
Z roku na rok coraz więcej osób wykazuje zainteresowanie nauką języka hiszpańskiego, co związane jest z ogólnopolskim trendem podróżowania do krajów hiszpańskojęzycznych i Ameryki Łacińskiej – mówi Liliana Poszumska, właścicielka szkoły językowej La Mancha.
Ile przeciętnie zajmuje czasu nauka języka hiszpańskiego, by swobodnie rozmawiać?
Myślę, że rok – dwa pełne semestry szkolne, przy lekcjach raz w tygodniu po godzinie indywidualnie lub półtorej godziny w grupie wystarczą, by osoba swobodnie czuła się w rozmowie.
Czy to jest popularny język do nauki?
Z roku na rok coraz więcej osób wykazuje zainteresowanie nauką języka hiszpańskiego, co związane jest z ogólnopolskim trendem podróżowania do krajów hiszpańskojęzycznych i Ameryki Łacińskiej. Coraz częściej też język niemiecki jest zastępowany przez hiszpański w szkołach publicznych, a dzieci już od 7. klasy uczą się go, jako drugiego języka. Rodzice zdają sobie sprawę, że hiszpański jest najczęściej używanym językiem na świecie, co skłania ich do zapewnienia dzieciom dodatkowych godzin nauki. Obserwacje wskazują, że zainteresowanie nauką hiszpańskiego rośnie lawinowo. Dzięki temu coraz więcej uczelni oferuje kierunki związane z hiszpańskim, a szkoły językowe, takie jak La Mancha, notują wzrost zainteresowania.
Jak to się przekłada na Pani biznes?
W ostatnich latach liczba uczniów i klientów La Manchy bardzo wzrosła, co świetnie obrazuje perspektywy branży edukacyjnej w zakresie nauczania języka hiszpańskiego. Otworzyłam szkołę w jednej sali z 17 uczniami na pokładzie. Dziś mam swoją siedzibę, 200 m2, 8 sal i ponad 500 uczniów, a do tego cztery siedziby franczyzowe.
Skąd wziął się pomysł na Pani biznes?
Na rynku działamy już od 2011 roku. Z wykształcenia jestem iberystyką, a także tłumaczką przysięgłą języka hiszpańskiego. Przez lata pracowałam dorywczo w różnych szkołach, ale żadna nie spełniała moich oczekiwań pod względem obsługi ucznia, lektora i jakości usług. Zbyt duże grupy o różnym poziomie i wieku to częsty problem, z którym się spotykałam. Postanowiłam więc założyć własną szkołę, by pokazać, że grupy mogą być mniejsze (od 4 do 6 osób) i dostosowane zarówno pod względem poziomu znajomości języka, jak i wieku. Hiszpański to moja pasja, a dzielenie się nią jest jednym z moich życiowych celów, które realizuję w La Manchy.
Jak długo trwał proces od pomysłu do realizacji?
Kilka miesięcy kiełkował we mnie pomysł, by pójść na swoje, szukałam też właściwego miejsca, opracowywałam program nauczania. Jak już byłam gotowa, to otworzyłam szkołę, jak wspominałam, najpierw w dwóch salach z zapleczem socjalnym.
Czy długo trzeba było czekać na sukces?
Zależy, co rozumiemy przez sukces. Małe i większe sukcesy odnosimy cały czas: gdy otwieramy nową franczyzę, gdy zostaliśmy pierwszym certyfikowanym ośrodkiem egzaminowania DELE na Pomorzu, gdy organizujemy kolejne konferencje EXPERTOS ELE, największego wydarzenia dla hispanistów w Polsce etc. Natomiast pierwszym sukcesem był moment, gdy mieliśmy grafik uczniów wypełniający wszystkie popołudnia w tygodniu i sobotnie poranki, i to udało się osiągnąć po kilku miesiącach działalności.
Co w ogóle oznacza nazwa La Mancha?
To nazwa regionu historyczno-geograficznego w Hiszpanii, na południe od Madrytu. Wchodzi on w skład wspólnoty autonomicznej Kastylia-La Mancha. Dosłownie oznacza „brak wody” i nazwa pochodzi z arabskiego. La Manchę rozsławiła powieść Miguela de Cervantesa, Don Kichot z La Manchy i to właśnie ona była inspiracją do nazwania tak szkoły. To moja ulubiona hiszpańska powieść. W naszym sekretariacie w Gdyni mamy jedno ze starszych wydań Don Kichota oraz figurkę Don Kichota, traktujemy go jako naszego swoistego patrona.
Czy od początku chciała Pani rozwijać biznes poprzez franczyzę?
Nie, dopiero gdy już La Mancha w Gdyni mocno się rozrosła, tak, że tak naprawdę nie było już przestrzeni na większą liczbę uczniów, bo mieliśmy obłożenie wszystkich sal każdego dnia, to pomyślałam, że pora mierzyć dalej, wyżej. I sama opracowałam w kilka miesięcy plan rozwoju sieci franczyzowej.
Nie bała się Pani utraty jakości?
Nie, gdyż bardzo skrupulatnie dobieramy franczyzobiorców, kontrolujemy cały proces otwierania nowej franczyzy, szkolimy franczyzobiorców, a potem jesteśmy z nimi w regularnym kontakcie. Mogą liczyć na wsparcie moje, naszej metodyk i marketingowiec. Sprawdzamy jakość nauczania, doradzamy w kwestiach strategii marketingowej. Chcę też by sieć liczyła maksymalnie 10 oddziałów, by właśnie wciąż móc mieć kontakt z franczyzobiorcami i kontrolować jakość nauczania.
Kiedy powstała pierwsza placówka franczyzowa?
Pierwszy oddział franczyzowy otworzyliśmy w 2019 roku.
A ile działa obecnie?
Obecnie działają cztery oddziały: Rumia, Gdańsk, Sosnowiec, Poznań.
Jakie korzyści płyną ze współpracy z Pani marką?
W naszej firmie stawiamy na dbałość o klienta i konkurujemy poprzez jakość świadczonych usług, a nie poprzez obniżanie cen. Uważamy, że kluczowe są relacje biznesowe, ponieważ od nich w dużym stopniu zależy sukces naszego projektu. Dla nas klient zawsze jest priorytetem. W La Manchy angażujemy się w potrzeby naszych uczniów, słuchamy ich i starannie odpowiadamy na ich potrzeby. Nikt nie zostaje pozostawiony sam sobie – nasi uczniowie wiedzą, że mogą na nas liczyć, a my przejmujemy odpowiedzialność za ich proces nauki i osiągane sukcesy.
A franczyzobiorcy?
Nasi franczyzobiorcy otrzymują pełne wsparcie w postaci dostępu do naszego know-how. Zapewniamy kompleksowy system zarządzania szkołą oraz programy nauczania hiszpańskiego na każdym poziomie i dla wszystkich grup wiekowych – od dzieci po dorosłych. Wspieramy także w kwestiach merytorycznych, oferując podręczniki, szkolenia dla pedagogów oraz wsparcie w dziedzinie marketingu, w tym szkolenia z obsługi klienta i branding. Ponadto udostępniamy wspólne materiały reklamowe, stronę internetową, oraz pomagamy w prowadzeniu księgowości i przygotowywaniu dokumentacji.
Kto może zostać franczyzobiorcą sieci La Mancha?
Nasza oferta franczyzy La Mancha kierowana jest do ambitnych osób, które marzą o własnym biznesie zamiast tradycyjnej pracy etatowej. Jednym z naszych wymagań jest znajomość komunikatywna hiszpańskiego. Ponieważ franczyzobiorca będzie prowadził własną szkołę, gdzie kluczowe będzie porozumiewanie się w języku hiszpańskim, również z native speakerami. Dodatkowo, oczekujemy zaangażowania i pasji do budowania marki La Manchy w Polsce. Nasze szkoły mają być miejscem spotkań miłośników hiszpańskiego, oferując naukę, tłumaczenia oraz promowanie kultury.
Jakie są formalne wymogi by rozpocząć taką działalność?
Jak wspominałam: oczekujemy znajomości języka hiszpańskiego, potwierdzonego posiadaniem licencjatu z iberystyki lub certyfikatu DELE B2. Na początku franczyzobiorca nie musi mieć własnego lokalu – może prowadzić zajęcia np. w siedzibie klienta. Opłata licencyjna na wejście to 8000 zł, opłata miesięczna przez pierwszy rok działalności – 20% przychodu miesięcznego brutto, od drugiego roku działalności – 15% przychodu miesięcznego brutto.
Czy to jest rentowny biznes i wystarczy do tego, by nie musieć dorabiać?
Tak, jak najbardziej, choć może nie od razu. Wszystko zależy od liczby uczniów. Początek może być trudny, bo wiadomo trzeba zdobyć nowych klientów. Jednak już po mniej więcej roku można osiągnąć rentowność, gdy zdobędzie się kilkudziesięciu uczniów.
Ile realnie można zarobić?
To zależy od liczby uczniów i ponoszonych kosztów za lokal, media, lektorów – czy będzie ich sporo zatrudnionych, czy franczyzobiorca też będzie sam nauczał etc. Tak więc trudno jest to oszacować, tym bardziej, że rynek w każdym mieście jest inny. Swobodnie jednak można po pewnym czasie i przy pełnym zaangażowaniu osiągnąć wyniki na poziomie od kilkunastu tysięcy przychodów do nawet kilkudziesięciu tysięcy.
Wydaje mi się, że konkurencja w tej branży jest dość duża. Jak sobie Pani z nią radzi?
Nasza specjalizacja to nauczanie języka hiszpańskiego. W przeciwieństwie do innych szkół językowych, które oferują szeroki wybór języków, my skupiamy się wyłącznie na hiszpańskim. Przez ostatnie 10 lat doskonaliliśmy nasze metody nauczania i staliśmy się specjalistami w tym obszarze. Rozumiemy, że zainteresowanie mniej popularnymi językami może być wyzwaniem, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Dlatego nie zamykamy się na możliwość wprowadzenia kursów innych języków romańskich, takich jak portugalski, włoski, francuski czy kataloński, jednak zawsze będziemy kłaść nacisk na hiszpański. Zachęcamy naszych franczyzobiorców do wyspecjalizowania się w nauczaniu tego konkretnego języka.
Na co najbardziej zwracają uwagę klienci?
Na wykwalifikowanych lektorów i wysoką jakość nauczania, ciekawe, interaktywne materiały nauczania i interesujące lekcje, które pozwalają lepiej przyswoić wiedzę. Na elastyczne warunki współpracy – możliwość dopasowania terminów nauczania do grafiku pracy, studiowania.
A czym Wy przyciągacie klientów, by korzystali ze szkół La Mancha?
Wszystkim! Oprócz naszego zobowiązania do obsługi klienta na najwyższym poziomie i troski o naszą wykwalifikowaną kadrę liczącą obecnie około 20 lektorów, wyróżniamy się podejściem, które nie skupia się jedynie na nauczaniu, lecz na efektywnym przekazywaniu wiedzy. Po ukończeniu rocznego kursu nasi uczniowie wyjeżdżają na wakacje do Hiszpanii, gdzie przekonują się, że angielski już nie jest im potrzebny, gdyż swobodnie komunikują się po hiszpańsku. W ramach naszej umowy każdy uczeń ma prawo do bezpłatnych, indywidualnych konsultacji, aby nadrobić zaległości czy wyjaśnić trudności gramatyczne. Dodatkowo, promujemy kulturę Hiszpanii i krajów hiszpańskojęzycznych, działając jak mały ośrodek kulturalny dla tych regionów. Organizujemy spotkania, pokazy filmowe, promujemy publikacje hiszpańskojęzyczne oraz świadczymy usługi tłumaczeniowe z polskiego na hiszpański. Nasz cykl spotkań z native speakerami, znany jako LaManCharla, umożliwia każdemu swobodną, bezpłatną rozmowę z wykwalifikowanym lektorem. To właśnie takie inicjatywy sprawiają, że La Mancha to nie tylko szkoła, lecz swoisty sposób życia, wyróżniający nas spośród innych.
Jakie są plany, jeśli chodzi o rozwój sieci?
W naszym planie rozwoju zakładamy posiadanie łącznie 10 jednostek franczyzowych. Nie planujemy rozszerzać sieci ponad tę liczbę, aby zachować kameralny charakter i zapewnić dobry kontakt z każdym franczyzobiorcą. Nasze szczególne zainteresowanie skupia się na rozwijaniu franczyzy w Białymstoku, Szczecinie, Warszawie, Wrocławiu i Łodzi, chociaż jesteśmy otwarci na rozważenie innych propozycji. Nasze prognozy wskazują, że nasz biznes ma szansę odniesienia sukcesu w miejscowościach, gdzie mieszka co najmniej 80 000 osób.
Dziękuję za rozmowę
Marta Krawczyk
Dołącz do newslettera
Ważne linki
Na skróty
Katalog franczyz
Kwoty inwestycji