14 nowych franczyz dla każdego

Autor: Redakcja
Data dodania: 2 listopada 2015
Kategoria:
Foto: Franczyza&Biznes
14 obiecujących franczyz, które zadebiutowały w 2015.

Banałem ale i prawdą jest twierdzenie, że co roku powstają nowe systemy franczyzowe. Ile? Przynajmniej kilkanaście, czasem kilkadziesiąt. Nieco mniej z nich upada, więc liczba franczyz z roku na rok systematycznie rośnie. Przyjrzyjmy się tym, które zadebiutowały w tym roku na polskim rynku.

Według – nie tylko naszych – prognoz w Polsce powinna rosnąć przede wszystkim liczba systemów franczyzowych opartych na usługach. Jak na razie rządzi sprzedaż – mniej więcej 2/3 systemów jest oparte na dystrybucji produktów a 1/3 na usługach. Na dojrzałych rynkach Europy i Ameryki Północnej te proporcje są odwrotne. Taka sytuacja wynika z kilku czynników. Po pierwsze zachodnia gospodarka rozwijała się w innych czasach i w innym tempie. My mamy wolny rynek dopiero od 1989 roku, oni zaczęli po II wojnie światowej - a nawet wcześniej.

W tym raporcie przedstawiamy oferty franczyzowe, które pojawiły się na rynku w ciągu ostatnich miesięcy. To zestawienie nie jest rankingiem, powstrzymujemy się też od komentowania ich rynkowych szans – choć wydaje się, że wszystkie mają solidne podstawy do rozwoju i o ile nie nastąpi nic nieprzewidzianego, będą działać i przynosić zyski zarówno dawcom licencji, jak i jej biorcom. Część firm, nad którymi się pochylimy jest nam znana. Wystartowały wcześniej i zebrały odpowiednio dużo doświadczeń, by zaoferować franczyzę chętnym przedsiębiorcom. Część wystartowała stosunkowo niedawno, są i takie, które „przyszły” do nas z różnych stron świata.

SUNKINS - LŻEJSZE ŻYCIE

System przywędrował do Polski od naszych południowych sąsiadów. Jest tam rozwijany przez czeską spółkę Sunkins a.s. od 18 lat. Działalność firmy polega na kompleksowym doradztwie żywieniowym – klienci przychodzą do poradni, by dowiedzieć się jak schudnąć i odżywiać się w sposób optymalny dla swojego organizmu. W Czechach i na Słowacji działają łącznie 74 oddziały Sunkins. Roczne obroty sięgają 800 mln koron (ok. 125 mln zł). Firma sprzedała ostatnio masterfranczyzę na Polskę. Jej szefem jest Ondřej Němec.

Dlaczego Polska? Odpowiedź na to pytanie jest prosta – jesteśmy dużym rynkiem, kraj dynamicznie się rozwija, ale idzie za tym również cała fala chorób cywilizacyjnych. Nadwaga i otyłość stają się plagą. Wielu ludzi szuka ratunku w różnorakich dietach, rzadko skutecznych. Popularność zyskują więc profesjonalne poradnie i na tym chce skorzystać Sunkins. Zdaniem Ondřeja Němeca nasz kraj jest bardzo obiecującym rynkiem. - Wiem z własnego doświadczenia w Republice Czeskiej (mamy tutaj 9 oddziałów z ojcem), że inwestycja się zwraca w ciągu 6 miesięcy. W Polsce są większe miasta i znacznie większy potencjał niż w Czechach, czyli inwestycja powinna zwrócić jeszcze wcześniej – mówi nam Němec.

Jego zdaniem wielkość miasta nie ma większego znaczenia. - Sam mam oddział w Czechach w dużym mieście (Hradec Králové – 100 tys. mieszkańców) i w małym (Poděbrady - tylko 10 tys. mieszkańców). I obie placówki działają dobrze. Dlatego teraz jestem w Polsce, ponieważ potencjał jest tutaj ogromny. Polska ma wiele miast, jest to niezwykle interesujący rynek. I to jest wielka szansa dla mnie i naszych współpracowników – dodaje Ondřej Němec.

Czy przedsiębiorca, który chciałby współpracować z siecią Sunkins musi mieć jakieś kierunkowe wykształcenie? Byłoby to zaletą, ale nie jest konieczne. U naszych południowych sąsiadów działają zarówno tacy, którzy sami są dietetykami, jak i przedsiębiorcy, którzy po prostu zarządzają swoim biznesem. Co ciekawe, udało się im odchudzić swoich klientów o 264 tony. Do otwarcia placówki potrzebny jest
lokal o powierzchni przynajmniej 60 – 70 m² w ruchliwym miejscu lub galerii handlowej. W jego ramach trzeba wykroić recepcję z poczekalnią, miejsce do przeprowadzania diagnostyki, 2-3 gabinety oraz zaplecze socjalne.

Firma dostarcza dokładne wytyczne jak placówka powinna wyglądać, ale franczyzobiorca sam może kupić meble, wagi diagnostyczne, komputery i krzesła. Jedynie suplementy diety zamawia w centrali. Te produkty odpowiadają za 30% obrotów, pozostałe 70% pochodzi z doradztwa. Według Ondřeja Němeca dobrze położony punkt może liczyć nawet na 100 nowych klientów miesięcznie. Nie bez znaczenia jest też centralna reklama, która kieruje osoby pragnące się odchudzić do punktów franczyzowych. Podkreśla również, że wielu klientów zamawia usługi od razu nawet na kilka miesięcy do przodu, co daje zastrzyk finansowy dla placówki oraz dodatkową motywację dla osoby odchudzającej się.

SUNKINS - wymagania
Minimalna kwota: 60 000 - 80 000 zł (w zależności od stopnia skomplikowania przygotowań i wielkości poradni, realizacji budowlanych i kompletnego wyposażenia)
Opłata wstępna: od 7 500 zł do 30 000 zł (zależy od wielkości miasta)
Opłata bieżąca: zależy od liczby klientów
Opłata marketingowa: brak

BRICKS4KIDZ

To kolejny koncept, który trafił do nas z zagranicy. Pierwsza lokalizacja w Polsce, w Poznaniu pojawiła się w grudniu 2012 roku, ale de facto od września tego roku Bricks4Kidz aktywnie zaczął poszukiwać partnerów do sieci franczyzowej. Stało się to dzięki polskiemu masterfranczyzobiorcy, który wiosną uzyskał uprawnienia w zakresie budowy i rozwoju systemu i sieci. Bricks4Kidz to sprawdzony amerykański pomysł i metodologia prowadzenia zajęć dla dzieci za pomocą klocków LEGO®. Jednocześnie – według prestiżowego Entrepreneur Magazine – jest to jedna z jedna z najszybciej rozwijających się sieci franczyzowych na świecie. Obecnie w jej skład wchodzi ponad 500 lokalizacji w 24 krajach.

Programy dla dzieci oparte są o budowę prostych i zaawansowanych modeli z klocków stworzonych przez doświadczonych inżynierów i architektów. Specjalne zestawy klocków, przemyślane tematycznie modele kreują nie tylko doskonałą bazę do zabawy, ale stanowią ważny element rozwoju edukacyjnego dla dzieci w wieku od 2 do 14 lat. Oferta zajęć Bricks4Kidz obejmuje następujące propozycje: Kreatywny Maluch (2-3 lata), Przedszkolaki Legolaki (3-5 lat), Buduję i wiem (5-8 lat), Robotyka dla juniora (7-10 lat), Movie making (10-14 lat), Młody robotyk (10-14 lat).

