| « Poprzedni | Następny » |
|---|
- Zauważyliśmy dużą lukę na rynku przedszkoli językowych. Oczywiście niemal wszystkie tego typu placówki oferują dodatkowe zajęcia z angielskiego, zwykle jednak w wymierze godziny czy dwóch w tygodniu. Nasz program dydaktyczny zakłada 3 godziny komunikacji w języku angielskim dziennie, oczywiście w formie gier, piosenek, zabaw. W rezultacie dziecko kończące takie przedszkole powinno znać ok. 1000 słówek i rozumieć wszystkie podstawowe polecenia w języku angielskim - opowiada Robert Pieczkowski, współzałożyciel sieci szkół British School.
Firmie udało się już z sukcesem rozwinąć poprzez franczyzę swój pierwszy projekt. Sieć szkół językowych British School powstała w 1996 roku, a dziś liczy już 76 oddziałów w całej Polsce. W związku z dużą konkurencją w tym segmencie rynku oraz obecnością jednostek British School w większości atrakcyjnych lokalizacji dalsze możliwości rozwoju tej sieci są już mocno ograniczone.
Otwarcie przedszkola jest znacznie droższe niż szkoły. Trzeba się liczyć z wydatkiem ok. 150 tys. zł, podczas gdy w przypadku szkoły jest to ok. 50 tys. zł. Niemniej, w ocenie przedstawicieli sieci British School, rynek przedszkolny jest obecnie dużo bardziej rozwojowy i można w tym biznesie liczyć na znacznie wyższą rentowność.
- Działalność przedszkolna dofinansowywana jest z budżetu gminy, dotacja wynosi od 600 do 800 zł na dziecko, w zależności od gminy. Do tego rodzice wpłacają czesne - w granicach 400-600 zł na dziecko. Nasz model zakłada prowadzenie przedszkoli na ok. 100 dzieci. Koszty stałe kształtują się na poziomie ok. 70 tys. zł, co oznacza, że właściciel placówki może liczyć na zyski na poziomie kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie - wylicza Robert Pieczkowski.
Zaznacza, że należy przewidzieć, iż takie wpływy nie pojawią się już w pierwszym miesiącu. Trzeba założyć, że wypromowanie nowej placówki na rynku może potrwać do pół roku i w tym czasie być może do działalności trzeba będzie trochę dołożyć.
- Najwięcej dzieci jest zapisywanych do przedszkoli od września, ale warto wystartować z taką placówką już wcześniej. My nasze przedszkole uruchomiliśmy w styczniu. Przewidzieliśmy w nim miejsca dla 120 dzieci. Obecnie uczeszcza do tej placówki 70 dzieci, jesteśmy więc przekonani, że na jesieni będziemy mieli komplet - mówi Robert Pieczkowski.
Joanna Cabaj - Bonicka



Muszę kategorycznie skrytykować syste...
Innym pomysłem na inwestowanie w nier...
Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...
Witam Ja rowniez bardzo prosze o adr...