Franczyza w Polsce

Autor:
DATA DODANIA: 11 czerwiec 2020

Foto: Krzysztof Kuderewski – franczyzobiorca sieci „u Lodziarzy” Wytwórnia Lodów Polskich

Staram się patrzeć z perspektywy klienta – mówi Krzysztof Kuderewski  – franczyzobiorca sieci „u Lodziarzy” Wytwórnia Lodów Polskich,  prowadzący 4 własne lodziarnie.

MÓWI SIĘ, ŻE POLACY KOCHAJĄ LODY, CZY TO PRAWDA?

Na pewno lubią je coraz bardziej. Kiedyś oferta smaków była bardzo ograniczona. W sprzedaży można było dostać głównie lody śmietankowe, truskawkowe i kakaowe. Dziś lody są dużo bardziej dostępne. Na rynku obecna jest cała gama rodzajów, smaków i dodatków do lodów. Klientami kieruje ciekawość, chcą próbować nowości. Są też klienci bardziej świadomi i wymagający, którzy zwracają uwagę na jakość i pochodzenie składników użytych do ich produkcji, zawartość cukru itd.

CZY PRZYGOTOWANIA DO SEZONU JUŻ TRWAJĄ, CZY U WAS SEZON TRWA CAŁY ROK?

Zaraz po sezonie, gdzieś w październiku, kiedy robi się chłodniej, jest taki krótki moment na oddech, na wakacje po wakacjach. Zima to czas na serwisowanie sprzętu, remont lokalu. Jest to też okres, kiedy myśli się o tym, jakie zmiany wprowadzić w asortymencie, wystroju, czym zaskoczyć klientów w nowym sezonie. Opracowuje się nowe smaki, przygotowuje akcje promocyjne. Latem nie ma już na to czasu.

DLACZEGO WYBRAŁ PAN TEN KONCEPT?

Marka „u Lodziarzy” jest wiarygodna. Zasady współpracy są klarowne i proste. Sieć wsłuchuje się w potrzeby franczyzobiorcy i na nie reaguje. Mogę liczyć na ich pomoc w każdej sytuacji. Podobnie rzecz się ma z lodami, można je „ulokalnić”, modyfikując tak, by bardziej odpowiadały gustom mieszkańców osiedla, miasteczka czy danego regionu. Na koniec najważniejsze. Oferowane przez „Lodziarzy” lody są po prostu bardzo smaczne i są produktem naprawdę wysokiej jakości.

NA KTÓRY MODEL WSPÓŁPRACY Z SIECIĄ U LODZIARZY PAN SIĘ ZDECYDOWAŁ I ILE KOSZTUJE ROZPOCZĘCIE WSPÓŁPRACY?

Z portfolio sieci wybrałem model, który jest najbardziej kosztowny i angażujący, ale też dający wiele możliwości rozwoju i zarobku. Po siedmiu latach współpracy z marką stałem się masterfranczyzobiorcą. Posiadam wytwórnię produkującą lody dla innych lokali w sieci, oraz 4 własne lodziarnie Wytwórni Lodów Polskich „u Lodziarzy”. W sezonie zaopatruję 14 miejscowości w województwach podlaskim i warmińsko-mazurskim. Dziennie produkuję do 1000 kg lodów. W mojej ocenie posiadanie lodziarni wraz z produkcją lodów to raczej wariant dla zaawansowanych. Sama inwestycja jest dość kosztowna: maszyny, sprzęt, wystrój lokalu, wyszkolenie i utrzymanie pracowników itd. Na lodziarnię z wytwórnią należy wyłożyć około 100 tys. zł. W lodziarni można sprzedawać lody przez cały rok, ale także organizować różne okolicznościowe imprezy. Wchodząc w ten biznes warto mieć rozeznanie w branży i pewne kulinarne umiejętności. Z całą pewnością mogę jednak stwierdzić, że prostszą formą współpracy z siecią jest sprzedaż już gotowego produktu.

CZY MA PAN PUNKT CAŁOROCZNY?

Tak, w Białymstoku prowadzę 3 lodziarnie całoroczne: w centrum miasta na Rynku Kościuszki oraz w galerii handlowej Alfa i w galerii Biała. Oczywiście obroty zimą są niższe, ale zyski pozwalają na utrzymanie wykwalifikowanych, dobrych pracowników.

CZY WCZEŚNIEJ MIAŁ PAN DO CZYNIENIA Z GASTRONOMIĄ?

Tylko we własnej kuchni (śmiech). Wcześniej byłem urzędnikiem, ale zawsze chciałem prowadzić własny biznes. Dziś już wiem, że rezygnacja z pracy za biurkiem była bardzo dobrą decyzją.

OD JAKIEGOŚ  CZASU ROZWIJA  SIĘ TREND NA  ZDROWE LODY RZEMIEŚLNICZE. CZY MARKA U LODZIARZY WPISUJE SIĘ W TEN TREND?

Jak najbardziej. Jedną z zasad tzw. zdrowego żywienia jest korzystanie ze świeżych surowców znajdujących się w bliskiej okolicy. Podlasie jest regionem rolniczym, mamy tu szeroki dostęp do wysokogatunkowego mleka, śmietanki, jajek. Sam opracowałem receptury wielu smaków Wytwórni, więc wiem jak i z czego powstają. I mogę zapewnić, że do szarlotki dodajemy lokalne jabłka, do truskawki – truskawkę z Korycina, do sernika – podlaski ser, do lodów buraczkowych – przetarte gotowane buraki, a do marchwiowych – marchew. Używamy głównie sezonowych owoców, ziół i przypraw. Pracujemy nad tym, by wykorzystywane surowce były jak najmniej przetwarzane, żeby zachowały jak najwięcej właściwości zdrowotnych.

JAK DŁUGO SZUKAŁ PAN POMYSŁU NA BIZNES, ZANIM ZDECYDOWAŁ SIĘ PAN NA MARKĘ U LODZIARZY?

Lubię kuchnię i gotowanie, od dawna przyglądałem się branży gastronomicznej, ale chciałem też mieć dobry i pewny zarobek. Mój wybór padł na lody. Gdy trafimy na dobrą lokalizację w mieście, opracujemy ciekawe menu i do tego wszystkiego dopisuje piękna pogoda, może to być naprawdę dobry biznes.

CZY OD RAZU ZACZĄŁ PAN ZARABIAĆ, CZY NA ZYSK TRZEBA BYŁO POCZEKAĆ?

Przy najprostszym modelu współpracy, polegającym na sprzedaży gotowych lodów, pieniądz przychodzi naprawdę szybko. Często już w pierwszym sezonie, a nawet po dwóch miesiącach wypracowuje się zysk. Podstawowe warunki szybkiego sukcesu to świetna lokalizacja, piękna pogoda i zaangażowanie. Choć wybierając miejsce, nie brałbym pod uwagę tylko wykresów i słupków. Czasem to, co na początku wygląda obiecująco – wcale nie wychodzi, i odwrotnie, to co wydaje się skazane na porażkę – okazuje się sukcesem. Doradzałbym wszystkim wprowadzanie w życie wszelkich działań zalecanych przez sieć oraz wsłuchanie się w głosy miejscowej ludności, jak spędza się wolny czas, gdzie są modne miejsca, jakie są obyczaje.

CO JEST NAJTRUDNIEJSZE  W TYM BIZNESIE?

Odpowiednia lokalizacja i oczywiście pogoda. W tym biznesie niestety wiele zależy do aury. Jeśli ktoś wystartuje z interesem w deszczowe lato, może się szybko zniechęcić, a jeśli lato dopisze tak jak w ubiegłym roku, zarobek jest pewny. Ważny jest także czynnik ludzki. Wiele lodziarni działa tylko w sezonie i tyko na ten okres zatrudnia pracowników. Wiosną od nowa rozpoczyna rekrutację i szkolenie pracowników. Jest to dość uciążliwe. Ja na szczęście nie mam tego problemu gdyż większość moich lokali funkcjonuje przez cały rok, załoga jest więc stała a zmiany personelu są sporadyczne.

CZY NA CO DZIEŃ JEST PAN NA MIEJSCU, CZY RACZEJ KIERUJE ZDALNIE?

Uważam, że biznesu należy pilnować osobiście. Im głębiej się w nim tkwi – tym lepiej. Codziennie odwiedzam moje lodziarnie, reaguję na pojawiające się problemy, wspieram pracowników. Przychodząc do lokalu staram się na niego spojrzeć jako klient. Wtedy więcej rzeczy rzuca mi się w oczy, więcej błędów można szybko poprawić.

Artykuły które powinny Ci się spodobać

Im się udało
Autor: / Kwiecień 2, 2020
Im się udało
Autor: / Czerwiec 25, 2020
Im się udało
Autor: / Czerwiec 17, 2020


Konsultacje online

Jak kupić franczyzę

Jak zarządzać franczyzą