| « Poprzedni | Następny » |
|---|

Przed kryzysem uzyskanie rentowności przez salon trwało 2-3 miesiące, teraz jest to średnio 4-5 miesięcy. Pewne jednak jest, że kryzys się skończy - mówi Marek Frątczak, szef działu ekspansji sieci salonów Dobre Dla Domu.
Czy obecnie, biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą, jest dobry moment, żeby uruchomić salon DDD? Czy sieć odczuła w jakiś sposób kryzys np. w postaci spadku obrotów bądź dłuższego oczekiwania na uzyskanie rentowności przez franczyzobiorców?
W jakim tempie firma planuje rozwijać sieć salonów? Jaka jest ich docelowa liczba i w jakich latach planowana jest ta ekspasja?
Na ten rok zaplanowaliśmy 20 nowych otwarć. Cztery z tych sklepów zostały już uruchomione, a na trzy kolejne mamy już podpisane umowy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w tym roku sieć DDD przekroczy liczbę 60 salonów. Co do dalszej ekspansji, to dopóki będziemy widzieć zapotrzebowanie na rynku nadal będziemy się rozwijać w tempie 20 placówek rocznie.
DDD wprowadziło niedawno mniejszy format sklepów dla partnerów z mniejszych miejscowści. Czy to nowy kierunek rozwoju, na który będą Państwo w najbliższym czasie stawiać?
Rzeczywiście pod koniec ubiegłego roku, analizując nasze zgłoszenia, zauważyliśmy, że mamy sporo obiecujących zapytań z mniejszych miejscowości. Specjalnie dla nich stworzyliśmy koncept zwany roboczo DDD mini – są to sklepy o mniejszej powierzchni, mniejszej ekspozycji, choć oczywiście z pełną ofertą katalogową. Pierwszy taki salon uruchomiliśmy w grudniu ubiegłego roku w Głochołazach, drugi niedawno ruszył w Bochni. Zamierzamy się teraz rozwijać dwutorowo – większe formaty w większych miastach, powyżej 50 tys. mieszkańców i mniejsze w miastach poniżej 50 tys. mieszkańców. Choć nie jest to sztywna reguła. Na przykład, będziemy otwierać niedługo pełnowymiarowy salon w Giżycku, które ma niespełna 30 tys. mieszkańców, jednak jego potencjał oszacowaliśmy na 70-80 tys. ze względu na mieszkańców pobliskich miejscowości, którzy dokonują tam zakupów. Nowy format sklepów będzie też proponowany naszym dotychczasowym partnerom, którzy chcą się dalej rozwijać poprzez uruchamianie nowych salonów w mniejszych miastach w swojej okolicy.
Czy wzorem innych sieci z podobnym asortymentem, np. RuckZuck czy Komfort, salony DDD planują wyjście poza granice Polski?
Obecnie koncentrujemy się na rynku krajowym, gdyż widzimy tu jeszcze wiele do zrobienia. Mamy sporo pracy, gdyż bardzo rozsądnie i ostrożnie dobieramy lokalizacje i partnerów. Cały czas wspieramy też działające już sklepy, koncentrujemy się na ofercie oraz pracujemy nad standardami operacyjnymi – by w konsekwencji ich sprzedaż i rentowność była jak najwyższa. Wracając do pytania o zagraniczną ekspansję, to na razie jej nie planujemy, ale też nie wykluczamy w przyszłości.
W branży, w której działa DDD, czyli sprzedaż drzwi, podłóg, paneli panuje dość spora konkurencja. Jest już kilka ogólnopolskich sieci sklepów z taką ofertą, do tego dochodzą markety budowlane i placówki niezależne... Czy nie jest tak, że nie wszędzie jest już miejsce na kolejny sklep tego typu? W jaki sposób francyzobiorca powinien dobrać lokalizację, żeby odnieść sukces?
Na jaką pomoc z Państwa strony mogą liczyć potencjalni francyzobiorcy, a o co muszą zatroszczyć się we własnym zakresie?
Biorca dostaje od nas gotowy sklep. My projektujemy i wykonujemy salon, także my to finansujemy. Franczyzobiorca płaci tylko za towar i część ekspozycji. Na nim spoczywa także dobór personelu, w tym sprzedawców i ekip montażowych, nawiązanie kontaktów z deweloperami, architektami, opracowanie dla nich systemów motywacyjnych oraz wiele innych rzeczy wymaganych od przedsiębiorcy.
Czy dużo zapytań ze strony potencjalnych franczyzobiorców muszą Państwo odrzucać? Jeśli tak, to z jakich powodów? Po czym poznać, że ktoś nadaje się do tego biznesu albo nie?
Jakie finansowe kalkulacje należy poczynić, żeby realnie być dobrze przygotowanym do inwestycji?
Należy wziąć pod uwagę wielkość salonu i miasta – to będzie się przekładało na wysokość czynszu i pensji, ale także na liczbę klientów i obroty. W zależności od ilości spodziewanych zamówień trzeba będzie zatrudnić odpowiednią ilość osób zajmujących się transportem i montażem. We wszystkich tych wyliczeniach pomagamy, gdy mamy już konkretne dane o lokalizacji. Żeby jednak podać jakiś punkt odniesienia, mogę powiedzieć, że na otwarcie salonu o powierzchni ok. 400 mkw. w mieście liczącym ok. 200 tys. mieszkańców trzeba sobie zarezerwować w granicach 100-150 tys. zł. To kwota potrzebna na zatowarowanie, pensje dla pracowników, których trzeba zatrudnić już miesiąc przed otwarciem, by zostali przeszkoleni, na urządzenia biurowe typu drukarka fiskalna, wózki do transportu, na opłatę wstępną franczyzową oraz na marketing.
Czy dużo wysiłku, czasu, pomysłów musi włożyć przedsiębiorca, żeby taki salon wypromować, czy też może oferta i marka bronią się na rynku same?
Jakie są Państwa priorytety na ten rok?
Przede wszystkim dalszy rozwój, ale systematyczny, zaplanowany, bezpieczny. Chcemy też ciągle podnosić standardy funkcjonowania naszych dotychczasowych sklepów. Te dwie składowe to klucz do sukcesu.
Rozmawiała Joanna Cabaj - Bonicka
jcabaj@arss.com.pl
Dowiedz się więcej o systemie franczyzowym DDD:




Witam! Ciekawa jestem ile wkładu fin...
Muszę kategorycznie skrytykować syste...
Innym pomysłem na inwestowanie w nier...
Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...