| « Poprzedni | Następny » |
|---|
Wyliczenia City Hell sprawdziły się w praktyce
Monika Witos - Kamińska otworzyła sklep sieci City Hell dopiero w tym roku. Mimo krótkiego okresu współpracy z franczyzodawcą, może już z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jest z niej zadowolona. Wszystkie informacje, a także pomoc i wsparcie, jakie otrzymała, sprawdzają się w praktyce. Sklep pani Moniki od razu stał się rentowny. Zwrotu z inwestycji spodziewa się w ciągu roku.
Monika Witos - Kamińska otworzyła sklep sieci City Hell dopiero w tym roku. Mimo krótkiego okresu współpracy z franczyzodawcą, może już z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jest z niej zadowolona. Wszystkie informacje, a także pomoc i wsparcie, jakie otrzymała, sprawdzają się w praktyce. Sklep pani Moniki od razu stał się rentowny. Zwrotu z inwestycji spodziewa się w ciągu roku.
Gdzie i od kiedy prowadzi Pani sklep City Hell?
Mój sklep został otwarty 29 stycznia 2011 roku w CH Manhattan w Olsztynie.
Co przesądziło o tym, że zdecydowała się Pani podjąć działalność w branży odzieżowej? I dlaczego postanowiła Pani otworzyć właśnie outlet, a nie sklep z aktualnymi kolekcjami, szczególnie, że w tym drugim segmencie jest większy wybór ofert franczyzowych?
To pierwszy biznes, który prowadzę zupełnie samodzielnie. Przy wyborze rodzaju działalności kierowałam się przede wszystkim opiniami rodziny i znajomych. Zdecydowałam się na branżę odzieżową z dwóch powodów. Po pierwsze, od zawsze interesowałam się modą. A po drugie, mój mąż ma dość bogate doświadczenie w tej branży i zawsze mogę liczyć na jego pomoc i radę. Oczywiście oprócz franczyzodawcy. Bowiem właśnie dlatego zdecydowałam się na franczyzę, by móc wesprzeć się na wiedzy i doświadczeniu innej firmy. O wyborze konceptu City Hell zdecydowała z kolei obserwacja lokalnego rynku oraz koszty inwestycji. Otwarcie monomarkowgo salonu którejś ze znanych marek przekraczało moje możliwości finansowe. Z kolei sieć City Hell posiadała bardzo interesującą ofertę, która miała szansę dobrze się przyjąć na moim lokalnym rynku. Większość marek dystrybuowanych przez firmę Outlet Polska, czyli franczyzodawcę konceptu City Hell, była dotąd niedostępna w Olsztynie. Okazało się zresztą, że mniej więcej w tym samym czasie inna osoba także wpadła na pomysł otwarcia sklepu City Hell w Olsztynie. Nasze placówki wystartowały niemal równocześnie, znajdują się jednak w takiej odległości, że nie stanowią dla siebie konkurencji.
Czym się Pani kierowała, wybierając lokalizację pod sklep City Hell? Czy franczyzodawca doradzał Pani w tej kwestii?
Franczyzodawca przekazał mi szereg informacji, czym powinnam kierować się przy wyborze lokalizacji, jak zbadać ruch i sprzedaż w okolicznych butikach etc. Natomiast wybór konkretnego miejsca należał do mnie jako osoby znającej lokalny rynek. Zdecydowałam się na CH Manhattan i jestem zadowolona z tej decyzji. Jest tam duży przepływ ludzi, a także dużo innych butików odzieżowych, które przyciągają klientów.
Jakiego rzędu środki musiała Pani zainwestować w uruchomienie placówki? Czy jest ona już rentowna? Kiedy spodziewa się Pani zwrotu z inwestycji?
Koszt inwestycji w sklep City Hell jest zależny od powierzchni oraz stanu wyjściowego lokalu. W przypadku mojej placówki nie były konieczne znaczące prace adaptacyjne, gdyż przejęłam lokal go po innym sklepie odzieżowym. Musiałam natomiast kupić odpowiednie meble, wyposażenie oraz oczywiście towar. Mój lokal ma niecałe 40 mkw. i całkowity koszt inwestycji zamknął się w 50 tys. zł. Od samego początku sklep jest rentowny. Na razie zyski są niższe od docelowych, ale sprzedaż dopiero się rozkręca. Na zwrot z inwestycji liczę w ciągu roku. Co istotne, wszystkie wyliczenia, które otrzymałam podczas spotkań informacyjnych z franczyzodawcą City Hell, do tej pory w pełni się sprawdziły. Nie było sytuacji, że np. musiałam zainwestować więcej niż przewidywano albo że obiecano mi od pierwszego miesiąca bardzo wysokie dochody, których się nie da osiągnąć od razu, zwłaszcza gdy sklep startuje w styczniu, czyli po najgorętszym w roku okresie zakupowym, jakim jest czas przedświąteczny.
Jak wygląda podział praw i obowiązków między Panią a franczyzodawcę? W jakich kwestiach może Pani liczyć na pomoc firmy Outlet Polska, a o co musi się Pani zatroszczyć we własnym zakresie?
Firma Outlet Polska dostarczyła mi kryteria wyboru lokalizacji, pomogła w oszacowaniu wartości inwestycji, przygotowała aranżację salonu, dostarczyła meble, szyldy, zaproponowała pierwsze zatowarowanie, poinformowała, jakie formy reklamy są najskuteczniejsze. Co istotne, firma mi niczego nie narzucała. Do każdego rozwiązania mogłam się odnieść, zgłosić swoje propozycje. I rzeczywiście w kwestiach, w których czuje się najpewniej np. reklamy, coraz częściej zgłaszam swoje pomysły. Natomiast chętnie też korzystam z doświadczenia firmy - przecież po to zdecydowałam się na franczyzę. Z ważnych elementów wsparcia wymieniłabym jeszcze szkolenia wstępne. Przed otwarciem pojawił się w moim butiku zespół z Outlet Polska, który pomógł mi w rozłożeniu i ometkowaniu towaru, odpowiednim wyeksponowaniu go, a także ustaleniu odpowiednich dla mojego rynku oraz danego asortymentu cen. Pracownicy sieci zwracają także uwagę na to, jakiego typu odzież i akcesoria cieszą się największym zainteresowaniem moich klientek i często dzwonią z informacją, gdy w hurtowni pojawia się coś odpowiedniego.
Zaopatruje się Pani tylko w hurtowni Outlet Polska, czy także korzysta Pani z innych źródeł? Jak często musi Pani dokupywać nowy towar?
Zaopatruję się tylko w Outlet Polska, gdyż akurat moja umowa przewiduje właśnie takie zasady współpracy. Od początku były one dla mnie jasne, na to się zdecydowałam i jestem zadowolona z tej współpracy. Hurtownie firmy mają bardzo bogaty asortyment. W związku z tym, że mój sklep ma niecałe 40 mkw. zdecydowałam się na specjalizację w odzieży damskiej, a i tak nie zawsze mogę zamówić wszystko, co bym chciała, gdyż najzwyczajniej nie ma na to miejsca w sklepie. Niemniej istotne jest, by jakieś nowości pojawiały się w miarę często. Dlatego przynajmniej raz na tydzień domawiam asortyment, zwykle jeden pakiet liczący kilkanaście sztuk - czasem są to torebki, innym razem żakiety bądź spodnie. Zwykle dokonuje zamówień przez Internet, ewentualnie po uprzedniej konsultacji telefonicznej z pracownikiem. Outlet Polska nie ma hurtowni w Olsztynie, ale dzięki sprawnemu systemowi internetowemu nie stanowi to problemu. Mogę też oczywiście wybrać się osobiście do Gdańska, Warszawy lub Opola, gdzie działają hurtownie.
Jakie są, w Pani ocenie, najważniejsze zalety współpracy z siecią?
Przede wszystkim bardzo proste, jasne i klarowne zasady współpracy, nie pozostawiające żadnych niedomówień. Bardzo sobie cenię wsparcie i życzliwość zespołu Outlet Polska - nie ma takiej sprawy związanej z moim biznesem, w której nie mogłabym się do niego zwrócić i otrzymać porady.
Czy są jakieś elementy, zasady tej współpracy, które, Pani zdaniem, wymagałyby poprawy?
Na razie takich nie dostrzegam.
Co by Pani doradziła osobie zastanawiającej się nad uruchomieniem takiej placówki? Dlaczego warto i jakie warunki muszą zostać spełnione, by franczyzobiorca mógł odnieść w tej branży sukces?
Zdecydowanie warto, gdyż inwestując stosunkowo niewiele można zyskać dość łatwy w prowadzeniu, dochodowy biznes. Oczywiście do odniesienia sukcesu niezbędna jest dobra lokalizacja, dostosowanie się do zaleceń franczyzodawcy, a także zaangażowanie i nieustanne dążenie do tego, by zainteresować ofertą sklepu większą grupę klientów, by coraz lepiej ich obsługiwać, co przełoży się w końcu na sprzedaż. Ważne jest też analityczne myślenie i osiąganie metodą drobnych kroków założonych celów. Moim pierwszym celem było osiągnięcie rentowności już na początku działalności, tak by poza kosztami wstępnymi inwestycji nie musieć dokładać do biznesu. Udało mi się to osiągnąć. Teraz pracuję nad podniesieniem obrotów i mam nadzieję, że efekty wkrótce będą widoczne.
Rozmawiała Joanna Cabaj - Bonicka