Franczyza w Polsce

Autor:
DATA DODANIA: 05 listopad 2020

Foto: Dark kitchens

Duża, nowoczesna kuchnia na obrzeżach miasta, niskie koszty, zróżnicowana oferta, zamówienia online, tylko dowozy – to podstawowe założenia nowego trendu w gastronomii – dark kitchens. Eksperci twierdzą, że to przyszłość branży. 

O tym, że gastronoma stoi teraz rynkiem delivery powiedziano już bardzo wiele. Kwarantanna i groźba ponownego lockdownu zdynamizowały jego rozwój. Wszystkie firmy, które do tej pory nie realizowały dowozów, już to robią. Dla wielu niestety okazało się za późno. Największa kreatywność rodzi się w obszarze cyfrowego marketingu. Powstają zaawansowane narzędzia wspomagające sprzedaż przez internet, czyli aplikacje online, karty lojalnościowe, kioski dotykowe. Mówi się też o dark kitchens, trendzie opartym wyłącznie na dowozach.

Co to jest dark kitchens

Dark kitchens polega przede wszystkim na tym, że pod jednym adresem (i geograficznym i internetowym) mieści się kilka marek albo serwowane są bardzo różnorodne potrawy. Biznesem zarządzają albo dystrybutorzy żywności, tacy jak np.  Uber Eats czy Delivero, albo spółki samych restauratorów, decydujących się zorganizować wspólną kuchnię.

W dark kitchens można za pośrednictwem aplikacji lub strony www zamówić wiele różnych dań: od schabowego, przez sushi, potrawy meksykańskie czy chińskie po pizze. Mają tam prawie wszystko i na dodatek szybko dowiozą zamówienie we wskazane miejsce. Na tym polega ich atrakcyjność dla klientów. Przedsiębiorców przekonują natomiast niskie koszty utrzymania lokalu. Wszystkie dania wychodzą z jednej centralnej kuchni. Nie ma potrzeby inwestowania w salę konsumpcyjną ani obsługę kelnerską. Kuchnia nie musi być ulokowana w centrum miasta. Na jej urządzenie wykorzystuje się mniej atrakcyjne i tańsze pomieszczenia, często w przemysłowych dzielnicach. Warunek, by był do nich dobry dojazd.

Prognozy dla gastronomii

Nurt dark kitchens funkcjonuje wprawdzie na świecie od kilku lat, ale dopiero teraz, za sprawą pandemicznych ograniczeń, zaczął się gwałtownie rozwijać. Eksperci mówią, że to przeszłość gastronomii. Podpierają się danymi z zagranicy. Renata Kamińska z CBRE prognozuje, że w 2020 roku rynek multikuchni w Europie wzrośnie o 85 proc (!) w stosunku do ubiegłego i wart będzie ponad 400 mln dolarów. W Polsce są już prowadzone pierwsze eksperymenty, na razie ma małą skalę, ale wielu gigantów szykuje się do uruchomienia dark kitchens. Niekoniecznie nawet pod swoim logo. Mają przewagę, ponieważ dysponują globalnymi statystykami, bardzo zróżnicowaną ofertą i technologią. Mają też dopracowane procesy dystrybucji i sprzedaży.

– Dark kitchens to oczywiście reakcja rynku na to, jak przeformatował gastronomię covid – mówi Mariusz Olechno, współwłaściciel ogólnopolskiej sieci Koku Sushi. – Chodzi głównie o bardzo duże ograniczenie wydatków. Sala konsumpcyjna zawsze je generuje. W przypadku dark kitchens odpadają wydatki na klimatyczny wystrój, świece, kwiaty, dopracowane graficznie i wydrukowane menu. Nie przebiera się kelnerek w ludowe stroje itd. Wystarczy duża kuchnia w niekoniecznie prestiżowej lokalizacji, telefon, dobry marketing w internecie, aplikacja i jedzenie trafia do zamawiającego.

Mariusz Olechno przewiduje, że tradycyjne restauracje nie znikną z miejskiego krajobrazu, ale na pewno trochę zmieni się ich funkcja i odbiorcy. Staną się raczej miejscem spotkań niż szybką jadłodajnią. Tym bardziej liczyć się w nich będzie wystrój, profesjonalna obsługa, prezentacja dania.

 
 
 

 






















Artykuły które powinny Ci się spodobać

Aktualności
Autor: / Sierpień 28, 2020
Aktualności
Aktualności
Autor: / Listopad 13, 2020

A może te Cię zaciekawią

O tym się mówi
Własny Biznes
Autor: / Lipiec 29, 2020
O tym się mówi


Konsultacje online

Jak kupić franczyzę

Jak zarządzać franczyzą