| « Poprzedni | Następny » |
|---|
Specjalizujące się w tej dziedzinie sieci, takie jak hiszpańskie No+Vello czy polski Expelos, szybko pozyskują franczyzobiorców. Oba koncepty trafiły na rynek dopiero w tym roku. Zdecydowanie szybciej rozwija się No+Vello, które ma już w tym zakresie olbrzymie doświadczenie – ponad 720 salonów w siedmiu krajach. W Polsce w ciągu minionego półrocza firmie udało się uruchomić 35 takie placówki w największych polskich miastach. Tylko w czerwcu nowe salony pojawiły się m.in. we Wrocławiu, Zielonej Górze, Kielcach, Krakowie i Toruniu.
– Jesteśmy w trakcie uruchamiania dwudziestu kolejnych placówek, tak że na koniec lipca będzie ich ok. 55. Jesteśmy bardzo mile zaskoczeni zainteresowaniem potencjalnych inwestorów. Jest ono naprawdę bardzo duże. Widzimy, że bardzo istotny dla nich jest fakt, że No+Vello to sieć międzynarodowa, która odniosła już sukces w innych krajach – mówi Kamil Ponisz, odpowiedzialny za ekspasję marki na polskim rynku.
Wkrótce spodziewa się on kolejnej fali inwestycji ze strony osób, które już mają jeden salon. – Tak pokazują doświadczenia hiszpańskie, gdzie ok. 70 proc. franczyzobiorców No+Vello ma więcej niż jeden salon – wyjaśnia. Zielone logo No+Vello ma w tym roku pojawić się w ok. 100 lokalizacjach w naszym kraju, z wyliczeń sieci wynika, że docelowo jest tu miejsce na blisko 300 takich placówek. Zakłada to ekspację także w mniejszych miastach, już od 30-40 tys. mieszkańców.
No+Vello cieszy się dużą popularnością nie tylko wśród franczyzobiorców, ale także wśród klientów. - Zakładaliśmy, że dochodzenie do rentowności może potrwać około trzech miesięcy, ale są takie salony, którym udaje się to już w pierwszym miesiącu. Istotny jest jednak dobrze poprowadzony marketing lokalny. W przypadku naszych dwóch salonów własnych we Wrocławiu i Warszawie na pierwszy wolny termin klienci muszą czekać po ok. 3 tygodnie – mówi Kamil Ponisz
Na brak zainteresowania nie narzeka także polska firma Expelos. – Nadal wśród naszych usług dominuje fotodepilacja, ale coraz większą popularność zyskują inne zabiegi jak np. radiofrekwencja, zamykanie naczynek, usuwanie przebarwień – wylicza Joanna Breśka, właścicielka sieci.
Przyznaje ona, że na rynku panuje coraz większa konkurencja, bowiem temat fotodepilacji stał się ostatnio bardzo modny. A to powoduje, że coraz więcej przedsiębiorców próbuje szczęścia w tej branży także na własną rękę. – Jest to wąska specjalizacja. Nie oznacza to jednak, że całą wiedzę na ten temat można posiąść w kilka dni. Chyba, że dzięki franczyzie – zachęca do przyłączenia się do sieci Joanna Breśka.
Potencjalny franczyzobiorca, który chce uruchomić salon fotodepilacji i fotoodmładzania, powinien dysponować lokalem o powierzchni minimum 40 mkw. w atrakcyjnie położonym punkcie miasta, na parterze. Koszt inwestycji w przypadku salonu Expelos to ok. 60 tys. zł, w przypadku No+Vello jest ok. 120 tys. zł.
Joanna Cabaj - Bonicka
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.






skoro skończył sie rozwój to nastąpic...
nie dziw że mają więcej i to systemat...
olkaaaa szweddd jak ja ją kocham widz...
Powodzenia w kopiowaniu Żabki. Dla po...
Witam posiadam sklep o powierzchni 24...