Jak się wozisz, tak cię widzą

Autor: Redakcja
Data dodania: 12 czerwca 2017
Kategoria:
Foto: freeimages.com
Jak się wozisz,tak cię widzą

Dwieście tysięcy złotych – tyle kosztuje przeciętnie auto polskiego prezesa lub członka rady nadzorczej. Tylko tyle, czy aż tyle? Wśród przedstawicieli najwyższej kadry zarządczej niesłabnącą popularnością cieszą się luksusowe modele aut takich marek jak Audi, Mercedes i Volkswagen.

Również dyrektorowie i menedżerowie wyższego szczebla mogą liczyć na porządne auta. Dla wielu przedsiębiorców firmowy samochód to już nie tylko środek transportu, ale również wizytówka firmy i sposób na zamanifestowanie dobrej kondycji finansowej przedsiębiorstwa.

Świat biznesu obraca się z roku na rok coraz szybciej, a każdy, kto nie wytrzymuje rosnącego tempa, wypada z gry. O ostatecznym sukcesie decydują przeważnie detale. Oprócz oferty dostosowanej do potrzeb odbiorców, wysokiej jakości i korzystnej ceny, istotny jest także pożądany wizerunek. Jego odzwierciedleniem coraz częściej staje się firmowa flota pojazdów.

W biznesie, podobnie jak w życiu, kluczową rolę odgrywa pierwsze wrażenie, dlatego też firmy coraz precyzyjniej dobierają narzędzia komunikacji, a szansę na zdobycie przewagi konkurencyjnej upatrują w obszarach, które do tej pory nie były eksploatowane. Choć niebagatelną rolę auta jako nośnika reklamy dostrzeżono już w momencie, kiedy pierwszy samochód zszedł z taśmy produkcyjnej, dopiero stosunkowo niedawno zaczęto pełnymi garściami czerpać z wizerunkowych możliwości wynikających ze świadomego budowania firmowej floty pojazdów. W dużej mierze jest to zasługa coraz bogatszej oferty rozwiązań adresowanych do przedsiębiorców, dzięki którym nawet niewielkie firmy mogą pozwolić sobie na korzystanie z wyjątkowych aut oraz ich relatywnie częstą wymianę.

- Sytuacja na rynku aut firmowych zmieniła się znacząco na przestrzeni lat, zarówno jeżeli chodzi o formy finansowania pojazdów, jak też parametry, którymi powinien odznaczać się samochód biznesowy. Coraz mniej firm decyduje się na zakup aut, a na popularności zyskuje przekonanie, że lepiej jest z samochodu korzystać niż go posiadać. Zmieniło się również postrzeganie roli samochodu w przedsiębiorstwie - to nie tylko środek transportu, ale nośnik wielu informacji o firmie. Stąd też coraz większa popularność w biznesie aut z najwyższej półki, które podkreślają finansową stabilność organizacji – twierdzi Klaudia Kowalczyk, marketing manager w Carefleet S.A., jednej z czołowych polskich firm z branży Car Fleet Management.

JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE?

Prezes Comarchu, prof. Janusz Filipiak w słynnym wywiadzie dla Gazety Wyborczej, bez cienia skrępowania przyznał, że ma Rolls Royce’a i nim jeździ. Nie dlatego, że kocha samochody czy luksus z najwyższej półki, lecz po to, by zrobić wrażenie. Na kim? Głównie na kontrahentach. Za auto zapłacił ok. 2 mln, prawie nim nie jeździ (średnio 6 tys. km rocznie), uważa, że jest niepraktyczny (6,7 m długości).

- Robię biznes z jakimś szejkiem i czuję się równy. Bo wiem, że też mam. Ten samochód stoi w garażu i służy temu, żeby mieć wewnętrzną świadomość. Nie wiem, czy pan to rozumie – mówił Janusz Filipiak Grzegorzowi Sroczyńskiemu.

Przyznał jednak, że w Szwajcarii, gdzie ma drugi dom, jeździ Subaru, bo tam nie wypada chwalić się bogactwem. Postawa jaką prezes Comarchu prezentuje w Polsce, jest nie do pomyślenia w Dolinie Krzemowej.

Tam wszyscy jeżdżą raczej tanimi autami, jest sporo hybryd i rodzinnych samochodów. Pamiętam taki przypadek, że jeden gość po uzyskaniu kilku milionów finansowania swojej firmy kupił sobie Ferrari. Wszyscy patrzyli na niego jak na idiotę – mówił mi Paul Bragiel – doradzający firmom, organizacjom i rządom w kwestiach rozwoju przedsiębiorczości. – Chodzi o to, że te pieniądze mógł zainwestować w firmę. Teraz ktoś dwa razy się zastanowi, zanim kupi akcje jego firmy. - Samochód mówi o firmie więcej niż jesteśmy w stanie przypuszczać. To czytelny nośnik informacji o kondycji firmy, jej miejscu na rynku i wartościach, jakie wokół siebie skupia. W takim przypadku znaczenie ma zarówno marka i rocznik pojazdu, jak też jego kolor i stan techniczny. W biznesie wszystko jest komunikatem – twierdzi Marek Bonecki, prezes domu marketingowego Manhattan.

Jak to wygląda w Polsce? Bardzo różnie. Przez wiele lat miłośnicy motoryzacji zastanawiali się do kogo należy zarejestrowanywe Wrocławiu Bugatti Veyron. Podejrzewano o to Leszka Czarneckiego – chyba niesłusznie. Pewną dwoistość w kwestii motoryzacji przejawia Michał Sołowow.

Po rajdowych trasach przemieszcza się stricte sportowymi autami wartymi kilkaset tysięcy euro, ale po dojechaniu na metę potrafi wsiąść do starego Saaba. Świętej pamięci Jan Kulczyk jeździł (a w zasadzie był wożony) wyłącznie samochodami z Ingolstadt. No ale w jego przypadku było to w pełni zrozumiałe, wszak był importerem aut koncernu Volkswagena, a Audi pełni w nim rolę marki luksusowej. Osobny rozdział tej historii można poświęcić braciom Koral.

Biznesmeni z Nowego Sącza są znani z zamiłowania do najdroższych produktów światowej motoryzacji. Przez ich garaż przewijają się więc takie auta jak Rolls Royce, Ferrari, Lamborghini, Maybach, Mercedes SLS etc. – i to często po dwie sztuki. Idą szeroko. Ale trzeba im też przyznać, że mają gest, a przez to ich bogactwo nie kłuje sąsiadów w oczy. Dwa lata temu panowie Józef i Marian kupili świetnie wyposażoną karetkę dla nowosądeckiego pogotowia.

Ta niestety została latem rozbita podczas interwencji – dzięki specjalnym wzmocnieniom (dodatkowym – bracia Koral zamówili) załoga prawie bez szwanku wyszła z kilkukrotnego koziołkowania. Władze miasta z pewnym zażenowaniem powiadomiły o tym fakcie sponsorów. Reakcja była szybka i zaskakująca. Panowie momentalnie zaoferowali, że kupią im nową, nalegając na to, by ta również miała na pokładzie najlepsze wyposażenie i napęd na obie osie – w końcu przydaje się to w górzystym rejonie. Znacie innych biznesmenów, którzy bez wahania wydają ponad 550 tys. dla dobra swoich sąsiadów?

LUKSUS NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE

Do pierwszego zetknięcia przedsiębiorstwa z flotą pojazdów często dochodzi nawet wcześniej niż do spotkania z jej przedstawicielem. Klient, obserwując auto przedstawiciela handlowego, członka zarządu bądź samochód transportowy należący do usługodawcy, analizuje, z kim ma do czynienia. W jego głowie rodzą się pytania o kondycję finansową firmy, jej innowacyjność, rzetelność i perspektywy dalszego rozwoju. W zależności od tego, jakich odpowiedzi udzieli podświadomość odbiorcy, firma zdobędzie lub straci ważne punkty w grze o klienta. Polskie realia pokazują, że im wyższe stanowisko, tym lepsze firmowe auto.

Zainteresowanie samochodami luksusowymi można zaobserwować zwłaszcza wśród firm z sektora finansowego. Przekaz, który komunikują auta przedstawicieli zarządów banków lub towarzystw ubezpieczeniowych jest czytelny dla każdego – organizacja dysponuje funduszami, co z kolei przekłada się na wiarygodność w oczach klientów.

To nie pycha, a element przemyślanej strategii, pozwalający wzmocnić pożądany wizerunek. Samochody nieoczywiste w biznesie, ale również postrzegane jako ekskluzywne, takie jak np. Mini Coopery, to z kolei doskonały sposób na zakomunikowanie kreatywności i nieszablonowego myślenia decydentów firmy, np. w branży reklamowej. Coraz chętniej przedsiębiorcy sięgają też po sportowe coupé czy luksusowe auta rekreacyjne, m.in. po to, by zamanifestować nowoczesność i otwartość na zmiany.

