Franczyza w Polsce

Autor:
DATA DODANIA: 14 październik 2016
Yogen Fruz zaproponował mi najlepszą ofertę cenową i produktową na rynku.

Foto: Magdalena Lucek, właścicielka franczyzowego punktu Yogen Fruz

Po dwunastu latach pracy w międzynarodowej korporacji Magdalena Lucek otworzyła jogurtownię w jednej z warszawskich galerii handlowych. Dlaczego wybór padł na mało znany w Polsce koncept – opowiada franczyzobiorczyni marki Yogen Fruz, pod którą działa pierwszy punkt partnerski oferujący naturalne jogurty mrożone.

Jak długo działa Pani na tej licencji?

Współpracuję z Yogen Fruz ponad rok.

Zanim podjęła Pani współpracę z tą marką, zastanawiała się nad wyborem innej?
 
Szukałam pomysłu na biznes, tak żebym sama mogła poprowadzić firmę. Wiedziałam, że nie może to być duża firma, ponieważ miałam ograniczone fundusze, które mogłam zainwestować oraz byłaby to pierwsza moja samodzielna działalność. Wierzyłam w swoje możliwości, jednak chciałam zacząć od czegoś mniejszego. Przeglądałam informacje w prasie franczyzowej, szukałam pomysłu w sieci.

Wiedziałam, że będzie to działalność związana z serwowaniem kawy, soków czy herbaty. Szukałam czegoś więcej,  produktu który mógłby wyróżnić mój punkt od innych. Byłam na wakacjach w Kanadzie, zwiedzałam wschodnią część tego kraju i zauważyłam że dużym powodzeniem cieszy się tam franczyza Yogen Fruz oraz Dairy Queen.

Po powrocie do Polski, zaczęłam ponownie szukać informacji w sieci i okazało się, że Yogen Fruz był już na rynku polskim. Miałam szczęście, ponieważ skontaktowałam się bezpośrednio z master franczyzodawcą  licencji na Polskę. Dowiedziałam się czegoś więcej o produkcie, jaki oferuje ta firma, czym różni się od działających już podobnych systemów gastronomicznych. Powiem szczerze, że Yogen Fruz zaproponował mi najlepszą ofertę cenową i produktową na rynku. Zadecydowała finalnie cena i jakość produktu. W Yogen Fruz zakupiłam maszynę do produkcji moich deserów za 17 tys. zł, nie potrzebowałam nic więcej. Firma oferowała jogurt już w zmrożonej postaci.

Inni proponowali maszynę za 17 tys. zł oraz dodatkowo 2 maszyny Taylor w kwocie 160 tys. zł. Nie mieli mrożonego jogurtu, tylko proszek jogurtowy. Zatem, musiałabym najpierw rozrobić jogurt, później zlewać do pojemników i poddawać procesowi mrożenia. Produkt zamrożony nie miał daty przydatności  do spożycia. Jestem detalistka, wypytywałam o wszystko i finalnie podjęłam decyzję, że zaczynam współprace z Yogen Fruz. W Polsce nie znalazłam innego producenta mrożonego jogurtu.

Prowadzi Pani punkt gastronomiczny w Wola Park. Dlaczego właśnie w tej lokalizacji?

Wola Park, jest bardzo blisko od mojego miejsca zamieszkania, ponadto wiedziałam, że zmienił się właściciel galerii i będzie ona rozbudowywana, generalnie, stare sprawdzone centrum ale nadchodzą też nowe zmiany. Sprawdziłam również nowe inwestycje na lokalnym rynku budowlanym. Powstaje bardzo dużo nowych bloków mieszkalnych, a to jest jedna z większych galerii w tej lokalizacji. Zatem, przybędzie klientów.

Czy łatwo było wynegocjować korzystne warunki najmu?

Nie miałam większych problemów i warunki mam na prawdę dosyć dobre, chociaż rozmawiając ze znajomymi czy ludźmi, którzy prowadzą podobną działalność w innych lokalizacjach wiem, że nie zawsze dyrekcja współpracuje z najemcą. Porównując czynsz w moim sklepie z innymi lokalizacjami jestem zadowolona, ponieważ galeria nie jest niszowa a stawka najmu powierzchni  mnie „nie zabija”- jak my to mówimy.

Prowadzi Pani ten biznes sama?

Tak biznes prowadzę sama. Zatrudniam studentów do pomocy.

Co Polacy wiedzą o mrożonych jogurtach?
 
Nie pracuję codziennie przy obsłudze klienta, zatem nie znam tak dobrze klientów, jak pracownicy zatrudnieni na etat. Jednak obsługując, klienta, zawsze w międzyczasie mówię, że to jedyny tak zdrowy deser na bazie prawdziwego jogurtu w Polsce, klienci śmieją się mówiąc: tak, tak my znamy, często przychodzimy. Kto próbował, mój produkt, zawsze wraca, bo nigdzie nie znajdzie takiego smaku i takiej jakości.

Odnoszę wrażenie, że Polacy traktują ten produkt zastępczo, bo nie mówi się „idziemy na jogurt” tylko „idziemy na lody”...

Ja słyszę idziemy na yogensa:) Klienci, lubią sami kastomizować (personalizować – przyp. red.) swój produkt. Stoją i wybierają, (często zastanawiają się tak długo, że robi się olbrzymia kolejka) owoce do zmiksowania z jogurtem, później dodatki. Sami tworzą sobie smak. Wiedzą, że jogurt jest zdrowszy, bo bez chemii i mniej kaloryczny. Na prawdę proszę mi wierzyć, zwracamy uwagę na to, co jemy.

Zdrowie i życie mamy tylko jedno. Ja trochę jestem szczęściarą, bo mam dużą siłownię w pobliżu mojego punktu w centrum handlowym, zatem przychodzą do mnie świadomi klienci.
Ostatnio podali mi pomysł, żebym miksowała jogurt ze spiruliną. I co? Długo się nie będę zastanawiała, zmiksuję:)

Uruchomienie punktu Yogen Fruz nie należy do taniej inwestycji. Z punktu widzenia kogoś, kto myśli o własnym biznesie otwarcie punktu z mało popularnym produktem wydaje się ryzykowną inwestycją. Co Pani powiedziała by takiej osobie?
 
Tak jak wspominałam wcześniej nie chciałam wydać za dużo, dlatego na prawdę odrobiłam pracę domową, szukałam i zastanawiałam się, szukając pomysłu dla siebie. W Yogen zaoszczędziłam chociażby 160 tys. zł na maszynach Taylor. Mam maszynę Mix it i w zupełności wystarcza.
Zabudowę dostałam od Wola Park, nie jest moja. Natomiast dostałam propozycję zabudowy meblowej, jak dobrze pamiętam w cenie 35 tys.

Po jakim okresie działalności zwróciły się zainwestowane przez Panią pieniądze?

Jeszcze będę pracowała na zwrot inwestycji przez kilka najbliższych miesięcy. 

Prowadząc własny bar z mrożonymi jogurtami ile godzin dziennie trzeba poświęcać tej działalności?
 
Powiem tak, ja jestem codziennie. Odwożę moje dziecko do szkoły i jadę do sklepu. Sprawdzam wszystko, zdarza się, że pracuję obsługując klientów. Ja po prostu to lubię i nie nudzi mnie praca w sklepie. Z drugiej strony zorganizowałam punkt tak, że byłam na zwolnieniu lekarskim przez 2 miesiące i wszystko działało bez zarzutu. Nawet utarg w pierwszym miesiącu był wyższy niż zwykle, nie potrafię tego wyjaśnić :)) ponieważ wydawało mi się, że nikt nie dopilnuje mojego sklepu lepiej ode mnie.

Ile osób powinien zatrudniać franczyzobiorca?

Ja zatrudniam 4 -5. Sami studenci, dopasowuję grafik do ich zajęć na uczelni.

Jakie lokalizacje oprócz centrów handlowych są odpowiednie dla tego typu konceptu?

Moim zdaniem tylko galeria handlowa i sezonowo Pomorze. Mimo że, to zimny produkt sprzedaż poza sezonem spada minimalnie. W galerii jest ciepło, a nawet gorąco. Po zakupach, szczególnie tych przedświątecznych dużo osób przychodzi na coś zimnego lub na sok.

Czy będąc właścicielem franczyzowego baru Yogen Fruz da się jednocześnie zajmować inną działalnością biznesową?

Zastanawiam się nad tym. Na początku na pewno nie, teraz jak wszystko już działa pełna parą, powoli dorastam do decyzji, że mogłabym podjąć inną pracę w pełnym wymiarze godzin. Nie wiem jednak czy do końca tego chcę, ponieważ tak jak ja nikt nie dopilnuje mojego sklepu. Pracowałam 12 lat w jednej z największych na świecie korporacji, nie chciałabym tam wracać. Tu mi jest dobrze.
Podjęłam szerszą działalność z firmą Yogen Fruz i wspieram rozwój sieci, co jest odpowiada  1/3 mojego etatu.

Rozmawiała Irina Nowochatko-Kowalczyk

Artykuły które powinny Ci się spodobać

Im się udało
Autor: / Lipiec 15, 2015
Im się udało
Autor: / Czerwiec 26, 2014
Im się udało
Autor: / Wrzesień 16, 2014

A może te Cię zaciekawią

Aktualności
Autor: / Grudzień 13, 2019
Aktualności
Autor: / Październik 1, 2019
Aktualności

Prezentacje franczyz



Szkolenia

DLA FRANCZYZODAWCÓW

ZARZĄDZANIE SIECIĄ FRANCZYZOWĄ - 22.01.2020

ROZWÓJ FIRMY POPRZEZ FRANCZYZĘ - 15.01.2020

DLA KANDYDATÓW NA FRANCZYZOBIORCÓW

FRANCZYZA - SPOSÓB NA WŁASNY BIZNES - 29.01.2020

Jak kupić franczyzę

Jak zarządzać franczyzą