| « Poprzedni | Następny » |
|---|

Kryzys w przypadku naszej sieci podziałał na plus. Mimo zmniejszenia liczby placówek w ubiegłym roku, ich obroty urosły o 20 procent - mówi Agnieszka Adamkiewicz, kierownik ds. rozwoju sieci sklepów Butik.
Branża odzieżowa należy niestety do tych, które dotknął kryzys. Czy sieć Butik w jakiś sposób go odczuła? Jaki był dla Państwa ten ubiegły rok?
Czy zmiana lokalizacji niektórych sklepów oznaczała też zmianę franczyzobiorców, czy też działają Państwo cały czas w oparciu o tę samą grupę sprawdzonych partnerów?
Nasza sieć na początku rozwijała się głównie w oparciu o pracowników firmy i ich rodziny, przyjaciół, znajomych. Większość tych osób jest z Warszawy, gdyż tu mieści się centrala firmy, ale zakładały one sklepy w całej Polsce, niekiedy w miastach bardzo oddalonych jak np. Wrocław czy Świdnica. Przy okazji zmiany lokalizacji wielu z nich nie decydowało się na kontynuowanie działalności. My także uznaliśmy, że rzeczywiście lepiej będzie znaleźć do tego biznesu osobę, która jest na miejscu. Część sklepów w ogóle zniknęło z rynku. Podjęliśmy decyzję o rezygnacji z prowadzenia ok. 15 z nich. Obecnie nasza sieć liczy 155 placówek, z czego trzy czwarte to placówki franczyzowe. Jednak mimo zmniejszenia ilości sklepów, nasze przychody wzrosły w ubiegłym roku o ok. 20 proc. Wpłynęła na to na pewno zmiana lokalizacji części sklepów na bardziej uczęszczane, działania marketingowe, a także to, że wiele klientek, ubierających się wcześniej w droższych sklepach, zainteresowało się naszą ofertą – u nas dobrej jakości bluzkę można dostać już za 20-30 złotych.
Czy ograniczenie rozmiarów sieci oznacza, że jest już ona dostatecznie duża, czy też planują Państwo dalszy jej rozwój?
Zdecydowanie planujemy dalszy rozwój. Zamknięcia, o których wspomniałam, wynikały tylko i wyłącznie z lokalizacji, które uznaliśmy za niewystarczająco atrakcyjne. Nadal jest jeszcze w Polsce sporo miejsc, gdzie nasze sklepy mogą z dużym powodzeniem funkcjonować. Szacujemy, że potencjał jest na 300 sklepów Butik, co oznacza, że jesteśmy mniej więcej w połowie drogi. W tym roku chcemy uruchomić w granicach 35-40 nowych sklepów.
Jakimi regionami, miastami są Państwo najbardziej zainteresowani?
Najmniej sklepów mamy obecnie w województwie lubuskim i zachodniopomorskim i na pewno chcielibyśmy pozyskać więcej franczyzobiorców z tamtych regionów. Jednak do nich się nie ograniczamy, patrzymy na całą Polskę i szukamy atrakcyjnych lokalizacji we wszystkich regionach, ze szczególnym uwzględenieniem dużych miast. Zaczęliśmy bowiem rozwój od mniejszych miejscowości, tam już są nasze sklepy i w wielu z nich nie ma miejsca na kolejne. Chociaż zdarza się tak też w przypadku większych miast np. Kielce są już wystarczająco nasycone i nie planujemy tam kolejnych otwarć. Na liście przyszłych otwarć są natomiast m.in. Gorzów Wielkopolski, Poznań, Toruń, Bydgoszcz, Szczecin, Wrocław, Opole, Zielona Góra, Śląsk. I tak jak wspomniałam wcześniej, chcemy się teraz głównie opierać na galeriach handlowych.
Pojedynczemu przedsiębiorcy, jakim jest franczyzobiorca, często jednak trudno pozyskać miejsce w galerii handlowej. Mogą mu Państwo jakoś w tym pomóc?
Jak najbardziej, i tak też robimy. Właściwie naszych franczyzobiorców możemy podzielić na trzy grupy. Najliczniejsza jest grupa, która zgłasza do nas chęć poprowadzenia sklepu Butik, ale nie ma lokalu. Nie jest to żaden problem, bowiem my dysponujemy bazą dostępnych lokalizacji w galeriach handlowych, którymi jesteśmy zainteresowani. Jesteśmy w stanie zbadać je pod kątem opłacalności prowadzenia biznesu, negocjujemy też czynsz z zarządcą galerii. Franczyzobiorca otrzymuje od nas gotową propozycję objęcia konkretnego lokalu wraz z informacją o kosztach jego wynajmu oraz o obrotach, na jakie może liczyć. Druga grupa to osoby, które mają już lokal, w którym chcą otworzyć jakiś biznes. Są to najczęściej osoby z mniejszych miejscowości, ale w związku z tym, że ograniczamy tam rozwój, to ta grupa będzie coraz mniej liczna. Trzecią grupę stanowią natomiast osoby, które także mają lokal i do tego prowadzą w nim sklep odzieżowy. Są jednak zainteresowane tym, by zmienić markę, gdyż np. są niezadowolone ze współpracy z obecnym franczyzodawcą bądź z poziomu sprzedaży ubrań danej marki.
Na jakiego rodzaju wsparcie, oprócz wskazania lokalizacji, mogą jeszcze liczyć franczyzobiorcy Butiku? A jakimi kwestiami muszą się zająć samodzielnie?
Jakiej wysokości środki trzeba sobie zabezpieczyć na otwarcie sklepu? Po jakim czasie staje się on rentowny i kiedy następuje zwrot z inwestycji?
Potrzebny kapitał to ok. 700 zł netto na metr kwadratowy – w tej cenie mieści się wszystko poza ewentualnym remontem, a więc sprzęt i system IT, meble, manekiny, całe standardowe wyposażenie. Optymalna powierzchnia dla naszego sklepu to 60-70 mkw. w mniejszych miejscowościach oraz 80-110 mkw. w galeriach handlowych w dużych miastach. Sklep jest rentowny od pierwszego miesiąca. Często wręcz sam początek działalności jest lepszy niż późniejszy okres, bowiem otwarcie robimy zawsze z wielką pompą. Za każdym razem przyjeżdża na miejsce aktorka Ola Szwed, która jest ambasadorem naszej marki, robimy duże akcje marketingowe. Zwrot z inwestycji następuje w okresie od roku do dwóch lat, można przyjąć, że średnio jest to 1,5 roku. Nasi franczyzobiorcy zarabiają na prowizajch, które od nas otrzymują za sprzedaż. Warto bowiem dodać, że to my jesteśmy właścicielem towaru, do nas należy kasa fiskalna i realizowany w danym sklepie obrót. Działamy tak od ubiegłego roku, wtedy wprowadziliśmy system depozytowy, który na pewno znacząco zmniejsza koszty prowadzenia takiej działalności dla franczyzobiorcy.
Wspomniała Pani, że firma wylicza przychody i zyski dla danej lokalizacji. Czy te wyliczenia sprawdzają się w 100 procentach?
Oczywiście zdarzają się jakieś błędy i odchylenia, ale to pojedyncze przypadki. Czasem oszacowanie przyszłych wyników sklepu jest trudne, zwłaszcza w nowych lokalizacjach. Dlatego najbardziej nas interesują miejsca w istniejących galeriach – tam bowiem najłatwiej przewidzieć obroty, rentowność. Trudniej jest to ocenić w przypadku nowo powstających obiektów, ale zdarzają się wyjątki, tzw. pewniaki, gdy galeria powstaje np. w samym centrum miasta. Warto podkreślić, że nigdy nie bierzemy pod uwagę jedynie najbardziej optymistycznej wersji, analizujemy też pesymistyczne scenariusze.
Jakie największe szanse i zagrożenia dostrzega Pani na polskim rynku odzieżowym, które mogą wpłynąć na sytuację firmy, na rozwój sieci?
Czy może Pani bliżej scharakteryzować klientki Butiku, a także nowości asortymentowe, jakie będą w najbliższym czasie mogły kupić w sklepach należących do sieci?
Nasze klientki są to przede wszystkim nastolatki i młode kobiety, które cenią sobie markowe, kolorowe stroje, ale jednocześnie nie chcą wydawać na nie zbyt dużo. Z myślą o najmłodszych klientkach przygotowaliśmy serie odzieży na licencji z postaciami takimi jak Hannah Montana, Myszka Miki czy innymi bohaterami bajek Disneya. Do szerszej grupy jest natomiast adresowana kolekcja odzieży sportowej For Fitness oraz kolekcja taneczna. Specjalnie dla nas tegoroczną kolekcję taneczną przygotowuje „TITO” Rafał Kryla, uczestnik I edycji „You Can Dance”. Wkrótce planujemy także rozszerzyć asortyment o buty i akcesoria.
Czy wzorem innych sieci odzieżowych z Polski planują Państwo ekspansję zagraniczną?
Mamy pojedyncze sklepy w Czechach i na Słowacji, ale na razie nie planujemy dalszego rozwoju zagranicą. Chcemy 100 procent naszych sił skoncentrować na rynku polskim, na którym mamy jeszcze dużo do zrobienia – jak wspomniałam, jesteśmy dopiero w połowie drogi.
Rozmawiała Joanna Cabaj – Bonicka
jcabaj@arss.com.pl
Dowiedz się więcej o systemie Butik:




Witam! Ciekawa jestem ile wkładu fin...
Muszę kategorycznie skrytykować syste...
Innym pomysłem na inwestowanie w nier...
Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...