| « Poprzedni | Następny » |
|---|
W całym kraju jeszcze w tym roku może zniknąć kilkaset małych stacji benzynowych. Powód? Ich właściciele nie mają pieniędzy na obowiązkową modernizację zbiorników.
W Polsce działa od 6,5 do 6,9 tys. stacji paliw. Połowa z nich to małe, często rodzinne interesy, głównie w małych miejscowościach. Często są przestarzałe i wymagają gruntownej modernizacji. Właścicieli nie stać na remont, bo z małymi obrotami balansują na granicy opłacalności, ale nie mają wyboru, muszą dostosować się do przepisów, chociaż to bardzo duża inwestycja.
Jak likwidacja małych stacji wpłynie na rynek?
Zamknięcie nawet kilkuset stacji może spowodować zawirowanie jedynie na rynku lokalnym. Ale z czasem i w takich miejscach, gdzie zniknęły stacje pojawią się pewnie nowi inwestorzy. W przypadku dużych firm jak Orlen, który posiada 1,5 tys. stacji, strata nawet stu małych stacji nie zaważy na jego wynikach. „Jeżeli zamkniemy w najbliższym czasie jakieś stacje, to będą to przypadki pojedyncze”- twierdzi Dawid Piekarz, rzecznik PKN Orlen. /span>O drugą pozycję na rynku walczy Grupa Lotos. Firma ma ponad 400 stacji. Miało ich jednak być na koniec ubiegłego roku prawie o sto więcej, ale w kraju zaczyna brakować dobrych lokalizacji. Nic, więc dziwnego, że koncerny realizują nową strategię – rozwój przez franczyzę. Zamiast za wszelką cenę stawiać stacje w nowych lokalizacjach, kuszą właścicieli już istniejących obiektów umowami o partnerskimi.
Konsolidacja
Duże zmiany konsolidacyjne będą zachodziły w obrębie już istniejących sieci. W ostatnich latach z naszego rynku wyszło kilku graczy. Z różnych powodów ze stacji zniknęły loga Arala (obecnie to już BP), DEA (Shell), Slovnaftu (Grupa Lotos). Wkrótce zniknie Jet, bo stacje od Conoco kupił rosyjski Łukoil. Kolejnych tak spektakularnych wyjść raczej nie będzie, ale liczba sieci będzie się najprawdopodobniej zmniejszała.
Coraz silniejsza konkurencja powoduje, że tylko najlepsze firmy będą mogły przetrwać, natomiast małe nie będą w stanie przy malejących marżach konkurować z gigantami. Ci jednak nie zamierzają poddać się bez walki. Dostrzegają to zagrożenie i starają się mu przeciwdziałać tworząc sieci ponadregionalne. Na rynku zadomowiły się już marki Huzar
i WW Energy, a przede wszystkim największa – Delfin. „Dla niezależnych operatorów stacji, łączenie się w sieć to konieczność. Bez tego trudno będzie nam przetrwać – mówi Marek Pietrzak, prezes Stowarzyszenia Niezależnych Operatorów Stacji Paliw „Delfin”.
Wspólne działania to szansa, aby sprostać spodziewanym i niespodziewanym wyzwaniom. Dla prywatnych stacji szansą jest również inicjatywa Polskiej Izby Paliw Płynnych - Program "Złota Kropelka", który pokaże na zewnątrz klientom - kierowcom, że na prywatnych stacjach również jest bardzo dobrej jakości paliwo, z „tej samej rury".



Witam! Ciekawa jestem ile wkładu fin...
Muszę kategorycznie skrytykować syste...
Innym pomysłem na inwestowanie w nier...
Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...