Co trzeba zrobić, by stać się częścią tego systemu? Najważniejsze wymaganie w stosunku do potencjalnych partnerów to przede wszystkim to, by - oprócz pewnego zaplecza finansowego, byli bezpośrednio w stu procentach zaangażowani w rozwój swojego Centrum Kreatywności i działań poza nim w ramach określonego obszaru chronionego. - Nie interesują nas inwestorzy na zasadzie „mam dużo pieniędzy, zainwestuję, zatrudnię ludzi i będzie się dziać”. Taki model się nie sprawdza – mówi Jarosław Nadstazik, kierujący tym projektem.

Jeśli chodzi o wyłączność terytorialną, Bricks4Kidz przewiduje jednego partnera na miasto o liczbie powyżej 100 tys. mieszkańców z Centrum Kreatywności i jednego na miasto o niższej populacji bez Centrum Kreatywności. Wyjątkiem jest Warszawa, gdzie sieć chce pozyskać 3 partnerów. Umowa jest zawierana na minimum 5 lat, standardowy okres jej trwania to 10 lat. Łączna wartość inwestycji zależy od wielkości miasta, wielkości i stanu lokalu, jednak może się to udać już przy sumie 20 tys. zł. Zwrot inwestycji jest szacowany na okres 12 – 18 miesięcy.

BRICKS4KIDZ - wymagania
Minimalna kwota: 20 000 zł
Opłata wstępna: od 10 000 zł netto
Opłata bieżąca: od 850 zł netto
Opłata Marketingowa: od 800 zł netto

ORGANIC FARMA ZDROWIA

To jedna z najnowszych franczyz. Zakrojona na szeroką skalę i poprzedzona naprawdę długim okresem przygotowawczym. Choć może nie jest to dobre określenie – Organic do tej pory po prostu nie był nastawiony na franczyzę. Rzućmy okiem na historię firmy. Powstała w roku 2003 i była kontynuacją działalności Henryka Tomaszewskiego. W latach 90. stworzył on sieć sklepów Zielone Oko. Jego syn – Przemysław Tomaszewski (obecnie wiceprezes) wraz z obecnym prezesem Organica – Sławomirem Chłoniem, założyli spółkę, w 2007 roku przekształcili ją w spółkę akcyjną. Systematycznie zwiększali liczbę sklepów, poszerzali asortyment i inwestowali w inne przedsięwzięcia związane z żywnością organiczną. Znamienne, że tej branży trzymali się mimo stosunkowo wolnego wzrostu całego sektora.
 
Dokładnie pamiętam, co prezes Chłoń mówił mi w roku 2007, podczas wywiadu. Już wtedy doskonale zdawał sobie sprawę z wartości rynku ekożywności, choć wtedy był on zaledwie zalążkiem tego, co mamy obecnie. Polski rynek żywności ekologicznej rozwija się w tempie 15-20 proc. rocznie. W tym roku jego wartość prawdopodobnie wyniesie ok. 750 mln zł, a sprzedaż o wartości miliarda złotych w ocenie Organic Farma Zdrowia zostanie osiągnięta w 2017 roku. Obecnie Organic Farma Zdrowia ma największą sieć sklepów z produktami ekologicznymi w kraju – to 40 placówek. Firma dojrzała jednak do rozwoju w modelu franczyzowym.

Według założeń do końca 2020 roku sieć - łącznie ze sklepami partnerskimi – ma liczyć co najmniej 100 sklepów w największych polskich miastach. Prezes Chłoń zapowiada, że to plan minimum i bardzo chętnie go przekroczy. Zamierza otwierać kilkanaście (przy pesymistycznych założeniach) albo kilkadziesiąt (w wersji optymistycznej) sklepów rocznie. Oferta franczyzy skierowana jest zarówno do właścicieli już istniejących sklepów, jak i osób szukających pomysłu na biznes. Koszt uruchomienia sklepu zależy od jego powierzchni i lokalizacji (galeria handlowa czy sklep na ulicy). Zatowarowanie oraz wyposażenie placówki o powierzchni 60 m² w sprzęt i infrastrukturę techniczną wiąże się dla franczyzobiorcy z kosztem ok. 150 tys. zł netto. Wstępna opłata licencyjna wynosi 10 tys. zł netto, koszty bieżące to 1% opłaty marketingowej oraz procentowa opłata liczona od obrotu sklepu netto.

Minimalny okres zwrotu z inwestycji to dwa lata. Wydaje się, że to dość długo, ale prezes Chłoń rozwiewa te obawy: - To atrakcyjna oferta biorąc pod uwagę fakt, że za towar i jego logistykę odpowiada Organic Farma Zdrowia. Poza tym partner otrzyma od nas wsparcie marketingowe oraz zostanie przez nas przeszkolony. Dodatkowo zapewnia, że dzięki sile sieci jest w stanie uzyskać ceny, które nie są dostępne dla właścicieli pojedynczych sklepów.

Organic Farma Zdrowia - wymagania
Minimalna kwota: 100 000 zł
Opłata wstępna: 10 000 zł netto
Opłata bieżąca: procent od obrotu
Opłata marketingowa: 1% od obrotu

INSIA EUROPE SE – ODDZIAŁ W POLSCE

Kolejną nową ofertą franczyzową jest INSIA – multibroker ubezpieczeniowy. Rynek ubezpieczeń jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się branż w Europie. Biorąc pod uwagę polski rynek wciąż mamy do czynienia z niską świadomością ubezpieczeniową wśród klientów, która przekłada się na wysoki udział polis obowiązkowych w całym rynku ubezpieczeń. Obecnie w Polsce największy udział w sprzedaży stanowią głównie ubezpieczenia OC komunikacyjne oraz obowiązkowe ubezpieczenia rolne.

W najbliższym czasie – zdaniem przedstawicieli firmy – nastąpi wzrost w sprzedaży ubezpieczeń dobrowolnych, takich jak ubezpieczenie majątku osób fizycznych i firm, odpowiedzialności cywilnej z tytułu wykonywania działalności gospodarczej, ubezpieczeń na życie oraz gwarancji ubezpieczeniowych. INSIA jest jedną ze spółek grupy Marsh & Mc Lennan Companies, światowego lidera oferującego specjalistyczne usługi oraz doradztwo w obszarach związanych m. in. z zarządzaniem ryzykiem, reasekuracją, zarządzanie kapitałem ludzkim, ale również konsulting i doradztwo ekonomiczne i prawne oraz zarządzanie wizerunkiem marek i firm.

Celem INSIA jest budowanie sieci placówek partnerskich na zasadach franczyzowych, których zadaniem jest docieranie do lokalnych rynków klientów detalicznych oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Co ciekawe – firma podkreśla, że w swojej ofercie łączy potencjał sprzedażowy wszystkich Towarzystw Ubezpieczeń dostępnych w Polsce.

Partnerom oferuje między innymi wsparcie technologiczne w postaci systemów informatycznych, które usprawniają i w znacznej mierze umożliwiają prowadzenie biznesu na szeroką skalę. Do tego dochodzi bogata oferta szkoleniowa. INSIA nie pobiera opłat wstępnych, bieżących i marketingowych. Koszt uruchomienia placówki zależy od wielu składowych takich jak: stanu lokalu, lokalizacji czy też charakteru oddziału. Dobrze oznakowaną placówkę, z 2 – 3 miejscami do pracy, z witryną można spokojnie otworzyć mieszcząc się w kwocie 10 tys. zł.

INSIA ma też ofertę biznesową dla agentów, którzy chcą korzystać z narzędzi oferowanych przez INSIA, ale na trochę innych warunkach (np. brak wsparcia marketingowego), dlatego też poszukuje do współpracy doradców mobilnych oraz placówek partnerskich. W takim przypadku koszt inwestycji jest właściwie minimalny. Wielkość miasta nie ma znaczenia – jeden z partnerów sieci otworzył ostatnio placówkę w małej miejscowości, w której do tej pory nie było tego typu działalności i odniósł spory sukces.

Jaki jest szacowany czas zwrotu z inwestycji? Według firmy partnerzy zarabiają właściwie od razu. Jednym z warunków dołączenia do INSIA jest minimum 2 letnie doświadczenie w branży ubezpieczeniowej, jako agent lub pracownik wyższego szczebla w towarzystwie ubezpieczeniowym. Dodatkowe wymagania to m.in. przynajmniej średnie wykształcenie, zaświadczenie o niekaralności, prowadzenie własnej działalności gospodarczej lub spółki oraz wyłączność w zakresie sprzedaży produktów Towarzystw Ubezpieczeń dostarczanych przez INSIA.

INSIA Europe SE - wymagania
Minimalna kwota: 10 000 zł (w zależności od stanu placówki)
Opłata wstępna: brak
Opłata bieżąca: brak
Opłata marketingowa: brak

DOMINO’S PIZZA

Ta firma po raz drugi zaatakowała polski rynek. Pierwsze podejście miało miejsce w latach 90-tych ubiegłego wieku. Tym razem właścicielem spółki mającej licencję na otwieranie lokali Domino’s w Polsce jest spółka DP Poland PLC, notowana na Londyńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Sieć jest w czołówce światowej gastronomii. W Stanach wyprzedza ją tylko Pizza Hut. Domino’s Pizza założona w 1960 r., dostarcza dziennie ponad milion sztuk pizzy na całym świecie. Sieć odniosła sukces na 75 rynkach i ma na koncie ponad 11 000 lokali – w Polsce planuje otworzyć 200-300 pizzerii.

Nie jest to jednak tania inwestycja. Jej wysokość zależy oczywiście od stanu i wielkości lokalu, ale sieć szacuje ją na przynajmniej 95 tys. euro, czyli ok. 400 tys. zł. Sama opłata wstępna wynosi 6200 euro – ok. 26 tys. zł. A są przecież koncepty pizzerii, w których cała inwestycja kosztuje niewiele więcej. Czym więc Domino’s kusi franczyzobiorców?

Przede wszystkim silną marką, marketingiem i bieżącym wsparciem. Prowadzi całoroczne kampanie w prasie, radiu i telewizji, nie pomijając internetu. To zaś przekłada się na liczbę zamówień. Zakupy realizuje centralnie, dzięki czemu produkty do wyrobu placków są tańsze. Ile czasu mija od podpisania umowy do uruchomienia restauracji? Wszystko zależy od tego czy franczyzobiorca przejmuje już działającą pizzerię, ew. dysponuje własnym lokalem (trzeba wziąć pod uwagę czas na prace adaptacyjne) czy też lokal jest budowany od podstaw. Prace remontowo-budowlane są szacowane na ok. 8 tygodni. Szkolenie dla kandydata jest prowadzone na początku w jednej z pizzerii Domino’s a później na terenie pizzerii franczyzobiorcy (po otwarciu). Czas trwania szkolenia jest zależny i dopasowany do doświadczenia kandydata, ale to minimum 2 tygodnie. Franczyzodawca jest odpowiedzialny za szkolenie kluczowych pracowników w lokalu franczyzobiorcy oraz oferuje indywidualne wsparcie w prowadzeniu pizzerii w pierwszych tygodniach po otwarciu.

Umowa jest podpisywana na okres 10 lat. Oferta jest skierowana do osób, które mają już doświadczenie w gastronomii, przynajmniej trzyletnie. Co ciekawe – pierwszym franczyzobiorcą Domino’s w Polsce został Jakub Stępień. W 2005 roku zaczynał przygodę z tą firmą jako kierowca. I to w Anglii. Szybko wybił się na wyższe stanowiska, zdecydował jednak prowadzić własne restauracje tej sieci i dziś zarządza pięcioma z nich.

Domino’s Pizza - wymagania
Minimalna kwota: 95 000 EUR (kwota inwestycji uzależniona jest m.in. od posiadania własnego lokalu oraz przewidywanych kosztów adaptacji wynajmowanego lokalu)
Opłata wstępna: 6 200 EUR
Opłata bieżąca: 3,5% sprzedaży netto (opłata międzynarodowa), 1,5-2% sprzedaży netto (opłata lokalna)
Opłata marketingowa: 3,86% sprzedaży netto

HUMMUS BAR

To kolejna, choć lokalna, oferta franczyzy gastronomicznej. Hummus to potrawa podbijająca świat, głównie z powodu swej prostoty i smaku. W zasadzie jest to pasta z ciecierzycy z różnymi dodatkami (czosnek, pasta sezamowa, oliwa i sok z cytryny). Łatwo zrobić ją nawet w domu. Przy okazji nie można nie wspomnieć o politycznym niemal jej aspekcie. Hummus pochodzi z Libanu, ale jest popularny na całym Bliskim Wschodzie. Duże korzyści z eksportu hummusu na cały świat czerpie Izrael, czego Liban nie może mu wybaczyć. Próbował nawet zastrzec nazwę, ale mu się to nie udało. W każdym razie kulinarna wojna trwa cały czas.

Hummus jest zdrowy, fajny a przy okazji nie zawiera dodatków odzwierzęcych, co ma znaczenie dla wegan i wegetarian. Innym zaś nie przeszkadza jako dodatek do dań mięsnych. Jest uniwersalny, spełnia rolę przekąski jak i dania głównego. Z tych zalet wschodniej potrawy korzysta Hummus Bar, szybko rozwijający się koncept z warszawskim rodowodem. Na sumę inwestycji w lokal składa się kilka elementów, m.in.: opłata licencyjna (do indywidualnego uzgodnienia z franczyzobiorcą), zakup sprzętu (65-75 tys. zł) i koszty adaptacji lokalu, które są zależne od stanu wyjściowego i powierzchni.

Firma nie ma specjalnych wymagań co do franczyzobiorców – wystarczy zapał, zaangażowanie i pieniądze na inwestycję. Sieć rozwija się dość szybko, najpierw podbijając lokalny, warszawski rynek. Działają tu już 3 franczyzowe lokale, kolejne dwa są na ukończeniu, trwają też zaawansowane prace nad placówkami w innych miastach. Niezły wynik jak na kilka miesięcy.

