Pierwszy sklep Gorąco Polecam Nowakowski we franczyzie

Autor: Redakcja
Data dodania: 17 maja 2010
Kategoria:

Prowadząca go Katarzyna Michniewska-Szmidt na razie jest jedynym franczyzobiorcą sieci. Po ośmiu miesiącach współpracy może już z przekonaniem powiedzieć, że była to dobra inwestycja. Pani Katarzyna jest żywym dowodem na to, że w krótkim czasie można nauczyć się od podstaw tego biznesu, wcześniej bowiem nie była związana z branżą piekarniczą, nie prowadziła także działalności gospodarczej.

Gdzie i od kiedy działa prowadzony przez Panią sklep Gorąco Polecam Nowakowski?

Sklep działa od października 2009 roku przy Al. KEN 46, niedaleko Galerii Ursynów, tuż przy stacji metra Natolin.

Skąd wziął się pomysł podjęcia współpracy z tą siecią i poprowadzenia właśnie sklepu piekarniczego? Czy wiązało się to w jakiś sposób z Pani wcześniejszymi doświadczeniami zawodowymi?

Tak się złożyło, że oboje z mężem szukaliśmy pracy, a nosiliśmy się z myślą o tym, by założyć własny biznes i zacząć działalność na własny rachunek. Pomysł otworzenia sklepu pod znaną już marką i z gotowymi rozwiązaniami wydał nam się bardzo atrakcyjny, chociaż wcześniej nie mieliśmy żadnych doświadczeń zawodowych w sprzedaży detalicznej żywności. Wiedzieliśmy, jak sprzedaż powinna wyglądać od strony klienta, gdyż sami do tej pory klientami sklepów sieci Gorąco Polecam Nowakowski byliśmy. Natomiast nie mieliśmy zielonego pojęcia o funkcjonowaniu całego zaplecza produkcyjno – handlowego.

Jeśli się nie mylę, to przejęła Pani placówkę działającą już wcześniej jako sklep własny. Czy dzięki temu było łatwiej wejść w ten biznes?

Owszem, niewątpliwie fakt, że przejęliśmy działającą już placówkę ułatwił nam sprawę, chociażby pod tym względem, że punkt posiadał już swoich klientów i potencjał do wykorzystania. Ze strony sieci był to niewątpliwy gest skierowany w naszą stronę, by ułatwić nam start. Tak się dobrze złożyło, że mieliśmy możliwość wynajęcia lokalu tuż obok, o większym metrażu – podjęliśmy więc ryzyko i wynajęliśmy go, adaptując na potrzeby starej – nowej placówki. W momencie, gdy otworzyliśmy świeżo wyremontowany i na nowo wyposażony sklep, stary punkt został zamknięty, a więc klienci nie odczuli zmiany właściciela. Wręcz przeciwnie, nowe miejsce - dzięki większemu metrażowi i komfortowemu wyposażeniu – było przez klientów chwalone.

Czy od początku spełniały sie Pani oczekiwania pokładane w tym biznesie co do przychodów, zysków, czy też może zmiana właściciela odbiła się na funkcjonowaniu placówki?

Czy od początku sklep spełniał nasze oczekiwania? To trudne pytanie. Początki były dla nas niełatwe z powodu braku doświadczenia w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej oraz tej konkretnej działalności. Niemniej dzięki pomocy centrali sieci w dość krótkim okresie zaczęliśmy osiągać planowane i oczekiwane zyski. I o to przecież chodziło. Niewątpliwie zmiana właściciela poprawiła funkcjonowanie placówki. Przyczynił się do tego fakt, że oboje z mężem – jako właściciele – jesteśmy w stanie nadzorować i dopilnować, by wszelkie procesy zachodzące w sklepie odbywały się należycie, począwszy od kontaktów z klientami, poprzez procesy technologiczne, po prozaiczne utrzymanie czystości. „Pańskie oko konia tuczy” – jest to przysłowie, które naszym zdaniem bardzo trafnie odzwierciedla szybki rozwój naszego sklepu w stosunku do zakładanych planów.

Jaka była największa trudność, z którą się Pani musiała zmierzyć w związku z podjęciem tej działalności?

Największym problemem okazał się być ogrom wiedzy, jaką musieliśmy posiąść, by móc wystartować. Wszelkie systemy jakościowe, którym podlega sieć, obwarowane są przepisami, które z kolei nie tylko trzeba znać, ale również stosować w praktyce. Ponieważ jednak byliśmy mocno zmotywowani do pracy i tę trudność pokonaliśmy dość szybko.

Na jakiego rodzaju wsparcie ze strony centrali mogła Pani liczyć?

Na szczęście na każdego rodzaju – dosłownie. Od wsparcia merytorycznego, teoretycznego, po praktyczne. Przed przystąpieniem do pracy byliśmy szkoleni w każdym aspekcie działalności sklepu. Odbyliśmy również praktykę w jednym ze sklepów. Nadto centrala służy nam pomocą po dziś dzień i gdy tylko natrafimy na jakiś próg nie do przeskoczenia dla nas, fachowcy sieci służą nam wsparciem. Jesteśmy w ciągłym kontakcie.

Proszę wymienić największą zaletę i wadę wynikającą ze współpracy z siecią Gorąco Polecam Nowakowski.

Największą zaletą jest możliwość realizowania własnego biznesu pod znanym szyldem przez osoby niedoświadczone. Ponadto sieć nie jest sztywno nastawiona do współpracy z franczyzobiorcami. Ludzie pracujący w centrali są otwarci na nasze sugestie i propozycje. Zaś wady? No cóż. Większych nie widzę. Jako pierwsi franczyzobiorcy przecieramy szlaki w procedurach. I jak to zazwyczaj jest w normalnym życiu, czasem musimy poczekać na załatwienie jakichś kwestii. Nie sądzę, by to wynikało ze złej woli naszego partnera, raczej przyczyną jest właśnie fakt, że jesteśmy pierwszym doświadczeniem firmy Gorąco Polecam Nowakowski.

Jakiego rzędu środki finansowe były potrzebne, aby rozpocząć współpracę z siecią Gorąco Polecam Nowakowski? Czy udało się już uzyskać ich zwrot?

Koszt adaptacji lokalu wyniósł w przybliżeniu około 40 tysięcy złotych. Staramy się o ich zwrot z funduszy unijnych. Myślę, że do końca bieżącego roku takowy uzyskamy.

Jak wygląda Pani typowy dzień pracy jako franczyzobiorcy konceptu Gorąco Polecam Nowakowski?

Dzień nasz zaczyna się wcześnie, o 5.30. Od tej godziny właśnie rozpoczyna się wypiek, by na siódmą móc otworzyć sklep z przygotowanym pełnym asortymentem. W ciągu dnia bieżąca obsługa sklepu – przede wszystkim ciągłe dopiekanie pieczywa. Na tym opiera się przewaga konkurencyjna sklepu, jesteśmy w stanie zagwarantować pieczywo pierwszej świeżości i najlepszej jakości – często jeszcze gorące. Oficjalnie sklep jest zamykany o godz. 19, lecz trzymamy się zasady obsługi do ostatniego klienta i ostatniej bułki. Spóźnialscy są szczęśliwi, że nie odchodzą z kwitkiem – zawsze wieczorem coś jeszcze mogą kupić.

Co doradziłaby Pani osobom zastanawiającym się nad rozpoczęciem takiej działalności? Na co powinny zwrócić uwagę, co jest kluczem do sukcesu w tym biznesie?

Lokalizacja – tego nie trzeba chyba komentować. Doskonała jakość towarów - tę gwarantują systemy jakości. Lecz żaden przepis nie wymusi na obsłudze sklepu poprawnych kontaktów z klientami, w czym, naszym zdaniem, tkwi sedno sprawy. Zatrudniać się więc powinno osoby kulturalne, komunikatywne, łatwo nawiązujące kontakty, pogodne i otwarte. Trzeba uświadamiać personelowi, że klienci w sklepie są najwyższym dobrem. Że dzięki nim możemy funkcjonować, zaś oni sami mają pracę.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Cabaj - Bonicka
17 maja 2010 r.

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Wywiady

Data dodania: 22 września 2022
Wymarzone miejsce na Ziemi
Data dodania: 2 września 2022
Biznes w trosce o nasze środowisko
Data dodania: 25 maja 2022
Franczyza Grene na Lubelszczyźnie
Data dodania: 13 maja 2022
Włoski smak w polskim wydaniu

zobacz więcej

Data dodania: 28 września 2022
Analiza założeń do projektu ustawy o umowie franczyzy
Data dodania: 2 września 2022
Piękno i pieniądze
Data dodania: 12 lipca 2022
Pomysły na biznes w domu
Data dodania: 20 kwietnia 2022
Smacznie, zdrowo i z zyskiem
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram