| « Poprzedni | Następny » |
|---|

Kwestią kilku miesięcy jest to, by nasza dynamika rozwoju była podobna do tej, jaką osiąga konkurencja, a w ciągu kilkunastu miesięcy może być nawet wyższa - mówi Marek Wesołowski, dyrektor ds. działalności detalicznej oraz członek zarządu Grupy Handlowej Emperia.
Spośród czterech sieci franczyzowych budowanych przez Grupę Emperia – Milea, Groszek, Euro Sklep i Lewiatan – najwolniej rozwija się Milea, która proponuje najściślejszą formułę współpracy pomiędzy franczyzobiorcą a franczyzodawcą. Z czego może wynikać fakt, że takie rozwiązanie cieszy się jednak mniejszą popularnością?
Marek Wesołowski: W przypadku Milei przyrost musi być wolniejszy, gdyż wymagania związane z przystąpieniem do tej sieci są najwyższe. W związku z tym mniej sklepów jest w stanie je wypełnić. Ponadto, w takim przypadku potrzebny jest odpowiednio długi okres budowania historii działania oraz zaufanie. Weszliśmy na rynek z tą propozycją dopiero we wrześniu 2008 roku. Obecnie mamy prawie 100 placówek działających pod szyldem Milea. To zadowalający dla nas wynik, zwłaszcza, że liczba sklepów nie jest naszym najważniejszym celem. Zależy nam na tym, by do sieci przyłączali się świadomi kupcy, którzy rozumieją korzyści płynące ze ściślejszej współpracy. Kupiec, który uważa, że wie wszystko na temat prowadzenia sklepu i nie potrzebuje żadnego specjalistycznego wsparcia, nie będzie dla nas dobrym partnerem. Ani on, ani my z takiej współpracy nie bylibyśmy zadowoleni. Na razie na rynku dominują sieci franczyzowe proponujące luźniejszą formułę współpracy. Dlatego cały czas trzeba pracować nad uświadamianiem korzyści płynących z innych rozwiązań, właśnie takich jak Milea.
Na rynku pojawia się jednak coraz więcej konceptów proponujących ściślejszą współpracę. Oprócz Milei są przecież liczące już ok. 500 placówek Delikatesy Centrum należące do Eurocashu, chęć wdrażania tego rodzaju konceptów ogłosiły też niedawno Bomi i Eko Holding. Czy to znaczy, że rynek będzie podążał w kierunku tworzenia sieci sklepów ściślej ze sobą powiązanych?
Na rozwiniętych rynkach tylko takie sieci działają. I jest to naturalny proces ewolucji także w Polsce. Bowiem tylko takie sieci mogą dać niezależnym polskim kupcom szansę na wygranie na rynku z sieciami budowanymi przez zagraniczne firmy. Zaawansowana logistyka, profesjonalne systemy informatyczne, efektywność operacyjna to przecież elementy bardzo istotne dla funkcjonowania sklepu. Tymczasem pojedyncza placówka nigdy nie będzie w stanie zorganizować ich w taki sposób jak duże, prężne sieci.
Dlaczego więc większość propozycji franczyzowych Emperii oparta jest jednak o luźną formułę współpracy?
Ten koncept jest jednak nie tylko dla dotychczasowych współpracowników. Jest to jedyna oferta Emperii umożliwiająca otwarcie delikatesów także zupełnie nowym inwestorom, którzy nie posiadali dotychczas sklepu spożywczego. Wiele jest takich osób?
Kiedy można liczyć na to, że rozwój Milei zdecydowanie przyspieszy, przynajmniej do takiej dynamiki, z jaką rozwija się konkurencyjny system Eurocashu – ok. 20-30 placówek na kwartał?
Myślę, że kwestią kilku miesięcy jest to, by nasza dynamika rozwoju była podobna do tej, jaką osiąga konkurencja, a w ciągu kilkunastu miesięcy może być nawet wyższa. Wiemy bowiem, jak wspierać franczyzobiorców, a oni to dostrzegają, patrząc na przykłady pierwszych zadowolonych z tej współpracy osób. Nie chodzi nam tylko o to, by franczyzobiorcy od nas zamawiali towar, ale by widzieli realne korzyści przejawiające się w tym, że mają więcej czasu, by rozwijać swoją działalność, w tym, że to my pomożemy im w analizie i doborze asortymentu, w tym, że będą osiągać nie tylko wyższą sprzedaż, ale i wyższą marżę. W sieci Milea dostępne są produkty marki własnej, które pozwalają osiągać ponadprzeciętne marże.
Oprócz sieci franczyzowych mają Państwo także sieci rozwijane jedynie samodzielnie? Dlaczego jest w tym obszarze taki wyraźny podział? I czy nie rozważają Państwo tego, by udostepnić Stokrotkę i Delimę franczyzobiorcom? I na odwrót – czy nie planują Państwo uruchamiać samodzielnie sklepów pod markami dedykowanymi głównie franczyzobiorcom?
Jak długo, Pana zdaniem, potrwa w Polsce proces konsolidacyjny w obrębie sieci FMCG?
Jest bardzo trudno przewidzieć, kiedy się on zakończy, czy będzie to kwestia kilku czy kilkunastu lat. Kierunek jest jednak jasny – konsolidacja będzie następować, gros sklepów będzie usieciowionych. Na razie wciąż wiele takich placówek działa samodzielnie, bo póki co wiedzie im się nie najgorzej, właściciele są zadowoleni z osiąganych wyników i nie czują potrzeby przyłączenia się do sieci. Z czasem to się na pewno zmieni. Choć jest także druga strona medalu. Są sklepy, które współpracowały już z jakąś siecią i mają złe doświadczenia, w związku z tym nie chcą już wchodzić we franczyzę.
Co decyduje o sukcesie sklepu spożywczego w tak silnym otoczeniu konkurencyjnym? Czy nadal jest to przede wszystkim cena, czy może coraz większe znaczenia ma jakość i obsługa klienta?
Na pewno cena jest i będzie zawsze istotnym elementem wyboru. Natomiast gdyby liczyła się tylko ona, na rynku pozostałyby jedynie dyskonty. Proszę też spojrzeć na rozwój sklepików przy stacjach paliw. Czy ktokolwiek wierzy w to, że jest w nich tanio? Wiadomo, że nie, ale klienci i tak tam kupują, gdyż zaoferowana im w danym momencie wartość jest adekwatna do ceny. I to jest moim zdaniem klucz do sukcesu – zaoferowanie klientom odpowiedniej wartości pojmowanej jako zbiór cech. Na pewno asortyment, w tym świeże mięsa i warzywa, a także jakość obsługi klienta odgrywają w niej niebagatelną rolę.
Rozmawiała Joanna Cabaj - Bonicka
Dowiedz się więcej o systemie franczyzowym Milea:




Witam! Ciekawa jestem ile wkładu fin...
Muszę kategorycznie skrytykować syste...
Innym pomysłem na inwestowanie w nier...
Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...