje i dywersyfikujemy rynki sprzedaży. Jesienią zamierzamy otworzyć pierwsze sklepy w Europie Zachodniej i w krajach arabskich. Jeśli chodzi o działalność firmy na zasadzie franczyzy, na poziomie grupy i rynków, na których obecnie działamy, nasz wiodący model biznesowy zakłada otwieranie własnych salonów. Natomiast ze względów formalnych i obowiązujących procedur, rozpoczęcie naszej działalności na Bliskim Wschodzie odbędzie się na zasadzie franczyzy. Na mocy umowy z arabskim franczyzobiorcą - firmą Azadea - w Katarze zostanie otwarty pierwszy pozaeuropejski salon Reserved – mówi o szczegółach planowanych inwestycji Magdalena Stefańska-Lotkowska z LPP.

Grupa Redan także przygotowuje się do wejścia na nowe rynki. Sieć TextilMarket szykuje się do otwarcia pierwszych zagranicznych placówek w Czechach i na Słowacji. W kolejnych latach plany rozwoju zostaną rozszerzone o inne kraje. Dywersyfikację kierunków sprzedaży zapowiedziała również marka CCC. Na Ukrainie jej sklepy firmowe działają w czterech dużych miastach - Lwowie, Tarnopolu, Łucku i Równem. Piotr Nowajlis, wiceprezes zarządu grupy zaznacza, że w latach 2014-2015 nastąpi dynamiczny rozwój ekspansji zagranicznej. Swoje wysiłki firma skoncentruje na powiększeniu powierzchni handlowej w Polsce, Czechach, Rumunii, na Słowacji i Węgrzech oraz w Austrii, Słowenii, Chorwacji, Niemczech. Z kolei spółka Kan (właściciel marek Tatuum i Coyoco) na rynku ukraińskim rozwija się zgodnie z wcześniejszymi planami.

Mimo trwającego rosyjsko-ukraińskiego konfliktu w naszej strategii nic nie uległo zmianie. Nadal współpracujemy z lokalnymi partnerami. Na Ukrainie mamy dwa sklepy franczyzowe pod marką Tatuum. Nie prowadzimy tam własnej działalności – powiedział nam Adam Kapitańczyk, prokurent spółki Kan.

Inwestorzy uciekają z Krymu  

Polityczno-gospodarczy kryzys na Ukrainie dał się we znaki nie tylko polskim spółkom. W kwietniu br. hiszpański Inditex wstrzymał otwarcie sklepów na Półwyspie Krymskim, gdzie firma miała działać poprzez swoją ukraińską spółkę. Obecnie na Krymie obowiązuje rosyjskie ustawodawstwo. Po aneksji terytorium przez Rosję, spółka musiałaby zmienić umowę najmu powierzchni handlowej. W podobnej sytuacji znaleźli się też inni zachodni najemcy. Jak podała rosyjska agencja prasowa Itar-Tass, Inditex chciał rozpocząć na rynku krymskim sprzedaż marek: Zara, Bershka, Stradivarius, Pull&Bear, Massimo Dutti i Oysho. Sklepy miały działać w jednym z centrów handlowych Symferopola (stolicy Republiki Autonomicznej Krym). Inwestor wynajął w nim 5 tys. m2 powierzchni handlowej i planował otworzyć swoje sklepy pod koniec marca tego roku. Według relacji odwiedzających centrum Meganom w Symferopolu, ekspozycje ubrań we wszystkich punktach handlowych zostały przygotowane na czas. Otwarć jednak nie było. Dział marketingu symferopolskiego centrum handlowego poinformował, że hiszpańska spółka wstrzymała realizację inwestycji.

„Umowa w sprawie wynajmu powierzchni handlowej została podpisana z kijowską spółka Inditex. Jednak teraz musielibyśmy współpracować z rosyjskim oddziałem firmy. Dlatego otwarcie sklepów zostało przeniesione na inny termin, którego nie znamy” – tłumaczyło biuro marketingu symferopolskiego centrum Meganom. Z relacji źródła bliskiego zarządowi Meganom wynika, że sytuacja w centrach handlowych na Krymie jest bardzo napięta.

Wielu zachodnich najemców czuje się niepewnie. W ocenie Karela Zemana, head of asset management for Poland, CBRE Global Investors dziś na inwestycje w Rosji i na Ukrainie decydują się jedynie ci, którzy lubią ryzyko i oczekują wysokich zwrotów z inwestycji. Ekspert porównuje to do grania na giełdzie, bo najwięcej można zarobić na ryzykownych inwestycjach. Rosja i Ukraina dają takie możliwości. Jednak niebezpieczeństwo jest ogromne. Mówimy wręcz o realnym, fizycznym zagrożeniu, jakie niesie za sobą trwający konflikt zbrojny w tym kraju. Karel Zeman podkreśla, że właśnie z tego powodu swoje inwestycje na Krymie wstrzymał właściciel marki Zara, a McDonald’s zawiesił swoją działalność w tym regionie.

Polska wspiera Ukrainę  

Choć nie jesteśmy w ścisłej czołówce krajów eksportujących swoje towary do Ukrainy, ten rynek odgrywa ważną rolę dla polskich firm. Zajmujemy 13. miejsce na liście największych inwestorów zagranicznych w tym kraju. Przed nami są m.in.: Cypr, Niemcy, Holandia, Rosja, Austria, Wielka Brytania i Wyspy Dziewicze.

Jak podaje Wydział Promocji Handlu i Inwestycji ambasady polskiej w Kijowie, w I kw. br. do Ukrainy napłynęło 570,2 mln dol. bezpośrednich inwestycji zagranicznych (dla porównania w analogicznym okresie 2013 r. na Ukrainę napłynęło 1,5 mld dol.). Polskie inwestycje bezpośrednie na Ukrainie wynoszą 803,4 mln dol.

Irina Nowochatko-Kowalczyk

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - O tym się mówi

zobacz więcej

Data dodania: 30 listopada 2022
Polacy chcą żyć zdrowo, przedsiębiorcy mogą na tym zarobić
Data dodania: 28 września 2022
Analiza założeń do projektu ustawy o umowie franczyzy
Data dodania: 2 września 2022
Piękno i pieniądze
Data dodania: 12 lipca 2022
Pomysły na biznes w domu
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram