Franczyza w branży odzieżowej i obuwniczej 2010

Autor: Redakcja
Data dodania: 10 sierpnia 2010
Kategoria:

Na polskim rynku obecnych jest ok. 120 sieci sklepów z odzieżą, obuwiem oraz akcesoriami, rozwijanych w ramach współpracy franczyzowej. Kryzys gospodarczy dla wielu z nich nie był łaskawy. Kto ucierpiał w tym czasie najbardziej, a kto okazał się rekordzistą w dziedzinie ekspansji?

Branża odzieżowa i obuwnicza jest najliczniej reprezentowaną przez franczyzodawców branżą w Polsce. Na tę formę rozwoju postawiło już ok. 120 marek, które omówimy w tym raporcie. Odpowiadają one ok. 20 procentom wszystkich systemów franczyzowych w naszym kraju.

Jednocześnie, podobnie jak w każdej innej branży, placówki franczyzowe stanowią tylko niewielką część rynku. W Polsce działa bowiem ok. 48 tysięcy sklepów z odzieżą i obuwiem, z czego ok. 6 tysięcy stanowią sklepy franczyzowe. Niemniej franczyza wciąż stanowi najłatwiejszy, najmniej ryzykowny i często najmniej kosztowny sposób na dołączenie do tej branży. Tylko czy warto? A jeśli tak, to którą sieć wybrać? Z pewnością wiele osób stawia sobie te pytania. W szczególności  w obliczu kryzysu gospodarczego, który pogrążył w ostatnim czasie niejednego odzieżowego potentata.

Rynek odzieży anno domini 2010

Statystyczny Polak wydaje na odzież ponad 600 zł rocznie, co wyznacza wartość tego rynku na ok. 27,5 mld zł. Wbrew wcześniejszym szacunkom branży, rynek ten wcale w ubiegłym roku się nie skurczył. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego o sprzedaży detalicznej w Polsce, segment odzieżowy i obuwniczy był jednym z najszybciej rosnących.

Nie da się jednak zaprzeczyć temu, że o kłopotach firm z branży odzieżowej nie raz w minionym roku było głośno. O jej kondycji decyduje bowiem nie tylko popyt, ale także koszty, na które kluczowy wpływ mają kursy walut. Niska wartość złotego w stosunku do dolara i euro znacząco podniosła koszty funkcjonowania sieci odzieżowych. Większość z nich swoje placówki posiada w centrach handlowych, gdzie ceny czynszu wyrażone są w euro. Ponadto, znakomita większość ubrań, które możemy znaleźć w polskich sklepach, nie jest produkowana w kraju. Często importowana jest bezpośrednio z krajów Dalekiego Wschodu (ceny w dolarach) oraz z innych krajów europejskich – w przypadku zachodnich marek (ceny w euro).

Co więcej, mimo ogólnego trendu rozwojowego zauważonego przez GUS, wiele sieci zanotowało jednak spadek sprzedaży. Zwyczaje zakupowe Polaków w dobie kryzysu uległy bowiem zmianie. Rzadziej były wybierane ubrania z tzw. średniej półki cenowej. Klienci przestawili się na zakupy w sieciach oferujących tańszą, ale dobrą jakościowo odzież. Aż o 20 proc. wzrosła także sprzedaż w outletach.

Ostatnie miesiące przynoszą już większy powiew optymizmu. Pierwsze półrocze dla jednej z większych spółek odzieżowych w kraju – LPP (m.in. marki Reserved, Cropp, House) – zakończyło się 5-proc. spadkiem sprzedaży, na co wpłynął jednak przede wszystkim słabszy początek roku. Maj i czerwiec były lepsze niż przed rokiem. Z kolei Redan (marki Textilmarket, Top Secret, Troll) zanotował w pierwszym półroczu 4-proc. wzrost sprzedaży w sektorze dyskontowym dla analogicznej liczby sklepów oraz nieznaczny, 1-proc. spadek w sektorze modowym. Co istotne, znacząco wzrosła marża na sprzedaży w sklepach spółki – aż o 8 proc. Natomiast sieć obuwnicza Gino Rossi zakończyła pierwsze trzy miesiące tego roku na niewielkim plusie przy podobnym poziomie sprzedaży, podczas gdy przed rokiem miała prawie 7 mln zł starty netto.

Najnowsze dane GUS także wskazują na to, że sytuacja nie jest najgorsza. W styczniu sprzedaż detaliczna w segmencie odzieży i obuwia była wyższa o 11,6 proc. w stosunku do stycznia ub. r., w lutym podniosła się o ponad 14 proc. rok do roku, w marcu skok wyniósł aż 21 proc., w maju – ponad 7 proc., zaś w czerwcu – ponad 12 proc. Jedynym miesiącem spadków był kwiecień – miesiąc tragedii smoleńskiej i żałoby narodowej – wówczas sprzedaż w segmencie odzieży i obuwia skurczyła się o pond 6 proc. rok do roku.

Franczyza na warunkach specjalnych

Firmy rozwijające sieci odzieżowe i obuwnicze wybierają różne strategie rozwoju. Niektórzy polscy producenci stawiają wyłącznie na sieci własne np. sieć sklepów obuwniczych Wojas czy dyskontowa sieć odzieżowa Textilmarket należąca do Redanu. Podobnie, w postaci sieci niedostępnych dla franczyzobiorców, rozwija się wiele marek zagranicznych, których ekspansją poprzez spółki zależne kieruje centrala. Przykładem mogą być marki należące do hiszpańskiego Inditeksu, m.in. Zara, Bershka, Stradivarius oraz szwedzki H&M.

Spora część zagranicznych marek ma w Polsce jednego mocnego, aczkolwiek niezależnego kapitałowo partnera kierującego rozwojem dysytrybucji. I to on decyduje o tym, czy budować tu sieć franczyzową (zdecydował się na to np. Folton, dystrybutor marki Dept czy spółka Fandango odpowiedzialna za rozwój marki Greenpoint), czy też otwierać sklepy samodzielnie. Na to drugie rozwiązanie stawia np. spółka Ultimate Fashion, należąca do NFI Empik Media & Fashion, która ma w swoim portfelu takie marki jak m.in. Esprit, River Island czy Mango.

Są też marki, które obecnie rozwijane są w naszym kraju głównie w formule kornerowej (tzw. shop in shop), gdyż ich oferta nie jest wystarczająco szeroka bądź przystępna cenowo dla polskiego klienta, by sklepy monobrandowe mogły się tu utrzymać. Wiąże się to także ze słabszą znajomością marki wśród klientów. Oferta takich firm przeznaczona jest dla właścicieli sklepów multibrandowych. Na kornery stawiają m.in. takie marki jak Monotox, Rebel Forever, Schott czy Rifle.

Wiele firm budujących w Polsce sieci sprzedaży czy to dla marek polskich, czy to zagranicznych postawiło jednak na franczyzę. Jest to bowiem stosunkowo najtańsza metoda na szybką rozbudowę sieci sprzedaży, dającej dostęp do większego rynku zbytu. Spora część inwestycji (remont lokalu, zakup mebli, manekinów, oprogramowania, kas, przygotowanie odpowiedniego oświetlenia, przymierzalni – wszystko wg wytycznych sieci) jest finansowana przez partnera. W niektórych przypadkach pokrywa on także koszty zatowarowania.

W ostatnim czasie upowszechniła się jednak w tej branży w Polsce tzw. franczyza depozytowa, co oznacza, że franczyzobiorcy nie kupują odzieży od organizatora sieci. Jest ona wstawiana do sklepu na zasadzie depozytu i do momentu sprzedaży pozostaje własnością franczyzodawcy. W momencie sprzedaży obrót księgowany jest także po stronie franczyzodawcy. Przychód franczyzobiorcy stanowi zaś prowizja od zrealizowanej w jego sklepie sprzedaży.

Z jednej strony, sprowadza to franczyzobiorcę do roli agenta, który ma dbać jedynie o to, by sprzedaż była jak najwyższa. Z drugiej, dostaje on znacznie większe wsparcie ze strony franczyzodawcy, którego los tak samo uzależniony jest od klienta docelowego. W rezultacie to franczyzodawca zarządza dostawami towaru, wymianą asortymentu, promocjami, dba o visual merchandising, a często także i o reklamę.  

Niebagatelną zaletą dla franczyzobiorcy takiego systemu są także dużo niższe koszty inwestycji. Po stronie korzyści dla franczyzodawcy należy na pewno zapisać fakt, że depozyt najczęściej przyspiesza rozwój sieci.

Lokomotywy i maruderzy polskiej odzieżówki

W tej części raportu skupimy się na kondycji poszczególnych sieci. Jak wspomnieliśmy na początku, kryzys nie wszystkich oszczędził. Część firm odzieżowych niestety nie była w stanie dostosować się do tak szybko zmieniającego się otoczenia rynkowego, z jakim mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku. Z hukiem upadło Monnari posiadające sieć 270 salonów z elegancką odzieżą dla kobiet. Wiele z nich nadal działa, ale ich liczba stopniowo topnieje. W stan upadłości zostały postawione także spółki zależne Monnari takie jak Molton, Pabia i Roy. Podobny los spotkał firmę Reporter – z ok. 250 salonów tej marki w Polsce i zagranicą dziś działa już tylko ok. 20. Źle okres dekoniunktury zniósł także Semax, właściciel takich sieci odzieżowych jak Hot Oil (została przejęta przez firmę Wójcik), Deep (nie znalazła nabywcy i upadła) oraz outletowej Vabbi, której rozwój kontynuuje Skyline Investment (fundusz, który przejął upadły Semax).

Głośno mówiło się także o problemach wielu innych, w tym sieci Diverse rozwijanej w Polsce przez firmę Etos, a także giełdowego Redanu. Obie jednak przetrwały. Redan błyskawicznie zmienił strategię i postawił przede wszystkim na rozwój sieci sklepów dyskontowych Textil Market. Ofiarą przejściowych problemów został jedynie Troll – Redan zamknął niemal wszystkie sklepy własne pod tą marką, kolekcje przeniósł zaś do multibrandów Top Secret & Friends. Multibrandy to zresztą, według wielu przedstawicieli polskiej odzieżówki, jeden ze sposobów na przetrwanie kryzysu. Coraz więcej sieci zachęca nie tylko do otwierania monobrandowych sklepów, ale także do kornerowej współpracy, tj. otwarcia sklepu, w którym na równych zasadach będą obok siebie funkcjonować 2-3 lub więcej marek odzieżowych.

Kogo mamy na drugim biegunie? Kto w czasach kryzysu poradził sobie na rynku najlepiej? Na pewno sklepy z odzieżą z najwyższej półki, w których popyt zachował się na stabilnym poziomie, pozwalając im na dalszy stopniowy rozwój. Wynika to z tego, że odbiorcy docelowi tych marek to osoby o najzasobniejszych portfelach, a więc grupa najbardziej odporna na zawirowania kryzysowe.

Jednak to nie najdroższe marki są w ostatnim czasie liderami rozwoju, ale te z niższej półki. Oczywiście wynika to przede wszystkim z tego, że tańsze marki mogą pojawić się w większej liczbie lokalizacji, często począwszy od miejscowości liczących zaledwie 15-20 tys. mieszkańców. Drugim powodem ich szybkiego rozwoju jest niewątpliwie większy popyt spowodowany właśnie rozszerzeniem grupy klientów docelowych o osoby, które wcześniej kupowały nieco droższe ubrania, ze średniej półki cenowej. Kryzys zmusił je jednak do poszukania oszczędności.

Na uwagę zasługuje w szczególności aktywność takich sieci jak Butik your new style, Yups!, Okay Multibrand Shops, Moodo Urban Fashion Mode, Quiosque, Coccodrillo, Atlantic, City Hell, Quadri Foglio czy 50 Style. Tylko w tym roku planują one powiększyć się łącznie o ponad 270 placówek. Większość z nich już w ubiegłym roku wykazała się imponującym tempem ekspansji, a także w I półroczu br. nie próżnowała.

Marka

Liczba otwarć w I półroczu 2010 r.

Liczba otwarć zaplanowana na II półrocze 2010 r.

Butik your new style

27*

13

Yups!

20

kilkanaście

Coccodrillo

ok. 15

ok. 20

Okay Multibrand Shops

15

15

Atlantic

26 w całym roku

Moodo

10

15

Quiosque

10

15

City Hell

6

ok. 16

Quadri Foglio

7

od 6 do 10

50 Style

7

5

* w tym 11 sezonowych

Wymienione wyżej sieci oferują odzież z różnych grup asortymentowych. Poszczególne sieci warto jednak konfrontować w obrębie kategorii sklepów z podobną ofertą: moda młodzieżowa, moda dla dorosłych, moda dziecięca, sklepy wyspecjalizowane (w tym m.in. salony sukien ślubnych, sklepy z bielizną, sklepy z akcesoriami, sklepy z odzieżą sportową, outlety i second handy) oraz salony obuwnicze.

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Raporty

Data dodania: 24 sierpnia 2021
Nadeszły dobre czasy dla franczyzy
Data dodania: 9 sierpnia 2021
Sposoby gastronomii na przetrwanie kryzysu
Data dodania: 28 maja 2021
Franczyza - do usług
Data dodania: 25 marca 2021
Pośrednictwo finansowe wciąż daje zarobić

zobacz więcej

Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram