| « Poprzedni | Następny » |
|---|
Doświadczenia sieci Mała Lingua pokazują, że dopiero w drugim roku działalności właściciel takiej szkoły językowej może liczyć na pełny finansowy sukces.
- Mamy za sobą rok funkcjonowania pierwszych franczyzowych szkół językowych Mała Lingua. Startowały one z różnych pułapów, np. warszawskie szkoły zostały uruchomione przy innych działających placówkach edukacyjnych – szkole językowej Profi-Lingua oraz klubie malucha Educado – w związku z tym było im łatwiej pozyskać klientów. Z kolei placówka w Jeleniej Górze startowała od zera. Pierwszy rok nie przyniósł jej jeszcze takich wyników jak oczekiwaliśmy. Ale już zapisy na ten rok szkolny pokazują, że klienci na rynku lokalnym już dostrzegli szkołę i jej przewagę w zakresie jakości i innowacji - zainteresowanie jest naprawdę bardzo duże. Podobne tendencje obserwujemy w przypadku szkoły w Lublinie, która ruszyła w semestrze zimowym – opowiada Monika Ferreira, właścicielka sieci Mała Lingua & Lingua Teen Space. Dodaje, że uruchomiona 1 września 2011 roku szkoła w Toruniu pokazuje wyjątkowo dobre rezultaty już w pierwszych dniach obecności na lokalnym rynku.
Właścicielka Małej Linguy przyznaje, że rynek szkół językowych jest bardzo konkurencyjny. Aby pozyskać klientów, trzeba umieć dotrzeć do środowiska rodziców i pokazać im przewagi wykorzystywanej w szkole metodyki.
- Nie jest to łatwe zadanie i wymaga czasu. Warto, by przyszły właściciel szkoły zdawał sobie sprawę z tego, że jego zadaniem będzie nie tylko prowadzenie szkoły, ale także biznesu. A to wymaga umiejętności marketingowych, sprzedażowych, dużej komunikatywności – podkreśla Monika Ferreira.
Pod szyldem Mała Lingua działa obecnie jedna szkoła własna w Piasecznie oraz pięć franczyzowych. W tym roku szkolnym do sieci dołączyła placówka w Toruniu, zaś za pół roku wystartuje oddział w Łodzi. Plany ekspansji sieci zakładają osiągnięcie poziomu 20 szkół w ciągu 5 lat. Firma chce, by działała ona w oparciu o konkretne placówki stacjonarne. Sprzedaż licencji lektorom, którzy prowadziliby zajęcia w wynajmowanych salach, dopuszcza tylko w wyjątkowych przypadkach. Preferowani franczyzobiorcy to np. właściciele prywatnych przedszkoli, szkół, klubów malucha, biznesmeni z doświadczeniem w zarządzaniu i zainteresowani otwarciem szkoły językowej, młode mamy z pasją do języków obcych i poszukujące nowego projektu zawodowego, a także absolwenci kierunków filologicznych.
- Osoby z doświadczeniem biznesowym sprawdzają się w roli franczyzobiorców lepiej niż lektorzy. Poza tym bardzo ostrożnie podchodzę do kwestii udostępniana naszej metodologii nauczania i naszego know-how lektorom, którzy na tej podstawie mogą próbować stworzyć własną szkołę. Niestety mamy już tego typu negatywne doświadczenie. W przypadku kandydata – lektora badamy dokładnie, jaką ma on koncepcję rozwoju szkoły, także w dłuższej perspektywie, tak, aby być pewnym, że będzie koncentrował się na szukaniu kierunków dla wzrostu sprzedaży a nie na „ulepszaniu” metodyki nauczania, która jest przecież już sprawdzona – wyjaśnia Monika Ferreira.
Do otwarcia szkoły Mała Lingua potrzebny jest lokal ok. 90 mkw. (3 sale) oraz środki na inwestycję rzędu 40-50 tys. zł, a także kapitał niezbędny do tego, by dofinansować działalność w pierwszym roku. W ocenie Moniki Ferreiry, pomimo tego, że rynek jest konkurencyjny, warto walczyć o swoje miejsce na nim.
- Rynek szkół językowych jest bardzo nasycony, ale rynek markowych szkół językowych, oferujących sprawdzoną jakość to nisza, która stopniowo będzie rosła w siłę. Rodzice są coraz lepiej wyedukowani i coraz częściej patrzą nie tylko na cenę kursu, choć ona również ma znaczenie, ale porównują także metody i materiały edukacyjne, oczekują wykorzystywania nowoczesnych rozwiązań takich jak multimedia czy Internet na zajęciach. Dlatego małe szkoły, które nie mają tego rodzaju bogatej i dobrej jakościowo oferty będą wypierane z rynku przez lepiej przygotowaną do tego biznesu, silniejszą ekonomicznie konkurencję oraz przez sieci. Uważam, że potencjał franczyzy w tej branży jest bardzo duży. I w najbliższych latach franczyowe sieci szkół językowych mogą odegrać bardzo istotną rolę w konsolidacji rynku – ocenia Monika Ferreira.
Joanna Cabaj - Bonicka



Witam! Ciekawa jestem ile wkładu fin...
Muszę kategorycznie skrytykować syste...
Innym pomysłem na inwestowanie w nier...
Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...