| « Poprzedni | Następny » |
|---|
Wstąpienie do sieci Moya poprawiło wyniki stacji
Gdy Konrad Stępień przejął od rodziców 10-letnią stację paliw, wiedział, że czeka go sporo pracy nad jej modernizacją. Postanowił rozejrzeć się za możliwościami współpracy franczyzowej z którąś z dużych sieci. Ostatecznie zdecydował się jednak na przystąpienie do dopiero powstającej sieci Moya. Co go do tego skłoniło i jakie są rezultaty rozpoczęcia tej współpracy?
Gdy Konrad Stępień przejął od rodziców 10-letnią stację paliw, wiedział, że czeka go sporo pracy nad jej modernizacją. Postanowił rozejrzeć się za możliwościami współpracy franczyzowej z którąś z dużych sieci. Ostatecznie zdecydował się jednak na przystąpienie do dopiero powstającej sieci Moya. Co go do tego skłoniło i jakie są rezultaty rozpoczęcia tej współpracy?
Gdzie i od kiedy prowadzi Pan stację paliw? Czy od początku działa ona pod szyldem Moya?
Stacja paliw, którą prowadzę w Strykowicach Górnych k. Zwolenia w woj. mazowieckim, została założona w 1999 roku przez moich rodziców. Od początku przyglądałem się jej funkcjonowaniu i rozwojowi, a w styczniu 2009 roku zostałem wraz z żoną jej właścicielem. Przez wszystkie wcześniejsze lata stacja pozostawała niezależna, nie funkcjonowała w barwach żadnej sieci. Po jej przejęciu, doszedłem jednak do wniosku, że konieczne jest wprowadzenie pewnych zmian, takich jak remont, odświeżenie wizerunku czy różnego rodzaju działania rozwojowe. Zacząłem interesować się przyłączeniem stacji do którejś z ogólnopolskich sieci. Po licznych rozmowach i analizach zdecydowałem się przystąpić do sieci Moya, budowanej przez Anwim. Stacja w barwach tej sieci zaczęła funkcjonować w listopadzie 2009 roku.
Jakie czynniki przekonały Pana do współpracy właśnie z siecią Moya?
W momencie, gdy decydowałem się na przystąpienie do tej sieci, była ona dopiero w fazie planowania. Moja stacja była drugą placówką otwartą pod szyldem Moya, a pierwsza została uruchomiona zaledwie tydzień wcześniej. Decyzje zapadały, gdy mieliśmy przed sobą jedynie koncept na papierze. Wybór tej sieci wydawał się więc nieco ryzykowny, a jednak zdecydowaliśmy się, gdyż koncept ten był najlepiej dopasowany do naszej stacji, która znajduje się trochę na uboczu. Okazało się, że dla największych koncernów nasz poziom sprzedaży rzędu 60 tys. litrów miesięcznie był niewystarczający. A z kolei dla nas były nie do przyjęcia opłaty w tych sieciach sięgające 8-10 tys. zł miesięcznie. Oczywiście wybór sieci Moya nie został dokonany jedynie drogą eliminacji. Gdyby oferowane warunki nie były dla nas korzystne, gdyby zespół Anwimu nie zrobił wrażenia profesjonalnego, to nie zdecydowalibyśmy się na podpisanie umowy. Jestem bardzo zadowolony z tego, że podjąłem współpracę właśnie z tą siecią.
Czy przełożyła się ona na lepsze wyniki stacji?
Zdecydowanie. Po przystapieniu do sieci Moya sprzedaż paliw na naszej stacji podskoczyła o ok. 30-40 proc., a obroty sklepiku przystacyjnego wzrosły o 50 proc. Uważam, że jest to zasługa bardzo atrakcyjnego wizerunku, jaki zyskała nasza stacja po przyłączeniu się do sieci.
Z jakimi kosztami wiązało się przystąpienie do sieci?
Początkowe koszty, jakie ja musiałem ponieść, były niewielkie. To Anwim zainwestował w moją stację ok. 130 tys. zł netto. Poziom inwestycji, na jaki mogłem liczyć ze strony spółki, był uzależniony od poziomu sprzedaży paliw na mojej stacji. Oczywiście oba te czynniki, tj. kwota inwestycji poniesionej przez Anwim oraz poziom sprzedaży, zostały później uwzględnione przy skalkulowaniu ceny, po jakiej kupuję paliwa od Anwimu. Niemniej takie rozwiązanie spowodowało, że nie musiałem jednorazowo ponosić wysokich wydatków na modernizację stacji. Osiągany przez nią poziom sprzedaży wystarczył do pokrycia większości kosztów przez Anwim. W rezultacie ja musiałem zainwestować jedynie w pylon cenowy (ok. 30 tys. zł) oraz dokumentację notarialną.
Jakie są podstawowe zasady współpracy między Panem jako właścicielem stacji a organizatorem systemu franczyzowego?
Moim obowiązkiem jest zaopatrywanie się w paliwa wyłącznie w spółce Anwim. Poza tym wnoszę miesięczne opłaty za system informatyczny oraz opłatę franczyzową za markę. Ta druga obowiązuje dopiero od niedawna, od momentu, gdy w sieci działa 20 stacji, a w sumie opłaty te nie przekraczają 1500 zł. W zamian mogę liczyć na szeroko rozumiane wsparcie ze strony koncernu dopasowane do bieżących potrzeb, które przekłada się na wymierne korzyści finansowe. Dla przykładu, jako właściciel niezależnej stacji musiałem co miesiąc płacić ok. 500-700 zł za dowóz paliw. Teraz nie ponoszę tych kosztów. Niedawno musiałem także wylitrażować zbiorniki, czyli opróżnić je do zera i napełnić od nowa. Jest to wymóg, który raz na 10 lat musi wypełnić każda stacja. Musiałbym w tym celu wynająć cysterny, co, jak wyliczyłem, kosztowałoby mnie ok. 4 tys. zł. Anwim użyczył mi jednak swoje cysterny bezpłatnie.
Czy poza zapewnieniem zaopatrzenia w paliwa oraz ogólnopolskiego brandu organizator sieci zadbał w jakiś sposób o usługi dodane na Pana stacji takie jak gastronomia czy sklepik? Czy te elementy także są przedmiotem współpracy, czy też może je Pan zorganizować we własnym zakresie?
Anwim zadbał o dodatkowe oferty, ale skorzystanie z nich jest opcjonalne. Moduł z hot dogami i kawą nie we wszystkich lokalizacjach jest przecież potrzebny. U nas na razie nie funkcjonuje, ale wynika to z tego, że mamy bardzo mały sklepik przystacyjny. W tym roku planuję go rozbudować i uruchomić tam także kącik gastronomiczny Caffe Moya. Jeśli zaś chodzi o asortyment sklepiku, to mamy w tym zakresie pełną dowolność. Anwim produkuje pod marką własną na razie tylko płyn do spryskiwaczy i korzystamy z tej oferty, ale mamy możliwość zamawiania płynów także innych marek. Jest to kolejna zaleta sieci Moya w porównaniu z sieciami koncernowymi, w których oferty produktów marek własnych są już dość rozbudowane, a do tego właściciel stacji franczyzowej często nie ma możliwości wprowadzenia do sprzedaży innych marek w danej kategorii.
Jaka jest, w Pana ocenie, główna zaleta oraz wada współpracy z siecią Moya?
Największą zaletą jest dla mnie poprawa wizerunku mojej stacji oraz znacząco lepsze wyniki finansowe. Wadę trudno mi wskazać, ale jeśli musiałbym jakąś znaleźć, to myślę, że system informatyczny jest, a właściwie był najsłabszym punktem tej oferty. Początkowo było z nim trochę problemów, a do tego help desk dedykowany temu systemowi nie był zbyt pomocny. Jednak po wysłuchaniu uwag od właścicieli stacji Anwim wymógł na dostawcy programu, by ten wprowadził wiele modyfikacji, tak że teraz jest już zdecydowanie lepiej, a system rozwijany jest o kolejne funkcje i moduły.
Na polskim rynku wciąż działa dużo stacji niezależnych, niezrzeszonych w żadnych sieciach. Czy w Pana ocenie taka sytuacja długo jeszcze potrwa? Czy niezależne stacje mają szanse w dłuższym terminie utrzymać się na rynku i skutecznie rywalizować z sieciami koncernów?
Myślę, że stacje niezależne położone w najlepszych lokalizacjach mają szansę się utrzymać i nie potrzebują wsparcia koncernów. Pozostałe obiekty, takie jak mój, powinny jednak rozejrzeć się za silnym partnerem. To ich jedyna szansa na rozwój, inaczej zostaną wypchnięte z rynku.
Z punktu widzenia osoby z dużym doświadczeniem na rynku, jakich rad udzieliłby Pan osobom, które chcą zainwestowac w nową stację paliw? A co doradziłby Pan właścicielom działających stacji niezależnych, którzy obawiają się właśnie utraty tej niezależności na skutek przyłączenia się do sieci?
Miałem ostatnio okazję poznać osobę, która chciała wybudować nową stację paliw. Człowiek ten próbował się właśnie zorientować, z jaką siecią rozpocząć współpracę. Z czystym sumieniem poleciłem mu Anwim i sieć Moya i wiem, że ostatecznie wybrał właśnie tę koncepcję. Najważniejsze jest jednak, by taki inwestor odpowiednio wybrał lokalizację stacji, zbadał, jaki jest ruch przy danej drodze i zrobił w oparciu o te dane rzetelny biznes plan.
Osoby, które prowadzą stacje niezależne, mogę natomiast zapewnić, że współpraca z siecią Moya nie oznacza utraty niezależności. Działając na własną rękę, mają one niestety ograniczone możliwości rozwoju, polepszenia swojej sytuacji. Przyłączając się do sieci, na pewno nie pogorszą swojej sytuacji, mogą na tym jedynie zyskać.
Rozmawiała Joanna Cabaj - Bonicka