| « Poprzedni | Następny » |
|---|
- Ok. 90 proc. przychodów naszych punktów pochodzi z regeneracji kartridży. Specjalizując się w tej niszy, odnotowujemy stabilny rozwój sprzedaży. Kluczem do sukcesu jest dobra jakość w połączeniu z atrakcyjną ceną. Rynek nie jest łatwy ze względu na chińskie zamienniki, które zalewają nasz rynek. Wielu klientów kusi niska cena. Ale dzięki temu wykrusza nam się konkurencja, która stopniowo przechodzi właśnie w ten segment rynku - opowiada Piotr Krawczuk, właściciel sieci Printmania.
Firma otworzy wkrótce 12. punkt, będzie to jednostka franczyzowa zlokalizowana w Olsztynie. W ciągu najbliższych miesięcy powinna ruszyć także placówka w Kołobrzegu. Printmania cały czas rozwija także sieć własną na terenie Warszawy i pobliskich miejscowości. W tym roku ruszyła trzecia już placówka własna, zlokalizowana na Gocławiu, kolejne otwarcie przewidziane jest na początek przyszłego roku.
Koszt uruchomienia punktu Printmanii to ok. 30-35 tys. zł. Jego zwrotu można spodziewać się w ciągu 6-8 miesięcy. - Warunkiem koniecznym jest zaangażowanie się w prowadzenie działalności i pozyskiwanie klientów oraz determinacja, by osiągać coraz lepsze wyniki. Mieliśmy już przypadki nieudanych franczyz, gdy te warunki nie zostały spełnione - przyznaje Piotr Krawczuk.
Podkreśla, że warunki franczyzy w Printmanii dają franczyzobiorcy dużą swobodę w prowadzeniu działalności. Firma nie narzuca mu korzystania z wybranych źródeł zaopatrzenia. - Służymy naszą wiedzą i doświadczeniem, doradzamy, które produkty warto kupować, a które są słabe. Polecamy nasze źródła dostaw, gdzie mamy wynegocjowane korzystne rabaty, z których mogą korzystać też franczyzobiorcy, ale nie mają takiego obowiązku - dodaje.
Joanna Cabaj - Bonicka



Witam! Ciekawa jestem ile wkładu fin...
Muszę kategorycznie skrytykować syste...
Innym pomysłem na inwestowanie w nier...
Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...