| « Poprzedni | Następny » |
|---|
Dla partnerów Banku BPH dzień ogłoszenia fuzji tego banku z Pekao był chyba dniem pechowym. Jak na razie fuzja tych banków nie przyniosła im nic dobrego. Mimo, że coraz to nowe banki ogłaszają w mediach decyzję o rozpoczęciu tworzenia sieci placówek partnerskich, Pekao wydaje się być zupełnie nie zainteresowany takim sposobem prowadzenia biznesu. A ponieważ nowi bankowi franczyzodawcy bardzo potrzebują doświadczonych i sprawdzonych partnerów, to sieć placówek partnerskich BPH szybko się kurczy. W najlepszym okresie około dwóch lat temu sieć franczyzowa tego banku liczyła około 450 jednostek, teraz liczy tylko około 300 punktów. Tylko w ciągu ostatniego roku około 100 punktów zostało zamkniętych.
Mimo, że po ogłoszeniu fuzji przedstawiciele Pekao zapewniali, że sieć partnerska ważnym aktywem przejmowanego banku BPH, to ostatni rok pokazał, że były to tylko niczym nie poparte obietnice. Najpierw pozwolono na odejście z banku twórców sukcesu sieci - najpierw odszedł Ryszard Kiewrel (obecnie pracuje w Getin Banku), który bezpośrednio nadzorował sieć placówek partnerskich, a we wrześniu Mariusz Bielaszewski, który był dyrektorem działu dystrybucji pośredniej, w ramach którego funkcjonowała sieć placówek agencyjnych banku.
Później ogłoszono, że agencje nie będą mogły prowadzić działalności kasowej (tzn. nie będzie można w punkcie partnerskim wpłacać i wypłacać gotówki), zajmą się wyłącznie sprzedażą produktów. Sęk w tym, że prowizje od działalności kasowej stanowiły pokaźną część przychodów partnerów. Teraz w związku ze sprzedażą miniBPH sieci 285 oddziałów BPH, które od Włochów ma kupić GE Money Bank część agencji będzie musiało zmienić oddziały, które ich nadzorują. Tak więc czasami zamiast codziennie wozić gotówkę do oddziału-matki np. kilka kilometrów, po zmianie przyporządkowania trzeba będzie przemierzać dziennie kilkadziesiąt kilometrów. A wszystkie to dzieje się bez przedstawienia planów jaki ma nowy właściciel w stosunku do agentów. Partnerzy Banku BPH wciąż nie wiedzą, na jakich warunkach będą współpracować z Pekao. Dotychczas ten bank nie przedstawił np. wzoru umowy z przyszłymi franczyzobiorcami.
Dziwny jest również sposób wprowadzania zmian. Do partnerów, którzy mają zmienić swoje przyporządkowanie do nowych "regularnych" oddziałów banku został wysłany mail ze stosowną informacją, mimo iż ten warunek jest opisany w umowie partnerskiej. Teoretycznie agent ma prawo się nie zgodzić na zmianę, jednak opornym ma zostać odłączony system informatyczny Banku, bez którego nie mogą oni działać.
Franczyzobiorcy nie zamierzają się jednak łatwo poddać. Już organizują się, zdając sobie sprawę, że pojedynczo nie mają dużej siły. Pojawiają się pomysły na wspólne wystąpienie na drogę prawną po odszkodowanie, a nawet wspólne sprzedanie się innemu bankowi. Chociaż niektóre pomysły niezadowolonych partnerów BPH są bardzo radykalne i wydają się dość trudne do realizacji, to są oni mocno zdeterminowani walczyć z "Dużym Żubrem" (jak popularnie nazywany jest Bank Pekao przez grupę niezadowolonych). Jedno jest pewne, ewentualny sukces franczyzobiorców Banku będzie sygnałem dla innych franczyzodawców, że we franczyzie nie wszystko jest dozwolone.
Mariusz Kamiński, 19.10.2007



Witam! Ciekawa jestem ile wkładu fin...
Muszę kategorycznie skrytykować syste...
Innym pomysłem na inwestowanie w nier...
Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...