JAKOŚĆ CZY CENA?

Podstawowym dylematem każdego przedsiębiorcy jest to, czy zdecydować się na drogie, ale dobre jakościowo rozwiązania, czy też szukać tańszych zamienników, niekoniecznie najwyższej próby. W wielu branżach, w tym m.in. transportowej nie można pozwolić sobie na tego rodzaju kompromisy – konkurencja nie śpi, a klienci mają wysokie oczekiwania. Flota pojazdów musi być przecież niezawodna – każda jej niedoskonałość boleśnie odbija się na całej firmie, dezorganizując działanie pozostałych segmentów.

Jak zatem można pogodzić niewygórowany koszt utrzymania z wysoką klasą samochodów? Jednym z ciekawych rozwiązań jest zdobywający coraz szersze grono klientów wynajem długoterminowy aut. Rozwiązanie gwarantuje sporą oszczędność czasu i minimalizuje obowiązki administracyjne związane z obsługą parku samochodowego. To również duży komfort dla przedsiębiorcy, gdyż usługa wynajmu długoterminowego gwarantuje serwis, assistance i ubezpieczenie. Inną zaletą jest elastyczność i wysoki stopień personalizacji usługi.

Firmy oferujące wynajem długoterminowy, dostosowują ofertę do potrzeb klienta i często w trakcie trwania kontraktu można renegocjować założenia umowy, jeśli okazało się, że pierwotne dane w rzeczywistości odbiegają od ustaleń, np. zakładane przebiegi roczne są większe. Umowy mają stosunkowo krótki czas obowiązywania (3 lata) i, co najważniejsze, klient ponosi jedynie koszty użytkowania pojazdu.

Niezaprzeczalnym walorem tego systemu jest również możliwość szybkiej wymiany modelu auta. Dzięki temu, nawet mikro i małe firmy mogą świadomie budować swój wizerunek poprzez korzystanie z odpowiednich samochodów. Z tego rozwiązania korzysta już prawie 25% małych i średnich przedsiębiorstw produkcyjnych w Polsce. Tuż za nimi znajdują się firmy z branży budowlanej –23,6% z nich wybrało już tę formę finansowania pojazdów służbowych. Do wynajmu przekonuje się coraz bardziej HoReCa – prawie 40% badanych hoteli i restauracji rozważa skorzystanie z usługi.

Dla 47% wszystkich badanych firm z sektora MŚP przewidywalność kosztów stanowi największą korzyść wynajmu długoterminowego samochodów. Jest to kwestia szczególnie istotna dla przedsiębiorstw z branży HoReCa (53% wskazań), produkcyjnej (49%), budowlanej (47%) i transportowej (37%). Oferta długoterminowego wynajmu samochodów - dostępna w sumie od niedawna - oraz inne metody finansowania floty to dla wielu firm świetna okazja, zarówno biznesowa, jak i wizerunkowa. Z jednej strony „kupujemy” przecież auto do pracy. Wiemy od razu czy i kiedy na siebie zarabia.

A z drugiej strony możemy wybrać taki model, który akurat nam się podoba, pasuje do profilu firmy. A odbiorcy naszych usług czy produktów naprawdę zwracają na to uwagę – nawet warzywa na targu fajniej kupuje się od sprzedawcy, który przyjechał czystym, zadbanym samochodem a nie rozsypującym się, pordzewiałym rzęchem.

Oprac. KB

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - O tym się mówi

Data dodania: 9 maja 2022
Kupować czy pożyczać? – oto jest pytanie
Data dodania: 25 kwietnia 2022
Czy grozi nam wojna o wodę?
Data dodania: 28 marca 2022
Doceniliśmy pracę zdalną
Data dodania: 17 marca 2022
Czy konwersje to przyszłość nieruchomości komercyjnych

zobacz więcej

Data dodania: 20 kwietnia 2022
Smacznie, zdrowo i z zyskiem
Data dodania: 23 marca 2022
Franczyza na usługach
Data dodania: 10 stycznia 2022
Przed jakimi wyzwaniami stoi rynek franczyzy?
Data dodania: 3 stycznia 2022
Te 30 franczyz najbardziej interesuje Polaków
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram