Franczyza w branży fryzjersko-kosmetycznej 2010

Autor: Redakcja
Data dodania: 27 kwietnia 2010
Kategoria:

Rozwój większości sieci z tego sektora w ostatnim czasie przystopował. W szczególności dotyczy to salonów fryzjerskich, które są najbardziej jednorodnym segmentem branży, ale jednocześnie najbardziej kosztownym pod względem realizacji inwestycji. Z kolei wśród salonów urody powstają wciąż nowe koncepty, które charakteryzuje coraz większa specjalizacja.

Franczyza na rynku fryzjersko-kosmetycznym znacząco różni się od ofert z innych branż. Wyraźnie zwraca na siebie uwagę fakt, że sektor ten jest wyjątkowo zróżnicowany i w wielu przypadkach trudno porównywać ze sobą poszczególne firmy rozwijające się poprzez franczyzę, bowiem zakres ich usług może być zupełnie różny. Jest to związane z postępującą od kilku lat w naszym kraju specjalizacją salonów – są wśród nich takie, które zajmują się np. tylko wyszczuplaniem bądź tylko depilacją, a i wśród tak wąskich kategorii możemy dostrzec wyraźne różnice ze względu na metodę działania (np. fotodepilacja bądź depilowanie woskiem).

Branża fryzjersko-kosmetyczna jest dzięki temu ciekawym i atrakcyjnym sektorem usług, który poprzez wprowadzanie coraz to nowych ofert, zagospodarowywanie kolejnych nisz wciąż ma spore pole do wzrostu. Paradoksalnie jednak franczyzowe sieci z tej branży rozwijają się dość wolno. Nowe systemy wprowadzane są rzadko, a te obecne na rynku od kliku lat mają problemy z ekspansją. Nowych punktów w sieciach przybywa powoli bądź wcale, niekiedy wręcz mamy do czynienia ze zmniejszaniem się ich liczby. Może to wynikać z faktu, że sektor jest zdominowany przez indywidualnych przedsiębiorców, którzy nie widzą korzyści z działania w sieciach, a jednocześnie stanowią dla nich poważną konkurencję.

Znamienny jest także fakt, że poprzez franczyzę rozwijają się u nas w branży fryzjersko-kosmetycznej w dużej mierze sieci zagraniczne. Właściwie nie ma drugiego takiego sektora, który byłby w takim stopniu opanowany przez koncepty zachodnie. Jest to poniekąd korzystne tak dla rozwoju branży jak i samej franczyzy, bowiem owe firmy przynoszą do Polski standardy przetestowane na setkach, a niekiedy tysiącach salonów na świecie. Z drugiej jednak strony zastanawiający jest fakt, dlaczego tak niewiele polskich firm, także mających na swoim koncie niemałe sukcesy, idzie w ich ślady.

Fryzjerzy wybierają polskie sieci

Najbardziej jednorodną i porównywalną grupą sieci z branży fryzjersko-kosmetycznej są salony fryzjerskie. W tym segmencie działa dziewięć firm, które rozwijają się bądź planują rozwój poprzez franczyzę. Mają one łącznie ok. 180 salonów, co potwierdza tezę o miażdżącej dominacji salonów niezależnych, których liczbę szacuje się na blisko 30 tysięcy. Wartość rynku usług fryzjerskich w Polsce to ok. 4 mld zł, co oznacza, że średnio jeden salon generuje ok. 150 tys. zł przychodów rocznie. W sieci franczyzowej, zwłaszcza pod znaną ekskluzywną marką można jednak liczyć na lepsze wyniki.

Zdecydowanym liderem wśród franczyzowych sieci salonów fryzjerskich jest polska firma Trendy Hair Fashion, która ma już ponad 70 salonów, z czego tylko 5 własnych. W czym możemy upatrywać jej sukcesu? Na pewno dużo zawdzięcza dość długiej historii funkcjonowania na polskim rynku. Pierwsze salony THF zaczęły powstawać już w latach 80. na Śląsku. Centrala sieci do dziś mieści się w Bielsku-Białej, gdzie funkcjonuje większość salonów własnych THF. Właścicielem sieci jest małżeństwo Anna Kulec – Karampotis oraz Bobbys Karampotis. Pomysł utworzenia sieci franczyzowej został zainspirowany doświadczeniami Bobbys Karampotisa w USA. Nie bez wpływu na sukces pozostaje także z pewnością fakt, że Trendy Hair Fashion to jedna z najtańszych franczyz w branży fryzjerskiej w naszym kraju – wartość inwestycji w taki salon szacowana jest na 80 – 100 tysięcy złotych. THF posiada także własną akademię, w której  młodzi adepci sztuki fryzjerskiej przygotowywani są do pracy w salonach tej marki.

Akademia szkoleniowa jest także podstawą rozwoju sieci salonów Gabriel Professional, która liczy już ok. 50 placówek. Polsko-Włoska Akademia Fryzjerska Gabriel Professional mieści się w Kaliszu i należy do firmy Deco. Potencjalny partner ma do wyboru dwa warianty współpracy – uruchomienie samodzielnego salonu (3-6 stanowisk) bądź modułu fryzjerskiego w salonie urody (2 stanowiska). W pierwszym przypadku koszty potrzebnego wyposażenia zamykają się w 40-60 tys. zł, w drugim w 25 tys. zł. W jednym i drugim przypadku trzeba jeszcze doliczyć koszty adaptacji lokalu zależne od jego stanu. Firma nie pobiera opłat licencyjnych. Jedyne koszty stałe związane z przynależnością do sieci to 350 zł miesięcznie od jednego fryzjera – personel jest bowiem szkolony przez Akademię Gabriel.

Element szkoleniowy jest także istotną częścią rozwoju sieci salonów Berendowicz&Kublin. To trzecia i ostatnia polska sieć franczyzowa w tej branży. Jest ona znacznie skromniejsza niż THF czy Gabriel, bowiem liczy obecnie 11 salonów (5 własnych i 6 franczyzowych). W tym roku planuje otworzyć kolejną własną placówkę oraz dwie franczyzowe. Właścicielami sieci są Beata Berendowicz i Sławomir Kublin, którzy prowadzą salony fryzjerskie od 12 lat. W 2003 r. połączyli swoje siły, tworząc akademię szkoleniową dla fryzjerów, a rok później rozpoczynając budowę sieci franczyzowej. Akademia i centrala sieci znajdują się w Katowicach. Uruchomienie salonu Berendowicz&Kublin to koszt rzędu 150 tys. zł.

Słabsze powodzenie francuskich marek

Pozostałe sześć marek salonów fryzjerskich rozwijających się w Polsce poprzez franczyzę to  wyłącznie marki francuskie. Wydawałoby się, że mekka mody i stylizacji, jaką jest Paryż i Francja, będzie masowo przyciągać potencjalnych inwestorów przekonanych, że po spektakularnych sukcesach w innych krajach (gdzie owe sieci liczą po kilkaset placówek) przyjdzie kolej na Polskę. Tak się jednak nie stało. Rozwój większości z nich zatrzymał się na kilku, kilkunastu placówkach, często własnych, utworzonych przez masterfranczyzobiorców.
Wśród francuskich sieci salonów fryzjerskich wyróżnia się z pewnością Jean Louis David – podobnie jak Trendy Hair Fashion wśród sieci o polskim rodowodzie korzysta z faktu, że był tu pierwszy spośród marek zagranicznych, bo już w 1994 r. rozpoczął ekspansję nad Wisłą. Pod tą marką działa  obecnie ponad 1000 salonów na całym świecie, z czego w Polsce 32. Poza naszym krajem salony JLD obecne są we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Belgii, Portugalii, Szwajcarii, Rosji i Stanach Zjednoczonych. W Polsce rozwija je firma Provalliance Poland. Ma ona 23 salony własne, zaś dziewięć należy do franczyzobiorców. W ubiegłym roku nastąpiło odwrócenie tych proporcji, kiedy to część franczyzobiorców zwróciła się do Provalliance z prośbą o przejęcie ich salonów. Było to związane z zaostrzeniem warunków umów franczyzowych dotyczących m.in.  przestrzegania procedur związanych ze standardami sieci. Kilka salonów wówczas wykruszyło się z sieci, rozpoczęło działalność pod szyldem L'Oréal Professionnel Salon Express (marka dla sieci partnerskich salonów producenta kosmetyków L'Oréal, w ramach której funkcjonuje grubo ponad 100 salonów w Polsce).
Jeszcze ponad dwa lata temu JLD dysponował w Polsce 37 salonami. W ubiegłym roku nastąpiło jednak sporo zawirowań w sieci – Provalliance otworzył 5 placówek własnych, a 6 przejął od franczyzobiorców. Zostały uruchomione także dwie nowe franczyzowe, ale jednocześnie kilka salonów opuściło sieć. Jej odbudowanie może chwilę potrwać. Ze względu na wysokie koszty inwestycji JLD pozyskuje 1-2 franczyzobiorców rocznie. W tym roku już jedna taka placówka została uruchomiona, niewykluczone, że do końca roku nastąpi jeszcze tylko jedno otwarcie – salonu własnego.
JLD jest najdroższą franczyzą wśród salonów fryzjerskich w naszym kraju – uruchomienie takiej placówki to koszt rzędu 300-350 tysięcy złotych. Zwrot inwestycji następuje w ciągu trzech lat, bowiem początki – jak w każdej branży - są nieco trudniejsze. Docelowo taki salon powinien generować w granicach 100-150 tys. zł przychodów miesięcznie, co może być niemożliwe w mniejszych miejscowościach. JLD celuje więc jedynie w miasta powyżej 300 tys. mieszkańców.

Konkurencyjna dla JLD Camille Albane (ok. 400 salonów na świecie) ma obecnie 11 placówek, z czego 10 franczyzowych. Podobna liczba utrzymuje się już od kilku lat, w sieci tej bowiem, podobnie jak wielu innych, zdarzają się rotacje. Niektóre salony były zamykane, ale w ich miejsce powstawały nowe. W ubiegłym roku placówki franczyzowe pod tą marką uruchomione zostały w Nowym Sączu i Tarnowie.

Sieć Camille Albane rozwijana jest w Polsce przez firmę Elmak, która posiada w swoim portfelu jeszcze dwie inne francuskie marki salonów fryzjerskich – Dessagne oraz Frederic Moreno. Dessagne to marka z najwyższej półki – inwestycja w taki salon może pochłonąć nawet kilka milionów złotych, wymaga też stosowania się do bardzo wysokich standardów. Dlatego Elmak nie planuje rozwijać jej poprzez franczyzę. Firma liczy przede wszystkim na pozyskanie w tym roku pierwszych franczyzobiorców dla marki Frederic Moreno (ok. 300 salonów na świecie), która ma być rozwijana także w mniejszych miastach. Na razie do tej sieci należą tylko dwa salony własne.
Jedynie placówki własne (trzy w Krakowie) posiada obecnie także firma rozwijająca w Polsce markę Eric Stipa, choć próbuje pozyskać franczyzobiorców od dłuższego czasu. Współpracę franczyzową proponuje także Pierre Lupina, z tym, że pod tą marką działa w Polsce tylko jednak placówka w Lublinie oraz akademia szkoleniowa.
Dopiero w tym roku ofertę franczyzową uruchomiła firma Master Coiffure, która rozwija w Polsce od 1998 roku sieć salonów Franck Provost – obecnie jest ich pięć, wkrótce ruszy szósty. Master Coiffure prowadzi także Akademię Fryzjerstwa Artystycznego, która działa w Warszawie od 1999 roku na wzór międzynarodowej Akademii Franck Provost w Paryżu. Są w niej szkoleni zarówno doświadczeni fryzjerzy jak  i osoby, które nie miały styczności z zawodem. Najlepsi mają szansę otrzymać propozycję otworzenia własnego salonu pod szyldem Franck Provost na zasadzie franczyzy.

Nie tylko franczyza

Branża fryzjerska jest szczególnie wrażliwa na jakość świadczonych usług. Dlatego większość firm rozwijających się poprzez franczyzę prowadzi własne akademie fryzjerskie, w których szkolą przyszłych pracowników. Jednak kilka innych firm, mimo iż zdecydowało się na rozwój sieci, nie robi tego poprzez franczyzę, lecz otwiera placówki własne np. Hair Coif, który ma obecnie 14 salonów w naszym kraju czy Lovely Look – 18 salonów. Ta druga marka w 2008 r. została przejęta przez Provalliance Poland, czyli tę samą firmę, która poprzez franczyzę rozwija salony Jean Louis David.

Kolejnym powodem, dla którego franczyza w branży fryzjerskiej nie jest zbyt popularna, jest fakt, że mocna marka, rozwój poprzez sieć nie są szczególnie premiowane przez polskich klientów, zwłaszcza poza największymi miastami. Rynek wciąż zdominowany jest przez niewielkie salony osiedlowe działające i wychowujące sobie klientów od lat. Wadą wielu z nich jest jednak brak podążania za modą, co w rezultacie może spowodować odwrócenie się od nich młodszego pokolenia, które coraz większą uwagę przywiązuje do dobrego wyglądu i nowoczesnych trendów i które jest w stanie przeznaczać na zabiegi fryzjersko-kosmetyczne coraz wyższe kwoty. W tym swoich szans mogą upatrywać sieci, które bardzo uważnie śledzą modę i tworzą nowe kolekcje fryzur dwa razy do roku.

 

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Raporty

Data dodania: 24 sierpnia 2021
Nadeszły dobre czasy dla franczyzy
Data dodania: 9 sierpnia 2021
Sposoby gastronomii na przetrwanie kryzysu
Data dodania: 28 maja 2021
Franczyza - do usług
Data dodania: 25 marca 2021
Pośrednictwo finansowe wciąż daje zarobić

zobacz więcej

Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram