| « Poprzedni | Następny » |
|---|
Obecnie jest to rynek wciąż prężnie się rozwijający. Największe nasycenie placówkami świadczącymi usługi na wysokim poziomie jest oczywiście w dużych miastach. Niemniej to one wciąż stanowią najatrakcyjniejszy kawałek tortu dla wielu sieci.
– Stawiamy na rozwój w całej Polsce, jednak w tym roku skupiamy się również na dużych miastach. Po uruchomieniu dwóch oddziałów w Krakowie w 2009 roku jesteśmy przekonani, że oferta franczyzowa Open School sprawdzi się w innych dużych miastach. Myślę tu przede wszystkim o Warszawie, ale również Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach i Gdańsku – wylicza Grzegorz Nowakowski, dyrektor sieci Akademii Językowych Open School, którą tworzy obecnie 11 szkół, w tym jedna placówka własna. W tym roku ma powstać kolejne trzy do pięciu oddziałów.
Oferta Open School skierowana jest do osób, które chcą uruchomić własną szkołę językową w miastach już od 40 tys. mieszkańców. Jednak to duże metropolie dają największe możliwości w zakresie pozyskiwania klientów biznesowych. To oni dla właścicieli Open School są szczególnie cenni, bowiem w ramach jednej opłaty franczyzowej inwestorzy otrzymują prawo do prowadzenia trzech firm jednocześnie. Dwie są dedykowane firmom: Open Translations (biuro tlumaczeń dla biznesu) oraz Open Business Academy (szkolenia językowe dla firm).
– Chcąc uruchomić filię Open School, potencjalny franczyzobiorca musi przede wszystkim lubić współpracę z ludźmi, mieć predyspozycje do koordynowania kilku projektów jednocześnie i wiele energii do pracy. W pozostałych kwestiach pomagamy – zapewnia Grzegorz Nowakowski.
Te pozostałe kwestie to m.in. znalezienie lokalizacji na siedzibę Akademii, aranżacja wnętrz, szkolenia dla właściciela i personelu, kampania marketingowa. Koszty całej inwestycji zależą od wielkości miasta i jego potencjału. Dla przykładu, w mieście posiadającym 150 tys. mieszkańców jest to wydatek między 45 a 60 tys. złotych.
– Szacujemy, że branżę językową w Polsce będzie stale charakteryzował wzrost. Jednak kryzys gospodarczy weryfikuje siłę poszczególnych organizacji. Z rynku znika wiele małych szkół. Tak działo się w 2009 roku. Dobre perspektywy przed sobą mają szkoły sieciowe, o ugruntowanej pozycji rynkowej i stabilne finansowo – twierdzi Grzegorz Nowakowski.
W jego ocenie, za 10 lat polski rynek szkół językowych będzie mocno skonsolidowany, podzielony między 4-5 największe sieci. Obecnie ambicje do roli konsolidatora zgłasza znacznie więcej firm, które chcą rozwijać się poprzez franczyzę. Oprócz Open School należą do nich np. British School (ok. 60 oodziałów), Leader Scholl (ok. 40), Profi-Lingua (22 oddziały), Międzynarodowa Sieć Nauczania Axon (15), SJO Yes (7), Lingua Nova (4) czy Języki Świata dysponujące na razie tylko jedną placówką własną w Białymstoku.
Joanna Cabaj - Bonicka
jcabaj@arss.com.pl



Witam! Ciekawa jestem ile wkładu fin...
Muszę kategorycznie skrytykować syste...
Innym pomysłem na inwestowanie w nier...
Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...