Hummus Bar - wymagania
Minimalna kwota: 65 - 75 000 zł (przewidywana suma inwestycji: opłata licencyjna – do indywidualnego uzgodnienia z franczyzobiorcą, przewidywana kwota na zakup sprzętu – 65-75 tys. zł, koszty adaptacji
lokalu - zależne od stanu wyjściowego i wielkości)
Opłata Wstępna: ustalenia indywidualne
Opłata Bieżąca:7,5% od obrotów
Opłata Marketingowa: brak

KIDS STUDIO

Podobnym tropem poszła znana już i ładnie się rozwijająca sieć szkół tańca Lejdis Studio. Z jednej strony zwiększa liczbę szkół partnerskich, z drugiej rozwija franczyzę Kids Studio skierowaną do dzieci. Hasłem przewodnim nowego projektu jest „Taniec, gimnastyka, sport, zabawa”. Wszystkie projekty firmy mają jedną wspólną cechę - promują alternatywne formy fitnessu. Taniec na rurze, hip-hop, przeróżne tańce a ostatnio - zajęcia dla dzieci. Jak mówi nam Jarosław Tomczewski, zarządzający sieciami Lejdis Studio i Kids Studio, obie starają się wykorzystać efekt synergii. Kiedy mama przychodzi na zajęcia, może spokojnie zostawić dziecko pod okiem wykwalifikowanej kadry, która zadba o jego stabilny rozwój fizyczny. Stąd też identyczne adresy placówek obu konceptów nie są dziełem przypadku.

Sieć Lejdis Studio składa się obecnie z 10 szkół. Kids Studio ma dwie lokalizacje (w tym jedną franczyzową – w Częstochowie), ale kilka kolejnych jest już w przygotowaniu. W ofercie znajdują się zespoły taneczno rytmiczne dla najmłodszych (4-6 lat) i zespoły taneczne oraz gimnastyczne dla dzieci starszych. Kids Studio oferuje autorski program szkoleniowy dla franczyzobiorców oraz ich pracowników obejmujący podstawy oraz specjalistyczną wiedzę w niezbędnym zakresie. Instruktorzy i instruktorki otrzymują wszystkie niezbędne informacje, podręcznik standardów operacyjnych i bieżące wsparcie.

Kids Studio może otworzyć w zasadzie każdy, ważne jest osobiste zaangażowanie i nieco pieniędzy. Licencja kosztuje 10 tys. zł, koszt zakupu materiałów do standaryzacji wnętrz to ok. 20 tys. zł. Opłata miesięczna wynosi 1 tys. zł a roczna marketingowa - 3 tys. zł. Placówki sieci powinny powstawać w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców. Oczywiście konieczny do tego jest lokal - jego powierzchnia nie powinna być mniejsza niż 150 m².

Kids Studio - wymagania
Minimalna kwota: 30 000 zł (obejmuje wykupienie licencji - 10 000 zł i zakup materiałów do standaryzacji wnętrz - 20 000 zł)
Opłata wstępna: 10 000 zł
Opłata bieżąca: 1 000 zł/ m-c
Opłata marketingowa: 3 000 zł rocznie

GYM GENERATION

Tylko jedna trzecia dzieci w Polsce utrzymuje odpowiednią aktywność fizyczną - zauważyły Alex Lynden i Tatiana Volkova. A reszta? Obija się na WF-ie, nie bawi się na świeżym powietrzu a to odbija się na ich zdrowiu. A gdyby tak przenieść zajęcia do odrębnych klubów? Da się i to działa. GYM GENERATION® to zajęcia gimnastyczne prowadzone dla dzieci w podziale na grupy wiekowe od 4 miesięcy do 12 lat. Celem jest zaangażowanie dzieci poprzez profesjonalnie opracowany program ćwiczeń do aktywności fizycznej oraz rozwijanie indywidualnych umiejętności. Dodatkową atrakcją jest możliwość  zorganizowania ciekawego przyjęcia urodzinowego w placówce oraz obozy wakacyjne. Firma uruchomiła w tym roku ofertę franczyzową. Jest ona oparta na doświadczeniach dwóch warszawskich klubów - w Centrum Olimpijskim i na Warszawiance. Pierwszy franczyzobiorca uruchomił nową placówkę w Rzeszowie.

Gym Generation oferuje profesjonalny, zmieniany co tydzień program gimnastyczny, który wprowadza dzieci w świat aktywności fizycznej poprzez zabawę. Ma to na celu zwiększenie siły fizycznej i koordynacji ruchowej, co pomaga w rozwoju umiejętności socjalizacji, dodaje pewności siebie, pobudza ciekawość i kreatywność dziecka. Zajęcia dla dzieci mają śmieszne, ciekawe nazwy. Nie jest to np. „rytmika z elementami czegoś”, ale „Małe misie”, „Zwinne żabki”, „Dzielne liski”, „Zabawne małpki” czy „Szybkie wiewiórki”. Nowe kluby powinny powstawać w miastach nie mniejszych niż 200 tys. mieszkańców. Koszt uruchomienia placówki GYM GENERATION® to wydatek około 175 tys. zł, w który wliczona już została opłata wstępna w wysokości 35 tys. zł. Dodatkowe opłaty z tytułu uczestnictwa w sieci to 4% opłaty bieżącej oraz 1% opłaty marketingowej. Zwrot z inwestycji następuje po około 1,5 roku działalności placówki. Co ciekawe - w profilu idealnego franczyzobiorcy zawarta jest... płeć.  Preferowane są panie.

Gym Generation - wymagania
Minimalna kwota: 175 000 zł netto
Opłata wstępna: 35 000 zł netto
Opłata bieżąca: 4% od obrotu
Opłata marketingowa: 1% od obrotu

LODOstrefa

Firma przebojem weszła we franczyzę „lodową”, szczególnie biorąc pod uwagę, że oferta wystartowała w tym roku. Z drugiej strony nie można nie zauważyć, że firma ma spore jak na nasz rynek, bo ośmioletnie, doświadczenie w swojej branży. Do tej pory skupiała się jednak na dostarczaniu rozwiązań do sprzedaży lodów, przede wszystkim wysokiej jakości maszyn (własnej produkcji). Teraz  zdecydowała się wejść również w sprzedaż bezpośrednią. Wydaje się, że słusznie, bo ostatnie lata to okres dynamicznego rozwoju tej branży. Sieci punktów z mrożonymi specjałami rosną jak grzyby po deszczu, osiągając rekordowe jak na branżę gastronomiczną wyniki. Kilkadziesiąt czy ponad sto nowych punktów w ciągu kilku miesięcy? Proszę bardzo.

LODOstrefa ma na tym rynku pozycję wyjątkową, bo de facto nie jest zależna od nikogo. Sama produkuje i dystrybuuje sprzęt i prowadzi sprzedaż lodów w oparciu o franczyzę. Sezon dobiegł końca, wszystkie lodziarnie podsumowują wyniki i niedługo zaczną szykować się do następnego. - Nie sposób przecenić doświadczeń, jakie zdobyliśmy wcześniej w charakterze producenta sprzętu specjalistycznego. To bezcenna wiedza. Własne zaplecze serwisowe zapewnia bezpieczeństwo całego procesu technologicznego, a co za tym idzie sprawnej obsługi klientów. Trafiło nam się na starcie wyjątkowe lato, z upałami i suszą. Gdybyśmy byli źle przygotowani, lodziarnie zwyczajnie nie udźwignęłyby tempa i trudnych warunków pracy. Tymczasem, dzięki świetnie zaprojektowanej przestrzeni w pawilonach i specjalnie chłodzonych maszynach, lodziarnie zdały egzamin. Pracowały mimo wysokich temperatur na zewnątrz i kolejek przy kasie – mówi nam Joanna Misiakowska, współwłaścicielka
sieci.

Czym franczyzobiorców kusi LODOstrefa? Oferuje kompletne, gotowe do pracy pawilony z własnym serwisem technicznym. Pomaga w znalezieniu lokalizacji, finansowaniu inwestycji, założeniu działalności i marketingu. Sieć wymaga, by pawilon był podłączony do sieci wodociągowej - miał bieżącą wodę i kanalizację. Z jednej strony potrzebują tego maszyny, które dzięki chłodzeniu wodą są cichsze i wydajniejsze, z drugiej podnosi bezpieczeństwo sanitarne. Franczyzobiorców przyciąga - oprócz asortymentu - niewygórowaną kwotą inwestycji i niskimi opłatami. Na początek wystarczy już 10 tys. zł, bo otworzyć własny punkt. Miesięczna opłata w sezonie letnim wynosi 500 zł - przy dobrym ruchu można taki dochód uzyskać w parę godzin.

Franczyzobiorca nie musi mieć doświadczenia w gastronomii, ale powinien dobrze przemyśleć inwestycję. Na gotowy pawilon poza sezonem nie trzeba czekać długo, ale jeśli podejmiemy decyzję w ostatniej chwili, możemy się spóźnić. Bliżej lata czas oczekiwania znacznie się wydłuża. Franczyzobiorca nie musi też samodzielnie pracować - w opiece i kontrolowaniu biznesu pomoże mu zdalna kamera zamontowana w pawilonie (wyposażenie standardowe!).

LODOstrefa - wymagania
Minimalna kwota: od 10 tys. zł
Opłata wstępna: brak
Opłata bieżąca: 500 zł/m-c w sezonie letnim
Opłata marketingowa: brak

OPAŁWORKOWANY.PL

To ciekawy koncept, polegający na zapełnieniu rynkowej niszy. Mimo ograniczeń w sposobach wytwarzania ciepła, węgiel jeszcze długo pozostanie w użyciu. Są klienci, którzy nie potrzebują kupować go na tony, interesują ich mniejsze objętości. Łukasz Przygoda, seryjny franczyzodawca wyszedł im naprzeciw i stworzył koncept o nazwie Opałworkowany.pl. To po prostu nieduże składy węgla, sprzedające go w workach po 25 kilo. W ofercie jest kilka rodzajów czarnego złota: ekogroszek, orzech, węgiel brunatny, miał węglowy i kulki miałowe. Według słów Łukasza Przygody jest to pierwszy taki koncept w Polsce. W ciągu kilku miesięcy pozyskał 18 punktów franczyzowych, które dołączyły do 2 placówek własnych sieci.

Jak to działa? Franczyzodawca kupuje większą ilość węgla, który następnie suszy i pakuje w mniejsze opakowania. Dystrybuuje je wśród franczyzobiorców, którzy oferują go swoim klientom. Do prowadzenia biznesu wystarczy plac o powierzchni 20m² i auto – dostawczak lub pikap, zdolny przewieźć tonę węgla w workach. Aha, jeszcze 12 tys. zł na pierwszy zakup. Franczyzodawca nie pobiera opłat miesięcznych czy marketingowych, a opłata wstępna zawarta jest we wspomnianej wcześniej sumie. Za te pieniądze dostajemy cały pakiet startowy, który obejmuje opłatę wstępną za 12 ton węgla, wózek paleciak, banery reklamowe oraz ulotki. Franczyzobiorca dostaje też wyłączność terytorialną i szkolenie.

Według Łukasza Przygody, inwestycja zwróci się w półtora roku. Aby przyciągnąć klientów sieć oferuje również bardzo atrakcyjny system ratalny z oprocentowaniem od 0 do 1%.

Opałworkowany.pl - wymagania
Minimalna Kwota: 12 000 zł (w tej kwocie zawarta jest opłata wstępna za 12 ton węgla, paleciak i pakiet do uruchomienia biznesu)
Opłata Wstępna: zawarta jest w cenie 12 000 zł
Opłata Bieżąca: brak
Opłata Marketingowa: brak

PIZZA BUS

To również koncept rozwijany przez Łukasza Przygodę, tym razem w branży gastronomicznej. Wpisuje się w trend zwany „modą na foodtrucki”. Ten pomysł przywędrował do nas ze Słowacji - tam produkowane są przyczepy gastronomiczne. Koncept łączy kilka pozytywów - mobilność, kojarzoną z niezależnością, zalety działania we franczyzie i niskie koszty działalności. Minimalna kwota, która wystarczy na rozkręcenie działalności to 39 tys. zł. Do końca 2015 roku w prezencie (dokładnie to za złotówkę) otrzymamy do tego skuter, który pozwoli jeszcze powiększyć obszar działalności. Przyczepa gastronomiczna jest odpowiednio wyposażona. Ma pełną instalację elektryczną z licznikiem, co ułatwia rozliczenia z osobą lub firmą od której „pożyczamy” prąd. W środku jest kącik sanitarny, dostosowany do wody bieżącej lub z pojemnika. No i najważniejsze - piec do pizzy, lodówka, zamrażarka i nadstawka mroźnicza – wszystko, co potrzebne. Franczyzodawca produkuje i dystrybuuje ciasto i składniki do wypieku pizzy.

Zaletą przyczepy jest to, że można ją łatwo przestawić w inne miejsce, obsługiwać imprezy, festyny, pikniki etc. Można ją postawić w małej miejscowości. Zajmuje przy tym mniej miejsca, niż typowy foodtruck, no i kosztuje lekko licząc dwa – trzy razy mniej. Pizza Bus to całoroczny biznes. Franczyzodawca dysponuje lokalizacjami przy sieciach handlowych Makro oraz Tesco. Koncept wystartował pod koniec lata i znalazł już kilku franczyzobiorców. Obecnie działają 2 przyczepy własne, jeden biorca licencji, dwóch kolejnych zacznie to robić niebawem.

Pizza Bus - wymagania
Minimalna kwota: 39 000 zł netto (Promocja - do końca roku skuter za 1 zł)
Opłata wstępna: brak
Opłata bieżąca: 600 zł
Opłata marketingowa: brak

COFFEELOFFEE

To nowa marka na polskim rynku franczyzowym. Ale nie do końca. Otóż nie tak dawno pisaliśmy o ciekawym projekcie Take Away Coffee. W założeniu miała być to sieć mini kawiarni. Lokal wzorcowy miał jedynie 6m². Niestety firma nie rozwijała się, ale do akcji wkroczył Wojciech Goduński. To w zasadzie jeden z liderów polskiego rynku gastronomiczno-franczyzowego. Pod skrzydłami swojej firmy ma sieci Pizzerie Biesiadowo, Crazy Piramid Pizza, Rybkodajnia, Western Chicken, od niedawna rozwija też sieć mobilnych lodziarni Mangatto. Wojciech Goduński przejął TAC, przemianował na Coffeeloffee i biznes ruszył z kopyta. Dziś pod tą marką działa kilka kawiarni, ale ich liczba jest płynna, bo ciągle przybywają nowe. Według założeń do końca roku ma być ich 7, ale wydaje się, że będzie więcej.

W zasadzie wszystkie biznesy Wojciecha Goduńskiego charakteryzują się niską barierą wejścia. Nie inaczej jest w przypadku Coffeeloffee. Przy otwarciu lokalu o powierzchni 6-8 m² powinno wystarczyć już 20 tys. zł. Koszt ten zawiera m.in. projekt technologiczny, remont i aranżację wnętrza lokalu oraz niezbędne wyposażenie. To jednak powierzchnia absolutnie minimalna, za optymalną uznaje się 30 - 40 m². Coffeeloffee zakłada też rozwój w formie wysp w galeriach handlowych, na stacjach benzynowych, lokali sezonowych w miejscowościach turystycznych (wtedy franczyzobiorca płaci opłatę bieżącą tylko za te miesiące, w których ma otwarty lokal).

Nowym pomysłem jest wykorzystanie synergii i umieszczanie punktów Coffeeloffee w innych lokalach ze stajni Wojciecha Goduńskiego. Dotychczasowi franczyzobiorcy innych konceptów planują więc uruchamiać kawiarenki u siebie, ale też w odrębnych miejscach. Cały koncept znajduje się w fazie rozwoju i tak naprawdę dopiero przekonamy się gdzie będzie mu najlepiej.

Wojciech Goduński bardzo kompleksowo podchodzi do swoich franczyz. Biorcom licencji zapewnia wsparcie od samego początku - sieć pomaga w tworzeniu projektu, w remoncie, zapewnia wyposażenie i dostarcza produkty. Nie inaczej jest w przypadku Coffeeloffee. Aranżacja wnętrz musi zostać wykonana zgodnie z wymaganiami sieci określonymi w umowie franczyzowej. Lokale sieci Coffeeloffe stylistyką nawiązują do stylu retro i mają stwarzać klimat „babcinego ciepła”. W trakcie wykonywania remontu  do lokalu przyjeżdża całe niezbędne wyposażenie dostarczane przez sieć.

Przed otwarciem lokalu franczyzobiorca oraz jego personel przechodzą szkolenie. Wszystkie szkolenia są darmowe przez cały okres trwania umowy. Czas potrzebny od podpisania umowy do otwarcia lokalu to około miesiąca.

Coffeeloffee - wymagania
Minimalna kwota: 20 000 zł
Opłata wstępna: brak
Opłata bieżąca: od 500 zł
Opłata marketingowa: brak

BROADWAY CLUB

To jedna z nowszych propozycji franczyzowych na naszym rynku. Dzięki niej możemy stać się właścicielami kręgielni – a w zasadzie centrum rozrywki z bowlingiem, stołami do bilarda lub snookera i drink barem. Franczyzobiorca nie musi się aktywnie włączać w codzienną pracę klubu, może być po prostu inwestorem. W takim przypadku musi jednak zatrudnić zaufanego menedżera. Ta franczyza nie wymaga też doświadczenia w biznesie. Franczyzodawca twierdzi, że kręgielnie najlepiej sprawdzają się w dużych miastach, ale dają radę i w mniejszych. Przykładem może być choćby Gryfino, gdzie powstała pierwsza kręgielnia Broadway Club.

Pewnym wymaganiem są za to pieniądze – zakup torów oraz wyposażenia klubu pochłonie ok. 300 tys. zł. Podczas tworzenia biznesplanu warto zdać się na doświadczenie sieci. Jej przedstawiciel dostosowuje projekt lokalu pod względem powierzchni, liczby osób do zatrudnienia oraz ilości torów bowlingowych, a także dodatkowych funkcji, w zależności od regionu i miejsca inwestycji. Broadway Club chce być kojarzony z dobrą rozrywką na odpowiednim poziomie. W klubach nie ma miejsca na piłkarzyki, lotki czy – co się zdarza – jednorękich bandytów. Oferta firmy jest kompleksowa – pod klucz.  Obejmuje pomoc w projekcie, aranżacji oraz szybki serwis urządzeń, a także pomoc w bieżącym funkcjonowaniu klubu. Właściciel ma nad lokalem pełną kontrolę, zarówno będąc w nim, jak i poza jego murami - uzyskuje dostęp zdalny, m.in. poprzez komputer lub smartfon, do informacji zarówno o aktualnym stanie finansowym jak i obłożeniu torów bowlingu, otrzymuje także podgląd ze wszystkich kamer,
powiadomienia oraz ma dostęp do raportów finansowych.

Broadway Club - wymagania
Minimalna kwota: 300 000 zł (koszt zakupu urządzeń i wyposażenia niezbędnego do uruchomienia lokalu)
Opłata wstępna: 9 000 zł
Opłata bieżąca: do 5% od obrotu
Opłata marketingowa: 1 000 zł

MAGNOLIA JEWELLERY

Firma dotarła do nas z Izraela. To marka jubilerska, rozwijająca się na całym świecie. Jej siłą z punktu widzenia franczyzobiorcy jest przyjęty model biznesu: wysoka marża brutto, niskie wydatki inwestycyjne, względnie niewielkie ryzyko, efektywne systemy technologii informacyjnej i logistyki. Firma powstała w roku 1996, po ugruntowaniu pozycji w rodzimym Izraelu, rozszerzyła działalność na inne kraje. Dziś ma ponad 150 punktów sprzedaży na całym świecie, w tym w Izraelu, Kanadzie, Portugalii, Wielkiej Brytanii i Australii. Marka rozwija się w systemie franczyzowym i poszukuje partnerów biznesowych również w Polsce.

Oferuje model sprzedaży ręcznie wykonywanej biżuterii srebrnej. W każdym punkcie sprzedaży - według założeń - znajduje się ok. 2000 unikalnych produktów jubilerskich. Unikalnych - czyli w jednym egzemplarzu, stąd mała szansa, by koleżanka przy biurku obok mogła sobie kupić takie samo świecidełko. Zresztą cała biżuteria produkowana jest w limitowanych seriach. Produkcja jest silnie skorelowana z dystrybucją. Firmie zależy, by ciągle wprowadzać nowe wzory i nie mieć przestarzałych w zapasach. Magnolia stawia na rozwój sieci w formie wysp w galeriach handlowych. Dzięki temu mocno obniża koszty działalności – wynajęcie i wyposażenie salonu bywa niezwykle kosztochłonne. Wyspa zaś jest dostępna z każdej strony, kusi, przyciąga wzrok, łatwiej też wynająć na nią miejsce.

Do prowadzenia stoiska są potrzebne minimum dwie osoby i one przejdą szkolenie. Trwa ono 8 dni - 5 dni poświęca się na teorię, 3 na praktykę (w działającej placówce). Co ciekawe – lista  franczyzobiorców sieci wraz z kontaktami do nich jest załącznikiem do umowy franczyzowej. Dzięki temu biorca licencji może bezpośrednio korzystać z doświadczeń innych przedsiębiorców. Otwarcie biznesu zajmuje - według przedstawicieli Magnolia Jewellery - do trzech miesięcy. Biżuteria nie jest tania, franczyza również. Minimalna kwota inwestycji w ten biznes wynosi od 60 do 80 tys. dolarów (220 - 300 tys. zł). Jest też opłata wstępna – 20 tys. dolarów (75 tys. zł), opłata bieżąca – 7% od obrotu oraz opłata marketingowa – 1%. Umowa podpisywana jest na 5 lat z możliwością wznowienia na kolejne 5.

Magnolia Jewellery - wymagania
Minimalna kwota: 60 000 - 80 000 $
Opłata wstępna: 20 000 $
Opłata bieżąca: 7% od obrotu
Opłata marketingowa: 1% od obrotu

CO W PLANACH?

Oprócz franczyz, które wystartowały – i to często w spektakularny sposób, są i takie, które dopiero zaczynają oferować ten model współpracy. Szczególnie mocno przyciągają uwagę systemy dobrze znane oraz dysponujące ciekawym (z różnych względów) konceptem. Dużo zamieszania na rynku robi sieć Dairy Queen. Należy ona do kontrolowanego przez amerykańskiego miliardera Warrena Buffetta holdingu Berkshire Hathaway. Stąd też duże zainteresowanie i szum medialny. DQ posiada 6,2 tys. obiektów gastronomicznych w około 20 krajach, w tym ok. 4,8 tys. w samych Stanach Zjednoczonych. Warto zauważyć, że sieć w ciągu ostatnich 20 lat nie była obecna w Europie - wcześniej działała krótko w Austrii, na Węgrzech, we Włoszech, w Słowenii oraz w Turcji. Dziś przedstawiciele sieci wspominają o tym jako o „epizodzie”. A w tym roku ekspansję zaczyna właśnie od Polski.

Operatorem Dairy Queen w Polsce została spółka Sparrow4. Uwaga - firma dziś jeszcze nie oferuje franczyzy, choć odbiera sporo telefonów od osób, które chcą otworzyć własny lokal pod marką Dairy Queen. Wedle słów prezesa Andrzeja Urygi, o tym modelu rozwoju pomyśli za dwa lata. Najpierw chce uruchomić jak najwięcej placówek własnych - docelowo 26 w ciągu pięciu lat. Faktycznie, dwa lata to dobra cezura czasowa, bo trzeba zauważyć, że Dairy Queen - mimo stojącego za nią guru biznesu - nie gwarantuje sukcesu. To dla nas, Europejczyków, całkowicie nowy koncept. Jego amerykański charakter może nie przypaść nam do gustu, a na pewno będą potrzebne zabiegi dostosowujące go do naszych realiów. Już dziś w ofercie nie ma na przykład największego dostępnego w Stanach rozmiaru porcji lodów. Ma ona - bagatela - litr pojemności...

Słusznie więc prawi prezes Uryga, że przed nim i siecią jeszcze dużo pracy, zanim o biznesie będzie można powiedzieć, że jest „sprawdzony”. Menu DQ łączy dwa rodzaje produktów - Chill i Grill, yin i yang, kurczaki, hamburgery, ciepłe przekąski oraz lody, desery mleczne i ciasta. Ciekawe jak to się sprawdzi w Polsce i Europie.

Na rozwój we franczyzie zdecydowała się też hotelowa sieć Qubus. Co ciekawe, od lat twierdziła, że tym modelem współpracy nie jest zainteresowana. Hotel to bardzo duża inwestycja. Koszt wybudowania jednego pokoju w hotelu trzygwiazdkowym może spokojnie sięgnąć 100 tys. euro. Jedna gwiazdka więcej to 120 - 150 tys. euro. Niewiele podmiotów jest w stanie wybudować hotel z własnych środków, korzystają więc z kredytów. Te zaś udzielane są o wiele chętniej, jeśli przedsiębiorca położy na stole umowę z poważną siecią. Tę zaś należy zacząć negocjować jak najwcześniej, bo hotel musi być dostosowany do konkretnych wymagań danej marki. I nie mówimy tu o kolorze ścian, lecz o sprawach, które są istotne już na etapie projektu architektonicznego. Stąd też - między innymi - rosnąca popularność franczyzy hotelowej. Drugim powodem jest włączenie hotelu do centralnego, na ogół międzynarodowego systemu rezerwacji. Do tego dochodzi reklama, marketing i wsparcie PR-owe.

Qubus poszukuje także już istniejących hoteli, które chciałyby dołączyć do sieci. Czego oczekuje od potencjalnych franczyzobiorców? Na przykład obiektów z przynajmniej 50 pokojami o wielkości około 33-35 m² na moduł. Wszystkie hotele Qubus muszą posiadać sale konferencyjne, więc to kolejny wymóg. Do tego dochodzi przynajmniej jedna sala śniadaniowa oraz jedna sala restauracyjna na minimum 80 osób. I to wszystko w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców.

Co oferuje w zamian? Przede wszystkim włączenie nowych partnerów w system dostaw usług i mediów dla hoteli. Dzięki temu nowy hotel otrzyma stawki nieosiągalne dla niezależnych obiektów. Dział sprzedaży Qubus pomoże dotrzeć do globalnych internetowych systemów rezerwacyjnych (GDS) oraz do Travel Agentów, a pion sprzedaży internetowej będzie czuwał nad ofertą w systemach Booking.com czy HRS. Nie bez znaczenia będzie też objęcie partnera opieką prawną oraz zapewnienie mu usług kontrolingu. Obecnie pod marką Qubus Hotel działa 13 obiektów trzy- i czterogwiazdkowych, które są zlokalizowane w centrach miast.

Do wejścia na nasz rynek przymierzają się też kolejne koncepty gastronomiczne. Ofertę dla franczyzobiorców i masterfranczyzobiorców wystosowały na przykład The Tilted Kilt i Chez Clement. Na samym początku napiszmy ile kosztuje otwarcie The Tilted Kilt. Około 1 miliona dolarów. Tilted Kilt to bar sportowy - chodzi oczywiście o transmisje, bo w menu oprócz dużych ilości piwa ma głównie smażone i pieczone przekąski, pizzę, burgery i desery. Kelnerki są skąpo ubrane, kelnerzy zaś przyodziani są w szkockie kilty. Koncept odniósł spory sukces za Oceanem, bo w tej chwili działa tam ok. 100 lokali, a ćwierć setki jest w przygotowaniu. Firma szuka w Polsce masterfranczyzobiorcy. Szkolenie jest dość długie, trwa kilka tygodni i odbywa się w Stanach. Jeśli sieci się powiedzie to stanie się pewnego rodzaju alternatywą dla bodaj jedynej w Polsce sieci pubów - Piwiarni Warki. Te trzymają się nieźle i wymagają nieporównywalnie mniejszej inwestycji - 150 - 250 tys. zł.

Chez Clement to z kolei francuska sieć poszukująca masterfranczyzobiorcy bądź franczyzobiorcy. Koncept jest nam kulturowo bliższy a jednocześnie dość ciekawy. Ale od początku. Właścicielem marki jest  Grupa SDW, której wartość rynkowa aktualnie wynosi 80 mln dolarów. W skład konceptu Chez Clement wchodzi 11 paryskich lokali. Część z nich to typowe kawiarnie, część zaś to restauracje. Proste i sympatyczne – ich centralnym punktem jest piec ze szklanymi drzwiami w którym na obracających się rusztach pieką się kurczaki. To one stanowią podstawę oferty restauracji. Budki i niewielkie lokale z pieczonymi kurczakami jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu były stałym punktem wielu polskich miast. Byłoby to więc miłe nawiązanie lub powrót do pewnej tradycji. Ale koszt licencji jest dość wysoki – masterfranczyza kosztuje 220 tys. dolarów, zwykła – 55 tys. dolarów. Sieć pobiera też odpowiednio 3% i 5% opłaty bieżącej.

A CO ZA OCEANEM?

Z ciekawości rzućmy też okiem na to, co dzieje się na największym franczyzowym rynku świata. W Stanach również powstają nowe systemy. Ich ranking prowadzi ceniony magazyn Entrepreneur. Najlepszą „nową” franczyzą w USA okrzyknięto firmę Mac Tools. Co prawda firma powstała w roku 1938, ale niedawno przeszła w ręce koncernu Stanley Black&Decker i od 2011 roku oferuje model współpracy partnerskiej. Mac Tools po prostu handluje narzędziami - tradycyjnymi, elektrycznymi oraz specjalistycznymi. Dziś ma już 857 placówek. Pozwala na dystrybucję narzędzi i sprzętu bez posiadania sklepu lub magazynu, ale wymaga osobistego zaangażowania franczyzobiorcy. Jednocześnie jest na 77 miejscu największych amerykańskich sieci. Na kolejnym miejscu znajduje się Rent-A-Center. To wypożyczalnia mebli, sprzętów domowych, komputerów i elektroniki. Działa na rynku od roku 1980, zaledwie dwa lata temu rozpoczęła działalność w modelu franczyzowym. Dziś ma łącznie 3078 placówek na całym świecie. Trzecią pozycję zajmuje firma The Grounds Guys LLC, zajmująca się architekturą krajobrazu. To dość nowe przedsięwzięcie, powstałe z połączenia dwóch doświadczonych podmiotów. Pod tą marką działa piąty rok i ma już 196 partnerów w USA i Kanadzie.

Dwie kolejne lokaty zajmują firmy zajmujące się opieką domową - FirstLight HomeCare i Hallmark Homecare Inc. Obie działają od niedawna i mają po mniej więcej setce partnerów. Zajmują się opieką na osobami starszymi, chorymi, niepełnosprawnymi, mamami w połogu i innymi wymagającymi pomocy. Piąte miejsce należy do Sweet Frog Premium Frozen Yogurt, sprzedającej - jak sama nazwa wskazuje - mrożone jogurtowe smakołyki. W porównaniu do naszych sieci z lodami radzi sobie... inaczej. W ciągu kilku ostatnich lat sieć otworzyła 272 punkty sprzedaży. Ostatnie kilkadziesiąt powstało jednak poza granicami Stanów Zjednoczonych, więc Słodka Żabka obrała międzynarodowy kierunek rozwoju.

Kolejna sieć na liście doskonale poradziłaby sobie w polskich szkołach. Fresh Healthy Vending dysponuje maszynami do sprzedaży zdrowych przekąsek, prowadzi też małe punkty z jogurtami, owocami, sokami i kanapkami. Wszystko ma być świeże i zdrowe, stąd też sieć jest silna w różnego typu szkołach czy placówkach opieki zdrowotnej. Ma ponad 280 miejsc sprzedaży. A u nas dyskutuje się o drożdżówkach w szkolnych sklepikach...

Bardzo podobny zakres działania ma najbliższa konkurencja tej firmy - HUMAN Healthy Markets. Oferuje również maszyny do sprzedaży zdrowych przegryzek oraz stoiska z ich asortymentem. Łącznie jest ich prawie 200.

CO SŁYCHAĆ W EUROPIE?

Porównując nowe systemy w Stanach do tych, które rozwijają się w zachodniej Europie, możemy wyłapać kilka podobieństw, ale i różnic. Stary Kontynent również się starzeje, więc popularność zdobywają koncepty skupione na opiece domowej - My Homecare czy Promedica Plus. Szczególnie szybko rozwijają się na Wyspach Brytyjskich. Oferują opiekę dostosowaną do potrzeb konkretnych osób – od wizyt raz czy dwa w tygodniu, przez robienie sprawunków czy przygotowywanie posiłków po całodobową asystę.

Pojawiają się też nowe systemy, podobne do tych, które już dawno i solidnie zakotwiczyły na amerykańskim rynku. Należy do nich na przykład Genie BIO Clean. Firma oferuje sprzątanie a w zasadzie dezynfekcję biur, szkół czy różnych przestrzeni publicznych. Używa do tego własnego opatentowanego systemu, bazującego na nadtlenku wodoru. W Wielkiej Brytanii ma na razie 35 przedstawicieli. Na podobnym rynku działają franczyzobiorcy firmy Cleaning Doctor – sprzątają biura, zakłady pracy czy mieszkania. Można też zarobić na sprzedaży systemów mocowań – to oferta franczyzowa firmy Drehfix. Opatentowała ona swoje rozwiązania – szybkie i bezproblemowe łączenia, stosowane przy remontach i w budownictwie.

W Europie rozwija się też rynek gastronomiczny. Nową ofertę mają na przykład bary kanapkowe Bap. Idzie im świetnie, szczególnie biorąc pod uwagę charakterystykę brytyjskiego rynku, na którym operują. Sandwicze przewyższają popularnością pizzę. Według danych Bap, rynek kanapek na Wyspach jest wart 3,5 mld funtów rocznie; pizzy – 1 mld. Inwestycja w bar nie jest duża – wymaga włożenia minimum 20 tys. funtów. Są też biznesy, które odróżniają się od amerykańskiego rynku. Rozwijają się biznesy łączące internetowe kanały sprzedaży z tradycyjnymi. Należy do nich na przykład firma etyres, handlująca oponami czy VacationKey, oferujący wycieczki i wczasy.

JAK SIĘ PREZENTUJEMY NA TYM TLE?

To oczywiście nie są wszystkie oferty franczyzowe, jakie pojawiły się na polskim i światowym rynku w ostatnim czasie. U nas dynamicznie rozwija się branża food trucków, vendingu, franczyza pojawia się w wielu odmianach. Dzięki wspomnianym wcześniej przykładom możemy jednak zauważyć kilka trendów. W Polsce faktycznie rośnie rola systemów usługowych, nie opartych na typowym handlu. Zbliża nas to do dojrzałych franczyzowo rynków. Da się też zauważyć, że rodzime, polskie systemy rozwijają się szybciej, niż te oparte na zachodnich wzorcach. Nie ma w tym nic dziwnego. Z jednej strony to my najlepiej znamy niuanse prowadzenia firmy w Polsce.

Z drugiej – Zachód jest przyzwyczajony do większej ostrożności i strategicznego planowania. Nie bez znaczenia jest też to, że koncerny obwarowują się nie tylko z wyrachowania, ale i z korporacyjnej niewydolności. Polskie firmy są mniejsze a więc mniej zbiurokratyzowane, szybciej podejmuje się w nich decyzje. Po drugie – potencjał rynku dostrzegają światowi i europejscy gracze. Na razie brak im doświadczenia i poruszają się ostrożnie. I nie jest to w żadnym wypadku zarzut, tylko stwierdzenie faktu. Muszą wchodzić na rynek stopniowo, krok po kroku. Franczyza lubi czas – im bardziej sprawdzi się biznes i im więcej doświadczeń zbierze, tym bardziej wartościowy się staje. Cieszy zaś fakt, że są poważne firmy, które to od Polski zaczynają ekspansję na Europę, z ukierunkowaniem na wschód. Oznacza to, że nasz rynek jest faktycznie perspektywiczny, chłonny i stanowi dobrą bazę wypadową. A co jeszcze ważniejsze – jest stabilny i przewidywalny.

Dołącz do newslettera

Pozostałe artykuły - Raporty

Data dodania: 28 maja 2021
Franczyza - do usług
Data dodania: 25 marca 2021
Pośrednictwo finansowe wciąż daje zarobić
Data dodania: 19 marca 2021
Sieciówki nie poddają się w obliczu kryzysu
Data dodania: 20 stycznia 2021
Franczyzy odporne na kryzys

zobacz więcej

Data dodania: 27 lipca 2021
Laptop jest niezbędny dla każdego przedsiębiorcy
Data dodania: 27 lipca 2021
Firma na Facebooku
Data dodania: 26 lipca 2021
Eurocash zamyka nierentowne sklepy Delikatesy Centrum
Data dodania: 24 lipca 2021
Pomysły na biznes
Copyright © 2007-2021 ARSS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opieka nad stroną: Lembicz.pl
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram