| « Poprzedni | Następny » |
|---|
Jak salon fryzjerski, to tylko Jean Louis David
Gdy Agnieszka Sutryk zdecydowała dwa lata temu, że chce założyć firmę w branży usługowej, jej wybór od razu padł na Jean Louis David, chociaż to najdroższa oferta franczyzowa wśród sieci salonów fryzjerskich. Wiedziała jednak, że klienci chętnie wracają do JLD, sama bowiem robiła to już od 10 lat.
Gdy Agnieszka Sutryk zdecydowała dwa lata temu, że chce założyć firmę w branży usługowej, jej wybór od razu padł na Jean Louis David, chociaż to najdroższa oferta franczyzowa wśród sieci salonów fryzjerskich. Wiedziała jednak, że klienci chętnie wracają do JLD, sama bowiem robiła to już od 10 lat.
Gdzie i od kiedy prowadzi Pani salon Jean Louis David?
Salon Jean Louis David otworzyłam dokładnie 9 maja 2009 roku na Ursynowie przy al. Komisji Edukacji Narodowej 20 w Warszawie.
Skąd wziął się pomysł na działalność właśnie w branży fryzjerskiej? I dlaczego zdecydowała się Pani na franczyzę, a nie na samodzielne uruchomienie salonu?
Około 10 lat temu pierwszy raz skorzystałam z usługi w sieci Jean Louis David i od tamtego czasu byłam jej częstą klientką. Ceny za usługi nie były najniższe, ale ich jakość, panująca w salonach atmosfera, wygląd salonów, spontaniczne zachowanie fryzjerów, idealna czystość i przestrzegane standardy zauroczyły mnie jako klienta. Dwa lata temu podjęłam decyzję o prowadzeniu własnego biznesu. Po wielu rozmowach z mężem i analizie rynku wybór padł na usługi. Wróciły pozytywne wspomnienia dotyczące JLD. Po analizie systemu franczyzowego firmy i selekcji lokalizacji dostępnych lokali na rynku zdecydowałam się na salon fryzjerski sieci JLD na Kabatach. Wybór lokalizacji jest bardzo ważny w tym biznesie, mój wybór podyktowany był m.in. tym, że na Ursynowie nie było wówczas innych sieciowych salonów fryzjerskich. Mój JLD był pierwszy. A dlaczego franczyza? Opieka franczyzodawcy daje większe bezpieczeństwo biznesu, szkolenia, pomoc merytoryczną i sprawdzony w wielu krajach system zarządzania salonem. Ważne jest to, że akceptowałam wszystkie zasady i normy sieci, a także cały jej wizerunek i jakość. To była moja jakość, utożsamiałam się z nią.
Rozważała Pani inne oferty franczyzowe, czy też Pani wybór padł od razu na Jean Louis David?
Gdy już zdecydowałam się na otwarcie salonu fryzjerskiego, od razu wiedziałam, że to będzie salon marki Jean Louis David. Pozostałych nie brałam pod uwagę.
Czy na etapie uruchamiania salonu bądź też w późniejszym okresie wystapiły jakieś problemy, nieprzewidziane trudności? Jak sobie Pani z nimi poradziła?
Od momentu podpisania umowy franczyzowej i zaakceptowania projektu przez zarząd Provalliance Poland przygotowanie salonu do otwarcia trwało około dwóch miesięcy. Na tym etapie nie mieliśmy żadych problemów, wszystko było bardzo dobrze zorganizowane. Ekipa franaczyzodawcy pomagała nam cały czas, udzielając cennych wskazówek. Największym problemem w początkowym okresie działalności był tzw. czynnik ludzki, czyli personel i jego skompletowanie pod względem kompetencji i cech osobowościowych. Ale to jest problem znany chyba każdemu przedsiębiorcy. Efektem poszukiwań odpowiedniej obsługi była niestety kompletna wymiana początkowego personelu w okresie pierwszego roku funkcjonowania salonu. Dzisiaj mój stylista, oprócz znajomości zawodu oczywiście, wyróżnia się wysoką kulturą osobistą i zdolnościami handlowymi. W trakcie okresu próbnego bacznie obserwuję kontakt nowej osoby z klientem oraz poziom jego zadowolenia. Zwracam także uwagę na współpracę w grupie, czy jest koleżeński, czy chętnie pomaga innym i czy przestrzega bezwzględnie wszystkich obowiązujących zasad w sieci Jean Louis David.
Firma Provalliance, właściciel sieci Jean Louis David deklaruje, że na uruchomienie takiego salonu trzeba przeznaczyć w granicach 300-350 tys. zł. W Pani przypadku to też był wydatek tego rzędu? Osiągnęła Pani już zwrot z inwestycji, ewentualnie po jakim czasie się go Pani spodziewa?
Na otwarcie salonu zlokalizowanego poza centrum handlowym, o metrażu około 90 mkw. należy przeznaczyć wspomnianą kwotę. Zdecydowaliśmy się od razu na 11 stanowisk obsługi. Być może początkowo trochę na wyrost, ale myślimy perspektywicznie i zdaliśmy się na sugestie i rady franczyzodawcy dotyczące pojemności salonu. Początkowy okres rozwoju salonu trwa ok. 3 lat, tak więc mój salon jest wciąż na tym etapie. Dopiero po tym okresie można spodziewać się zwrotu z inwestycji, ale jak to w biznesie – efekt finalny zależy od nas i naszego poświęcenia.
Na jakiego rodzaju pomoc mogła Pani liczyć ze strony franczyzodawcy, a o co musiała się Pani zatroszczyć we własnym zakresie?
Franczyzodawca potwierdził wybór lokalizacji, pomógł w zaprojektowaniu salonu i zamówieniu całego wyposażenia, zaproponował formę reklamy na otwarcie salonu, skontaktował nas z dostawcami, przeszkolił cały zespół pracowników. Natomiast ze swojej strony nadzorowaliśmy przebieg prac związanych z wykonaniem projektu salonu, zamówieniami produktów, rekrutacji personelu, wybór firmy ubezpieczeniowej, ochroniarskiej, dostawców mediów itp.
Czy zauważa Pani, że marka Jean Louis David rzeczywiście daje Pani jakąś przewagę konkurencyjną na warszawskim rynku?
Know - how i marka firmy to atuty, które były budowane latami i na których my dzisiaj bazujemy. Klienci na Ursynowie często dziękują nam, że otworzyliśmy w tej lokalizacji salon właśnie tej sieci. Przychodzą chętnie, ponieważ nie mamy zapisów, oferujemy wysoką jakość, w naszym salonie jest przestrzeń i dużo światła. Jasny wystrój daje poczucie komfortu i estetyki. Do tego często organizujemy różne akcje promocyjne.
Czy kryzys był dla Pani w jakiś sposób odczuwalny? Jak Pani ocenia obecną koniunkturę na rynku? Czy to dobry pomysł, by teraz wchodzić w tę branżę?
Nie mamy skali porównawczej, ponieważ otworzyliśmy salon, kiedy kryzys właśnie trwał. Widzieliśmy pomimo wszystko ogromną potrzebę pojawienia się tej właśnie sieci w tej lokalizacji. Brakowało tutaj wyraźnie oferty salonu sieciowego. A kryzys? Podobno to najlepszy okres do inwestowania. Uważam, że rynek sprawdzonych, sieciowych marek fryzjerskich ma wciąż duży potencjał w Polsce. JLD posiada po kilkaset salonów (300-400) np. we Włoszech i Francji, w Szwajcarii ma niespełna 100, a w Polsce 32, tak więc potencjał jest jeszcze spory. Klienci coraz bardziej doceniają zweryfikowaną jakość, wysoki poziom serwisu, nie mają czasu na ich poszukiwanie. Chcą mieć dobrą usługę za przyzwoite pieniądze w eleganckim i estetycznym wnętrzu.
Co doradziłaby Pani osobie zastanawiającej się nad uruchomieniem salonu fryzjerskiego? Co jest najważniejsze, żeby odnieść sukces w tej branży?
Trzeba to lubić. Ważny jest dobry kontakt z klientem – nie zawsze zadowolonym, umiejętność zarządzania personelem, motywowanie go, żyłka handlowa, a także poświęcenie się biznesowi. Bardzo ważnym, o ile nie podstawowym, elementem w tej branży jest lokalizacja salonu, wygląd witryn. Uliczny? W centrum handlowym? Otwarty w niedzielę czy nie? Pytań jest sporo – odpowiedzi na nie muszą być przemyślane. Na sukces składa się tez oczywiście wiele innych kwestii, m.in. determinacja w działaniu, niepoddawanie się, wiara w sukces i poświęcenie całej doby na pracę (nie licząc snu oczywiście) – szczególnie w początkowym okresie rozwoju.
Rozmawiała Joanna Cabaj – Bonicka
Odniosłeś sukces dzięki franczyzie i chciałbyś podzielić się z tym z czytelnikami portalu FranczyzawPolsce.pl? Skontaktuj się z nami, a opowiemy Twoją historię: jcabaj@arss.com.pl